OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Artykuły i Komentarze

Duda wzywa do zgody sitwę z Magdalenki, chwaląc Żydów i komunistów, wykluczając prawicę

Nie dziwię się brakowi logiki w licznych fragmentach przemówienia prezydenta Andrzeja Dudy, który notabene w polskim sejmie, na pierwszym inaugurującym posiedzeniu wspomina o religii mojżeszowej, wzmiankując dodatkowo o poległych Żydach w walce o Polskę. O Żydach walczących przeciwko Polsce i z Polakami oczywiście nic nie wspomniał. Nie dziwię się prezydentowi, bo najwyraźniej obowiązki ma nie tylko polskie, a biorąc pod uwagę aktualny stan polskich umysłów trzeba kuć żelazo póki gorące.

Andrzej Duda … na pierwszym inaugurującym posiedzeniu wspomina o religii mojżeszowej, wzmiankując dodatkowo o poległych Żydach w walce o Polskę. O Żydach walczących przeciwko Polsce i z Polakami oczywiście nic nie wspomniał…

Tragikomicznie zabrzmiał fragment:

Nie mam żadnych wątpliwości, wszyscy byśmy chcieli, żeby była Polską wolną, suwerenną i niepodległą po wsze czasy.

Słowa te zostały wypowiedziane w obecności osób, które wielokrotnie, w jawny sposób deklarowały nienawiść do polskich bohaterów i tradycji niepodległościowej. Osoby te postulują całkowitą likwidację polskiej państwowości w ramach unijnego planu opartego o manifest komunistyczny Spinellego. Sam przemawiający również postuluje wpisanie do konstytucji naszą przynależność do tworzonej unijnej federacji po wsze czasy.
Komunistyczne i socjalistyczne mity

Odwołanie Dudy do komunistycznego publicysty Mazowieckiego, który szkalował Żołnierzy Niezłomnych, a w 1989. optował za bezkarnością dla komunistycznych zbrodniarzy jest wymownym przykładem fałszowania historii najnowszej. Duda nazwał Mazowieckiego „pierwszym premierem niekomunistycznego rządu”, co jest ewidentną nieprawdą ze względu na jego skład. Premier rzekomo niekomunistycznego rządu wielokrotnie posyłał jednostki ZOMO na polską antykomunistyczną młodzież buntującą się przeciw narzuconej prezydenturze Jaruzelskiego i usiłującą zburzyć pomnik Lenina.

Ostatnią rzeczą na którą pragnę zwrócić uwagę to obrzydliwa w swojej bezczelności hipokryzja lub wynikająca z ignorancji brednia Andrzeja Dudy, który odwołał się do zdrajcy lizbońskiego śp. Lecha Kaczyńskiego.

Pan Prezydent Lech Kaczyński – mój Prezydent, u którego byłem kiedyś ministrem, co uważam za wielki zaszczyt w swoim życiu – powiedział, że podstawą patriotyzmu w odróżnieniu od nacjonalizmu i innych postaw jest miłość, miłość do Ojczyzny, ale także do drugiego człowieka, do współobywatela.

W ten sposób Duda, w charakterystyczny dla marksistów i socjalistów sposób zdeprecjonował umiłowanie narodu, traktując go jako grzech główny, przeciwstawiając mu umiłowanie ojczyzny. Akceptując w nowym sejmie obecność wypromowanych przez TVP i TVN komunistów, równocześnie wykluczył posłów narodowej prawicy (nacjonalistów).

Dotychczasowa praktyka z dwóch dni pozwala przypuszczać, że słowa Dudy wzięli sobie do serca zarówno komuniści jak i antynarodowi socjaliści Kaczyńskiego, eliminując Konfederację (jak na razie) ze wszystkich ciał kolegialnych.

[Źródło:] CzarnaLimuzyna

Za: Strona prof. Mirosława Dakowskiego (14.11.2019)

Prawda i legendy

Minęła kolejna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Jak wiele innych rzeczy, tak i ta rocznica jest podporządkowana legendzie – w tym przypadku – legendzie Józefa Piłsudskiego. Bo 11 listopada nie wydarzyło się nic istotnego z punktu widzenia niepodległości. 11 listopada 1918 roku zostało ogłoszone zawieszenie broni na froncie zachodnim – bo bolszewicy zawarli z Niemcami pokój w Brześciu w roku 1917. Kiedy więc ogłoszono zawieszenie broni, niemieccy żołnierze postanowili wracać z frontu do domu. Nie tylko z frontu zachodniego, ale również ze wschodu. Z punktu widzenia niepodległości Polski było to groźne, bo za wycofującymi się Niemcami postępowali bolszewicy. Z uwagi na to niebezpieczeństwo Roman Dmowski przekonał aliantów, by powstrzymali ewakuację Niemców ze wschodu – dopóki im na to nie zezwolą. W ten sposób, pod osłoną niemieckiego kordonu Polska zorganizować swoją państwowość. Tego zadania podjęła się w roku 2017 Tymczasowa Rada Stanu, powołana w styczniu na podstawie rozporządzeń generała Beselera z ramienia Niemiec i generała Kuka z ramienia Austro-Węgier. W lipcu 1917 roku Tymczasowa Rada Stanu powołała trzyosobową Radę Regencyjną, którą tworzyli Zdzisław Lubomirski, kardynał Aleksander Kakowski i Józef Ostrowski. Powołał ona pierwszy polski rząd pod przewodnictwem Jana Kucharzewskiego, który zaczął przejmować od władz okupacyjnych różne instytucje dla potrzeb powstającego państwa polskiego. W styczniu 1918 roku w akcie protestu przeciwko traktatowi państw centralnych tzn. Niemiec i Austro-Węgier z Ukrainą, na mocy którego Lwów miał wejść w skład terytorium Ukrainy, rząd Kucharzewskiego podał się do dymisji, a Rada Regencyjna ogłosiła, że odtąd swoje uprawnienia będzie czerpała „z woli Narodu”. 7 października 1918 roku Rada Regencyjna proklamowała niepodległość Polski, opierając się na tzw. „14 punktach Wilsona”, czyli liście amerykańskich celów wojennych, wśród których punkt 13 zapowiadał utworzenie niepodległego państwa polskiego. Te 14 punktów kilka dni wcześniej zostało przyjęte również przez państwa centralne jako podstawa rokowań pokojowych. 25 października Rada Regencyjna powołała rząd pod przewodnictwem Józefa Świeżyńskiego, a 11 listopada 1918 roku przekazała zwierzchnictwo nad wojskiem przybyłemu poprzedniego dnia do Warszawy z więzienia w Magdeburgu Józefowi Piłsudskiemu, a 14 listopada przekazała Józefowi Piłsudskiemu całą władzę państwową, po czym się rozwiązała. „Władzę” – a więc cały zbudowany wcześniej aparat polskiego państwa. Jak widzimy „legenda” jest trochę inna, niż prawdziwa historia, bo – jak zauważył Stefan Kisielewski – „nic tak nie gorszy, jak prawda”.

