OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Artykuły i Komentarze

Synodalność, czyli „konsultacje społeczne”

Za pierwszej komuny, kiedy kierownictwu partyjnemu z tych lub innych powodów zaczynał palić się grunt pod nogami, inicjowano „konsultacje społeczne”. Tak było u schyłku epoki Władysława Gomułki, zapoczątkowanego tzw. „wydarzeniami marcowymi”. Wprawdzie „towarzysz Wiesław” jeszcze je spacyfikował, ale już na zjeździe partii jedna część sali po staremu skandowała: „Wiesław, Wiesław!”, ale druga – już po nowemu: „Gierek, Gierek!”, na co Gomułka zareagował uwagą, że „nie będzie żadnych gierek”. Więc „wydarzenia” zostały jeszcze spacyfikowane, ale tym bardziej kierownictwo partii pragnęło odbudować – jak się wtedy mówiło – „więź z masami”, to znaczy – wymyślić jakieś makagigi, którymi można by zaabsorbować opinię publiczną. Toteż towarzysz Bolesław Jaszczuk wykombinował „system bodźców ekonomicznych materialnego zainteresowania”. Miało to być panaceum na wszystkie „bolączki” i „niedociągnięcia”, które „tu i ówdzie” jeszcze się zdarzały, ale chyba samo kierownictwo nie było do nich do końca przekonane, bo na wszelki wypadek nakazało „konsultacje społeczne”. Ich celem było rozmycie ewentualnej odpowiedzialności, bo gdyby z „bodźcami” coś poszło nie tak, zawsze można było powiedzieć, że to nie partia, tylko cały naród tak w konsultacjach zdecydował. W ogóle konsultacje są szalenie wygodną formułą. Jeśli na przykład powiedziałbym komuś: panie zaraz poderżnę panu gardło – i co pan na to? – a on odpowiedziałby, że jest temu przeciwny, to nawet gdybym rzeczywiście gardło mu poderżnął, nikt nie mógłby postawić mi zarzutu, że się z poderżniętym nie skonsultowałem. Toteż, chociaż „cały naród” w tych konsultacjach wziął udział, to partia jednak nie zdołała odzyskać „więzi z masami”, bo wkrótce potem nastąpiły „wydarzenia grudniowe”, w następstwie których Władysław Gomułka został obalony. Edward Gierek swoje urzędowanie nawet zaczął od konsultacji, bo pojechał do Gdańska i tam, w gronie zaufanych, potiomkinowskich robotników, wśród których znajdował się już Kukuniek, zapytał: „Pomożecie?” – na co robotnicy spontanicznie odpowiedzieli: „pomożemy!” Tak rozpoczął się okres „dynamicznego rozwoju”, kiedy to „Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”, ale długo to nie trwało, bo już 24 czerwca 1976 roku pierwszy minister Edwarda Gierka, Piotr Jaroszewicz, z trybuny sejmowej ogłosił podwyżkę cen – oczywiście poprzedzoną szerokimi „konsultacjami społecznymi”. Ale „warchoły” i „kolesie” – jak nazywała ich czołowa gwiazda ówczesnej publicystyki, pan red. Wiesław Górnicki, zaczęli palić partyjne komitety i w ogóle – sprzeciwiać się partii. Wprawdzie przy pomocy „ścieżek zdrowia” i niezawisłych sądów, które sypały „piękne wyroki”, sytuacja została opanowana, ale nie na tyle, by te uprzednio wykonsultowane społecznie podwyżki cen utrzymać. Na spotkaniu w Berlinie Breżniew zabronił Gierkowi dalszych podwyżek, toteż jeszcze tego samego dnia premier Jaroszewicz, nie ukrywając wściekłości, podwyżki odwołał, bo ”w toku społecznych konsultacji złożono ogromnie dużo propozycji, zasługujących na bardzo wnikliwe rozpatrzenie”. Jak widzimy, konsultacje są dobre na wszystko: i na podwyższanie cen i na odwoływanie podwyżek, a kto wie, czy przypadkiem również – jak śpiewali starsi panowie, co prawda o piosence, niemniej jednak – „na ładną niewinną panienkę” – chociaż Leonid Breżniew w niczym jej nie przypominał.

Wspominam o tym wszystkim, bo wydaje mi się – o czym zresztą wiele razy pisałem – że Kościół, a ściślej – przewielebne duchowieństwo, upodobniło się do partii i to w jej okresie schyłkowym. Nie chodzi już nawet o to, że w owym schyłkowym okresie nie tylko partyjniacy, ale i członkowie aparatu w żaden komunizm już nie wierzyli, tylko pilnowali synekur, dzięki którym mogli wypić i zakąsić, a że wymagało to rozmaitych rytualnych deklamacji, no to cóż; ten biznes miał taką specyfikę. Przede wszystkim chodzi o to, że po II Soborze Watykańskim, przewielebne duchowieństwo stopniowo skupiło całą uwagę na sobie i własnych problemach, w znacznej cześci seksualnych, co zaowocowało nie tylko ponawiającymi się postulatami zniesienia celibatu, ale otworzyło też drzwi przed „lawendową mafią”, o której bez ogródek piszą znawcy przedmiotu. W rezultacie, zamiast zapowiadanej przez soborowych entuzjastów „wiosny Kościoła”, mamy raczej symptomy procesów rozkładowych, zwłaszcza w Europie i Ameryce Północnej, bo w Afryce i Ameryce Południowej sytuacja podobno wygląda inaczej. Kto wie, czy ta okoliczność nie skłoniła Kolegium Kardynalskiego do wyboru obecnego papieża Franciszka po abdykacji Benedykta XVI? Uzasadnienie tej abdykacji nie wytrzymuje krytyki, bo chociaż upłynęło od niej już ponad 8 lat, 95-letni papież-emeryt nadal cieszy się, jak na swój wiek, dobrym zdrowiem i znakomitą formą intelektualną, podobnie jak rok starsza od niego brytyjska królowa Elżbieta II. Chyba nie o zdrowie tu chodziło – ale mniejsza z tym.

Papież Franciszek od 8 lat zaskakuje katolików, może z wyjątkiem tych najbardziej oddanych postępactwu. A to urządza ceremonię z jakimś amazońskim bożkiem, a to wpisuje do katechizmu iż kara śmieci sprzeczna jest z chrześcijaństwem, co wzbudza rozmaite rozterki. Przez ostatnie 2000 lat sprzeczna z chrześcijaństwem nie była i dopiero teraz papież spenetrował prawdę. Oznacza to jednak, ze przez ostatnie 2000 lat Kościół się mylił i to w takiej ważnej sprawie. Skoro tak, to skąd możemy czerpać pewność, że nie myli się teraz? Tymczasem ludzie potrzebują Kościoła przede wszystkim po to, by dostarczał im pewności. Jeśli zamiast pewności zacznie dostarczać im coraz więcej rozterek, to czy będzie nadal jeszcze do czegoś potrzebny?

W takiej sytuacji papież Franciszek zainaugurował „synodalność”. Jest ona bardzo podobna do wspomnianych „konsultacji społecznych”, bo ma wszelkie cechy operacji socjotechnicznej, rodzaju organizacyjnej krzątaniny, mającej ukryć bezradność i – trzeba to powiedzieć – brak odwagi. Jeśli np. do konsultacji zaprasza się ostentacyjnych sodomitów, którzy butnie oświadczają, jakoby byli „darem” dla Kościoła, to cisną się na usta słowa przypisywane przez Wergiliusza Laokoonowi: ”timeo Danaos et dona ferentes”, co się wykłada, że boję się Greków nawet jak przychodzą z darami. Czyż „synodalność” nie jest aby pretekstem, by sodomia i gomoria zyskała w kościele prawo obywatelstwa – bo jużci; skoro zapraszamy ich do „konsultacji”, to przecież nie po to, by stawiać przeszkody, czy wręcz sprzeciwiać się głoszonej przez nich ideologii? Wreszcie – co najważniejsze – czy „synodalność” nie oznacza aby usankcjonowania kryzysu przywództwa – bo czy pasterze oddający przewodnictwo stadu są jeszcze pasterzami?

Stanisław Michalkiewicz

Postępowy kościół sanitarny – Atila Sinke Guimarães

Przypominamy tekst z maja 2020 roku, który w wątkach kowidowych mógłby być dzisiaj ujęty nieco inaczej – wszak mamy szersze spojrzenie na „pandemię” niż 18 miesięcy temu – ale pokazuje zarazem trzeźwość spojrzenia na „Kościół sanitarny” i apostazję Jego hierarchów.

 

Wmiarę jak gospodarki USA i Europy otwierają się na nowo, kryzys Covid-19 słabnie, a strach maleje, widzimy, że istnieją dwie szkoły medyczne o przeciwstawnych interpretacjach tego, co się stało i jak uniknąć kolejnych takich przypadków.

 

Jedną z nich jest szkoła Wuhan, która, aby uniknąć rozprzestrzeniania się wirusa, stosuje despotyczno-komunistyczne metody: blokowanie gospodarki; zamykanie wszystkich instytucji, które nie są absolutnie niezbędne; zobowiązywanie obywateli do pozostania w domu bez względu na ich podatność na zagrożenia; utrzymywanie dystansu społecznego; stosowanie masek i stosowanie szczepionki jako jedynego lekarstwa na Covid-19. Aby narzucić te drakońskie środki, szkoła ta sieje panikę wśród społeczeństwa, zastrasza przeciwników i próbuje zniszczyć wszelki opór.

Kolejną jest Szkoła Zdrowego Rozsądku, która odzwierciedla doświadczenia medycyny tradycyjnej i uważa, że rozprzestrzenianie się wirusa nie jest tak dramatyczne, jak twierdzą inne szkoły. Opowiada się ona za tym, że sposobem na pokonanie wirusa jest odporność stadna, czyli pozwolenie na to, aby wirus się rozprzestrzeniał, a ludzie wytworzyli przeciwciała na niego. Dlatego nie należy zamykać żadnych instytucji religijnych, administracyjnych, wojskowych, edukacyjnych czy gospodarczych. Ponieważ Szkoła ta chce zapobiec niepotrzebnym ofiarom, zaleca najbardziej narażonym grupom ludności samo-kwarantannę przez okres 20 dni, aż do momentu, gdy i one nabiorą przeciwciał.

Niestety, Zachód, z kilkoma chwalebnymi wyjątkami, podążył za szkołą Wuhan. Teraz, gdy cykl choroby dobiega naturalnego końca, możemy przeanalizować, dlaczego nasze rządy zdecydowały się niepotrzebnie sparaliżować cały Zachód na prawie trzy miesiące.

 

Triada koronawirusowa

Trzy słowa dają nam odpowiedź w tempie crescendo: strach, panika, histeria.

Strach, panika i histeria to elementy, które mogą wywołać ogromne skutki, gdy ogarną grupę lub całą populację. Kiedy Napoleon na wygnaniu na Wyspie Świętej Heleny opowiadał o bitwie pod Waterloo, w której został pokonany przez koalicję wojsk, ktoś zapytał go, kto był najgroźniejszym generałem, z jakim przyszło mu się tam zmierzyć. Odpowiedział bez wahania: „Generał Panika”.

Jego natychmiastowa odpowiedź odnosiła się do faktu, że kiedy Napoleon i jego francuskie oddziały otoczyły wzgórze Waterloo, gdzie Wellington i jego angielska armia byli rozlokowani, nagły atak na francuskie tyły przez księcia Brunszwiku prowadzącego armię pruską spowodował, że francuscy żołnierze wpadli w panikę i opuścili pole bitwy.

Uważam, że to właśnie zjawisko zbiorowej paniki wyjaśnia zachowanie Zachodu podczas tej wywołanej przez człowieka pandemii. Jak do tego doszło?

Spośród wszystkich narodów, Włosi są chyba najbardziej skłonni do paniki w obliczu niebezpieczeństwa. Ten artykuł nie jest miejscem, aby wyjaśnić dlaczego. Tak się również składa, że od lat Włochy przyjmują ogromną liczbę chińskich inwestycji i imigrantów.

A więc pierwszym krajem zachodnim, który został zainfekowany chińskim wirusem były Włochy. Kraj ten wpadł w strach/panikę, uciekł do swoich domów i niemal instynktownie podążył tą samą drogą, którą komunistyczni gubernatorzy z Wuhan podyktowali swoim mieszkańcom. Tak więc, strach dodany do chińskiego precedensu doprowadził Włochy do irracjonalnej reakcji i przyjęcia polityki Wuhan.

Ta decyzja wyznaczyła scenę i stała się wzorem. Po Włoszech, katolicka Hiszpania również wpadła w panikę, podążając tym samym kursem.

Tym samym tropem poszły inne kraje – w tym USA – podporządkowały się agendzie szkoły Wuhan opartej na prochińskich fałszywych naukach Fauci’ego, Brixa, WHO, CDC, Johns Hopkins itd. sponsorowanych przez wielkie „filantropijne” datki Billa Gatesa…

Na ironię zakrawa fakt, że antykomunistyczny Zachód, stosując komunistyczne metody, jest na skraju zniszczenia kapitalizmu, aby zapobiec wirusowi, który pochodzi z komunistycznych Chin i został przez nie rozprzestrzeniony.

 

Kiełkuje „Kościół sanitarny”

Tak się składa, że Włochy to nie tylko  poważne państwo, to także centrum Kościoła katolickiego. Uważam, że każdy analityk, który nie wziąłby pod uwagę roli papieża Franciszka i Episkopatu Włoch w rozniecaniu paniki we Włoszech, dopuściłby się poważnego zaniedbania.

Rzeczywiście, gdy tylko władze włoskie podjęły decyzję o zamknięciu kraju, Franciszek ogłosił podobną decyzję dla Kościoła katolickiego. Po raz pierwszy w historii, Kościół dobrowolnie zamknął wszystkie swoje kościoły i zawiesił wszystkie Msze i Sakramenty dla katolików. Powoływano się na dwa preteksty: zagrożenie wirusem oraz obowiązek Kościoła podporządkowania się decyzji władz cywilnych. Przeanalizuję każdy z tych pretekstów osobno.

