Chwała Bogu

OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Absurd i destrukcja istotą nowoczesnej sztuki

Rewolucja francuska dokonała ogromnego przewrotu w dziejach ludzkości. Zniszczenia nie ominęły również sztuki. Rezygnacja z pojmowania człowieka jako bytu stworzonego na podobieństwo Boże, zaprowadziła szybko do zaniku samego piękna, ponieważ istnieje ono tylko tam, gdzie jest forma, nadająca kształt materii. A właśnie z tej formy, czyli pojmowania człowieka jako obrazu Boga, rezygnuje nowoczesna sztuka. Czytaj dalej

Franciszek: Nie nawracajcie się i wierzcie w Dobro

«Convertirmi? Il proselitismo è una solenne sciocchezza, non ha senso. Bisogna conoscersi, ascoltarsi e far crescere la conoscenza del mondo che ci circonda. A me capita che dopo un incontro ho voglia di farne un altro perché nascono nuove idee e si scoprono nuovi bisogni. Questo è importante: conoscersi, ascoltarsi, ampliare la cerchia dei pensieri. Il mondo è percorso da strade che riavvicinano e allontanano, ma l’importante è che portino verso il Bene»

Nawracać [kogoś]? Prozelityzm to kompletna bzdura, bez sensu. Wzajemne poznanie, wzajemne wysłuchanie, wzrastanie w poznaniu otaczającego świata… Ja tak mam po każdym spotkaniu, że już chcę umawiać kolejne, aby poznać nowe idee i pragnienia. I to jest istotne: wiedzieć, słuchać, poszerzać horyzonty myślenia. Świat to podróż przez sieć dróg, które zbliżają się i oddalają, a ważną rzeczą jest to, które z nich prowadzą ku Dobru.

Franciszek

[w wywiadzie dla pisma La Republica]

Napisał Dextimus dnia 1.10.13

Za: Breviarium – dawniej: Kronika Novus Ordo (1.10.13) – ‘nie nawracajcie się i wierzcie w Dobro’

A miał mnie Papież nie nawracać – Scalfari zwierza się ze spotkania z Franciszkiem


Na łamach dzisiejszego wydania włoskiego dziennika La Repubblica ukazał się zapis rozmowy założyciela tego dziennika Eugenia Scalfariego z Papieżem Franciszkiem. Nie ma on charakteru klasycznego wywiadu prasowego, lecz jest to raczej opis spotkania niewierzącego z Papieżem, w nawiązaniu do ich wcześniejszej korespondencji. Choć Franciszek już na wstępie zastrzega, że nie zamierza nawracać swego rozmówcy, to jednak w trakcie spotkania odsłania przed nim swoją duszę, dzieli się nawet doświadczeniami mistycznymi i pyta się o jego wiarę, zestawiając ją z własną. W Scalfarim budzi to mechanizmy obronne: „A mówił Ojciec Święty, że nie zamierza mnie nawracać. Nie sądzę, by się to Waszej Świątobliwości powiodło”. „Tego nikt nie wie” – odpowiada Papież, i potwierdza, że nawracać go nie będzie.

Spotkanie, które miało miejsce dokładnie przed tygodniem rozpoczyna się od wymiany zdań na kwestie społeczne. Franciszek zauważa, że dziś najpoważniejszym problemem jest bezrobocie młodych i samotność starców. Następnie rozmówcy powracają do treści listu, który Papież wysłał do założyciela La Repubbliki. Scalfari przytacza z niego klasyczne dla myśli chrześcijańskiej przekonanie o potrzebie dochowania wierności własnemu sumieniu. Błędnie jednak uważa je za jedno z najodważniejszych zdań, na jakie mógł się zdobyć Papież. Franciszek go nie koryguje, nie usiłuje powiedzieć wszystkiego naraz, bo rozmowa nie ma charakteru ostrej wymiany opinii, lecz dzielenia się przekonaniami, stawianiem niewielkich kroków w kierunku lepszego poznania się nawzajem. Dlatego też w rozmowie pojawiają się zdania, które, gdyby potraktować je jako kompletne, byłyby pochwałą relatywizmu: „Każdy z nas ma własną wizję dobra i zła. My musimy skłaniać drugiego, by zmierzał ku temu, co w jego przekonaniu jest dobre” – mówi Papież.

W wywiadzie pada też wiele ostrych słów pod adresem Kościoła. Franciszek przyznaje, że zwierzchnicy Kościoła często byli narcyzami, lubili pochlebstwa i znajdowali się pod złym wpływem dworzan. Dwór jest trądem papiestwa” – podkreślił Papież. W jego przekonaniu Kościół musi być wspólnotą ludu Bożego, kapłanów i biskupów, którzy dbają o ich dusze. Przyznał, że w spotkaniu z klerykałem sam bywa antyklerykałem, bo klerykalizm nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.

Franciszek zwierzył się również, ze swych planów względem Kościoła. Chce wypełnić wolę Soboru, który postanowił patrzeć na przyszłość w nowoczesnym duchu i otworzyć się na nowoczesną kulturę. Dla ojców soborowych oznaczało to ekumenizm religijny i dialog z niewierzącymi. Do tej pory zrobiono bardzo mało w tym zakresie. Mam pokorę i ambicję, by to wypełnić – powiedział Franciszek. Zapowiedział, że będzie też walczył z nadmierna instytucjonalizacją Kościoła i ingerencją w politykę.

Papież Argentyńczyk przyznaje, że w młodości zetknął się z komunizmem, czytał komunistyczne publikacje, ale nigdy nie pociągał go jego materializm. Komunistką była jedna z jego ulubionych nauczycielek, która zginęła z rąk dyktatury wojskowej. Zapytany czy Papież Wojtyła powinien był walczyć z teologią wyzwolenia, Franciszek odpowiedział: jej przedstawiciele „wyciągali z niej wnioski polityczne, ale wielu z nich było wierzącymi i mięli wysokie mniemanie o człowieku”.
Franciszek zwierzył się też Scalfariemu ze swych mistycznych doświadczeń. Zdarzają się rzadko – zaznaczył i opowiedział o swych przeżyciach w czasie konklawe. Zanim zgodził się przyjąć wybór, poprosił o chwilę do zastanowienia. Miałem kompletną pustkę w głowie i ogarnął mnie wielki niepokój – opowiadał. Aby się go pozbyć i trochę się odprężyć, zamknąłem oczy. Uciekły wszystkie myśli o odrzuceniu czy przyjęciu tej funkcji. Nie było niepokoju ani innych uczuć. W pewnym momencie ogarnęła mnie wielka światłość. Trwało to tylko chwilę, ale dla mnie bardzo długo – zwierzał się Papież.