Toteż i teraz prawda konkuruje z legendą – bo 1 maja 2004 roku Polska została przyłączona do Unii Europejskiej, której kierownikiem politycznym są Niemcy. Formalnie zaś Unia Europejska, jako odrębny podmiot prawa międzynarodowego, powstała 1 grudnia 2009 roku, w rezultacie ratyfikowania przez wszystkie państwa członkowskie tzw. traktatu lizbońskiego. Wprawdzie Unia Europejska ma wszystkie atrybuty państwa, ale jej apologeci twierdzą, że państwem nie jest. Tymczasem ma terytorium – o czym każdy może przekonać się np. w Terespolu, gdzie jest wschodnia granica Unii Europejskiej. Ma „ludność” – bo każdy obywatel każdego z państw członkowskich jest też obywatelem Unii Europejskiej. Wreszcie ma „władzę” to znaczy – organy władzy: ustawodawczą w postaci Rady Europejskiej, wykonawczą w postaci Komisji Europejskiej i sądowniczą w postaci Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, którego orzeczenia są dla państw członkowskich źródłem prawa. Ma też we Frankfurcie nad Menem Europejski Bank Centralny, który emituje walutę w postaci „euro”, a coraz częściej podnoszą się głosy o potrzebie utworzenia Europejskich Sił Zbrojnych. Mimo to według apologetów Unii Europejskiej, nie jest ona państwem. Dlaczego? Ano dlatego, że gdyby jednak „była”, to trzeba by odpowiedzieć na kłopotliwe pytanie – jaki w takim razie jest prawno-międzynarodowy status krajów członkowskich. Czy są one niepodległe, czy też mają jedynie autonomię? Historia uczy, że nigdy żadna część żadnego państwa nie była „niepodległa”. Przeciwnie – chociaż mogła cieszyć się szerszą, czy węższą autonomią, to przecież podlegała władzom państwa, którego część składową stanowiła. Dlatego trzeba, wbrew oczywistościom, podtrzymywać legendę, że UE państwem nie jest, bo „nic tak nie gorszy, jak prawda”.

No dobrze – ale do czego jest nam potrzebna ta cała niepodległość? Najkrócej można na to odpowiedzieć, że do tego, byśmy mogli żyć po swojemu, to znaczy – żeby nikt inny nam tego naszego życia nie urządzał. To nie znaczy, że sami na pewno urządzimy je lepiej, czy rozsądniej. Na to żadnych gwarancji nie ma. Niepodległość oznacza tylko, że po swojemu. Dlatego też niepodległość nie jest celem, a tylko środkiem. Kiedy w latach 70-tych przystąpiłem do tzw. opozycji, wydawało mi się, że jeśli tylko uda się nam odzyskać niepodległość, to wszystko będzie załatwione. Ale pewnego dnia przyszła mi do głowy myśl, że Rosja za Stalina, czy Chiny za Mao Zedonga były państwami niepodległymi, a przecież za żadne skarby nie chciałbym tam mieszkać. Toteż – jak to zauważył Jan Zamoyski – po to mamy Rzeczpospolitą, byśmy wolności naszych zażywali. Celem jest wolność, a niepodległość – tylko warunkiem. Czyże jest bowiem podległość? Po pierwsze – nie można żyć po swojemu, tylko według życzeń tego, komu podlegamy. Po drugie – ten, komu podlegamy, może użyć naszych zasobów przeciwko nam, zwłaszcza gdy zaczniemy objawiać aspiracje niepodległościowe. Tak właśnie było w stanie wojennym, kiedy to polskojęzyczna wspólnota rozbójnicza, na zlecenie rosyjskie nadzorująca historyczny naród polski, wystąpiła zbrojnie przeciwko niepodległościowym aspiracjom polskim, wykorzystując w tym celu zasoby podbitego narodu. Po trzecie – ten, komu podlegamy, może eksploatować ujarzmione terytorium dla potrzeb własnego rozwoju, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie jest pewien trwałości okupacji.