 

1. Niebezpieczeństwo zarażenia

Historia Kościoła pełna jest przykładów plag, podczas których katoliccy hierarchowie i duchowni jako pierwsi narażali się na zarażenie, aby nieść pomoc tym, których życie było zagrożone i którzy potrzebowali sakramentów. Przypomnijmy chociaż Karola Boromeusza, arcybiskupa Mediolanu, który w XVI wieku przez dwa lata codziennie narażał swoje życie, odwiedzając chorych na dżumę, w tym osoby chore na trąd. Ani on, ani kapłani i mnisi, którzy mu pomagali w tym wzniosłym zadaniu, nie zostali zakażeni. Jednak wielu z tych, którzy uciekli w bezpieczne miejsca, zmarło na skutek zarazy…

Św. Karol Boromeusz nie zawieszał Mszy Św. Mnożył je, a kiedy kościoły były zbyt przepełnione, odprawiał Msze na wolnym powietrzu. W dzielnicach szczególnie dotkniętych zarazą i pozbawionych kościołów, wznosił kolumny, przy których gromadziła się ludność, aby uczestniczyć w odprawianych tam Mszach.

Innym inspirującym przykładem odwagi w walce z zarażeniem jest postać o. Damiana z Molokai, który w XIX wieku przez 11 lat opiekował się i mieszkał w dużej kolonii trędowatych.

Ale dla Kościoła soborowego te zasady miłosierdzia dla chorych i troski o zbawienie ich dusz nie mają zastosowania. Papież, wraz ze swoimi postępowymi hierarchami i duchowieństwem, gromadnie uciekli i pozostawili każdego katolika we Włoszech, by samemu sobie radził zarówno fizycznie jak i duchowo, nie zapewniając żadnej osobistej opieki duchowej, ani żadnego fizycznego wsparcia dla chorych. Kościoły zostały zamknięte, a sakramenty zakazane. Nieliczni księża, którzy nie zastosowali się do tego zakazu, zostali surowo ukarani.

Wszyscy katolicy zostali zwolnieni z obowiązku niedzielnego. Wiernym nakazano asystować przy Mszach Św. za pośrednictwem telewizji i Internetu, wbrew wcześniejszym przepisom zabraniającym tej praktyki.

Nawet Spowiedź i Ostatnie Namaszczenie zostały odmówione tym, którzy ich potrzebowali. Pod silną presją, Franciszek wydał za pośrednictwem Penitencjarii Apostolskiej dwa mylące dekrety o skrusze i absolucji generalnej, sprawiając wrażenie, że każdy katolik może wyznać swoje grzechy bezpośrednio Bogu zamiast spowiedzi usznej i zachęcając biskupów i księży do udzielania absolucji generalnej.

Takie stanowisko Kościoła soborowego samo w sobie mówi o jego utracie wiary i apostazji. Mówi też głośno o tchórzostwie jego duchownych, którzy jak szczury ukryli się w swoich norach.

Niezależnie od tej moralnej porażki i duchowej zdrady, działania „postępowej” Hierarchii przyczyniły się w znacznym stopniu do ogólnej paniki. Włochy znalazły w przykładzie Papieża i Episkopatu wzór do naśladowania, i także w panice pobiegły do ich domów. Oznacza to, że w obliczu epidemii wirusa, Papież i hierarchia wpłynęli na świeckich, aby przyjęli środki Szkoły Wuhan, a nie Szkoły Zdrowego Rozsądku.

Nie powinniśmy pomijać faktu, że Hiszpania – drugi kraj, który wpadł w panikę podczas tego wybuchu pandemii – była również pod silnym wpływem swojego katolickiego duchowieństwa aby obrać tę samą drogę.

Tak więc, we wdrażaniu rozwiązań Szkoły Wuhan w walce z wirusem, rola Kościoła „postępowego” była znacząca.

Jednocześnie pozwolę sobie podkreślić, że Watykan przez lata był gorącym wielbicielem chińskiej imigracji do Włoch, chińskiego rządu komunistycznego i jego sposobu radzenia sobie z epidemią Covid.

 

2. Obowiązek podporządkowania się władzom świeckim

Od czasu, gdy Kościół opuścił katakumby (315), prowadził nieustanną walkę z ingerencją władzy doczesnej w jego życie. Epizod w Canossie (1077), gdzie cesarz Henryk IV pokutował przed papieżem Grzegorzem VII, aby odwrócić swoją ekskomunikę, zaznaczył jego zwycięstwo nad cesarstwem i jego całkowitą niezależność od władzy doczesnej, a także jego wyższość nad nią. Niezależność ta została potwierdzona w znakomity sposób przez Bonifacego VIII w bulli Unam Sanctam (1302).

Oświecenie i Rewolucja Francuska próbowały ponownie uzależnić Kościół od państwa. Ale Kościół katolicki nie ustąpił. Pius IX był dość kategoryczny, gdy w Syllabusie (1864) ekskomunikował tych, którzy bronią następujących tez

– Władza świecka, nawet gdy znajduje się w rękach niewiernego suwerena, ma prawo do pośredniej negatywnej władzy nad sprawami religijnymi. (n. 41)

– W przypadku sprzeczności praw uchwalonych przez dwie władze, prawo cywilne ma pierwszeństwo. (n. 42)

– Władza cywilna może ingerować w sprawy związane z religią, moralnością i rządem dusz … (n. 44)

Krótko mówiąc, Kościół Katolicki jako jedyny Prawdziwy Kościół założony przez Naszego Pana i głoszący jedyną Prawdziwą Wiarę zasługuje na to, aby być traktowany przez Państwo jako taki. Ma on prawo do Prawdy. Nie może być stawiany na równi z innymi religiami, które głoszą fałszywe wiary.

Jednak w 1965 roku Paweł VI odwiedził ONZ i w swoim przemówieniu bardzo pochwalił tę doczesną organizację, która pretenduje do zastąpienia imperiów przeszłości. Pochylił się też nad zasadami Oświecenia i bronił braterstwa, równości i wolności, a konkretnie wolności religijnej. Powiedział: „To, co tutaj głosicie, to podstawowe prawa i obowiązki człowieka, jego godność, jego wolność, a przede wszystkim jego wolność religijna. Czujemy, że jesteście rzecznikami tego, co w mądrości ludzkiej jest najwznioślejsze – można by wręcz powiedzieć, jego sakralnego charakteru.”

Było to de facto zaprzeczenie prawie 1500 lat konsekwentnego nauczania i praktyki Kościoła.

Z tego smutnego precedensu wyłoniło się nowe podejście do nowoczesnego państwa. Zamiast domagać się specjalnego traktowania ze strony państwa, jak to czynił zawsze wcześniej, Kościół soborowy zgodził się na traktowanie go na równi z fałszywymi religiami pod parasolem wolności religijnej.

Ale nigdy jak przed wybuchem Covid-19 Kościół soborowy nie był tak podporządkowany państwu. W obliczu Covid-19, zrzekł się on wszelkich praw i pozwolił państwu  ingerować i dyktować wszystko w jego życiu: czy, kiedy i jak mogą być otwarte kościoły i jak mogą być udzielane sakramenty.

Dlatego twierdzenie, że Kościół musiał być posłuszny władzom, jest zaprzeczeniem wcześniejszej tysiącletniej praktyki Kościoła katolickiego i jest haniebną skrajnością nawet wobec nowej postępowej polityki zainaugurowanej przez Pawła VI.

Z tych powodów władze religijne nigdy nie powinny były zgodzić się na tę ingerencję.

Bardziej niż kiedykolwiek od Soboru Watykańskiego II, Kościół soborowy pokazał publicznie swoje prawdziwe oblicze tak bardzo, jak w przypadku epidemii Covid. Apostazja, brak zainteresowania duchowymi i fizycznymi cierpieniami swojej owczarni,  działanie jak wirtualny agent komunistycznej agendy.

Oto postępowy kościół sanitarny!

Atila Sinke Guimarães

 

Tłum. Sławomir Soja

 

Za: TraditionInAction (May 29, 2020) – „Bird’s Eye View of the News”

 

Gorące serca, d… zimna

Kiedy kapitan Eustazy Borkowski wpadł na pomysł urządzenia na oceanie chrztu bizonom przewożonym do Polski z Kanady, zwrócił się do okrętowego kapelana z propozycją, by z tej okazji odprawił na statku mszę żeglarską. Ten wyjaśnił, że msza żeglarska została zakazana, podobnie jak dzisiaj – Msza Trydencka – i że on jej w tej sytuacji odprawić nie może. Gwoli wyjaśnienia; msza żeglarska odprawiana była w epoce wielkich odkryć geograficznych, kiedy to z uwagi na silne kołysanie niewielkich statków na oceanicznej fali, niemożliwe były manipulacje z winem. Toteż msza żeglarska nazywana była inaczej „suchą”, bo celebrans konsekrował tylko Chleb. Na tę odmowę kapitan Eustazy Borkowski zawrzał gniewem i z goryczą powiedział kapelanowi, że dawniej, na małych okrętach, byli kapłani o wielkich i odważnych sercach, podczas gdy dzisiaj… – szkoda każdego słowa.

Ciekawe czy dzisiaj, w dobie liturgicznych eksperymentów, a nawet dziwactw, jakie niedawno zaprezentował JE abp. Ryś, msza żeglarska byłaby znowu możliwa, bo jeśli chodzi o Trydencką, to już na pewno nie. Najwyraźniej Stolica Apostolska musiała dojść do wniosku, że Ofiara w rycie trydenckim wywołuje u Stwórcy Wszechświata silne odruchy wymiotne, więc nie ma co Go dodatkowo rozdrażniać. Miła Mu jest natomiast liturgia postępowa, tym milsza, im bardziej się upodobania do obrzędów protestanckich, a nawet żydowskich. W dobie ekumenizmu inaczej być nie może, tym bardziej, że wcześniej też pojawiała się tendencja, żeby tylko nikogo nie urazić. Świadczy o niej przypadek pewnego jezuity, snobującego się na arystokrację. Spowiadając pewnego razu utytułowaną damę, która przyznała mu się do zdrady małżeńskiej, w ramach nauki powiedział jej: jestem pewien, że czyniąc to nie miałaś nic złego na myśli.

Dzisiaj takie postawy nie tylko coraz bardziej się upowszechniają, ale w dodatku – przykład idzie z góry. Oto podczas ostatniej wizyty amerykańskiego prezydenta Józia Bidena u papieża Franciszka, ten miał mu powiedzieć, żeby przystępował do Komunii jak gdyby nigdy nic – chociaż – jak wiadomo – nie tylko opowiada się on za aborcją, ale nawet podejmuje czynności zmierzające do obalenia zakazu wprowadzonego przez gubernatora Teksasu. Okazuje się tedy, że z tym przystępowaniem do Komunii nie ma strachu i że ktoś tak wysoko postawiony, jak prezydent Józio Biden, gwoli skaptowania katolickich obywateli dla Partii Demokratycznej, może to robić w każdej sytuacji. Można zatem na podstawie tego przykładu sformułować zasadę, że im wyższa pozycja społeczna, polityczna, czy choćby tylko materialna człowieka, tym większa jego niewinność w oczach Stwórcy Wszechświata, nawet bez pokropywania go hyzopem. Stwarza to zupełnie nowe, oszałamiające perspektywy dla postępowej teologii, bo przecież powiedziane jest, że co zostanie rozwiązane lub związane na ziemi, to będzie automatycznie związane lub rozwiązane w Niebiesiech. W ten sposób postępowa teologia katolicka zbliży się do jeszcze bardziej postępowej teologii protestanckiej, w której – jak wiadomo – wierni mogą sobie przez głosowanie wybierać takiego Pana Boga, jaki im na danym etapie najbardziej pasuje, a On nie ma tu nic do gadania i za każdym razem musi się przepoczwarzać, zgodnie z życzeniami wyznawców. Jestem tedy przekonany, że w tej sytuacji na czele Zjednoczonego Kościoła, który – tylko patrzeć, jak powstanie na gruzach dotychczasowego – w naszym nieszczęśliwym kraju staną dwaj cywile: pan red. Tomasz Terlikowski i pan red. Adam Michnik. Pan red. Terlikowski będzie wymyślał coraz to nowe zbawienne prawdy, podczas gdy pan red. Michnik za pośrednictwem Judenratu „Gazety Wyborczej” i skupionego wokół niej środowiska mikrocefali, będzie wprowadzał je w życie, korzystając również z doświadczeń zgromadzonych przez funkcjonariuszy Wydziału Ceremoniału i Obrzędowości Świeckiej, jaki w latach 70-tych został utworzony w Komitecie Centralnym Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Jak pamiętamy, opracowali oni ceremoniał „nadania imienia”, a także – wręczenia „dowodziku”.

Oczywiście przewielebne duchowieństwo, zwłaszcza na eksponowanych stanowiskach, będzie się starało akomodować do nowej sytuacji według zasady „me too”. Odnosi się ona wprawdzie do molestowania, ale – jak to z zasadami bywa – można ją wykorzystać również do podlizywania. Toteż JE abp Wojciech Polak, któremu z tej okazji niezwykle podkadza zazwyczaj pryncypialnie krytyczny wobec „reakcyjnego kleru” portal „Onet”, wystąpił był do ministra Mariusza Kamińskiego, by ten dopuścił Medyków Na Granicy i innych wrażliwych aktywistów na przygraniczny obszar objęty stanem wyjątkowym. Widać, że Ekscelencja poszedł za ciosem wymierzonym w znienawidzony reżym Jarosława Kaczyńskiego przez Pierwsze Matki Polki w osobach Danuty Wałęsowej, Jolanty Kwaśniewskiej i Anny Komorowskiej, które niedawno dały wyraz swemu gorącemu pragnieniu przyciśnięcia wszystkich uchodźców do swego serca i łona. Ale pan minister Mariusz Kamiński, w odróżnieniu od Króla z nieśmiertelnego poematu Aleksandra Fredry, na łzy aż taki czuły nie jest, toteż odpowiedział odmownie, pod pretekstem, że tym wszystkim wrażliwcom, śpieszącym z pomocą egzotycznym turystom prezydenta Łukaszenki, musiałby przedzieli dodatkową ochronę wojskową.