Spotkanie kończy błogosławieństwo Franciszka dla krewnych Scalfariego i zapowiedź kolejnego spotkania, na którym Papież będzie chciał poruszyć kwestię roli kobiety w Kościele, a Scalfari porozmawiać o Pascalu.

kb/ rv, la repubblica

Za: Radio Watykanskie (2013-10-01)

Przysięga antymodernistyczna – Św.Piusa X

 

 

Ja N. przyjmuję niezachwianie, tak w ogólności, jak w każdym szczególe, to wszystko, co określił, orzekł i oświadczył nieomylny Urząd Nauczycielski Kościoła.

 

Najpierw wyznaję, że Boga, początek i koniec wszechrzeczy, można poznać w sposób pewny, a zatem i dowieść Jego istnienia, naturalnym światłem rozumu w oparciu o świat stworzony, to jest z widzialnych dzieł stworzenia, jako przyczynę przez skutki. Czytaj dalej

JUDEOPOLONIA II

 

Judeopolonia II czyli anatomia zniewolenia Polski
Dr Andrzej Leszek Szcześniak
okladka
Tytul Judeopolonia II czyli anatomia zniewolenia Polski
Autor Dr Andrzej Leszek Szcześniak
Miejsce wydania Radom
Wydano w roku 2002
ISBN 83-88822-26-8
Wydawnictwo Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne – POLWEN
Adres wydawnictwa 26-606 Radom
ul. Wiejska 21
Tel: (048) 366 56 23
Fax: (048) 384 66 66
Adres wydawnictwa w internecie http://www.polwen.pl/
Email polwen@polwen.pl
Elektroniczna wersja ksiazki

Informacja o książce z okładki:

Historia dążeń komunistów do zdobycia władzy nad Polakami – od wojny polsko-bolszewickiej aż do zwycięskiego finału w 1945 roku:

§ Jaką rolę odegrali w tym procesie działacze żydowscy?
§ Jaki był związek tych dążeń z wcześniejszym fiaskiem planu utworzenia Judeopolonii – żydowskiego państwa na ziemiach polskich?
§ Jaki był związek komunizmu z nacjonalizmem żydowskim?

Wyróżnienia w tekście poniżej pochodzą od autora.

Rozdział 5 (s. 63-67):

PODSUMOWANIE PIERWSZEGO OKRESU DZIAŁALNOŚCI WYWROTOWEJ

Przeanalizowane powyżej materiały dotyczące prób zniszczenia odrodzonego Państwa Polskiego i stworzenia na jego ziemiach dywersyjnego tworu, zwanego umownie Judeobolszewią, upoważniają nas do dokonania poniższego podsumowania:

* fiasko utworzenia Judeopolonii, czyli antypolskiego tworu państwowego przy pomocy cesarskich Niemiec i w ramach niemieckiej Mitteleuropy, skłoniło żydowskie partie polityczne działające na ziemiach polskich oraz finansujący je międzynarodowy kapitał żydowski do szukania oparcia we władzach bolszewickich, zdominowanych przez Żydów;

* współpraca niemiecka z bolszewikami reprezentowanymi w większości przez Żydów, a których działalność wymierzona była przeciwko Polsce, rozpoczęła się zaraz po objęciu w Rosji władzy przez bolszewików, tj. od końca 1917 roku i była pierwszą sprawą, co do której obie strony dogadały się w toku rokowań pokojowych. Już w dniu 16 stycznia 1918 roku zawarte zostały dwa równoległe układy antypolskie: w Brześciu nad Bugiem o zwalczaniu mającego powstać dopiero za dziesięć miesięcy Państwa Polskiego (istniało w tym czasie tzw. Królestwo Polskie pod patronatem państw centralnych) oraz drugi układ zawarty w kwaterze sowieckiej Gwardii Czerwonej o wspólnym zwalczaniu przez Niemców i bolszewików Polskiej Organizacji Wojskowej POW i polskiego ruchu narodowego. Przedłużeniem tej współpracy wymierzonej przeciwko Polsce był układ zawarty w listopadzie 1918 roku między niemieckim dowództwem Oberkommando der Ost a sowieckim dowództwem Armii Zachodniej o przekazywaniu bolszewikom sprzętu wojskowego przez wycofujące się do Rzeszy oddziały niemieckie;

* żydowski ruch polityczny pod względem swego stosunku do istniejącego ustroju społecznego i Państwa Polskiego, dzielił się na dwa odłamy: 1. odłam społecznie-umiarkowany, 2. odłam społecznie wywrotowy.

Do ugrupowań, które opierały swój program społeczny na walce klas i dążyły do zmiany ustroju w Polsce przy pomocy rewolucji bolszewickiej, czyli do tzw. ugrupowań społecznie wywrotowych w Państwie Polskim należały: Bund, Kombund, Feranigte, Niezależni Socjaliści, Poale Syjon, Cejre Syjon, Komunistyczna Partia Polski (KPP), Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy (KPZU) oraz Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi (KPZB). Warto tu także wspomnieć o Fołkistach, którzy nie mieli w programie przewrotu społecznego, ale ich cel końcowy był zbliżony do wymienionych wyżej partii. Celem tych wszystkich partii, niezależnie czy chcących budować żydowskie państwo w Palestynie (syjoniści), czy „Jerozolimę w każdym kraju” (fołkiści), była ochrona interesów żydowskich w diasporze poprzez stworzenie żydowskiej autonomii narodowej (czasem terytorialnej), personalnej i kulturalnej z własnymi konstytucjami i własnymi władzami. Wywrotowe organizacje żydowskie zakładały przy tym, że taka sytuacja korzystna dla Żydów nastąpić może wyłącznie po obaleniu ustroju kapitalistycznego drogą krwawego przewrotu, czyli rewolucji bolszewickiej i wprowadzeniu dyktatury proletariatu w postaci władzy Rad. W przypadku ziem polskich oznaczało to likwidację niepodległego Państwa Polskiego;

* świadome międzynarodowego poparcia żydowskie partie w Polsce już w pierwszym dniu formalnej niepodległości, tj. 11 listopada 1918 zgłosiły wobec Naczelnika Państwa żądanie stworzenia dla Żydów autonomii narodowo-personalno-kulturalnej i odrębnego żydowskiego rządu – Sekretariatu Stanu, działającego na podstawie separatystycznej konstytucji żydowskiej. Żądania te jako niedorzeczne zostały zdecydowanie odrzucone. Takich instytucji i przywilejów żydowska diaspora nigdy i nigdzie nie miała.