No dobrze – ale co to właściwie oznacza, że żyjemy „po swojemu”? W naszym przypadku oznacza to, że po polsku. Właśnie do tego Polska jest nam potrzebna, żebyśmy żyli po polsku. Bo to nie myśmy Polskę stworzyli. Jest ona dziełem poprzednich pokoleń, dziedzictwem, które powinniśmy ubogacić, a przynajmniej – nie zubażać, bo mamy przekazać je pokoleniom następnym. Żeby one też żyły po polsku, a nie życiem ludzi bez właściwości. Wyobraźmy sobie tylko, że utraciliśmy to, co w skrócie nazywa się polskością. Wspomnienia, wzruszenia, smaki polskich potraw, melodie polskich piosenek, emocje towarzyszące klęskom i zwycięstwom, bohaterom i zdrajcom. Co by z nas wtedy pozostało? Pusta skorupa, czyli człowiek bez właściwości, z którym „można wszystko zrobić i w każdą formę ulepić”. O to też toczy się walka.

Felieton • Portal Informacyjny „Magna Polonia” (www.magnapolonia.org) • 15 listopada 2019
Stanisław Michalkiewicz

ONZ wzywa by w odpowiedzi na zmiany klimatu przeprowadzić depopulację Ziemi.

Zespół ONZ-owskich naukowców zajmujących się klimatem wzywa do zmniejszenia populacji Ziemi w celu powstrzymania globalnego ocieplenia.

W badaniu opublikowanym we wtorek w czasopiśmie BioScience Międzyrządowy Panel ONZ ds. Zmian Klimatu wezwał do globalnej kontroli populacji, twierdząc, że jeśli nie przeprowadzi się drastycznego zmniejszenia ludzkiej populacji to poważne katastrofy są tuż za rogiem.

„Naukowcy mają moralny obowiązek wyraźnego ostrzeżenia ludzkości przed każdym katastrofalnym zagrożeniem i „powiedzenia, jak to wygląda”, ostrzegł zespół alarmistów klimatycznych. „W związku z tym obowiązkiem i przedstawionymi poniżej wskaźnikami deklarujemy, wraz z ponad 11000 sygnatariuszami naukowymi z całego świata, jasno i jednoznacznie, że planeta Ziemia stoi w obliczu klimatycznego zagrożenia”.

IPCC twierdzi, że oprócz stopniowego wycofywania paliw kopalnych i „jedzenia żywności głównie pochodzenia roślinnego przy jednoczesnym ograniczeniu globalnego spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego”, populacja musi zostać ustabilizowana – a najlepiej stopniowo zredukowana – w ramach zapewniających integralność społeczną.”

Istnieją sprawdzone i skuteczne polityki, które wzmacniają prawa człowieka, jednocześnie obniżając wskaźniki dzietności i zmniejszają wpływ wzrostu populacji na emisje GHG i utratę różnorodności biologicznej. Dzięki tym politykom usługi planowania rodziny są dostępne dla wszystkich ludzi, usuwane są bariery w dostępie do nich i osiągana jest pełna równość płci, w tym szkolnictwo podstawowe i średnie jako ogólna norma dla wszystkich, zwłaszcza dziewcząt i młodych kobiet. [ Wszystkie z wymienionych polityk przyczyniają się do depopulacji. - przypis prisonplanet.pl ]

Zobacz czym jest Ecoscience – systemowy proces kontroli globalnej populacji:

W przerażająco orwellowskim dwójmyśleniu IPCC konkluduje, że polityka mająca na celu depopulację będzie faktycznie „działać na rzecz utrzymania życia” na Ziemi.

Po tym jak ONZ został „zachęcony niedawnymi niepokojącymi informacjami” organizacja próbuje zmienić wizerunek swojej trwającej dekady depopulacyjnej kampanii w której optuje za 80% redukcją ludzkości. Ten program jest podstawową agendą Organizacji Narodów Zjednoczonych i został szczegółowo opisany w filmie dokumentalnym Alexa Jonesa „EndGame: Blueprint for Global Enslavement”.
W filmie Jones obnaża globalistyczny spisek mający na celu kontrolowanie populacji Ziemi, w tym jawne ostrzeżenie zapisane na Monumencie z Georgii optujące za masową depopulacją Ziemi do 500 milionów osób oraz plany byłego sekretarza stanu Henry Kissingera, by powstrzymać wzrost populacji.

| Eksperci przewidują globalną politykę jednego dziecka i pandemie by rozwiązać problem przeludnienia. | ONZ promuje aborcję jako kluczowy element w walce z emisjami CO2. | Depopulacja: Biskupi świata wzywają do „całkowitej dekarbonizacji” do roku 2050. | Paul R. Erhlich będący za depopulacją globu jest „zachwycony” kierunkiem jaki obrał Kościół pod kierunkiem Franciszka. | Do 2050 Klub Rzymski planuje konwersję Chrześcijaństwa w zieloną religię. | Papież realizuje cele Klubu Rzymskiego tworząc nową zieloną globalną religię. | Zmniejszyć populację świata i redystrybuować zasoby, doradza ekspert. | Papież Franciszek i Szimon Peres rozmawiają na temat stworzenia „religijnego ONZ”. | Zieloni z Kanady naciskają na wdrożenie eugeniki by ograniczyć populację ziemi. | Globalny głód w imię ratowania Ziemi: Brytyjscy naukowcy chcą opodatkować żywność by ograniczyć zmiany klimatyczne. | Zielone szaleństwo owładnęło Watykanem. Papież wzywa do utworzenia Nowego Porządku Świata. | Klub Rzymski: Naszedł czas na raptowną zmianę systemową. | Instrumenty pochodne śmierci. | Miliarderzy biorą populację na celownik. | Naukowy doradca Obamy mówi, że rozpylanie smug chemicznych uratuje planetę. | Film: Ecoscience – plan globalnej eksterminacji ujawniony. | Ted Turner wzywa do wdrożenia polityki jednego dziecka na całym świecie. | Profesor bioetyki: podajmy ludności środki farmakologiczne by przyjęła „Zielony Porządek Świata”. | Al Gore promuje teorię kontroli populacji. | Eutanazja: „Karta końca życia” rusza w Anglii. | Śmierć na kołach: Holandia uruchomi mobilne kliniki eutanazji, aby uśmiercać ludzi w ich własnych domach. | Wielka Brytania pomaga finansować przymusową sterylizację ubogich w Indiach. | Eksperci DEMOS mówią, że wspierane samobójstwo jest możliwe w ramach ścisłych kryteriów. | ONZ promuje aborcję jako kluczowy element w walce z emisjami CO2. | IMF: Starzejące się społeczeństwa mogą być mniej skłonne do spłaty długów państwowych. |