Tymczasem mój Honorable Correspondant właśnie nadesłał mi komunikat pochodzący z kanału Nexta, gdzie w języku rosyjskim czytamy, co następuje: „Polska traci na utrzymanie jednego nielegała 465 dolarów miesięcznie. Na tę sumę składają się koszty żywności, środków higieny osobistej, odzieży i usług przewodników. Od początku roku Polska wydała dodatkowo prawie milion dolarów na usługi medyczne dla nielegałów. Tymczasem reżim białoruski na migrantach tylko zarabia, organizując im wędrówki po białoruskich lasach i bagnach za 4 tysiące dolarów od łebka.” NEXTA to białoruski portal informacyjny, niezależny od tamtejszego rządu, założony przez Szczepana (Ściapana) Puciłę i obserwowany na portalu youtube przez ponad 400 tysięcy osób, a na kanale NEXTA Live i NEXTA odpowiednio przez ponad milion i 500 tys. subskrybentów.

Jak z tego wynika, dla prezydenta Łukaszenki ta „wojna hybrydowa” z Polską jest przedsięwzięciem dochodowym, przede wszystkim z powodu obfitości w naszym nieszczęśliwym kraju pożytecznych idiotów, który najwyraźniej jeszcze nie wiedzą, że kto ma miękkie serce, to musi mieć twardy tyłek.

Stanisław Michalkiewicz

Edward Gierek wiecznie żywy – Stanisław Michalkiewicz

12 października zmarł prof. Paweł Bożyk, w latach 70-tych główny doradca ekonomiczny Edwarda Gierka. Jak pamiętamy, rządy tego sekretarza zakończyły się klapą, a właściwie nie tyle nawet klapą, co prawdziwą katastrofą gospodarczą, w następstwie której znaczna część obywateli zbuntowała się przeciwko PZPR i utworzyła Solidarność. W rezultacie, żeby ten ruch spacyfikować, trzeba było wprowadzić stan wojenny i dopiero po 5 latach, kiedy Amerykanie zaczęli z Sowieciarzami budować nowy porządek polityczny w Europie w miejsce rozsypującego się porządku jałtańskiego, wywiad wojskowy pod kierownictwem generała Kiszczaka zaczął przygotowania do transformacji ustrojowej, polegające z jednej strony na uwłaszczaniu się nomenklatury na majątku państwowym a z drugiej – na selekcji kadrowej w strukturach podziemnych, żeby w ten sposób wyłonić reprezentację społeczeństwa do której generał Kiszczak miałby zaufanie. W ten sposób doszło do sławnej transformacji, której ramy ustanowili panowie Daniel Fried z Departamentu Stanu USA i Władimir Kriuczkow, ówczesny szef KGB, a generał Kiszczak wykonał to najlepiej, jak umiał. Na gruzach upadłej komuny, powstała III Rzeczpospolita, „wolna Polska”, której ikoną najpierw został przywódca upadłych komunistów generał Wojciech Jaruzelski, ale potem, żeby uniknąć niepotrzebnej ostentacji, na fasadę – jak to nazywali rozmaici złośliwcy – „Rzeczypospolitej drugiej i pół” został wysunięty Lech Wałęsa, co to – jak sam kiedyś wyznał – obalił komunizm z żoną i dziećmi.

Przedstawiam tę najnowszą historię Polski w pigułce, bo gdyby dzisiaj Edward Gierek żył, to z pewnością powiedziałby: non omnis moriar, co się wykłada, że nie wszystek umrę. Nawiasem mówiąc, w swojej wspomnieniowej książce pan prof. Bożyk ujawnił nie tylko informację gen. Stanisława Kowalczyka, że „Lech Wałęsa to nasz człowiek, z którym współpracujemy również finansowo”, ale i to, że ostrzegał I sekretarza przed zbytnim rozmachem w budowaniu „Drugiej Polski” za pieniądze pożyczone od krwiopijców. Edward Gierek potratował te przestrogi ze zrozumieniem, ale miał powiedzieć, że musi tak robić, bo w przeciwnym razie pozbawieni możliwości umaczania pysków w melasie sekretarze, zrobiliby z niego marmoladę. Jak widzimy, była to sytuacja całkiem odwrotna od tej, o której opowiada znana anegdotka o ekonomistach, zresztą niejedna. Pierwsza stawia pytanie, dlaczego na świecie jest więcej ekonomistów, niż astronomów – i odpowiada, że dlatego, iż astronomowie już wiedzą, że gwiazdy poruszają się same. Druga przytacza rozmowę dwóch ekonomistów. Jeden mówi: wiesz, ani w ząb nie rozumiem, na czym właściwie polega ten cały kryzys finansowy – na co drugi powiada: to nic nie szkodzi, ja ci to zaraz wytłumaczę. Na to ten pierwszy: – Wytłumaczyć, to i ja potrafię.

Pan prof. Paweł Bożyk w książce „Apokalipsa według Pawła” nieubłaganym palcem wytyka „zniszczenie” polskiej gospodarki przez złowrogiego Leszka Balcerowicza. No cóż; jak pamiętamy, to i nieboszczyk Andrzej Lepper, niczym Katon Starszy, co to domagał się zniszczenia Kartaginy („ceterum censeo Carthaginem esse delendam”), każde swoje wystąpienie kończył refrenem: „Balcerowicz musi odejść” – między innymi za to, że jako prezes Narodowego Banku Polskiego nie chciał dodrukowywać pieniędzy, by obywatelom przychylić nieba. Nawiasem mówiąc, dodrukowywania pieniędzy zabrania również konstytucja, tyle, że nazywa to zakazem kredytowania przez NBP deficytu budżetowego. Ale w naszym fachu nie ma strachu, toteż obecnie deficyt budżetowy kredytuje się poprzez „inwestowanie”. Wrażliwy społecznie rząd wypuszcza oprocentowane obligacje. Skupują je działające w Polsce banki komercyjne. Ale NBP musi inwestować na rynku finansowym, toteż skupuje te obligacje od banków komercyjnych, które w ten sposób dostają one od NBP nie tylko zwrot pieniędzy wydanych na zakup rządowych obligacji, ale i procenty. W ten sposób NBP pośrednio kredytuje deficyt budżetowy, a najlepiej wychodzą na tym banki, które zarabiają bez żadnego ryzyka. W rezultacie mamy inflację, która opróżnia kieszenie obywateli sprawniej od niejednego kieszonkowca, ale czegóż się nie robi dla dobra zwykłych obywateli? Rząd chce dobrze, a jeśli nawet wychodzi jak zawsze, no to nie jego wina, bo tak już jest ten świat urządzony. Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, więc jeśli nie można dogodzić obywatelom, to niech przynajmniej banki mają dobrze.

Ciekawe, że w ten sposób historia zatacza koło i wracamy do sytuacji z drugiej połowy dekady Edwarda Gierka, która skończyła się wspomnianym buntem, kiedy to Andrzej Rosiewicz śpiewał: „Legitymację partyjną oddał Wincenty Kalemba, a tam zachodnim bankierom włosy stają dęba” – że to niby Polska nie odda pożyczek. Ale, jak pamiętamy, wszystko zakończyło się dla nich wesołym oberkiem, bo generał Jaruzelski nie tylko spacyfikował buntowników, ale również uspokoił bankierów.

Jak już wielokrotnie pisałem, rządy „dobrej zmiany” postępują podobnie do Edwarda Gierka, którego w nocnym rozmowach wielu rodaków wspomina z rozrzewnieniem. Wśród tych rodaków był również zmarły właśnie prof. Paweł Bożyk, który nawet w 2004 roku założył Ruch Odrodzenia Gospodarczego imienia Edwarda Gierka. Ponieważ każda słuszna myśl raz rzucona w przestrzeń prędzej, czy później znajdzie swego amatora, to nic dziwnego, że po rządach mądrali z Platformy Obywatelskiej, co to wszystko chcieli zeżreć sami, nastały rządy „dobrej zmiany”, które zrozumiały, że okruszkami ze stołu pańskiego trzeba się z obywatelami dzielić, a wtedy podnoszą oni – chociaż oczywiście nie wszyscy, co to, to nie – pełen zachwytu klangor. Ale – jak powiadają militaryści – „korzystajcie z wojny, bo pokój będzie straszny” – więc dzięki wojnie rządu z panem prezesem NIK, Marianem Banasiem mogliśmy się dowiedzieć, że tylko w ubiegłym roku, który według rządowej telewizji był dla naszej gospodarki najpomyślniejszy, dług publiczny powiększył się o 290 miliardów złotych, czyli o kwotę, o którą wcześniej powiększał się przez 10 lat. Ale za to jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej i codziennie się dowiadujemy, że wstawiono nową klamkę na przystanku w Cisach, nie mówiąc już o innych inwestycjach. Czyż nie podobnie było za Edwarda Gierka? Zresztą nie tylko pod tym względem. Jak pamiętamy, kiedy 1976 roku wprowadzono kartki na cukier, ówczesna rządowa telewizja przekonywała, że wszystko jest w najlepszym porządku, bo właśnie przeżywamy „trudności wzrostu”. Krótko mówiąc – jest gorzej, bo jest lepiej – tak samo, jak z globalnym ociepleniem. Właśnie media ostrzegają przez „wirem polarnym”, który zwiastuje srogą zimę. Słowem – będzie zimniej, bo jest cieplej.

Stanisław Michalkiewicz

Felieton  •  serwis „Prawy.pl” (prawy.pl)  •  23 października 2021

 

Szczepionkowy stan wojenny czyli jak uciec z Nowego Jorku

Jest to faza otwierająca przejęcie Ameryki przez medyczny stan wojenny i jeśli nie zostanie zatrzymana, istnieje ryzyko szybkiego przekształcenia się w coraz bardziej totalitarne manewry reżimu

−∗−

W menu na dziś danie nowojorskie. W mieście, wydawałoby się wszelkich możliwych swobód, właśnie wprowadzany jest sanitarny stan wyjątkowy. Osoby niechętne przyjęciu (dobrowolnej przecież) szczepionki będą podlegały coraz większym restrykcjom, a początkiem całej operacji było (skąd my to znamy) wywołanie kryzysu kadrowego w służbie zdrowia. W świetle tych wydarzeń oraz drastycznych doniesień z Australii może warto zastanowić się czy miejscowe władze też posiadają jakieś ewentualne plany w celu ostatecznego rozwiązania kwestii niezaszczepionych.

Zapraszam do lektury.

Autor: AlterCabrio
30 września 2021

____________________***____________________

 

Nowy Jork inicjuje wprowadzenie medycznego stanu wojennego z użyciem oddziałów wojska, aby przejąć szpitale, z których niezaszczepieni pracownicy służby zdrowia są masowo zwalniani

 

Medialne przejmowanie społeczeństwa przez stan wojenny właśnie rozpoczęło się w Nowym Jorku, gdzie gubernator Kathy Hochul ogłosiła masowe zwalnianie niezaszczepionych pracowników służby zdrowia, którzy mają zostać zastąpieni przez zagranicznych pracowników i oddziały Gwardii Narodowej.

Ten sam schemat zastępowania pracowników cywilnych oddziałami wojskowymi zostanie powtórzony w organach ścigania, wśród ratowników medycznych, strażaków, kierowców ciężarówek, pracowników fabryk i w innych sektorach gospodarki, które szybko upadają z powodu tych kryminalnych ograniczeń. Rezultat jest taki, że jesteśmy świadkami szybkiego przejęcia społeczeństwa przez wojsko pod przykrywką „stanu wyjątkowego” w następstwie niedoborów kadrowych, które w rzeczywistości są spowodowane polityką rządu.

Jedynym powodem, dla którego szpitalom w Nowym Jorku rozpaczliwie brakuje pracowników służby zdrowia, jest oczywiście to, że skorumpowani przywódcy rządowi spowodowali, że wszyscy niezaszczepieni pracownicy zostali zwolnieni. To ci sami pracownicy, którzy przeżyli 2020 rok bez szczepionek przeciw covid, pracując na pierwszej linii frontu plandemii białka kolczastego, a teraz są wyrzucani na ulice, ponieważ odmawiają przyjęcia szczepionki w 2021 roku.

„Gub. Kathy Hochul powiedziała w sobotę, że jest przygotowana do ogłoszenia stanu wyjątkowego, jeśli stanowy nakaz szczepień dla branży opieki zdrowotnej spowoduje niemożliwy do opanowania niedobór pracowników, z chwilą gdy przepis wejdzie w życie w poniedziałek” – podał w weekend portal WSKG(.)org.

Nowy Jork zapowiada również użycie oddziałów Gwardii Narodowej i federalne przejęcie lokalnej opieki zdrowotnej. Jak podaje WSKG:

Stan rozważa również aktywację przeszkolonych medycznie członków Gwardii Narodowej, aby wypełnić luki w personelu służby zdrowia i możliwość współpracy z rządem federalnym, aby sprowadzić zespoły pracowników medycznych do pomocy lokalnym jednostkom opieki zdrowotnej.

Jest to faza otwierająca przejęcie Ameryki przez medyczny stan wojenny i jeśli nie zostanie zatrzymana, istnieje ryzyko szybkiego przekształcenia się w coraz bardziej totalitarne manewry reżimu:

  • Wojskowe punkty kontroli szczepień na drogach i autostradach;
  • Oddziały wojskowe realizujące dostawy żywności i paliw, kontrolujące infrastrukturę krytyczną;
  • Zmilitaryzowanie dostaw żywności, benzyny, materiałów medycznych i innych krytycznych przedmiotów, ograniczając ich dostęp w stanach, które odmawiają wprowadzania obowiązkowych szczepionek;
  • Oddziały wojskowe strzegące wejść do sklepów spożywczych, kościołów, centrów handlowych i innych budynków, żądając paszportów szczepionkowych na zasadzie „dokumenty proszę” przed wpuszczeniem ludzi;
  • Wojsko siłą wyciągające ludzi z ich domów i zabierające ich do kryminalnych obozów śmierci prowadzonych przez CDC.

Oto mapa aktualnie działających obozów śmierci CDC. Możesz sprawdzić tę mapę na ich stronie.

Nowy Jork tworzy swój własny „kryzys” pracowniczy, a następnie wykorzystuje to do wprowadzenia medycznego stanu wojennego

Oznaką tego jest fakt, że Nowy Jork najpierw stworzył ten kryzys, zwalniając w pierwszej kolejności pracowników służby zdrowia. Następnie, gdy ten „kryzys kadrowy” rozwija się, Nowy Jork wykorzystuje go by wprowadzić zastępczych migrantów (w celu zastąpienia wszystkich Demokratów, którzy wkrótce umrą bo wystarczająco wyprano im mózgi by przyjęli zastrzyk) i rozmieścić wojska na kluczowych stanowiskach w infrastrukturze.