* w odniesieniu do ludności żydowskiej, Państwo Polskie realizowało zasady równouprawnienia. Na przełomie lat 1918/1919 Naczelnik Państwa wydał kilka dekretów przyznających Żydom m.in. odrębne szkolnictwo, prawo zakładania seminariów duchownych, zwolnienie duchownych od służby wojskowej, autonomię organizacyjną, kulturalną i gospodarczą gmin żydowskich, zniesienie ograniczeń w dzierżawieniu i nabywaniu majątków oraz dopuszczenie w sądach i urzędach języka hebrajskiego i żargonu jidysz jako równoprawnych z językiem polskim. W roku 1925 Żydzi otrzymali przywilej, jakiego nie mieli Polacy – możność tworzenia organizacji paramilitarnych bez konieczności uzyskania zezwolenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych;

* Żydowskie partie wywrotowe udzielały wsparcia bolszewikom w czasie rozpoczęcia przez nich „czerwonego marszu” na Zachód (od 17 listopada 1918), współtworzyły Czerwoną Gwardię w Zagłębiu (listopad 1918), ich członkowie brali udział w komunistycznym puczu w Zamościu (28 grudnia 1918), w wydarzeniach w Wilnie i w Pińsku (kwiecień 1919) oraz włączyli się aktywnie do wielkiego najazdu bolszewickiego na Europę w lipcu i sierpniu 1920 roku. W szeregach Armii Czerwonej wzięły one czynny udział w walce z odrodzonym Państwem Polskim, chcąc na jego miejsce utworzyć Judeobolszewię i realizować własne cele;

* głoszenie przez żydowskie ugrupowania wywrotowe haseł przewrotu społecznego i wprowadzenia dyktatury bolszewickiej z pozoru było zgodne z hasłami i celami III Międzynarodówki Komunistycznej. Zasadnicza różnica polegała jednak na przyszłej wizji społeczeństw. Dla ideologów komunistycznych miały to być w przyszłości społeczeństwa bezklasowe i beznarodowe, składające się z bezdusznych homo sovieticus; w programach partii żydowskich niepodzielnie panował nacjonalizm: zakładano, iż obowiązkiem proletariatu żydowskiego jest objęcie kierowniczej roli w akcji rewolucyjnej, a po zwycięstwie rewolucji – stworzenie dla Żydów specjalnych praw i przywilejów w postaci wyjątkowej „autonomii” wśród spacyfikowanych innych narodowości. Zapewnienie wyjątkowej pozycji Żydów po zwycięstwie rewolucji „proletariackiej” uzasadniano także innymi argumentami. Dla proletariatu żydowskiego, z powodu jego specjalnych właściwości kulturalnych, ujawniła się konieczność zaspokojenia wszystkich jego potrzeb socjalnych i narodowych. O zaspokojenie tych „specjalnych potrzeb” miał walczyć polski proletariat likwidując własne państwo. Przeciwko takiemu stawianiu sprawy zdecydowanie wystąpił nawet Komintern, który ostro potępiał nacjonalizm żydowski i nie chciał uwzględnić jego „wyjątkowej roli” w przyszłej socjalistycznej społeczności. W tej sprawie jednomyślni byli Plechanow i Lenin, Daszyński i Marchlewski;

* o tym, jak w tworzonym przez bolszewików społeczeństwie socjalistycznym miała wyglądać „równość”, świadczyć może przykład Białostockiego w 1920 r., gdzie Żydzi stali się warstwą rządzącą i gdzie rewolucyjne komitety usuwały język polski z życia publicznego, zastępując go językiem rosyjskim i żargonem jidysz. Jeszcze bardziej drastycznym przykładem, jak miało funkcjonować przyszłe „sprawiedliwe” społeczeństwo, były próby utworzenia w 1924 roku państwa żydowskiego na Krymie. Państwo to miało obejmować pas najżyźniejszych ziem ukraińskich od Kaukazu do granic Rumunii i rozciągać się na obszarach należących kiedyś do wymordowanych w czasie rewolucji rosyjskich właścicieli ziemskich oraz do miejscowej ludności. O to, co się stanie z autochtonami zamieszkującymi te ziemie, nikt się nie troszczył;

* zarówno rewolucja bolszewicka w Rosji w 1917 roku, działalność wywrotowa organizacji żydowskich głoszących likwidację kapitalizmu drogą przewrotu, jak i plany wielkich przedsięwzięć typu: państwo żydowskie w Palestynie, żydowska republika krymska czy „Jerozolima w każdym kraju” – finansowane były przez wielki, międzynarodowy kapitał żydowski, jak „Joint Distribution Committee” („J.D.C.”), „Trust Fundacyjny”, banki Otto Kuhna, Marcusa Samuela, Louisa Morgana, Maxa Breitunga, Mendelsona, Loeba, Kurta von Schroedera oraz przez całą rodzinę niemiecko-amerykańskich Warburgów. Ci sami bankierzy finansowali również Hitlera, aż do roku 1939, a niektórzy do roku 1942 (John David Rockefeller).


JUDEOPOLONIA

 

Judeopolonia – żydowskie państwo w państwie polskim
Dr Andrzej Leszek Szcześniak
okladka
Tytul Judeopolonia – żydowskie państwo w państwie polskim
Autor Dr Andrzej Leszek Szcześniak
Miejsce wydania Radom
Wydano w roku 2001
ISBN 83-88822-07-1
Wydawnictwo Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne – POLWEN
Adres wydawnictwa 26-606 Radom
ul. Wiejska 21
Tel: (048) 366 56 23
Fax: (048) 384 66 66
Adres wydawnictwa w internecie http://www.polwen.pl/
Email polwen@polwen.pl
Elektroniczna wersja ksiazki

Z OBWOLUTY:

Dla przeciętnego Polaka problem Judeopolonii po prostu nie istnieje, ponieważ nie było mu dane poznać prawdziwą historię swojej Ojczyzny. Najpierw totalitarne państwo, a teraz poprawne politycznie programy szkolne i media nie są zainteresowane, aby prawda historyczna kształtowała właściwe postawy obywateli. O niewygodnych tematach samozwańcze autorytety milczą.