na podstawie – infowars.com
USA

Banki dla „faszystów” – Stanisław Michalkiewicz

Apetyt wzrasta w miarę jedzenia, a chleb bodzie. Kiedyś lichwiarze po prostu pożyczali głupim gojom na procent, zgodnie z poleceniem, jakiego jeszcze w głębokiej starożytności udzielił im Stwórca Wszechświata: „będziesz pożyczał innym narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał. Będziesz panował nad innymi narodami, a one nad tobą nie zapanują”. Ciekawe, jaki interes miał Stwórca Wszechświata w tym, żeby lichwiarze zapanowali nad „innymi narodami”? Jakiś jednak musiał mieć, skoro udzielił lichwiarzom takiej rady – o ile oczywiście nie jest to fantazja jakiegoś lichwiarskiego szowinisty. Tak czy owak – tajemnica to wielka, a w każdym razie taka była do niedawna. Wydawało się bowiem, że lichwiarze, co to robią w finansach, nie mają innych ambicji, jak ciułać srebrnik do srebrnika, by pożyczać jeszcze więcej na jeszcze większy procent, dzięki czemu mogliby mieć jeszcze więcej srebrników, które mogliby pożyczać większej liczbie głupich gojów na jeszcze większy procent, aż wreszcie doprowadziliby do sytuacji, w których głupie goje tak by się zadłużyły, że na podstawie wyroków niezawisłych sądów można by ich zlicytować i w ten sposób uchwycić panowanie nad światem. Oczywiście taka tendencja budzi reakcje odwrotne, czemu jeszcze w Średniowieczu dał wyraz pewien niemiecki książę mówiąc, że „Żydzi są jak gąbka. Jak już dobrze nasiąkną, to my ich wyciskamy”. Oczywiście ten książę się mylił, przypisując taką skłonność tylko Żydom, chociaż niepodobna im jej odmówić – ale widocznie ich przykład podziałał zaraźliwie, w związku z czym lichwiarstwem zaczęły zajmować się też głupie goje. A goje – jak to goje; samo lichwiarstwo szybko przestało im wystarczać i zapragnęły zmieniać świat.

Dlaczego ludzie chcą zmieniać świat? Tajemnica to wielka, ale najwyraźniej wydaje im się, że urządziliby go lepiej, niż uczynił to Stwórca Wszechświata. Wprawdzie jak dotąd żaden człowiek żadnego Wszechświata nie stworzył, ale to wcale nie powstrzymuje rozmaitych ambicjonerów od podejmowania prób. Nic dobrego z tego nie wynika i taka na przykład próba ulepszenia świata poprzez wprowadzenie komunizmu doprowadziła do zagłady co najmniej 100 milionów ludzi. Jest to liczba, wobec której rytualne 6 milionów ofiar holokaustu wydaje się jakimś chałupnictwem. Inna sprawa, że – jak zauważyli starożytni Rzymianie – omnia principia parva sunt, co się wykłada, że wszelkie początki są skromne, więc następna próba poprawiania świata z pewnością doprowadzi do jeszcze bardziej imponujących rezultatów. Zwracam na to uwagę głupim gojom, że socjalizm nawet Żydom się nie udał, bo w końcu zaczęli być wyciskani, a w takim razie co może czekać współczesnych amatorów poprawiania świata, jak już ich pragnienia zostaną spełnione?

Nie ma żadnego powodu, by im współczuć; ostatecznie będą mieli to, czego chcieli, chociaż z drugiej strony chyba sami nie do końca wiedzą, czego naprawdę chcą. Na przykład taka pani Maria Peszek, która wyśpiewuje różne pioseneczki, dała niedawno wyraz przekonaniu, że ludzi jest za dużo. Może to prawda – ale w takim razie dlaczego się nie powiesiła? Na co jeszcze czeka, podobnie jak inni radykalni amatorzy poprawiania świata? Taki np. pan prof. Ehrlich, 80-letni starowina, też uważa, ze trzeba by ludność świata zredukować najwyżej do miliarda, ale z tym przekonaniem dożył swojego wieku i wcale nie zamierza rozpocząć tej redukcji od siebie. Widocznie wszyscy oni uważają, że redukcja powinna rozpocząć się od kogoś innego – co jednak stawia przed ludzkością pytanie – od kogo?