Częścią tej operacji psychologicznej jest przyzwyczajenie Amerykanów do tego, że żołnierze zarządzają wszystkim: szpitalami, transportem, fabrykami, organami ścigania itp. Gdy wszystkie wojska będą już na miejscu, Biden po prostu przywoła Ustawę o Powstaniu [Insurrection Act], ogłaszając, że wszyscy antyszczepionkowcy są zaangażowani w „powstanie”, a następnie wyśle wojska, aby udały się na obławę i/lub dokonały egzekucji wszystkich politycznych wrogów Bidena. Ta lista egzekucyjna będzie zawierać chrześcijan, pastorów, głośnych lekarzy itp.

Omówię to wszystko w dzisiejszej audycji Situation Update, w której demaskuję ludobójczą agendę przemysłu szczepionkowego i zbrodniczego reżimu Bidena:

 

 

 

Bezpośredni link do filmu Situation Update.

_____________________

Tłumaczenie za:

New York initiates medical martial law rollout with troops to take over hospitals where unvaxxed health care workers are being fired en masse, Mike Adams, 09/28/2021

Tekst źródłowy LifeSiteNews:

New York initiates medical martial law rollout with troops to take over hospitals where unvaxxed health care workers are being fired en masse, Mike Adams, September 28, 2021

Za: Legion sw. Ekspedyta – ekspedyt.org (30 września 2021) | https://www.ekspedyt.org/2021/09/30/szczepionkowy-stan-wojenny-czyli-jak-uciec-z-nowego-jorku/?cn-reloaded=1

 

Abp Viganò: „pandemiczny Sanhedryn” buduje „labirynt” kłamstw w sprawie COVID

(LifeSiteNews) – Poniżej publikujemy tłumaczenie przemówienia arcybiskupa Carlo Maria Viganò, które wygłosił do  zgromadzonych w Rzymie i w całych Włoszech w sobotę.

 

Zebraliście się dziś w Rzymie, na Piazza del Popolo i na wielu innych placach we Włoszech, tak jak setki tysięcy ludzi na całym świecie manifestujących swój sprzeciw wobec globalnej tyranii. Miliony obywateli każdego narodu, przy głuchym milczeniu mediów, wykrzykują swoje własne „Nie!” od miesięcy: Nie dla pandemicznego szaleństwa! Nie dla lokdałnów, godzin policyjnych, narzucania szczepień, nie dla paszportów zdrowotnych, dla szantażu totalitarnej władzy zniewolonej przez elity!

Od początku tego ogólnoświatowego koszmaru minęły prawie dwa lata. Krok po kroku wkraczaliśmy do labiryntu. Na początku były to maski w pomieszczeniach; potem przyszły lokdałny; następnie godzina policyjna … pamiętacie? Za każdym razem, w obliczu nadużycia, które mogłoby się wydawać uzasadnione sytuacją kryzysową, godziliśmy się na pozbawienie nas odrobiny wolności. Krok po kroku. Nie pozwalali nam chodzić do kościoła, wychodzić z domu, pracować, chodzić do szkoły, odwiedzać bliskich, a nawet umierających krewnych w szpitalu. Krok po kroku. W pewnym momencie o wieczornej porze na naszych ulicach widzieliśmy już tylko jeźdźców Amazona i JustEat dostarczających potrzebne towary i żywność. To nowe ofiary Wielkiego Resetu, nowi niewolnicy Systemu, wraz z wieloma drobnymi przedsiębiorcami, właścicielami sklepów, barów i restauracji, zmuszonymi do bankructwa przez absurdalne, bezprawne i kontr-skuteczne przepisy.

Nie wspominając już o załamaniu psychicznym, które dotknęło wielu z nas, od najmłodszych do najstarszych. Niektórzy pozbawieni zostali wszelkich kontaktów międzyludzkich, inni zamknięci w „domach opieki” bez leczenia, skazani na śmierć na mocy ministerialnego rozporządzenia. Krok po kroku oswajaliśmy się z myślą, że Komitet Techniczno-Naukowy może zadecydować – tak przynajmniej nam mówiono – że wirus krąży tylko po godzinie 18.00, albo że atakuje stojących, a nie siedzących klientów barów, że zaraża w kościołach lub muzeach, ale nie w pociągach podmiejskich lub autobusach pełnych studentów.

Krok po kroku kazali nam wierzyć, że grypa sezonowa, jak każdy inny koronawirus, może zabić tysiące ludzi, nie mówiąc nam jednak, że lekarzom ogólnym i oddziałom szpitalnym zakazano leczenia, czekając na pogłębienie się choroby. Nie powiedzieli nam, że COVID, zgodnie z zaleceniem służby zdrowia, musiał być traktowany jako choroba płuc, podczas gdy był pochodzenia krążeniowego; nie powiedzieli nam, że autopsje zostały zakazane, a zwłoki skremowane, aby uniemożliwić odkrycie przyczyn choroby i zrozumienie, jak ją leczyć.

W międzyczasie pokazywali nam ciężarówki wojskowe generała Figliuolo, załadowane trupami; i nie wyjaśniali, że te ciężarówki zawierały kilka trumien, zgromadzonych w Bergamo po okresie, w którym zakłady pogrzebowe miały zakaz odbierania ciał i organizowania pogrzebów. Ale jaki to miało wpływ na całą ludność, zamkniętą w domu przed telewizorem, zahipnotyzowaną terroryzmem medialnym, zaplanowanym naukowo według najbardziej cynicznych zasad propagandy!

Pomyślmy o ludziach starszych, odseparowanych od swoich bliskich, pozbawionych jakiejkolwiek pociechy, również duchowej – nawet kapłani mieli zakaz wstępu, by udzielać ostatniego namaszczenia. Ludzie ci zmuszeni zostali do znoszenia  codziennej  udręki, do patrzenia jak umiera ich sąsiad z łóżka obok, do bycia świadkami rozpaczy ludzi jeszcze bardziej samotnych niż oni. Dziś odkrywamy, że podawanie Propofolu, anestetyku używanego do wywoływania śpiączki farmakologicznej, było praktykowane nie tylko przez ordynatora szpitala z Montichiari aresztowanego za rozmyślne morderstwo, ale było powszechną praktyką we wszystkich szpitalach, co potwierdzili w wywiadzie przewodniczący stowarzyszenia ordynatorów oraz dr Rock.

W praktyce mówią nam z najwyższym spokojem, że w zeszłym roku ciężko chorzy z Covid, przed intubacją, byli uspokajani Propofolem, wiedząc doskonale, że mogło spowodować to ich śmierć.  Mówią nam to tak bezczelnie, ponieważ są najwyraźniej przekonani, że nikt z nas nie będzie miał nic przeciwko temu, że żaden sędzia nie otworzy akt, że żaden dziennikarz nie potępi tego  skandalu, że żaden polityk nie odważy się skrytykować premiera lub ministra zdrowia.

Krok po kroku przekonano nas, że aby nie stracić pracy i móc wykonywać normalne czynności, jesteśmy zmuszeni do przedstawienia dokumentu – zielonej przepustki – poświadczającego stan zdrowia zaszczepionych oraz noszenia nieskutecznych masek. Jak wiecie, szczepionka nie chroni przed zakażeniem, a maski nie gwarantują ochrony przed wirusem. Zakażeniem czym? Grypą, którą można wyleczyć – i która w wielu przypadkach została wyleczona z udokumentowanym sukcesem – ale która musiała być uznana za nieuleczalną, aby usankcjonować testowanie szczepionek w odstępstwie od zwykłych zasad.

W tych dniach – dniach, w których prawda wydaje się coraz bardziej wychodzić na światło dzienne – dowiadujemy się z wypowiedzi niektórych lekarzy, że wymazy, na podstawie których zamykali nas w domach lub zmuszali do absurdalnych i wyczerpujących kwarantann; wymazy, które nam narzucali, aby wykryć pozytywne przypadki do wykorzystania w słynnych statystykach ekspertów, są niewiarygodne. Mówią nam to dzisiaj, bezkarnie, po zrujnowaniu gospodarki, tkanki społecznej, równowagi psychofizycznej całego narodu. Ale jeśli te wymazy nie są potrzebne dziś, to nie były też potrzebne wczoraj; mówili to nie tylko „teoretycy spiskowi”, ale i sami wynalazcy tych wymazów, twierdząc, że nie mają one żadnego zastosowania diagnostycznego. Ale skoro dziś maski trzeba delegitymizować, bo są jedyną alternatywą – choć kosztowną – dla zaszczepienia eksperymentalną surowicą genową, to w magiczny sposób przestały być wiarygodne, podczas gdy wcześniej takie były z mocy prawa. Trochę jak COVID po 18.00.

Jakiś czas temu wspomniałem o labiryncie, w który weszliśmy. A dokładniej, o labiryncie, w którym się znaleźliśmy podążając za tymi, którzy obiecali nam wyjście, wiedząc dobrze, że nie ma z niego wyjścia. Z każdym krokiem, który robiliśmy, wchodząc w korytarze tego labiryntu, błądziliśmy i gubiliśmy się.

Bo to JEST labirynt. Plątanina pseudonaukowych zapewnień, logicznych sprzeczności, apodyktycznych deklaracji, dogmatów głoszonych przez nowych kapłanów COVID, przez pandemiczny Sanhedryn.

W tym, co nam się opowiada, nie ma nic konsekwentnego i racjonalnego, a właśnie wierząc, że to, co nam mówią, ma sens, brniemy coraz dalej w labirynt. „Szczepmy się, aby ratować osoby słabe i starsze, które nie mogą być zaszczepione” – mówili nam, szczepiąc jednocześnie osoby słabe i starsze. „Zaszczepmy się, aby móc zdjąć maski i zacząć żyć na nowo”, a wkrótce potem odkryliśmy, że nie tylko musimy nosić maski, ale że jedna dawka surowicy już nie wystarczy, ani nawet dwie, a może nawet trzy.

Tymczasem osoby słabe i starsze umierają na COVID nawet po podwójnej dawce, a jeśli przeżywają, to dlatego, że w szpitalach – zaprzeczcie mi, jeśli możecie – od pewnego czasu pacjentom z COVID podaje się azytromycynę, upozorowując ją na lek przeciwko pasożytom jelitowym, ale doskonale wiedząc, że stosuje się ją przeciwko wirusowi. Robi się tak, aby nie podważać wiarygodności szczepionek, a już na pewno nie w trosce o zdrowie pacjentów.

Musimy wydostać się z tego labiryntu, drodzy przyjaciele. Ale nie możemy się z niego wydostać po prostu protestując przeciwko zielonej przepustce, która jest tylko najnowszym narzędziem represji, i z pewnością nie ostatnim. Oczywiście: Zielona przepustka jest aberracją prawną, nienawistnym szantażem, wyłącznie pretekstem do tego całego alarmu pandemicznego. Ale gdyby również wycofać zieloną przepustkę, pozostałby absurd śmiertelnego wirusa, który przecież można wyleczyć, a który nie spowodował więcej zgonów niż te z ostatnich kilku lat. Pozostałby absurd noszenia masek, które nie tylko są bezużyteczne – co przyznają sami „eksperci” – ale które wręcz przeciwnie, powodują poważne choroby płuc i patologie mózgu. Pozostałby absurd uznawania „szczepionki” za lek, który nie służy do nabywania odporności i który okazuje się mieć tak poważne skutki uboczne, by w ciągu zaledwie kilku miesięcy od podania przekroczyć liczbę zgonów spowodowanych wszystkimi szczepionkami w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Pozostanie absurd nakłaniania nas do przyjęcia eksperymentalnego leku, który działa na nasze DNA, czyniąc z nas organizmy zmodyfikowane genetycznie; absurd stosowania się do wskazówek i zaleceń, które wydają się być napisane przez czarowników, a nie przez sumiennych lekarzy, biorąc pod uwagę serię kontr-zaleceń, które obecnie stały się żałosne.

Absurdem jest również poważne i spokojne obalanie stwierdzeń tak skandalicznych i fałszywych, że nie zasługują na odpowiedź. Zacytujmy Draghi’ego: „Kto się zaszczepi, ten jest uratowany, kto się nie zaszczepi, ten umiera”. Kłamstwem jest  stwierdzenie: „Zaszczepieni nie umierają na Covid”. Jest to fałsz, tak samo jak fałszem jest stwierdzenie, że COVID jest chorobą śmiertelną, ponieważ staje się taką tylko wtedy, gdy nie jest leczona. Nieprawdą jest też, że nie ma skutecznej terapii, ponieważ te tak bardzo zdyskredytowane metody leczenia są obecnie stosowane przez władze europejskie w celach zapobiegawczych na afgańskich uchodźcach, których powitaliśmy kilka tygodni temu.

To wszystko fałsz. Fałszywe są dane o zgonach z powodu COVID. Fałszywa jest wiarygodność wymazów. Fałszywe są dane o  skuteczności i nieszkodliwości szczepionek. Fałszywe są dane o  przyjęciach na oddziały intensywnej terapii. Fałszywe jest „nieskorelowanie” „nagłych zachorowań” u zaszczepionych. Fałszywe są alerty informacyjne, fałszywe są serwisy programów „informacyjnych”, w których perorują zawsze ci sami „eksperci”, fałszywe są prognozy statystyków. Wyjdźmy z tego labiryntu!