Publikacja ta wolna jest od takiej poprawności i w świetle dokumentów przybliża Państwu skrupulatnie przemilczany fakt tworzenia żydowskiego państwa na ziemiach polskich, o czym wiedzieli do niedawna tylko nieliczni. Osoba dr Andrzeja Leszka Szcześniaka zapewnia rzetelność opracowanego tematu.

Książka jest poszerzoną wersją hasła „Judeopolonia”, które obok innych mogą Państwo znaleźć w Encyklopedii „Białych Plam” Polskiego Wydawnictwa Encyklopedycznego. Czytaj dalej

11 września dla magisterium: wywiady z Franciszkiem

 

 

Ciekawy najnowszy artykuł x. Antoniego Cekady (z 11 października) na temat magisterium Franciszka:

11 września dla magisterium: wywiady z Franciszkiem

911 1x. Antoni Cekada

NIKOMU, kto śledzi religijną i świecką prasę, nie umknęła burza, którą wywołał Bergoglio („Papież Franciszek”) swymi niedawnymi wywiadami prasowymi i publicznymi listami.

W zrozumiały sposób dyskusja skupiła się wokół znaczenia poszczególnych wypowiedzi Franciszka (na temat ateizmu, prozelityzmu, „osądzania”, sumienia, że nie ma katolickiego Boga, etc.). Co to czy tamto stwierdzenie mogło w ogóle znaczyć? Jak to pasuje do wcześniejszego nauczania katolickiego? Czy też w ogóle pasuje?

Bowiem każda wypowiedź wydawała się tak zaskakująca sama w sobie, jednak szersze pytanie nie zostało praktycznie postawione: co, oprócz trwająjcej popularności Franciszka wśród duchownej i świeckiej lewicy, będzie długoterminowym skutkiem jego niedawnych stwierdzeń w ogólności?

W nieunikniony sposób będzie się to dało odczuć na płaszczyźnie tego, jak władza nauczycielska Kościoła jest rozumiana i postrzegana – a konsekwencje będą katastrofalne.

Z łatwością można to przewidzieć po reakcji new age’owskich modernistów jak Ryszard Rohr, który triumfalnie potraktował franciszkowe wywiady jako przełomową dla Kościoła chwilę:

„Na zawsze zmienił katolicki dyskurs. Nigdy nie będziemy mogli się całkowicie cofnąć. Nikt nie może nigdy powiedzieć, że ważnie wybrany papież, cokolwiek to oznacza dla kogokolwiek, nie powiedział rzeczy, które powiedział Franciszek w wywiadzie opublikowanym w czwartek. Przytaczane będą jeszcze przez długi czas. Jest to teraz częścią autorytatywnych danych, jak same Ewangelie, i trzeba się z nimi liczyć.” Czytaj dalej

Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce Ks. prof. Stanisław Trzeciak

okladka
Tytul Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce
Autor Ks. prof. Stanisław Trzeciak
Miejsce wydania Warszawa
Wydano w roku 1995
ISBN 83-86449-26-8
Wydawnictwo Wydawnictwo OJCZYZNA
Adres wydawnictwa 00-511 Warszawa
ul. Nowogrodzka 25/35
Tel: (022) 628-1936
Fax: (022) 628-1936
Adres wydawnictwa w internecie http://www.wydawnictwoojczyzna.republika.pl/
Email
Elektroniczna wersja ksiazki

 

Prezentowana książka jest reprintem z jej wydania przedwojennego.  Ks. prof. dr Stanisław Trzeciak urodził się 25 października 1873 r. w Rudnie Wielkiej koło Rzeszowa. Ukończył gimnazjum w Rzeszowie, studia teologiczne na uniwersytecie we Fryburgu Szwajcarskim, w Wiedniu, w Rzymie, w Krakowie (doktorat) i w Jerozolimie. W latach 1903-1905 prowadził w Egipcie i Palestynie prace badawcze nad tamtejszą przyrodą i chorobami, zwłaszcza trądem. W latach 1906-1907 sekretarz konsystorza biskupiego w Przemyślu. Od 1907 do 1918 r. profesor Akademii Duchownej w Petersburgu. W czasie 1-ej wojny światowej współzałożyciel Polskiego Towarzystwa Pomocy Ofiarom Wojny. W czerwcu 1918 r. powrócił do kraju. Brał udział w obronie Lwowa. W 1921 r. zainicjował akcję mającą na celu pomoc dzieciom powracającym z Rosji. W latach 1923-1928 proboszcz w parafii w Dębowcu (diecezja przemyska). Od 1928 r. rektor kościoła św. Jacka w Warszawie, następnie proboszcz parafii św. Antoniego. Zginął od niemieckiej kuli w czasie powstania warszawskiego 9 sierpnia 1944 r. Ks. prof. dr Stanisław Trzeciak był współredaktorem „Przeglądu Kościelnego”, współpracownikiem „Monumenta Judaica”, autorem kilkudziesięciu prac naukowych poświęconych kwestii żydowskiej. Podczas debat sejmowych w 1936 r. występował w komisjach jako rzeczoznawca rytuału rzezi „Schechita”. Powszechnie uchodził za najlepszego wśród polskich duchownych katolickich znawcę Talmudu. Jego dorobek naukowy został w szerokim zakresie wykorzystany przez prof. Feliksa Konecznego w pracy nad „Cywilizacją żydowską”.

Fragmenty książki

Znaczenie Talmudu

Normą postępowania żydów i niejako zwierciadłem ich duszy jest Talmud. Nazwa ta oznacza naukę. „Talmud jest dla żydów religijną potrzebą życia. Czytaj dalej

Msza Święta trydencka: dossier

 

Najpiękniejsza po tej stronie Nieba.
(o. Frederick William Faber o liturgii Mszy Świętej Wszechczasów)

Nikt i nic nie może nas zwolnić od zaszczytnej i podstawowej kwestii: uczciwego ustosunkowania się do Prawdy.