Wspominam o tym wszystkim, bo naprawianie świata byłoby szalenie trudne, o ile w ogóle możliwe, bez szmalcu. Tymczasem szmalec jest u szmalcowników, to znaczy – u lichwiarzy. Otóż niektórzy lichwiarze poczuli w sobie wokację do naprawiania świata. Ale – jak słusznie przestrzega Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak” – „by można było ludzkość zbawić, trzeba się najpierw z nią rozprawić, bo tylko z morza krwi i męczarń narodzi się przecudna tęcza. By mogła zapanować równość, trzeba wpierw wszystkich wdeptać w gówno. By człowiek był człowieka bratem, trzeba go wpierw przećwiczyć batem”. W rezultacie, po etapie przekomarzań nastaje etap surowości, który charakteryzuje się przewagą celów nad środkami.

Toteż niektórzy amatorzy poprawiania świata, jak na przykład Daniel Schulman, który jest prezesem lichwiarskiej kompanii PayPal, postanowił okradać swoich klientów, którzy mu zaufali i mają na kontach tej kompanii swoje depozyty, jeśli tylko dojdzie do wniosku, że są oni „faszystami”. No a kto jest „faszystą”? To proste, jak budowa cepa. „Faszystą” jest ten, kto nam się nie podoba, na przykład z tego powodu, że nie chce ćwierkać z tego samego klucza, co my. Wprawdzie faszyzm polega na czym innym, co już dawno sformułował twórca tego kierunku politycznego Benito Mussolini w postaci spiżowej formuły: „wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciwko państwu” – ale „antyfaszyści”, przeważnie zapatrzeni we własne, albo i cudze genitalia – ponieważ są przekonani, że płci jest co najmniej siedem, a może nawet – 77, zgodnie z tradycją hebrajską, która tej liczbie przypisuje tajemnicze znaczenie magiczne, najwyraźniej o tym nie wiedzą – zresztą wcale nie potrzebują. Definicja, że „faszyzmem” jest wszystko to, co aktualnie nie podoba się naczelnemu redaktorowi żydowskiej gazety dla Polaków w Warszawie, jest prosta, jak budowa cepa i nie wymaga żadnego wysiłku umysłowego.

Ale idioci mają to do siebie, że bywają szczerzy, zwłaszcza gdy pycha podpowiada im, że nic nie jest w stanie im zagrozić. Toteż pan Daniel Schulman, udzielając wywiadu „Gazecie Wyborczej”, wyznał, że „można zarabiać i być dobrym. Jedno drugiego nie wyklucza”. Może nie byłoby w tym nic osobliwego, gdyby nie okoliczność, że pan Schuman postanowił „być dobry”, to znaczy – świetnie zarabiać na okradaniu swoich klientów. Poinformował bowiem, że zablokował konta „prawicowym aktywistom”. „Zablokował konta,”, to znaczy – odmówił owym „aktywistom” wypłacenia na ich żądanie ich pieniędzy, lekkomyślnie powierzonych firmie PayPal w depozyt. Mówiąc wprost, próbuje tych „aktywistów” okradać i na tym „zarabiać”. Z podobnym podejściem spotkała się pewna moja znajoma, która podjęła się nauczania języka angielskiego w „szkole biznesu”. Kiedy zgłosiła się do właściciela o umówione wynagrodzenie, usłyszała, że „tu jest szkoła biznesu i właśnie otrzymała pierwszą lekcję” – i oczywiście nie dostała ani grosza. Pan Daniel Schulman najwyraźniej kombinuje w ten sam sposób, tylko swoje pragnienie zarabiania na okradaniu klientów drapuje w patetyczny kostium naprawiania świata – że w ten sposób jeśli nawet nie uwolni go od „faszystów” – bo na radykalizm w stylu Adolfa Hitlera być może jeszcze go nie stać – to przynajmniej ich zuboży, co może być pierwszym krokiem na drodze poprawiania świata.

Wprawdzie zwierza się pani Agacie Kozak, która w tej metodzie naprawiania świata nie znajduje niczego złego, bo wszak chodzi o „faszystów”, a nie, dajmy na to, o Żydów, którzy właśnie próbują rabować całe narody pod pretekstem „własności bezdziedzicznej”, twórczo rozwijając instrukcję Stwórcy Wszechświata, który safandulsko ograniczał się tylko do „pożyczek” – że „będziemy musieli zmierzyć się w sądzie z następstwem naszych decyzji o zablokowaniu kont” – ale chyba tylko tak się przekomarza. Kto by tam wdawał się w sądowe zmagania ze złotymi cielcami, którzy każdy sąd mogą sobie kupić i to wiele razy? „Widzi, że sąd – i skarży” – tak by trzeba było skomentować postępowanie takiego desperata. Myślę, że takiego głupka nie ma nawet w Ameryce, nie mówiąc już o naszym nieszczęśliwym kraju, którego władcy na samą myśl o wytoczeniu sprawy amerykańskiemu grandziarzowi splamiliby kalesony, a jeśli nawet nie – to grozę sytuacji natychmiast uświadomiłaby im pani Żorżeta, która w swoim czasie przestrzegła tubylczych przywódców, że jeśli nie odczepią się od TVN, to popamiętają ruski miesiąc. Obawiam się, że w związku z tym nie ma co liczyć na instytucje naszego bantustanu, które – po pierwsze – mają za krótkie rączki, by dosięgnąć jakiegoś grandziarza zza oceanu, a po drugie – dyć to Nasz Najważniejszy Sojusznik, któremu lepiej się nie sprzeciwiać nawet w takich sprawach.