Odrzucajmy medialną narrację, być może decydując się na wyłączenie telewizora, który dziś zamienił się w piekielny przybytek. Przerwijmy prymitywną logikę tych, którzy domagają się naszej zgody nawet wtedy, gdy bezwstydnie kłamią. Aby wydostać się z labiryntu, drodzy przyjaciele, trzeba spojrzeć na sprawy takim spojrzeniem, które nie ogranicza się do pojedynczych faktów, ale widzi je wszystkie w szerszych ramach, w których pandemia jest narzędziem inżynierii społecznej sprowokowanym zręcznie w celu zaprowadzenia nas na zieloną przełęcz. Doprowadzenia do totalnej kontroli, do ograniczenia naturalnych i konstytucyjnych wolności w imię Wielkiego Resetu, którego nikt z nas nie chce, nad którym nikt nie prosił nas o głosowanie. Sytuacji w której  władza i bogactwo skoncentrowane zostaną w rękach elity – elity „filantropów”, takich jak Gates i Soros, którzy uważają resztę ludzkości za rezerwuar niewolników i klientów, którym trzeba dać to minimum pieniędzy – stworzonych z niczego i obciążających ich jako dług – które posłużą do tego, by mogli kupić dobra, które ta elita produkuje. Towary produkowane oczywiście tanią siłą roboczą, zmuszoną do robienia wszystkiego, by przetrwać, podczas gdy oni przygotowują się do sprzedania nam powietrza, wody i światła słonecznego, być może pod pretekstem ekologicznego zagrożenia i pod presją śmiesznych „Piątków dla przyszłości” Grety Thunberg.

Wyjdźmy z labiryntu, uznając, że istnieje problem władzy: władzy cywilnej, która nie zabiega o dobro wspólne obywateli, i władzy religijnej, która nie tylko przestała dbać o wieczne zbawienie wiernych, ale wydaje ich w paszczę piekielnego smoka. Wychodźmy z labiryntu ucząc się krytycznego osądu, by nie dać się zwieść tym, którzy mają na swoim koncie  nadużycia, kłamstwa i zbrodnie, by nie dać sobie wmówić, że wobec nas zachowają się inaczej. Wychodźmy z labiryntu świadomi, że trwa wojna światowa, toczona nie prawdziwą bronią, ale bronią niekonwencjonalną, taką jak cenzura, zniewolenie lekarzy, współudział polityków, sędziów i organów ścigania; wojna, która pozostawia na swej drodze niewinne ofiary, która niszczy społeczeństwo, która dotyka ludzi w duszy jeszcze przed ciałem, która została wypowiedziana przeciwko wszystkiemu, co przypomina naszą cywilizację, naszą kulturę, naszą wiarę, nasze wartości. Jest to wojna między światłem a ciemnością, między dobrem a złem. Musimy uznać, że jeśli doszliśmy do tego punktu, zawdzięczamy to w dużej mierze naszej niewierności, temu, że pozwoliliśmy innym decydować za Boga o tym, co jest słuszne, a co nie, że w imię tolerancji pozwoliliśmy na łamanie prawa naturalnego i na wynaturzenie moralności chrześcijańskiej, na mordowanie dzieci w łonie matki, na zabijanie chorych i starszych, na zepsucie dzieci i młodzieży.

To, co dzieje się dzisiaj, jest zatrutym owocem dziesięcioleci rozwiązłości, buntu przeciwko prawu Pana, grzechów i wad, które wołają o pomstę do Boga. Opatrzność pokazuje nam, jaki świat może się stać, gdy porzuca panowanie Jezusa Chrystusa i oddaje się w niewolę szatana.

Nie są to słowa apokaliptyczne – jak mówią niektórzy – ale surowe ostrzeżenie duszpasterza, aby powrócić do Boga, aby uznać, że tam, gdzie nie króluje Chrystus Król i Maryja Królowa, panuje okrutna i bezwzględna tyrania diabła, który obiecuje powszechne braterstwo, podczas gdy pragnie jedynie waszego zniszczenia na ziemi i wiecznego potępienia.

Pan Jezus Chrystus jest Królem i Panem historii, w Jego rękach są losy i przeznaczenie każdego z nas, państw i Kościoła Świętego. On nie pozwoli, abyśmy ulegli napaści wroga ludzkości. Powróćmy, powróćmy wszyscy do Niego, z ufnością syna marnotrawnego, który pokornie prosi ojca o przebaczenie i przyjęcie go z powrotem do swego domu. Wróćmy do bycia chrześcijanami, dumnymi z naszej Wiary i z cywilizacji, którą Religia zbudowała w ciągu dwóch tysięcy lat historii. Powróćmy do obrony w obywatelskim i politycznym zaangażowaniu tych niezbywalnych wartości, które dziś są negowane i deptane. Ale przede wszystkim – błagam was, błagam was – powróćmy do życia w łasce Bożej, do przystępowania do sakramentów, do praktykowania cnót, do bycia chrześcijanami zgodnymi z obietnicami chrztu, autentycznymi świadkami Chrystusa.

Aby wydostać się z tego labiryntu, trzeba przejść drogę wstecz: naszą „nicią Ariadny” jest obrona rodziny, społecznej i religijnej tkanki narodu, naszej kultury, która jest nieodzownie chrześcijańska, katolicka i rzymska.

My, Włosi, nie jesteśmy rasistami! W imię Miłosierdzia, które przez wieki stanowiło dumę chrześcijańskiej Europy, możemy przyjąć tych, którzy są prześladowani i karani przez swój kraj, ale nie możemy być odpowiedzialni za wyzysk milionów migrantów, pod pretekstem gościnności. Wiemy, że ich imigracja do Europy została zaplanowana przez elity w celu zniszczenia naszej tożsamości obywatelskiej, kulturowej i religijnej; służy ona elitom do tworzenia chaosu społecznego, do wprowadzania słabo opłacanej siły roboczej, do wzniecania wojen wśród ubogich i do pozbawiania krajów, z których pochodzą, ich młodych ludzi.

Aby wydostać się z tego labiryntu, musimy stawiać opór z odwagą i stanowczością, tak jak nasi ojcowie potrafili przeciwstawić się dyktaturom ubiegłego wieku. Nieposłuszeństwo obywatelskie, koordynacja protestów, kontakty z ruchami w innych państwach, zjednoczenie w sojuszu antyglobalistycznym, który zapewnia pomoc i wsparcie przeciwko władzom podporządkowanym systemowi. Spokojny opór, karmiony świadomością, że świat przewidziany przez Wielki Reset nie jest naszym światem, ponieważ opiera się na ideologii śmierci, na myśli antyludzkiej i antychrześcijańskiej, i opiera się jedynie na sile broni lub na szantażu wobec tych, którzy nie potrafią się zbuntować.

Zapominają, ci nieszczęśni słudzy Nowego Porządku, że ich utopia, w istocie piekielna dystopia, jest odrażająca dla nas wszystkich właśnie dlatego, że nie bierze pod uwagę, że nie jesteśmy stworzeni z obwodów elektromagnetycznych, ale z ciała i krwi, z namiętności, uczuć, aktów bohaterstwa i hojności. Ponieważ jesteśmy ludźmi, stworzonymi na obraz i podobieństwo Boga, obdarzonymi inteligencją i wolną wolą. Ale tego demony nie mogą zrozumieć, i z tego powodu poniosą sromotną klęskę.

Aby ten dzień, w którym publicznie i odważnie manifestujecie swój sprzeciw wobec nadciągającej tyranii, nie pozostał jałowy i pozbawiony nadprzyrodzonego światła, zapraszam was wszystkich do odmówienia ze mną słów, których nauczył nas Pan. Uczyńmy to z zapałem, z impulsem miłości, wzywając opieki naszego Pana i Jego Najświętszej Matki nad nami wszystkimi, nad naszymi rodzinami, nad naszą ojczyzną i nad całym światem:

Ojcze nasz, któryś jest w Niebie…

+Carlo Maria Viganò, Arcybiskup

 

Tłum. Sławomir Soja

Za: Lifesitenews (Oct 11, 2021) – [Org. tytuł: «Abp. Viganò: the ‘pandemic Sanhedrin’ is spinning a ‘labyrinth’ of COVID lies»]

 

Abp Viganò: „pandemiczny Sanhedryn” buduje labirynt kłamstw w sprawie COVID

(LifeSiteNews) – Poniżej publikujemy tłumaczenie przemówienia arcybiskupa Carlo Maria Viganò, które wygłosił do zgromadzonych w Rzymie i w całych Włoszech w sobotę.

Zebraliście się dziś w Rzymie, na Piazza del Popolo i na wielu innych placach we Włoszech, tak jak setki tysięcy ludzi na całym świecie manifestujących swój sprzeciw wobec globalnej tyranii. Miliony obywateli każdego narodu, przy głuchym milczeniu mediów, wykrzykują swoje własne „Nie!” od miesięcy:

Nie dla pandemicznego szaleństwa! Nie dla lokdałnów, godzin policyjnych, narzucania szczepień, nie dla paszportów zdrowotnych, dla szantażu totalitarnej władzy zniewolonej przez elity!

Od początku tego ogólnoświatowego koszmaru minęły prawie dwa lata. Krok po kroku wkraczaliśmy do labiryntu. Na początku były to maski w pomieszczeniach; potem przyszły lockdowny; następnie godzina policyjna … pamiętacie?

Za każdym razem, w obliczu nadużycia, które mogłoby się wydawać uzasadnione sytuacją kryzysową, godziliśmy się na pozbawienie nas odrobiny wolności. Krok po kroku. Nie pozwalali nam chodzić do kościoła, wychodzić z domu, pracować, chodzić do szkoły, odwiedzać bliskich, a nawet umierających krewnych w szpitalu. Krok po kroku.

W pewnym momencie o wieczornej porze na naszych ulicach widzieliśmy już tylko jeźdźców Amazona i JustEat dostarczających potrzebne towary i żywność. To nowe ofiary Wielkiego Resetu, nowi niewolnicy Systemu, wraz z wieloma drobnymi przedsiębiorcami, właścicielami sklepów, barów i restauracji, zmuszonymi do bankructwa przez absurdalne, bezprawne i kontr-skuteczne przepisy.

Nie wspominając już o załamaniu psychicznym, które dotknęło wielu z nas, od najmłodszych do najstarszych. Niektórzy pozbawieni zostali wszelkich kontaktów międzyludzkich, inni zamknięci w „domach opieki” bez leczenia, skazani na śmierć na mocy ministerialnego rozporządzenia.

Krok po kroku oswajaliśmy się z myślą, że Komitet Techniczno-Naukowy może zadecydować – tak przynajmniej nam mówiono – że wirus krąży tylko po godzinie 18.00, albo że atakuje stojących, a nie siedzących klientów barów, że zaraża w kościołach lub muzeach, ale nie w pociągach podmiejskich lub autobusach pełnych studentów.

Krok po kroku kazali nam wierzyć, że grypa sezonowa, jak każdy inny koronawirus, może zabić tysiące ludzi, nie mówiąc nam jednak, że lekarzom ogólnym i oddziałom szpitalnym zakazano leczenia, czekając na pogłębienie się choroby. Nie powiedzieli nam, że COVID, zgodnie z zaleceniem służby zdrowia, musiał być traktowany jako choroba płuc, podczas gdy był pochodzenia krążeniowego; nie powiedzieli nam, że autopsje zostały zakazane, a zwłoki skremowane, aby uniemożliwić odkrycie przyczyn choroby i zrozumienie, jak ją leczyć.

W międzyczasie pokazywali nam ciężarówki wojskowe generała Figliuolo, załadowane trupami; i nie wyjaśniali, że te ciężarówki zawierały kilka trumien, zgromadzonych w Bergamo po okresie, w którym zakłady pogrzebowe miały zakaz odbierania ciał i organizowania pogrzebów. Ale jaki to miało wpływ na całą ludność, zamkniętą w domu przed telewizorem, zahipnotyzowaną terroryzmem medialnym, zaplanowanym naukowo według najbardziej cynicznych zasad propagandy!

Pomyślmy o ludziach starszych, odseparowanych od swoich bliskich, pozbawionych jakiejkolwiek pociechy, również duchowej – nawet kapłani mieli zakaz wstępu, by udzielać ostatniego namaszczenia. Ludzie ci zmuszeni zostali do znoszenia codziennej udręki, do patrzenia jak umiera ich sąsiad z łóżka obok, do bycia świadkami rozpaczy ludzi jeszcze bardziej samotnych niż oni.

Dziś odkrywamy, że podawanie Propofolu, anestetyku używanego do wywoływania śpiączki farmakologicznej, było praktykowane nie tylko przez ordynatora szpitala z Montichiari aresztowanego za rozmyślne morderstwo, ale było powszechną praktyką we wszystkich szpitalach, co potwierdzili w wywiadzie przewodniczący stowarzyszenia ordynatorów oraz dr Rock.

W praktyce mówią nam z najwyższym spokojem, że w zeszłym roku ciężko chorzy z Covid, przed intubacją, byli uspokajani Propofolem, wiedząc doskonale, że mogło spowodować to ich śmierć. Mówią nam to tak bezczelnie, ponieważ są najwyraźniej przekonani, że nikt z nas nie będzie miał nic przeciwko temu, że żaden sędzia nie otworzy akt, że żaden dziennikarz nie potępi tego skandalu, że żaden polityk nie odważy się skrytykować premiera lub ministra zdrowia.

Krok po kroku przekonano nas, że aby nie stracić pracy i móc wykonywać normalne czynności, jesteśmy zmuszeni do przedstawienia dokumentu – zielonej przepustki – poświadczającego stan zdrowia zaszczepionych oraz noszenia nieskutecznych masek. Jak wiecie, szczepionka nie chroni przed zakażeniem, a maski nie gwarantują ochrony przed wirusem. Zakażeniem czym? Grypą, którą można wyleczyć – i która w wielu przypadkach została wyleczona z udokumentowanym sukcesem – ale która musiała być uznana za nieuleczalną, aby usankcjonować testowanie szczepionek w odstępstwie od zwykłych zasad.

W tych dniach – dniach, w których prawda wydaje się coraz bardziej wychodzić na światło dzienne – dowiadujemy się z wypowiedzi niektórych lekarzy, że wymazy, na podstawie których zamykali nas w domach lub zmuszali do absurdalnych i wyczerpujących kwarantann; wymazy, które nam narzucali, aby wykryć pozytywne przypadki do wykorzystania w słynnych statystykach ekspertów, są niewiarygodne.

Mówią nam to dzisiaj, bezkarnie, po zrujnowaniu gospodarki, tkanki społecznej, równowagi psychofizycznej całego narodu. Ale jeśli te wymazy nie są potrzebne dziś, to nie były też potrzebne wczoraj; mówili to nie tylko „teoretycy spiskowi”, ale i sami wynalazcy tych wymazów, twierdząc, że nie mają one żadnego zastosowania diagnostycznego. Ale skoro dziś maski trzeba delegitymizować, bo są jedyną alternatywą – choć kosztowną – dla zaszczepienia eksperymentalną surowicą genową, to w magiczny sposób przestały być wiarygodne, podczas gdy wcześniej takie były z mocy prawa. Trochę jak COVID po 18.00.