Missale Romanum
PDF

Dobrze będzie mieć do dyspozycji podręczny zestaw wiarygodnych materiałów odnoszących się do najdoskonalszego aktu kultu Kościoła rzymskokatolickiego, czyli do Mszy Świętej trydenckiej.

Stopniowe i dokładne wczytywanie się w teksty pozwoli nam pełniej poznać niezgłębione bogactwa Mszy Świętej i lepiej w niej uczestniczyć. Zachęcajmy także życzliwie inne osoby do rzetelnego zapoznawania się z tą szlachetną katolicką tematyką.

Jesteśmy w samym centrum wiary katolickiej lex credendi i jej najpełniejszego wyrazu lex orandi. Sprawy wieczne, a zatem zawsze aktualne.

Najczęściej stosowane nazwy:

MissaSancta Missa, Msza, Msza Święta, Msza trydencka, Msza Święta trydencka, Msza Święta Wszechczasów, Msza święta w tradycyjnym (klasycznym) rycie rzymskim, Msza w rycie klasycznym, Msza Święta w rycie klasycznym, tradycyjna Msza łacińska, Msza św. Piusa V, usus antiquior, nadzwyczajna forma (forma extraordinaria) rytu rzymskiego.

Najpierw podręczny zestaw linków do materiałów, które dają nam dostęp do fundamentalnych informacji o Mszy Świętej. Wykaz zawiera pełne informacje – autora, tytuł, miejsce i datę:

Poniżej przytaczam wybrane cytaty z powyżej prezentowanych dokumentów i opracowań (w tej samej kolejności):

„Na mocy treści niniejszego aktu i mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy świętej w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać. Żaden biskup, administrator, kanonik, kapelan lub inny ksiądz diecezjalny, lub zakonnik jakiegokolwiek zgromadzenia, jakkolwiek nie byłby tytułowany, nie może być zobowiązany do odprawiania Mszy świętej w inny sposób, niż przez Nas polecono. Podobnie nakazujemy i oznajmiamy, iż nikt nie może być nakłaniany bądź zmuszany do zmieniania tego Mszału; a niniejsza Konstytucja nigdy nie może być unieważniona lub zmieniona, ale na zawsze pozostanie ważna, i będzie mieć moc prawną” (Św. Pius V, bulla Quo primum tempore).

„Dlatego też błagamy gorąco Waszą Świątobliwość – w chwili, gdy czystość Wiary i jedność Kościoła narażone są przez tak okrutne rozdarcia i rosnące niebezpieczeństwa, które codziennie znajdują odgłos w zasmuconych słowach Ojca nas wszystkich – abyś zechciał nie pozbawiać nas możliwości uciekania się do nieskazitelnego i obfitującego w łaski Mszału św. Piusa V, tak otwarcie sławionego przez Waszą Świątobliwość i tak głęboko ukochanego i otaczanego czcią przez cały świat katolicki” (Kard. Alfredo Ottaviani, Kard. Antonio Bacci, Krótka analiza krytyczna Novus Ordo Missae).

„Podsumowując nasze rozważania, możemy powiedzieć, że teologiczna atrakcyjność Mszy trydenckiej pozostaje w związku z teologiczną niepoprawnością Mszy posoborowej. Z tego powodu katolik przywiązany do tradycji teologicznej powinien w dalszym ciągu – w duchu posłuszeństwa prawowitym przełożonym – wyrażać uprawnione pragnienie i duchową preferencję dla Mszy trydenckiej” (Kard. Alfons Maria Stickler SDB, Teologiczna atrakcyjność Mszy Trydenckiej).

„Art. 1 (…) Jest przeto dozwolone odprawiać Ofiarę Mszy zgodnie z edycją typiczną Mszału Rzymskiego ogłoszoną przez bł. Jana XXIII w 1962 i nigdy nie odwołaną, jako nadzwyczajną formą Liturgii Kościoła. Zasady użycia tego Mszału przedstawione we wcześniejszych dokumentach Quattuor abhinc annis i Ecclesia Dei, zostają zastąpione na następujące:

Art. 2. W Mszach odprawianych bez udziału ludu, każdy ksiądz katolicki obrządku łacińskiego, diecezjalny czy zakonny, może używać Mszału Rzymskiego ogłoszonego przez bł. Jana XXIII w 1962, lub Mszału Rzymskiego ogłoszonego przez Pawła VI w 1970, i może to robić każdego dnia z wyjątkiem Triduum Wielkanocnego. Dla takiego odprawiania, przy użyciu któregokolwiek z Mszałów, ksiądz nie potrzebuje żadnej zgody Stolicy Świętej ani Ordynariusza (…).

Art. 4. W Mszach odprawianych zgodnie z przepisami art. 2 mogą uczestniczyć z własnej woli – zachowując wszystkie normy prawne – wierni, którzy wyrażą taką chęć” (Benedykt XVI, motu proprioSummorum Pontificum).

„Zaraz po Soborze zakładano, że zapotrzebowanie na Mszał z roku 1962 ograniczy się do starszego pokolenia, które w tej formie liturgii wyrosło. W międzyczasie jednak okazało się z całą oczywistością, że młodsze pokolenie też może odkryć tę formę liturgiczną, poczuć jej piękno i odnaleźć w niej ten sposób spotkania z Tajemnicą Najświętszej Eucharystii (…).

To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe. Skłania nas to do tego, byśmy zachowali i chronili bogactwa będące owocem wiary i modlitwy Kościoła, i byśmy dali im odpowiednie dla nich miejsce” (Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji publikacji listu apostolskiego motu proprio Summorum Pontificum).

„17. § 1. W podejmowaniu decyzji w poszczególnych przypadkach, proboszcz bądź rektor czy kapłan odpowiedzialny za kościół winni kierować się roztropnością, duszpasterską gorliwością i duchem wielkodusznego otwarcia” (Papieska Komisja Ecclesia Dei, instrukcja Universae Ecclesiae).

Jeżeli kiedykolwiek stanęlibyśmy wobec dylematu, w jakiej Mszy uczestniczyć – czy we Mszy Świętej św. Piusa V, czy we Mszy Pawła VI – potraktujmy to jako dylemat pozorny. Msza Święta trydencka jest w pełni katolicka i integralnie wyraża, fundamentalną dla katolickiego rozumienia Mszy, teologię Ofiary. Jest wolna od błędu. Zdrowy owoc katolickiej niezmutowanej wiary. Najdoskonalszy akt kultu. Idealna harmonia lex credendi i lex orandi. Katolicka harmonia.