Co upadło, to przepadło, toteż ja natychmiast rezygnuję z usług grandziarskiej firmy PayPal, pamiętając, że jeśli ktoś pragnie przyjaźnić się ze wszystkimi, to prędzej, czy później wpadnie w złe towarzystwo, ot – choćby takiego pana Daniela Schulmana. Od takich ludzi i od takich przedsięwzięć każdy uczciwy i normalny człowiek powinien trzymać się z daleka. No dobrze – ale co w tej sytuacji mają zrobić obywatele, których żydowska gazeta dla Polaków nieubłaganym palcem wskazała panu Schumanowi jako „faszystów”? Z uczestnictwa w obrocie finansowym zrezygnować nie mogą, a zresztą nie powinni – bo przecież idiosynkrazje amerykańskich złotych cielców takim powodem być nie mogą. W tej sytuacji będą musieli skorzystać z usług innych instytucji finansowych, na przykład arabskich, albo chińskich, którym rząd naszego bantustanu powinien usunąć z drogi wszystkie kłody. Nie mówię, żeby ich futrował milionami, jak to było w przypadku banku JP Morgan, któremu premier Mateusz Morawiecki lekką ręką dał 20 milionów złotych, ale przynajmniej żeby funkcjonowały na równych prawach. Nie mówię, żeby przyznać im przywilej blokowania kont syjonistów – skoro już dopuszczone są represje za poglądy polityczne. Niech tam syjoniści śpią spokojnie bez konieczności wyjeżdżania do Syjamu – ale jakaś symetria powinna być. W przeciwnym razie „faszyści” na których parol zagnie jeśli nie „Gazeta Wyborcza”, to pani Domańska zostaną trwale ograniczeni w prawach, co niewątpliwie przysporzyłoby zgryzoty bezsilnemu w takich sytuacjach panu Adamowi Bodnarowi, piastującemu operetkową posadę „rzecznika praw obywatelskich”.

Niezależnie od tego trudno oddzielić inicjatywę pana Daniela Schulmana od przygotowań do rabunku Polski przez żydowskie organizacje przemysłu holokaustu. Bardzo możliwe, że pan Daniel oczyszcza im przedpole, blokując „faszystom” i „nienawistnikom” finansowe możliwości działania tak, żeby żydowska okupacja Polski nie spotkała się z żadnym głosem protestu.

Stanisław Michalkiewicz
Felieton • tygodnik „Najwyższy Czas!” • 30 października 2019

Kremacja – pożar współczesnej dechrystianizacji.

Popularyzacja kremacji następuje w miarę postępów materializmu. Przy okazji pogrzebów stopniowo ważniejsze od idei Boga stają się inne koncepcje, motywowane ekonomicznie (kremacja jest tańsza), utylitarnie (duże obszary zajęte pod cmentarze mogłyby służyć społeczności w inny sposób), pozorami higieny (by nie zanieczyszczać podglebia) lub sentymentem. Testamenty nakazują wrzucanie prochów do morza, rozsypywanie ich w górach lub na boiskach. (…) Proponuje się również rozsypywanie prochów na cmentarzach, w tak zwanych ogrodach pamięci. Jak widać pod różnymi pretekstami wprowadza się tu idee antychrześcijańskie – czytamy w tekście autorstwa Nelsona Fragelliego opublikowanym w najnowszym numerze magazynu „Krzyżowiec”.

Georges D. był dystyngowanym emerytem, uposażenie miał godziwe. Był dobrym obserwatorem, wnikliwie badającym istotę rzeczy, rozsmakowującym się w niej i umiejącym opowiadać skupiając uwagę słuchaczy. Ci zaś mieli wrażenie, jakby uczestniczyli w opowiadanym zdarzeniu

Przyjaciele rezygnowali ze spektakli teatralnych czy meczów, by niedzielne popołudnia spędzać właśnie z nim. Jako potomek starego francuskiego rodu mieszczańskiego umiał posługiwać się sztuką konwersacji z prostotą i naturalnością. Urodzony i wychowany w Lotaryngii, w pobliżu granicy z Niemcami, już jako młodzieniec, podczas drugiej wojny światowej, rozpoczął karierę inżyniera górnictwa.

Podczas tego globalnego konfliktu przeżył swoje dni próby. Trudności nauczyły go odróżniać odmienne sytuacje i poznawać różne umysłowości. Wiedza ta stanowiła esencję jego konwersacji. Choć był żonaty od ponad 50 lat, również jego żona, Jeanne, nie była wcale zmęczona słuchaniem go. Opowiadał naprawdę interesująco.

Wreszcie Georges umarł, ale pogrzebu nie było. Fakt ten zaskoczył przyjaciół, choć żaden z nich tego nie skomentował. Ciało skremowano. Podczas uroczystości odtworzono z taśmy modlitwy ekumeniczne, którym towarzyszyła muzyka New Age nadająca temu pożegnaniu nastrój tajemniczego niepokoju. Choć zarówno zmarły, jak i jego żona byli katolikami, nie odprawiono żadnego pobożnego obrzędu. Nigdy nie zostało też wyjaśnione, czy kremacja była jego decyzją, czy jej.

Jeanne złożyła prochy męża do urny w kształcie książki i „przechowywała” je w regale, nad telewizorem, w salonie. Nikt nie mógł pomodlić się nad grobem przyjaciela, przynieść kwiatów, powspominać wspólnych rozmów, wspólnych niedziel, jego wykwintnej konwersacji.

Zażyła relacja przyjaźni domagała się tego prostego aktu szacunku. Ale nie było to możliwe. Płomienie, które gwałtownie i natychmiast obróciły w proch jego ciało, zdawały się, że pochłonęły również wspomnienia o nim. O dwadzieścia centymetrów ponad prostackimi komediami czy innymi nieprzyzwoitymi opowieściami emitowanymi przez telewizor spoczywał Georges, wraz z całą swoją życzliwością i pulsującą energią. W takim otoczeniu nie można było odmówić choćby Zdrowaś Maryjo za jego duszę.