Jakiś czas temu wspomniałem o labiryncie, w który weszliśmy. A dokładniej, o labiryncie, w którym się znaleźliśmy podążając za tymi, którzy obiecali nam wyjście, wiedząc dobrze, że nie ma z niego wyjścia. Z każdym krokiem, który robiliśmy, wchodząc w korytarze tego labiryntu, błądziliśmy i gubiliśmy się.

Bo to JEST labirynt. Plątanina pseudonaukowych zapewnień, logicznych sprzeczności, apodyktycznych deklaracji, dogmatów głoszonych przez nowych kapłanów COVID, przez pandemiczny Sanhedryn.

W tym, co nam się opowiada, nie ma nic konsekwentnego i racjonalnego, a właśnie wierząc, że to, co nam mówią, ma sens, brniemy coraz dalej w labirynt. „Szczepmy się, aby ratować osoby słabe i starsze, które nie mogą być zaszczepione” – mówili nam, szczepiąc jednocześnie osoby słabe i starsze. „Zaszczepmy się, aby móc zdjąć maski i zacząć żyć na nowo”, a wkrótce potem odkryliśmy, że nie tylko musimy nosić maski, ale że jedna dawka surowicy już nie wystarczy, ani nawet dwie, a może nawet trzy.

Tymczasem osoby słabe i starsze umierają na COVID nawet po podwójnej dawce, a jeśli przeżywają, to dlatego, że w szpitalach – zaprzeczcie mi, jeśli możecie – od pewnego czasu pacjentom z COVID podaje się azytromycynę, upozorowując ją na lek przeciwko pasożytom jelitowym, ale doskonale wiedząc, że stosuje się ją przeciwko wirusowi. Robi się tak, aby nie podważać wiarygodności szczepionek, a już na pewno nie w trosce o zdrowie pacjentów.

Musimy wydostać się z tego labiryntu, drodzy przyjaciele. Ale nie możemy się z niego wydostać po prostu protestując przeciwko zielonej przepustce, która jest tylko najnowszym narzędziem represji, i z pewnością nie ostatnim.

Oczywiście: Zielona przepustka jest aberracją prawną, nienawistnym szantażem, wyłącznie pretekstem do tego całego alarmu pandemicznego. Ale gdyby również wycofać zieloną przepustkę, pozostałby absurd śmiertelnego wirusa, który przecież można wyleczyć, a który nie spowodował więcej zgonów niż te z ostatnich kilku lat. Pozostałby absurd noszenia masek, które nie tylko są bezużyteczne – co przyznają sami „eksperci” – ale które wręcz przeciwnie, powodują poważne choroby płuc i patologie mózgu. Pozostałby absurd uznawania „szczepionki” za lek, który nie służy do nabywania odporności i który okazuje się mieć tak poważne skutki uboczne, by w ciągu zaledwie kilku miesięcy od podania przekroczyć liczbę zgonów spowodowanych wszystkimi szczepionkami w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Pozostanie absurd nakłaniania nas do przyjęcia eksperymentalnego leku, który działa na nasze DNA, czyniąc z nas organizmy zmodyfikowane genetycznie; absurd stosowania się do wskazówek i zaleceń, które wydają się być napisane przez czarowników, a nie przez sumiennych lekarzy, biorąc pod uwagę serię kontr-zaleceń, które obecnie stały się żałosne.

Absurdem jest również poważne i spokojne obalanie stwierdzeń tak skandalicznych i fałszywych, że nie zasługują na odpowiedź. Zacytujmy Draghi’ego: „Kto się zaszczepi, ten jest uratowany, kto się nie zaszczepi, ten umiera”. Kłamstwem jest stwierdzenie: „Zaszczepieni nie umierają na Covid”. Jest to fałsz, tak samo jak fałszem jest stwierdzenie, że COVID jest chorobą śmiertelną, ponieważ staje się taką tylko wtedy, gdy nie jest leczona. Nieprawdą jest też, że nie ma skutecznej terapii, ponieważ te tak bardzo zdyskredytowane metody leczenia są obecnie stosowane przez władze europejskie w celach zapobiegawczych na afgańskich uchodźcach, których powitaliśmy kilka tygodni temu.

To wszystko fałsz. Fałszywe są dane o zgonach z powodu COVID. Fałszywa jest wiarygodność wymazów. Fałszywe są dane o skuteczności i nieszkodliwości szczepionek. Fałszywe są dane o przyjęciach na oddziały intensywnej terapii. Fałszywe jest „nieskorelowanie” „nagłych zachorowań” u zaszczepionych. Fałszywe są alerty informacyjne, fałszywe są serwisy programów „informacyjnych”, w których perorują zawsze ci sami „eksperci”, fałszywe są prognozy statystyków. Wyjdźmy z tego labiryntu!

Odrzucajmy medialną narrację, być może decydując się na wyłączenie telewizora, który dziś zamienił się w piekielny przybytek. Przerwijmy prymitywną logikę tych, którzy domagają się naszej zgody nawet wtedy, gdy bezwstydnie kłamią. Aby wydostać się z labiryntu, drodzy przyjaciele, trzeba spojrzeć na sprawy takim spojrzeniem, które nie ogranicza się do pojedynczych faktów, ale widzi je wszystkie w szerszych ramach, w których pandemia jest narzędziem inżynierii społecznej sprowokowanym zręcznie w celu zaprowadzenia nas na zieloną przełęcz. Doprowadzenia do totalnej kontroli, do ograniczenia naturalnych i konstytucyjnych wolności w imię Wielkiego Resetu, którego nikt z nas nie chce, nad którym nikt nie prosił nas o głosowanie.

Sytuacji w której władza i bogactwo skoncentrowane zostaną w rękach elity – elity „filantropów”, takich jak Gates i Soros, którzy uważają resztę ludzkości za rezerwuar niewolników i klientów, którym trzeba dać to minimum pieniędzy – stworzonych z niczego i obciążających ich jako dług – które posłużą do tego, by mogli kupić dobra, które ta elita produkuje. Towary produkowane oczywiście tanią siłą roboczą, zmuszoną do robienia wszystkiego, by przetrwać, podczas gdy oni przygotowują się do sprzedania nam powietrza, wody i światła słonecznego, być może pod pretekstem ekologicznego zagrożenia i pod presją śmiesznych „Piątków dla przyszłości” Grety Thunberg.

Wyjdźmy z labiryntu, uznając, że istnieje problem władzy: władzy cywilnej, która nie zabiega o dobro wspólne obywateli, i władzy religijnej, która nie tylko przestała dbać o wieczne zbawienie wiernych, ale wydaje ich w paszczę piekielnego smoka. Wychodźmy z labiryntu ucząc się krytycznego osądu, by nie dać się zwieść tym, którzy mają na swoim koncie nadużycia, kłamstwa i zbrodnie, by nie dać sobie wmówić, że wobec nas zachowają się inaczej. Wychodźmy z labiryntu świadomi, że trwa wojna światowa, toczona nie prawdziwą bronią, ale bronią niekonwencjonalną, taką jak cenzura, zniewolenie lekarzy, współudział polityków, sędziów i organów ścigania; wojna, która pozostawia na swej drodze niewinne ofiary, która niszczy społeczeństwo, która dotyka ludzi w duszy jeszcze przed ciałem, która została wypowiedziana przeciwko wszystkiemu, co przypomina naszą cywilizację, naszą kulturę, naszą wiarę, nasze wartości.

Jest to wojna między światłem a ciemnością, między dobrem a złem. Musimy uznać, że jeśli doszliśmy do tego punktu, zawdzięczamy to w dużej mierze naszej niewierności, temu, że pozwoliliśmy innym decydować za Boga o tym, co jest słuszne, a co nie, że w imię tolerancji pozwoliliśmy na łamanie prawa naturalnego i na wynaturzenie moralności chrześcijańskiej, na mordowanie dzieci w łonie matki, na zabijanie chorych i starszych, na zepsucie dzieci i młodzieży.

To, co dzieje się dzisiaj, jest zatrutym owocem dziesięcioleci rozwiązłości, buntu przeciwko prawu Pana, grzechów i wad, które wołają o pomstę do Boga. Opatrzność pokazuje nam, jaki świat może się stać, gdy porzuca panowanie Jezusa Chrystusa i oddaje się w niewolę szatana.

Nie są to słowa apokaliptyczne – jak mówią niektórzy – ale surowe ostrzeżenie duszpasterza, aby powrócić do Boga, aby uznać, że tam, gdzie nie króluje Chrystus Król i Maryja Królowa, panuje okrutna i bezwzględna tyrania diabła, który obiecuje powszechne braterstwo, podczas gdy pragnie jedynie waszego zniszczenia na ziemi i wiecznego potępienia.

Pan Jezus Chrystus jest Królem i Panem historii, w Jego rękach są losy i przeznaczenie każdego z nas, państw i Kościoła Świętego. On nie pozwoli, abyśmy ulegli napaści wroga ludzkości. Powróćmy, powróćmy wszyscy do Niego, z ufnością syna marnotrawnego, który pokornie prosi ojca o przebaczenie i przyjęcie go z powrotem do swego domu. Wróćmy do bycia chrześcijanami, dumnymi z naszej Wiary i z cywilizacji, którą Religia zbudowała w ciągu dwóch tysięcy lat historii. Powróćmy do obrony w obywatelskim i politycznym zaangażowaniu tych niezbywalnych wartości, które dziś są negowane i deptane.

Ale przede wszystkim – błagam was, błagam was – powróćmy do życia w łasce Bożej, do przystępowania do sakramentów, do praktykowania cnót, do bycia chrześcijanami zgodnymi z obietnicami chrztu, autentycznymi świadkami Chrystusa.

Aby wydostać się z tego labiryntu, trzeba przejść drogę wstecz: naszą „nicią Ariadny” jest obrona rodziny, społecznej i religijnej tkanki narodu, naszej kultury, która jest nieodzownie chrześcijańska, katolicka i rzymska.

My, Włosi, nie jesteśmy rasistami! W imię Miłosierdzia, które przez wieki stanowiło dumę chrześcijańskiej Europy, możemy przyjąć tych, którzy są prześladowani i karani przez swój kraj, ale nie możemy być odpowiedzialni za wyzysk milionów migrantów, pod pretekstem gościnności. Wiemy, że ich imigracja do Europy została zaplanowana przez elity w celu zniszczenia naszej tożsamości obywatelskiej, kulturowej i religijnej; służy ona elitom do tworzenia chaosu społecznego, do wprowadzania słabo opłacanej siły roboczej, do wzniecania wojen wśród ubogich i do pozbawiania krajów, z których pochodzą, ich młodych ludzi.

Aby wydostać się z tego labiryntu, musimy stawiać opór z odwagą i stanowczością, tak jak nasi ojcowie potrafili przeciwstawić się dyktaturom ubiegłego wieku. Nieposłuszeństwo obywatelskie, koordynacja protestów, kontakty z ruchami w innych państwach, zjednoczenie w sojuszu antyglobalistycznym, który zapewnia pomoc i wsparcie przeciwko władzom podporządkowanym systemowi. Spokojny opór, karmiony świadomością, że świat przewidziany przez Wielki Reset nie jest naszym światem, ponieważ opiera się na ideologii śmierci, na myśli antyludzkiej i antychrześcijańskiej, i opiera się jedynie na sile broni lub na szantażu wobec tych, którzy nie potrafią się zbuntować.

Zapominają, ci nieszczęśni słudzy Nowego Porządku, że ich utopia, w istocie piekielna dystopia, jest odrażająca dla nas wszystkich właśnie dlatego, że nie bierze pod uwagę, że nie jesteśmy stworzeni z obwodów elektromagnetycznych, ale z ciała i krwi, z namiętności, uczuć, aktów bohaterstwa i hojności. Ponieważ jesteśmy ludźmi, stworzonymi na obraz i podobieństwo Boga, obdarzonymi inteligencją i wolną wolą. Ale tego demony nie mogą zrozumieć, i z tego powodu poniosą sromotną klęskę.

Aby ten dzień, w którym publicznie i odważnie manifestujecie swój sprzeciw wobec nadciągającej tyranii, nie pozostał jałowy i pozbawiony nadprzyrodzonego światła, zapraszam was wszystkich do odmówienia ze mną słów, których nauczył nas Pan. Uczyńmy to z zapałem, z impulsem miłości, wzywając opieki naszego Pana i Jego Najświętszej Matki nad nami wszystkimi, nad naszymi rodzinami, nad naszą ojczyzną i nad całym światem:

Ojcze nasz, któryś jest w Niebie…

+Carlo Maria Viganò, Arcybiskup
Tłum. Sławomir Soja

Za: Lifesitenews (Oct 11, 2021) – [Org. tytuł: «Abp. Viganò: the ‘pandemic Sanhedrin’ is spinning a ‘labyrinth’ of COVID lies»]

https://www.bibula.com

Lekarz i szczepionki

Jako lekarz nigdy nie myślałem o szczepieniach, poza tym, co mi powiedziano: że mają na celu utrzymanie nas w zdrowiu. Jednak w ciągu ostatnich 18 miesięcy doświadczyliśmy rzeczywistości, której niewielu uważało za możliwą. Niemal każdy aspekt naszego życia zmienił się i zdaniem wielu nie na lepsze.

Wszystko, czego dowiedziałem się na temat szczepień 30 lat temu w mojej szkole medycznej na wydziale pediatrii, to harmonogram szczepień dla dzieci. Dopiero obudziło mnie to, co nazywa się COVID.

Zacznę od tego co miało miejsce dziewięć miesięcy temu, czyli dziewięć miesięcy po tym, jak COVID stał się powszechnym określeniem. Oto 11 grudnia 2020 roku FDA wydała zezwolenie na użycie w sytuacjach awaryjnych (Emergeny Use Authorization – EUA) dla produktu wytwarzanego przez firmę Pfizer/BioNTech w celu zapobiegania koronawirusowi, który powoduje chorobę koronawirusową 2019 (COVID-19), rzekomą przyczynę ogólnoświatowej pandemii. Produkt był reklamowany jako szczepionka, jednak mechanizm działania był niepodobny do żadnego wcześniej stosowanego u ludzi. Mówi się, że ta szczepionka działa poprzez wstrzyknięcie informacyjnego RNA (mRNA) nakazującego organizmowi wytwarzanie białka kolczastego. Następnie organizm wytwarza przeciwciała przeciwko temu białku. W przypadku napotkania wirusa COVID-19 te przeciwciała go zaatakują. Zasadniczo, to co opracowano to terapia genowa.