Szerokie upowszechnienie Mszy Świętej św. Piusa V będzie pewną drogą, aby Kościół na nowo zajaśniał blaskiem chwały Bożej i aby na polskiej ziemi, i w polskich sercach, ocalał skarb najdrogocenniejszy: katolicka niezmutowana wiara!

W posłuszeństwie katolickiej Tradycji,

odważne rozpowszechnianie Mszy Świętej trydenckiej,

która jest najdoskonalszym aktem kultu,

będzie najwspanialszym darem dla Polski

– ku jej odnowie i świętości!

Tutaj znajdziemy listę miejsc (niekompletną), w których jest celebrowana Msza Święta trydencka w Polsce: WEJŚCIE.

Od nas zależy, czy takich miejsc będzie przybywać.

Jedna życzliwa roztropnościowa uwaga końcowa. Jako że przeciwnik lubi mieszać i różnymi sposobami zrażać nas do spraw najświętszych, dobrze będzie skierować reflektory na samą sprawę Mszy Świętej. Dobrze będzie zachować roztropny dystans wobec różnych kontekstów środowiskowych i personalnych, oraz wobec drugorzędnych szczegółów, związanych ze Mszą Świętą trydencką. Dobrze będzie także zachować roztropny dystans wobec przemądrzałości tych, którzy wymogi antropocentryzmu, samorealizacji i nowości stawiają ponad wierność Prawdzie. Sapienti sat.

Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów.

Sacerdos Hyacintus
http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com

[Sacerdos Hyacinthus ~ blog kapłana rzymskokatolickiego - blog Ks. Jacka Bałemby SDB
Ks. Jacek Bałemba SDB, kapłan rzymskokatolicki, salezjanin. Blog prowadzę za zgodą moich Przełożonych.]

Ministrantki? – Niemożliwe!

 

Wykład  ks. Jana  JENKINSA

Drodzy wierni,Chciałbym powiedzieć wam dziś nieco na temat, który ostatnio zaprzątał uwagę wielu ludzi – a mianowicie na temat projektu wprowadzenia posługi ministrantek w pobliskim kościele. Większość wiernych, jeśli nie wszyscy, jest całkowicie przeciwna temu pomysłowi – a co najważniejsze wyraźnie negatywny stosunek wobec niego wyraził sam biskup miejsca. Musimy uświadomić sobie, że idea powoływania kobiet do służby ołtarza jest całkowicie sprzeczna z Tradycją Apostolską, wiarą i nauczaniem Kościoła.

By zrozumieć dlaczego tak jest, powinniśmy przypomnieć sobie przede wszystkim czym jest Msza. Co to znaczy „służyć do Mszy” i dlaczego posługa ta zarezerwowana jest wyłącznie dla mężczyzn? Dlaczego w całej historii Kościoła nigdy nie  spotykamy się ze zjawiskiem takim jak ministrantki?
Najpierw musimy przypomnieć sobie czym jest sama Msza. Jak pamiętamy z katechizmu:

„Msza święta jest prawdziwą i właściwą ofiarą Nowego Zakonu, bo Jezus Chrystus, zastąpiony przez kapłana, ofiaruje w niej Bogu w sposób bezkrwawy i tajemniczy swoje Ciało i Krew pod postaciami chleba i wina”.

Msza Święta jest więc przede wszystkim Ofiarą. Jest Ofiarą, czyli czymś ofiarowanym Bogu aby Go uwielbić, podziękować Mu za wszystkie Jego dobrodziejstwa oraz prosić o to, co jest dla nas dobre i niezbędne. Podczas Mszy prosimy przede wszystkim o przebaczenie za nasze grzechy. Msza jest dla nas głównym źródłem łaski, gdyż Zbawiciel ustanowił ją właśnie w tym celu, aby udzielać nam łask wysłużonych przez siebie na Krzyżu. Katechizmu uczy:

„Po co Jezus Chrystus ustanowił tę cudowną ofiarę?
Jezus Chrystus ustanowił tę cudowną ofiarę, żeby Kościołowi zostawić widzialną ofiarę, jak tego wymaga ludzka natura; Msza święta ma przedstawiać ową ofiarę krwawą, którą Jezus Chrystus miał złożyć raz na Krzyżu; przez Mszę świętą ma aż do końca świata trwać Jego pamiątka, zbawcza moc owej ofiary ma się nam poprzez Mszę świętą udzielać na odpuszczenie grzechów, które popełniamy codziennie”.

I dalej czytamy:

„Ale Jakim sposobem Msza święta przedstawia ofiarę krzyżową?
Msza święta przedstawia ofiarę krzyżową przez to, że osobna konsekracja chleba i osobna konsekracja wina mocą słów przedstawia owo rzeczywiste rozdzielenie Ciała od Krwi, które Pan nasz Jezus Chrystus wycierpiał w chwili krwawej śmierci na Krzyżu”.

Musimy również pamiętać o doktrynie zdefiniowanej przez Sobór Trydencki, wedle której Msza nie jest jedynie wspomnieniem Ofiary Krzyżowej, ale jest prawdziwą i rzeczywistą Ofiarą. Katechizm mówi:

„Msza święta nie jest tylko prostym przedstawieniem Ofiary Krzyżowej, lecz jest samą Ofiarą Krzyżową, która się podczas Mszy świętej ponawia, skoro tu i tam jest ten sam dar, składany Bogu Ojcu w ofierze, i ten sam ofiarujący się za pośrednictwem kapłanów, a tylko sposób ofiarowania jest inny”.

Widzicie więc, drodzy wierni, że Najświętsza Ofiara Mszy jest czymś absolutnie wyjątkowym i nadzwyczajnym – jest ofiarowaniem samego Zbawiciela na naszych ołtarzach. Pamiętajcie, że podczas Mszy nie ofiarujemy chleba czy wina, Bóg bowiem rzeczy tych nie potrzebuje, ale Ciało i Krew naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa – które posiadają nieskończoną wartość. Jedynie Ofiara Krzyża jest w stanie przynieść zbawienie naszym duszom – a nie chleb czy wino – Chrystus Pan odnawia swą Ofiarę podczas Mszy, byśmy mogli mieć udział w ofierze naszego zbawienia.