Kremacja jako rewolucyjna zmiana zwyczajów

Jak podaje A. Favole w „Corriere della Sera” z 28 lutego 2017 roku, Renato Bialetti, zmarły na początku ubiegłego roku twórca kafeterki Moka, która okazała się wielkim sukcesem, chciał, by go skremowano i złożono jego prochy w jednym z egzemplarzy jego wynalazku. Jego kafeterka stała się jego grobem. Gene Roddenberry, znakomity amerykański producent i scenarzysta telewizyjny chciał, by prochy jego i jego żony rozrzucono w przestrzeni pozaziemskiej. Istnieje nawet przedsiębiorstwo zajmujące się takimi kosmicznymi pogrzebami.

François Michaud Nérard (Une révolution rituelle, Atelier, 2012), wskazuje, że jeśli chodzi o kremację nastąpiła głęboka zmiana zwyczajów Francuzów. W ciągu niespełna 40 lat odwieczne obrzędy żałobne uległy daleko idącym przeobrażeniom. Do 1980 r. jedynie 1 proc. Francuzów opowiadał się za kremacją. Dziś około 50 proc. twierdzi, że chce ją wybrać. W krajach północnej Europy odsetek ten może sięgać 50 proc.

Popularyzacja kremacji następuje w miarę postępów materializmu. Przy okazji pogrzebów stopniowo ważniejsze od idei Boga stają się inne koncepcje, motywowane ekonomicznie (kremacja jest tańsza), utylitarnie (duże obszary zajęte pod cmentarze mogłyby służyć społeczności w inny sposób), pozorami higieny (by nie zanieczyszczać podglebia) lub sentymentem. Testamenty nakazują wrzucanie prochów do morza, rozsypywanie ich w górach lub na boiskach. Jak wspomina w tym samym artykule Favole, proponuje się również rozsypywanie prochów na cmentarzach, w tak zwanych „ogrodach pamięci”. Jak widzimy pod różnymi pretekstami wprowadza się tu idee antychrześcijańskie.

Sakralność pogrzebu vs. zwyczaje pogańskie

Po co odrzucać pogrzeb i sakralny wymiar pochówku na rzecz brutalnego, natychmiastowego zniszczenia ciała? Grzebanie umarłych zawsze stanowiło poważny obowiązek chrześcijan. Kościół przejął tę praktykę już u zarania chrześcijaństwa nie tylko ze względu na własne nauczanie, ale również ze względu na symboliczną wymowę pogrzebu. Z tego właśnie względu ciała zmarłych zawsze były otaczane szacunkiem. W przeszłości Papieże potępiali niegodne traktowanie ciał zmarłych takie jak przechowywanie ich czy przewożenie. Palenie zwłok również było uznawane za czynność niegodną, właściwą poganom.

Również w Lotaryngii, w innej niewielkiej miejscowości i nieodległej od domu Georgesa, mieszkał samotnie Antoine M. Był to bezdzietny wdowiec, miał niewielu krewnych, mieszkali oni daleko i jak zwykł mawiać swojemu proboszczowi, ks. Michelowi R, miał na świecie tylko jednego prawdziwego przyjaciela: piękne drzewo w swoim ogrodzie. Dbał o nie, podlewał je, nawoził. Był to bujny kasztanowiec.

Latem Antoine z przyjemnością spożywał obiad w jego cieniu, a zimą spalał w kominku nieliczne, przycięte wczesną jesienią z chirurgiczną precyzją gałązki. Patrzył w palenisko oczarowany nie dającym się z niczym porównać pięknem płomieni pochodzących z tych odrośli, głęboko wdychał przyjemną woń spalanego drewna. To wszystko dawał mu jego kasztanowiec.

Czując, że sił mu ubywa, Antoine spisał testament. W swej ostatniej woli zażądał, by jego ciało zostało skremowane, a prochy rozsypane wokół umiłowanego drzewa. Miał to być ostatni hołd dla istoty, która za życia dała mu tyle pociechy. Kilka lat później Antoine faktycznie zmarł. Wszystko uczyniono zgodnie z jego testamentem: była kremacja, a prochy rozsypano u stóp drzewa.

Dom – i tym samym drzewo – odziedziczył bratanek Antoine’a. Po objęciu spadku przeprowadził się do domu stryja z Marsylii, gdzie mieszkał w momencie śmierci Antoine’a. Przyzwyczajony do ciepłego, śródziemnomorskiego klimatu zauważył, że w Lotaryngii słońca jest znacznie mniej. I jeszcze tę niewielką ilość ciepła zabierało drzewo starca. Polecił je zatem ściąć. Bezwzględna mechaniczna piła obróciła jedynego przyjaciela Antoine’a w polana. Wszystko, łącznie z ziemią otaczającą piękną roślinę, wywieziono na śmietnisko. Ks. Michel, udając przerażonego, ale z przebiegłym uśmieszkiem, opowiedział o wszystkim mieszkańcom osady.

Szczątki zmarłych oczekują dnia zmartwychwstania

Z punktu widzenia religii powiada św. Paweł: Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe (Rz 12, 1-2).

Jakże więc to ciało, o którym pisze Apostoł, uświęcone chrztem i przyjmowaniem Najświętszej Eucharystii, ożywiane przez duszę wyniesioną dzięki łasce ku życiu Bożemu, świątynię Ducha Świętego, spopielić niczym niepotrzebne odpadki?