23 sierpnia 2021 r. FDA zatwierdziła wniosek niemieckiej firmy BioNTech o stosowanie produktu o nazwie Comirnaty „do szczepień w celu zapobiegania COVID-19 dla osób w wieku 16 lat lub starszych”, który ma być dystrybuowany przez firmę Pfizer. FDA stwierdza, że ​​w przypadku Comirnaty „to samo sformułowanie … może być używane zamiennie. Produkty są prawnie odrębne z pewnymi różnicami, które nie mają wpływu na bezpieczeństwo ani skuteczność”, jednak „EUA jest zachowana dla produktu Pfizer/BioNTech i uprawnia Comirnaty w ramach tej umowy EUA.” Jak twierdzą główne media, w pełni zatwierdzona przez FDA szczepionka przeciwko COVID-19 teraz istnieje pod nazwą Comirnaty.

Jednak w swojej autoryzacji FDA przyznaje, że Comirnaty nie istnieje jeszcze do użytku klinicznego. Jeśli pójdziesz do szpitala, apteki lub gabinetu lekarskiego i poprosisz o wstrzyknięcie Comirnaty, nie będą go mieli. Obecnie, i w najbliższej przyszłości wstrzykiwanym produktem jest produkt Pfizer/BioNTech, podlegający autoryzacji EUA. Jeśli Comirnaty został w pełni zatwierdzony, to czy produkt używany w ramach EUA od grudnia ubiegłego roku jest zamiennikiem? A może marka (Pfizer/BioNTech) stała się generyczna (BioNTech)? Jednak jeśli generyczny (BioNTech) jest niedostępny [chodzi o dotychczasową szczepionkę, w ramach EUA], to czy też istnieją dwie marki (Pfizer/BioNTech) i (BioNTech), przy czym dostępna jest tylko jedna (Pfizer/BioNTech)?

Według FDA, Comirnaty to „to samo sformułowanie, [które] można stosować zamiennie. Produkty są prawnie odrębne, z pewnymi różnicami, które nie mają wpływu na bezpieczeństwo ani skuteczność.” Ale jakie są te konkretne różnice?

Co jeśli produkty nie są identyczne? Czy produkty Pfizer/BioNTech lub BioNTech zawierają odpowiednie składniki, których ujawnienie nie jest wymagane? Czy zostanie to ujawnione opinii publicznej? [O cenzurze i ukrywaniu składników „szczepionki” przez FDA i producenta, czytaj: „Dawki przypominające”, czyli jak bezkarnie zabić więcej ludzi… – Jon Rappoport]

Czy którykolwiek produkt może być uznany za bezpieczny i skuteczny, biorąc pod uwagę dotychczasowe zgłoszenia do systemu zgłaszania zdarzeń niepożądanych szczepionek (VAERS)? Jak definiuje się bezpieczeństwo i skuteczność, nie w sensie klinicznym, ale z punktu widzenia laika? Rząd może podjąć wojnę z założeniem istnienia niskiego ryzyka, ale już dla jednostki tak nie jest.

W oryginalnej autoryzacji EUA dla produktu Pfizer/BioNTech, stwierdzono, że po badaniu „[FDA] doszła do wniosku, że uzasadnione jest przekonanie, że szczepionka Pfizer/BioNTech COVID-19 może być skuteczna … znane i potencjalne zagrożenia przeważają znane i potencjalne zagrożenia związane z zapobieganiem COVID-19.” Zwróć uwagę na znaczną ilość domysłów i kluczenia [może, przeważają, potencjalne] w tym oświadczeniu.

Porównanie ze szczepionką przeciwko grypie

Obecnie wszystkie zastrzyki COVID-19 są dostępne tylko u dostawców zapisanych do programu szczepień CDC COVID-19, zlokalizowanych w szpitalach, aptekach, gabinetach lekarskich lub oddziałach zdrowia. Osoba fizyczna nie może kupić szczepionki na receptę. Dla większości ludzi może to nie być wielka sprawa, ale na pewnym poziomie coś wydawało mi się nie tak i skłoniło mnie to do myślenia i porównania ze szczepionką przeciwko grypie.

Szczepionki przeciw grypie są jedną z wielu szczepionek, które działają w tradycyjnym sensie, wstrzykując cząsteczkę wirusa w celu bezpośredniej stymulacji układu odpornościowego. Licencję do użytku cywilnego wydano po raz pierwszy w 1945 roku. Podobnie jak zastrzyk COVID-19, szczepionka przeciwko grypie jest dostępna do dystrybucji w szpitalach, aptekach, gabinetach lekarskich i stanowych Departamentach Zdrowia. Ciekawość wzięła górę nade mną i zastanawiałem się, czy są możliwe inne drogi jej zdobycia?

Podobnie jak wiele dziedzin handlu, Internet otworzył świat możliwości zakupu leków. Najpierw zbadałem dostępne szczepionki przeciw grypie i znalazłem strony internetowe, które sprzedają wielodawkowe fiolki lub pojedyncze napełnione strzykawki. Jedynym problemem jest to, że musisz kupić dziesięć dawek. Inną kwestią jest to, że musisz podać numer NPI, odpowiednik numeru ubezpieczenia społecznego, ale dla lekarzy. Dla mnie to nie problem.

Następnie sprawdziłem stronę internetową o nazwie GoodRx. Jest to strona porównująca ceny detaliczne z cenami aptecznymi i substytutami pokrywanymi przez ubezpieczenia medyczne. Co ciekawe, podali cenę pojedynczej strzykawki szczepionki. Pojawiła się też informacja, że ​​może obowiązywać osobna opłata administracyjna. Chciałem tylko zobaczyć czy mogę kupić, więc nie poszedłem dalej.

Jestem lekarzem z uprawnieniami, czyli samodzielne przepisywanie leków nie stanowi problemu, chociaż nie jest tak we wszystkich stanach. W moim stanie jest to dopuszczalne, ponieważ po przejściu na emeryturę mogę uzyskać specjalną licencję medyczną, która pozwala mi przepisywać leki dla siebie i mojej najbliższej rodziny. Logicznie rzecz biorąc, z moją pełną licencją medyczną nie powinno być problemu ze zrobieniem tego [czyli z zakupem szczepionek].

Chciałem kupić szczepionkę…

Z potrzebnymi informacjami rozpocząłem poszukiwania. Najpierw niepewnie, bo praktykując od 25 lat znam regulamin aptekarza, w przeciwieństwie do wielu innych lekarzy. Nauczyłem się tych zasad wiele lat temu w rozmowach z farmaceutami, pytając ich, gdzie odwołują się do rzekomych zasad, których używali, aby utrudnić moje prośby w imieniu moich pacjentów. Ich zbiór zasad jest teraz jawny i dostępny, co zauważyli niektórzy farmaceuci odmawiający realizacji recept na HCQ (Hydroxychloroquine) i Iwermektynę, które to lekarstwa stosowane są przez lekarzy w leczeniu COVID-19.

Generalnie zawsze obowiązywało, że każdy licencjonowany lekarz może przepisać dowolny lek zatwierdzony przez FDA z dowolnego powodu, jeśli w jego ocenie jest to potencjalnie skuteczna terapia. Nazywa się to pozarejestracyjnym stosowaniem leków (off-label use). FDA zezwala na takie użycie leków, co stanowi do 20% wszystkich zażywanych leków wypisywanych na receptę. Tym, co powstrzymuje szersze zastosowanie takiego użycia leków, jest etyka i odpowiedzialność za nadużycia czy niewłaściwe praktyki (malpractice).

Prawie wszystkie leki stosowane off-label nigdy nie będą dostępne jako ukierunkowane leki na receptę (on-label), ponieważ firmom farmaceutycznym nie opłaca się poświęcać czasu ani wydatków na formalne badanie tego, co zostało zademonstrowane przez obserwację i co jest stosowane przez lekarzy czasami przez dziesięciolecia.

Z receptą w ręku pierwsza wizyta w aptece nie pozwoliła mi otrzymać szczepionki przeciwko grypie. Moje spotkanie wyglądało następująco: „Czy możecie zrealizować tę receptę? Jest przeznaczona do samodzielnego administrowania.” Odpowiedź: „ Nie”. Powodem odmowy, który podał farmaceuta, była polityka firmy zezwalająca wyłącznie na podawanie szczepionek [czyli szczepienie na miejscu], a nie wydawanie szczepionek [czyli ich sprzedaż]. Zasugerowano, żebym spróbował w innej aptece.

Posłuchałem tej rady i poszedłem do dużej ogólnokrajowej apteki sieciowej. Tutaj powtórzyłem moją poprzednią prośbę. Farmaceuta powtórzył, że polityką firmy nie jest sprzedaż, a jedynie wstrzykiwanie szczepionek, ale potem nastąpił zwrot i powiedziano, że lek nie może być wydany, ponieważ wymaga przechowywania w lodówce. W związku z tym zapytałem: „Czy insulina nie wymaga również przechowywania w lodówce?” Farmaceuta odpowiedział: „Nie możesz zastosować tego sam sobie.” Z niedowierzaniem powtórzyłem: „Nie możesz sam sobie podać insuliny?” Po tym powiedziano mi, żebym spróbował największego detalisty w kraju.

Idę dalej do apteki nr 3. Tu spotkał mnie asystent apteki. Farmaceuta był zajęty „szczepieniem”, a gdy po 10 minutach pojawił się, przedstawiłem prośbę. Odpowiedziano mi, że trzeba będzie zadzwonić do kierownika dystryktu. Dwadzieścia minut później i za podwójną cenę, z powodu jakiegoś nieprawidłowego cennika, otrzymałem zatwierdzenie zakupu szczepionki. Ale wciąż zastanawiało mnie, dlaczego tak trudno było uzyskać lek, który można by stosować w sposób podobny do samodzielnego podawania insuliny na cukrzycę lub epinefryny na anafilaksję.

[Czytam ulotkę.] Pominąłem standardowe pouczenia. W standardowych pytaniach nie wspomniano o takich ostrzeżeniach, jak historia alergii na jajka lub ostrzeżenia o rzadkim, ale poważnym zespole Guillaina-Barrégo. Nie było zastrzeżenia o potrzebie trzymania w lodówce, którym odprawiono mnie z poprzedniej apteki. Szczepionki przeciwko grypie zaleca się przechowywać w temperaturze od 35 do 46 stopni, a zamrażanie jest niedozwolone. Trzymanie w temperaturze pokojowej do czasu powrotu do domu jest prawdopodobnie w porządku. Może pamiętasz początkową panikę związaną z bardzo niską temperaturą, której [początkowo] wymagał zastrzyk COVID-19? Teraz można go przechowywać w temperaturze pokojowej do 6 godzin. Co takiego stało się, że to zmieniono?

Zatem, czy kupowanie i samodzielne podawanie szczepionki przeciw grypie jest niebezpieczne, jak to powiedziano? Wiele osób codziennie wstrzykuje sobie legalne leki. Znałem lekarza, który miał cukrzycę chwiejną (z dużymi wahaniami poziomu cukru we krwi), który rutynowo wstrzykiwał sobie zbyt dużo insuliny i wielokrotnie wzywano do niego pogotowie. Jakoś nikt w rządowych agencjach nie wydawał się być takim zjawiskiem zaniepokojony.

Pomyślałem, że gdybym sam mógł otrzymać szczepionkę przeciw grypie, choć z pewnymi trudnościami, to powinienem być również w stanie przepisać ją jakiemuś rozsądnemu pacjentowi, który mógłby następnie samodzielnie podać ją sobie w domu, tak jak jest to dokonywane z insuliną. Zatem najpierw wypisałem dla pacjenta receptę. … Pacjent [po skontaktowaniu się z apteką] oddzwonił do mnie i powiedział, że „farmaceuta chciał wiedzieć, dlaczego to zamówiłem i gdzie będzie to podawane i że będzie musiał zadzwonić do firmy”. Potem zadzwonił raz jeszcze i powiedział, że polityka firmy polega na podawaniu szczepionek tylko w aptece ze względu na „zarządzanie temperaturą leku”. Gdy pacjent poinformował o wymaganiach dotyczących insuliny farmaceuta odpowiedział, że „Insulina nie wymaga już przechowywania w lodówce po pobraniu”. Nie poruszono tematu, co dzieje się wcześniej lub co pacjent powinien z lekiem [insuliną] zrobić w domu.

Następnego dnia zadzwoniłem do innej ogólnokrajowej sieci w rejonie pacjenta. Farmaceuta powiedział mi, że „ze względu na politykę firmy szczepionka nie mogła zostać pacjentowi wydana, ponieważ musiała zostać zatwierdzona przez lekarza protokołu do podania na miejscu.” Zrezygnowałem z dociekania, co to za protkół oraz kim był lekarz protokolarny.

Czy jesteśmy przygotowywani na coś innego?

Wygląda na to, że dopóki nie jesteś lekarzem, który prześlizgnie się przez szczeliny, to nie możesz sam zdobyć szczepionki przeciwko grypie. Czy naprawdę chodzi o problemy z przechowywaniem szczepionki przeciwko grypie, czy też jesteśmy przygotowywani na coś innego?

Uważam, że celem jest przekształcenie dotychczasowych szczepień [przeciwko grypie i innych] w terapię genową, tak jak w przypadku zastrzyku COVID-19. Kilka firm pracuje nad połączonym zastrzykiem koronawirusa i grypy. Niewątpliwie część szczepionek przeciwko grypie zostanie sformułowana na wzór zastrzyku mRNA COVID-19, przekształcając ją z tradycyjnej szczepionki w terapię genową. Czy po zatwierdzeniu takiego produktu pozostanie samodzielna, tradycyjna szczepionka przeciw grypie? Sądzę, że nie.