Katechizm mówi również, że Msza jest Ofiarą Kościoła, Ofiarą Nowego Przymierza. Msza jest publiczną modlitwą Kościoła – jest publiczną Ofiarą Kościoła udzielającą duszom zasług Zbawiciela poprzez przedstawianie Ofiary Krzyżowej Bogu Ojcu. Msza przynosi łaski nie tylko tym, którzy są na niej obecni, ale całemu Kościołowi, żywym i umarłym, którzy znajdują się w czyśćcu i potrzebują naszych modlitw oraz ofiar.

By składać ofiarę konieczne jest posiadanie specjalnej władzy – ofiarowanie Mszy przekracza bowiem całkowicie moc człowieka. Dlatego właśnie wyświęcani są kapłani – są wyświęcani, konsekrowani właśnie po to, by mogli składać tę Ofiarę. Kapłan nie [jest] jedynie wyświęcany, ale posyłany przez Kościół, jako jego sługa. Ksiądz parafialny posiada władzę w Kościele, w Mistycznym Ciele Chrystusa, ponieważ otrzymał władzę nad fizycznym Ciałem i Krwią Zbawiciela oraz moc składania ich w Ofierze.

Pamiętajcie co mówi katechizm, że kiedy kapłan ofiaruje Mszę, czyni to in persona Christi, czyli w osobie Chrystusa. Jedynie Chrystus Pan może ofiarować siebie Ojcu, udzielił jednak Apostołom władzy dokonywania tego aktu, mówiąc: „To czyńcie na Moją pamiątkę”. Udzielił Apostołom oraz kapłanom, którzy mieli być przez nich wyświęceni, władzy składania tej jedynej ofiary na zbawienie naszych dusz. A jako że kapłan sprawuje ofiarę w osobie Chrystusa, musi również posiadać Jego cechy – musi prawdziwie przedstawiać osobę Zbawiciela. Zauważmy, że podczas Konsekracji kapłan nie mówi „To jest Ciało Jezusa” ale „To jest Ciało Moje”. Tak więc kapłan, by reprezentować Zbawiciela, musi być podobny do Wcielonego Słowa, to znaczy musi być mężczyzną, być płci męskiej – jako że płeć jest nierozłącznie związana z ciałem.

Chrystus stał się człowiekiem jako mężczyzna, a nie jako kobieta. Narodził się jako Syn Maryi Dziewicy. Tak więc również kapłan musi być synem Maryi i synem Kościoła.

Również na swych Apostołów Zbawiciel powołał jedynie mężczyzn. Z pewnością przyszło wam na myśl, że gdyby Chrystus Pan chciał, by kapłanami mogły być kobiety, wybrałby swą własną Matkę, która była o wiele bardziej godna tego niż wszyscy Apostołowie. To Ona jest Niepokalanym Poczęciem, a jednak Pan Jezus nie nadał Jej godności kapłańskiej. Jeśli nawet Najświętsza Maryja Panna zajmuje w Kościele najbardziej chwalebne miejsce, nie jest Ona w stanie sprawować Najświętszej Ofiary Mszy. Tak więc kapłaństwo nie jest tym samym co godność, ale jest szczególną funkcją związaną z obowiązkiem ofiarowania Ciała i Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa w Jego imieniu dla zbawienia wszystkich. Niepokalana stała się naszą Matką pod Krzyżem i wszystkie łaski jakie otrzymujemy przechodzą przez Jej ręce, nie jest Ona jednak źródłem tych łask. Jest nim sam Zbawiciel, który powierzył swe kapłaństwo jedynie Apostołom, którzy byli bez wyjątku mężczyznami.

W całej historii Kościoła, przez dwa tysiące lat, nigdy nie spotkaliśmy się z wyświęcaniem kobiet. Sam św. Paweł wypowiada się bardzo jednoznacznie w tej kwestii, pisząc iż kobieta nie może przewodzić w kościele Chrystusowym, a nawet iż przemawianie w kościele jej nie przystoi (1 Kor 14, 35).
Co jednak oznacza służyć do Mszy? Katechizm uczy nas, że kapłan otrzymał władzę składania Ofiary Chrystusa. Ofiara ta jednak składa się z wielu elementów – jest na przykład przygotowanie Ofiary, nauczanie o Ofierze, modlitwy, obrzędy przygotowujące nas do przyjęcia owoców Ofiary. Wszystkie te elementy związane są z urzędem kapłańskim, stanowiąc integralne części składowe Ofiary. Część tej władzy może być udzielana lub delegowana innym.

Optymalny ład panuje wówczas, gdy różne funkcje delegowane są różnym ludziom, podobnie jak Bóg, choć jest źródłem wszystkich rzeczy, niemniej jednak posługuje się chmurami by zesłać nam deszcz i słońcem by nas ogrzać. Również w społeczeństwie świeckim nie jest tak, że jedna osoba czyni wszystko, ale posiadający najwyższą władzę deleguje jej część na inne swe sługi. Król, choćby był najpotężniejszą osobą w państwie, wykonuje jednak swą wolę za pośrednictwem innych. Tak więc najlepszym i najbardziej naturalnym porządkiem rzeczy jest, by nie sam tylko kapłan składał Ofiarę Mszy, ale by Ofiara ta składana była przez kapłana w asyście osób do niej posługujących.

Mamy więc podczas Ofiary Mszy rozmaite posługi. Mamy na przykład część obejmującą procesję do ołtarza. Krzyż symbolizuje ofiarę, którą mamy złożyć, stosowne jest więc by był on niesiony przez kogoś do ołtarza. Chrystus Pan jest światłością świata, podczas Mszy zaś otrzymamy światło łaski, stąd pewne osoby niosą świece do ołtarza lub zapalają świece znajdujące się w kościele. Do innych jeszcze należy dzwonienie w ważniejszych momentach Mszy, by pobudzić uwagę obecnych. Z pewnością są to drugorzędne funkcje, muszą być jednak wykonane dobrze, jeśli cała Msza sprawowana ma być godnie i zgodnie z rubrykami. Jeszcze ważniejsze są posługi związane z właściwym aktem ofiarmym, na przykład ofiarowanie chleba i wina czy nakrywanie kielicha.

W czasach starożytnych a nawet obecnie w naszych seminariach te pomniejsze funkcje związane były z tak zwanymi „święceniami niższymi”. Istnieją cztery tradycyjne święcenia niższe: ostiariat, do którego należy czuwanie by nikt niegodny nie zakłócał Ofiary; egzorcystat – związany z udzielaniem błogosławieństw różnych rzeczy oraz nadający władzę usuwania od nich wpływu złego ducha; lektorat – dający prawo do czytania Lekcji podczas Mszy, oraz akolitat – związany z trzymaniem świec oraz podawaniem wody i wina.

Istnieją również inne święcenia, które nazywamy „wyższymi”, jako że pociągają one za sobą poważniejsze obowiązki i znacznie ściślejsze uczestnictwo w składaniu Ofiary. I tak subdiakon dolewa wody do kielicha podczas Offertorium – jest on również zobowiązany do zachowania celibatu. Diakon z kolei ofiaruje kielich wraz z kapłanem i posiada władzę nauczania.

Wszystkie te „święcenia” ukierunkowane są na składanie Ofiary,  lecz w mniejszym stopniu niż w przypadku kapłana. Musimy niemniej pamiętać, że chodzi tu o tę samą Ofiarę którą złożył Chrystus Pan i że władza jaką wszyscy oni posiadają wynika ze współdzielenia władzy kapłańskiej. Są oni nazywani po łacinie „ordinationes” (czyli „porządek”), wszyscy bowiem mają udział w jednym kapłaństwie naszego Pana, podporządkowani są jednemu celowi, którym jest Ofiara Zbawiciela.

Widzicie więc, drodzy wierni, że posługiwanie ministrantów do Mszy nie polega jedynie na siedzeniu w prezbiterium czy noszeniu komży i sutanny. Posługiwanie do Mszy oznacza uczestniczenie bezpośrednio w ofiarnym akcie kapłana, którego władza zostaje im delegowana. Król i Pan wszechrzeczy działa poprzez swego kapłana – ale nie wyłącznie, również kapłan ma swe sługi pomagające mu w składaniu Ofiary. Dlatego właśnie nigdy w całej historii Kościoła czegoś takiego jak ministrantki czy żeńska służba liturgiczna. Nie jest to możliwe z tego samego powodu, z którego kobiety nie mogą otrzymać święceń kapłańskich.

Wprowadzenie kobiet do prezbiterium i nakazywanie im zakładania sutanny jest po prostu zmuszaniem nieszczęsnych dziewcząt do zadawania kłamu swej własnej tożsamości i powierzanie im funkcji, do których nie są powołane. Może to również stanowić zgorszenie dla wiernych, będących świadkami jawnego negowania doktryny wiary podczas liturgii stanowiącej serce katolickiego kultu – podczas Mszy świętej. Oznacza to oszukiwanie dziewcząt, które pragną szczerze służyć Bogu – poprzez powierzanie im rzeczy, których nigdy nie będą w stanie dokonywać, oznacza też pozbawianie chłopców możliwości wykonywania pobożnych aktów, do których są predysponowani. Niesprawiedliwością jest powierzanie komuś funkcji, której w swym przeświadczeniu nigdy nie będzie mógł wypełnić. Niesprawiedliwością jest również  szerzenie w miejscu poświęconym Bogu zgorszenia, które wiernych od Boga odciąga.

Propagowanie praktyk, które są całkowicie sprzeczne z liczącą dwa tysiące lat Tradycją Kościoła oznacza w istocie podkopywanie samych jego fundamentów. Rodzi się nawet pytanie, po co w ogóle chodzić na Mszę, jeśli widzi się tam jedynie rzeczy sprzeczne z wiarą i będące realizacją zachcianek celebransa. Chodzimy na Mszę, by zostać umocnieni we wierze, byśmy mogli kontynuować naszą codzienną walkę o doskonałość i zbawienie. Nie udajemy się do kościoła po to, by poznać najnowsze pomysły celebransa, ale by otrzymać wiarę, którą ma on obowiązek nam przekazać. Uczęszczanie do kościoła i bycie zmuszanym do oglądania nowinek sprzecznych z tym, czego trzymali się katolicy przez stulecia, jest nie tylko przygnębiające i zniechęcające, ale również demoralizujące i gorszące dla prawdziwie pobożnych dusz.

Powinniśmy również mieć świadomość, że we wielu kościołach Ameryki i Europy, w których wprowadzono posługę ministrantek, rezultaty były katastrofalne. Po wprowadzeniu dziewcząt do służby liturgicznej liczba powołań kapłańskich w Stanach Zjednoczonych spadła o 90 procent. Nietrudno zrozumieć, czemu tak się stało. Już poprzez dopuszczenie dziewcząt do służby liturgicznej redukuje się liczbę chłopców w prezbiterium lub chętnych do ministrantury o 50 procent. Koedukacja w prezbiterium wywołuje również różnorakie, nieznane dotąd problemy – na przykład przypadki flirtowania nastolatków w prezbiterium – podczas gdy powinni być oni całkowicie skoncentrowania na ołtarzu, koncentrują się nierzadko na znajdujących się obok przedstawicielach płci przeciwnej.

Powinniście też wiedzieć, że biskup Torunia przeciwny jest projektowi tego księdza – i całkowicie słusznie. Ma po swej stronie całą Tradycję Kościoła oraz swą władzę jako pasterza dusz swej diecezji. Jeśli wasz ksiądz nie respektuje woli biskupa nie ma żadnego powodu, byście wy respektowali jego wolę w tej kwestii. Powinniście publicznie i głośno skarżyć się u biskupa na takie szerzenie zamieszania w kwestiach wiary i pogwałcenie waszych praw do otrzymywania depozytu wiary pozostawionego przez Chrystusa Pana Apostołom. Nie potrzeba wam prywatnych inicjatyw, które wywodzą się jedynie z herezji i nie wiadomo czym są motywowane.

Tak więc, drodzy wierni, chętnie odpowiem teraz na wszelkie pytania i zapewniam was o moich modlitwach, by zgorszenie to nie przekroczyło progów waszego kościoła. Niech was Bóg błogosławi.

Błogosławię,Ks. Jan Jenkins +

Za: Forum Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X (18.09.2013) (” Wykład: Ministrantki? Niemożliwe!”)