Obecnie osoby w rządzie, osoby publiczne, lekarze, firmy i szpitale bardzo pilnie naciskają na masowe szczepienia, aby rzekomo powstrzymać COVID-19. Są teraz nawet decyzje prezydenckie. Wiemy, że zastrzyk COVID-19 wymaga podania go przez personel medyczny, ponieważ istnieją komplikacje bezpośrednio po zaszczepieniu. Wystarczy spojrzeć na dane VAERS i liczbę osób, które trafiają do szpitala po jej zaaplikowaniu. Istnieją nawet instrukcje dla osób, które podają ten produkt, aby chronić głowę pacjenta/klienta przed uderzeniem o podłogę.

Wiele osób nie sprzeciwia się szczepionce przeciwko grypie, tak jak wiele sprzeciwia się lub szczerze waha się przed przyjęciem zastrzyku COVID-19. Czy ten sprzeciw rozprzestrzeni się, jeśli ludzie dowiedzą się, że nowa szczepionka przeciw grypie będzie działać poprzez taki sam mechanizm mRNA, powodując skutki uboczne i zgony, które obserwujemy po wstrzyknięciu COVID-19? A może ludzie zdadzą sobie sprawę, że szczepionki przeciw grypie dla większości ludzi były raczej bezwartościowe, a ten fakt nie został zauważony, ponieważ szczepionki zawsze były przedstawiane jako przynoszące większą korzyść przy niższych szkodach?

Niektórzy z nas wcześniej wiedzieli, że akcja rzekomo podjęta przeciwko COVID-19 nigdy tak naprawdę nie dotyczyła wirusa, ale nie byli pewni, o co chodzi.

Ile jeszcze szczepień zostanie wykonanych, aby zmienić nasz kod genetyczny, co stanie się obowiązkowe w ramach systemu niemożliwego już do obejścia? Czy ma to na celu ustanowienie odwrotnej wersji powieści „Wyspa doktora Moreau”, czyli nie humanizacji zwierząt, ale animalizacji ludzi – dla zaprowadzenia większej kontroli nad ludźmi?

Steve Karp

Steve Karp jest certyfikowanym lekarzem onkologiem radiologicznym, praktykującym od 25 lat. Wciąż próbuje dowiedzieć się, kim chce być, kiedy dorośnie.

Tłum i oprac. http://www.bibula.com, 2021-10-02
na podstawie: UncoverDC (September 28, 2021) – [Org. tytuł: «A Doctor and the Pharmacy»]

https://www.bibula.com

W przygotowaniu do post-covidowej rzeczywistości

Jeśli Polska przetrwa, to Jej obywateli czeka organiczna praca od podstaw, w każdej bez wyjątku dziedzinie.

W miarę rozwoju sytuacji z covidową „plandemią”, staje się coraz oczywistszym, że globaliści przegięli pałkę w procesie jej wdrażania. I to nie tylko w Australii, w której panuje obecnie obłąkany reżim teokracji sanitarnej, na podobieństwo państwa islamskiego, lub talibańskiego.

Jakiekolwiek przyrównanie tego państwa do „dyktatury” jest całkowicie nieuzasadnione. Nawet najbardziej zbrodnicze i brutalne dyktatury komunistyczne Lenina, czy Stalina, charakteryzowały się logiką ideologiczną i ładem doń dostosowanym. Nie miały też na celu całkowitej likwidacji populacji, a jedynie jej przystosowanie do celów ideologicznych państwa.

Australia i postępujące jej śladami wiodące anglosaskie reżimy Stanów Zjednoczonych i Kanady, w swych działaniach represyjnych i propagandowych nie pozostawiają cienia wątpliwości każdemu choć trochę myślącemu obywatelowi, że celem posunięć władz nie jest ochrona sanitarna, ale zbrodnia ludobójstwa na globalną skalę.

Pomimo, że w USA i Kandzie nie poluje się jeszcze, wzorem Australii, na ludzi jak na dzikie zwierzęta w parkach, czy na ulicach, to pozbawianie ich pracy z powodu odrzucenia opcji śmiercionośnego zastrzyku, zwanego eufemistycznie „szczepionką”, a nawet odmawianie wypłat tzw. „unemployment insurance”, czyli środków odciągniętych z pensji pracownika na zabezpieczenie ewentualnego okresu bezrobocia, jest najzwyklejszym bezprawiem.

Z rosnącą ostrością zdają sobie z tego sprawę myślący obywatele. Ilu ich jest? Według oficjalnych danych, „szczepienie” odrzuciło 20% zatrudnionych. Zakładając, że „oficjalne statystyki” jeśli nie są totalnym kłamstwem, to przynajmniej retuszem rzeczywistości, można założyć że około jednej trzeciej populacji zaczyna zdawać sobie sprawę z rzeczywistości. Decyzja o rezygnacji z jakichkolwiek dochodów, błaho tym ludziom na pewno nie przychodzi. Wybór może być tylko oczywisty pomiędzy śmiercią i/lub poważną chorobą (szprycą) a nędzą bezrobocia.

Zbrodnicze reżimy, tak udanie, odgrywające do tej pory rolę demokratycznych „sług ludu” zdemaskowały się zupełnie jako sługi globalnej oligarchii finansowej, czyli wyrażając się kolokwialnie, szatana. Dzięki temu sprzężeniu, widać wyraźnie, że celem finansistów nie jest trywialna eksploatacja Ludzkości, ale jej FIZYCZNA LIKWIDACJA.

W tym kontekście można przypuszczać, że sprawą krótkiego czasu będzie pojawienie się iskry w tej beczce prochu.

Przy czym trywialnym jest stwierdzenie, że powyżej opisany cel i mechanizmy doń prowadzące, są IDENTYCZNE prawie we wszystkich państwach świata. Różnice pojawiają się jedynie w poziomie brutalności ich wdrażania.

III RP należy do tych państw, gdzie stosuje się bardziej stonowane metody działania. Zarówno rządzącej koalicji PiS , jaki pseudo opozycji z PO i innych „partii politycznych” zadane zostały IDENTYCZNE cele do wdrożenia. I dlatego jedynym rozwiązaniem jest całkowita ich likwidacja.

Niestety rak globalizmu sięga znacznie głębiej w tkankę społeczną. Nie jest przerysowaniem stwierdzenie, że każda bez wyjątku struktura społeczna jest dogłębnie zdegenerowana. „Służba zdrowia” zamieniona przez globalistów w zbrodniczą maszynę do unicestwiana ludzi, skorumpowany „wymiar sprawiedliwości”, dokumentnie zdegenerowani wysoce utytułowani ignoranci z „uczelni” produkujących masowo pseudo fachowców, itd.

Przy czym najgroźniejsi są globalistyczni „władcy dusz”: propagandziści z mediów głównego nurtu i kler. Nie patrząc daleko  wstecz, wczorajszy „list episkopatu” odczytany w kościołach całej Polski, oprócz pustego bełkotu banałów, zaczynał się ewidentnym kłamstwem, dotyczącym autentycznej „plandemii”. Ci którzy go sygnowali nie mogli nie znać prawdy, kłamiąc i jawnie współpracując od lat z przestępczymi władcami naszej Ojczyzny, sami na siebie wydali wyrok.

Reasumując, jeśli Polska przetrwa, to Jej obywateli czeka organiczna praca od podstaw, w każdej bez wyjątku dziedzinie. I do tego monumentalnego wyzwania powinni się przygotowywać wszyscy uczciwi i myślący Polacy, mając nadzieję na Bożą Łaskę która ich w odpowiednimi momencie poprowadzi.

Ignacy Nowopolski
http://drnowopolskiblog.neon24.pl

Od dawna nie ma śladu po niegdyś potężnych imperiach i po wielu narodach. Nikt nie zagwarantuje, że skundlonej i zdechrystianizowanej Polski nie czeka taki sam los.
Admin

Szczepionkowy stan wojenny czyli jak uciec z Nowego Jorku

Jest to faza otwierająca przejęcie Ameryki przez medyczny stan wojenny i jeśli nie zostanie zatrzymana, istnieje ryzyko szybkiego przekształcenia się w coraz bardziej totalitarne manewry reżimu

−∗−

W menu na dziś danie nowojorskie. W mieście, wydawałoby się wszelkich możliwych swobód, właśnie wprowadzany jest sanitarny stan wyjątkowy. Osoby niechętne przyjęciu (dobrowolnej przecież) szczepionki będą podlegały coraz większym restrykcjom, a początkiem całej operacji było (skąd my to znamy) wywołanie kryzysu kadrowego w służbie zdrowia. W świetle tych wydarzeń oraz drastycznych doniesień z Australii może warto zastanowić się czy miejscowe władze też posiadają jakieś ewentualne plany w celu ostatecznego rozwiązania kwestii niezaszczepionych.

Zapraszam do lektury.

Autor: AlterCabrio
30 września 2021

____________________***____________________

 

Nowy Jork inicjuje wprowadzenie medycznego stanu wojennego z użyciem oddziałów wojska, aby przejąć szpitale, z których niezaszczepieni pracownicy służby zdrowia są masowo zwalniani

 

Medialne przejmowanie społeczeństwa przez stan wojenny właśnie rozpoczęło się w Nowym Jorku, gdzie gubernator Kathy Hochul ogłosiła masowe zwalnianie niezaszczepionych pracowników służby zdrowia, którzy mają zostać zastąpieni przez zagranicznych pracowników i oddziały Gwardii Narodowej.

Ten sam schemat zastępowania pracowników cywilnych oddziałami wojskowymi zostanie powtórzony w organach ścigania, wśród ratowników medycznych, strażaków, kierowców ciężarówek, pracowników fabryk i w innych sektorach gospodarki, które szybko upadają z powodu tych kryminalnych ograniczeń. Rezultat jest taki, że jesteśmy świadkami szybkiego przejęcia społeczeństwa przez wojsko pod przykrywką „stanu wyjątkowego” w następstwie niedoborów kadrowych, które w rzeczywistości są spowodowane polityką rządu.

Jedynym powodem, dla którego szpitalom w Nowym Jorku rozpaczliwie brakuje pracowników służby zdrowia, jest oczywiście to, że skorumpowani przywódcy rządowi spowodowali, że wszyscy niezaszczepieni pracownicy zostali zwolnieni. To ci sami pracownicy, którzy przeżyli 2020 rok bez szczepionek przeciw covid, pracując na pierwszej linii frontu plandemii białka kolczastego, a teraz są wyrzucani na ulice, ponieważ odmawiają przyjęcia szczepionki w 2021 roku.

„Gub. Kathy Hochul powiedziała w sobotę, że jest przygotowana do ogłoszenia stanu wyjątkowego, jeśli stanowy nakaz szczepień dla branży opieki zdrowotnej spowoduje niemożliwy do opanowania niedobór pracowników, z chwilą gdy przepis wejdzie w życie w poniedziałek” – podał w weekend portal WSKG(.)org.

Nowy Jork zapowiada również użycie oddziałów Gwardii Narodowej i federalne przejęcie lokalnej opieki zdrowotnej. Jak podaje WSKG:

Stan rozważa również aktywację przeszkolonych medycznie członków Gwardii Narodowej, aby wypełnić luki w personelu służby zdrowia i możliwość współpracy z rządem federalnym, aby sprowadzić zespoły pracowników medycznych do pomocy lokalnym jednostkom opieki zdrowotnej.

Jest to faza otwierająca przejęcie Ameryki przez medyczny stan wojenny i jeśli nie zostanie zatrzymana, istnieje ryzyko szybkiego przekształcenia się w coraz bardziej totalitarne manewry reżimu:

  • Wojskowe punkty kontroli szczepień na drogach i autostradach;
  • Oddziały wojskowe realizujące dostawy żywności i paliw, kontrolujące infrastrukturę krytyczną;
  • Zmilitaryzowanie dostaw żywności, benzyny, materiałów medycznych i innych krytycznych przedmiotów, ograniczając ich dostęp w stanach, które odmawiają wprowadzania obowiązkowych szczepionek;
  • Oddziały wojskowe strzegące wejść do sklepów spożywczych, kościołów, centrów handlowych i innych budynków, żądając paszportów szczepionkowych na zasadzie „dokumenty proszę” przed wpuszczeniem ludzi;
  • Wojsko siłą wyciągające ludzi z ich domów i zabierające ich do kryminalnych obozów śmierci prowadzonych przez CDC.

Oto mapa aktualnie działających obozów śmierci CDC. Możesz sprawdzić tę mapę na ich stronie.

Nowy Jork tworzy swój własny „kryzys” pracowniczy, a następnie wykorzystuje to do wprowadzenia medycznego stanu wojennego

Oznaką tego jest fakt, że Nowy Jork najpierw stworzył ten kryzys, zwalniając w pierwszej kolejności pracowników służby zdrowia. Następnie, gdy ten „kryzys kadrowy” rozwija się, Nowy Jork wykorzystuje go by wprowadzić zastępczych migrantów (w celu zastąpienia wszystkich Demokratów, którzy wkrótce umrą bo wystarczająco wyprano im mózgi by przyjęli zastrzyk) i rozmieścić wojska na kluczowych stanowiskach w infrastrukturze.

Częścią tej operacji psychologicznej jest przyzwyczajenie Amerykanów do tego, że żołnierze zarządzają wszystkim: szpitalami, transportem, fabrykami, organami ścigania itp. Gdy wszystkie wojska będą już na miejscu, Biden po prostu przywoła Ustawę o Powstaniu [Insurrection Act], ogłaszając, że wszyscy antyszczepionkowcy są zaangażowani w „powstanie”, a następnie wyśle wojska, aby udały się na obławę i/lub dokonały egzekucji wszystkich politycznych wrogów Bidena. Ta lista egzekucyjna będzie zawierać chrześcijan, pastorów, głośnych lekarzy itp.

 

 


Bezpośredni link do filmu Situation Update.
_____________________

Tłumaczenie za:

New York initiates medical martial law rollout with troops to take over hospitals where unvaxxed health care workers are being fired en masse, Mike Adams, 09/28/2021

Tekst źródłowy LifeSiteNews:

New York initiates medical martial law rollout with troops to take over hospitals where unvaxxed health care workers are being fired en masse, Mike Adams, September 28, 2021

Za: Legion sw. Ekspedyta – ekspedyt.org (30 września 2021) | https://www.ekspedyt.org/2021/09/30/szczepionkowy-stan-wojenny-czyli-jak-uciec-z-nowego-jorku/?cn-reloaded=1

Najnowsze komentarze
    045172