W zwyczaju kremacji nieobecna jest idea spoczynku tego, który duszę oddał Bogu: requiescat in pace („niech odpoczywa w pokoju”). Wszystko dzieje się szybko. Pogrzeb traci swój uroczysty wymiar, obrzędy żałobne odarte są z dostojeństwa. Akt pozoruje całkowite unicestwienie w momencie, gdy płomień obraca w szary popiół rysy oglądane przez najbliższych przez wiele lat z szacunkiem i miłością.

Poprzez obrzęd złożenia ciała do grobu Kościół wyraża w sposób symboliczny wiarę w dogmat o zmartwychwstaniu ciał. Dla Kościoła grób jest dormitorium, w którym śmiertelne szczątki oczekują na zmartwychwstanie niczym ziarna rzucone w glebę, z których po Sądzie Ostatecznym wykiełkuje nieśmiertelność. W poświęconej ziemi, w cieniu krzyża ciało wiernego oczekuje na zmartwychwstanie tak jak Jezus, który zmarły i złożony do grobu powstał z martwych. Ciało to zasługuje na szacunek ze względu na to, czym było i czym będzie przez całą wieczność.

Lekceważąca czynność palenia zwłok w piecu krematoryjnym niszczy ten wizerunek w oczach świadków takiej procedury. Zgodnie z tym, co Kościół mówi śmiertelnikom memento homo, quia pulvis es et in pulverem reverteris, ciało winno powoli, w sposób naturalny, rozłożyć się na proch ziemi, z którego wzięło początek. Ma to być proces naturalny, zgodny z rytmem organicznym, nie zaś sztuczne zniszczenie.

Kościół, współczująca Matka, bierze pod uwagę szacunek, jaki żywią wobec siebie kochające się istoty. Miłość rodzicielska czy miłość dziecka, każde uczucie ludzkie doznaje w momencie śmierci uwznioślenia. Wyobrażanie sobie ukochanych jako powykręcanych przez płomienie jest przykre dla osób żywiących te uczucia. Pociechą jest natomiast dla wszystkich świadomość, że w poświęconej ziemi to ciało stopniowo zniknie zgodnie z ustalonym przez Boga porządkiem naturalnym: in pulverem reverteris – w proch się obrócisz.

Chrześcijański zwyczaj grzebania ciał wiernych

Czynność kremacji ma również wymiar symboliczny. Ma ona przysłonić istnienie dogmatu o zmartwychwstaniu ciał. Nadzieja zmartwychwstania jest z kolei jasno wyrażona w powierzeniu duszy Bogu. Pierwsi zwolennicy kremacji mieli na celu wyeliminowanie religii z czynności związanych ze śmiercią.

We Francji ideę kremacji jako pierwsza wprowadziła Rewolucja 1789 r. Na fali tego antychrześcijańskiego trendu przeprowadzono w sposób zorganizowany kampanię promocji kremacji. W latach następujących po Rewolucji Francuskiej, na początku XIX w., propaganda materialistyczna i ateistyczna jeszcze się wzmogła, z korzyścią dla popularyzacji kremacji. Wreszcie na początku XX w. zaczęto pod różnymi pretekstami budować w Europie piece krematoryjne.

Kościół był zdecydowanie przeciwny kremacji. W 1886 r. Święte Oficjum wydało dokumenty wykazujące fałszywość doktryn zwolenników palenia zwłok. Wskazano, że „kłamliwe podstępy i sofizmaty niepostrzeżenie pomniejszają cześć i szacunek dla chrześcijańskiego zwyczaju chowania ciał zmarłych do ziemi, który to zwyczaj jest stale zachowywany i uświęcony uroczystymi obrzędami Kościoła”.

Wówczas to wiernym, którzy by z własnej woli zadecydowali o kremacji, nie tylko odmówiono kościelnego pogrzebu, ale także odprawiania Mszy publicznych w ich intencji. Zwolenników tych błędów uznano również za niegodnych ostatnich sakramentów. W ten sposób Kościół ze względów dogmatycznych chronił kult i obyczaje wiernych (Dictionnaire Apologétique de la Foi Chrétienne, “Incinération”, Beauchesne éditeurs, Paris 1911).

Związany z Soborem Watykańskim II pęd ku reformom sprawił, że 5 lipca 1963 r. Święte Oficjum promulgowało instrukcję „Piam et Constantem”, która otwierała możliwość kremacji. „Kremacja nie ma wpływu na duszę, nie uniemożliwia Bogu Wszechmogącemu odtworzenia ciała, nie oznacza także sama w sobie obiektywnego zaprzeczenia wspomnianych dogmatów. Kościół nie sprzeciwiał się tej praktyce ani się jej nie sprzeciwia, jeśli wypływa ona ze sprawiedliwej motywacji opartej na rozsądnych przesłankach”. Nie jest łatwo zrozumieć, w jaki sposób instrukcja ta ma nie sprzeciwiać się cytowanym wyżej słowom św. Pawła: „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata”.

Szczególne modlitwy za zmarłych

Kościół ustanowił dzień 2 listopada Dniem Zadusznym (wspomnieniem wszystkich wiernych zmarłych). Tego dnia niemal na całym obszarze chrześcijaństwa cmentarze zapełniają się nawiedzającymi. Na cmentarzach tych groby przodków ozdobione są ich fotografiami, utrwalającymi ich ukochane rysy, wizerunkami świętych i aniołów czuwających nad zmarłym.

Wbrew temu odwiecznemu zwyczajowi brak ceremonii i „przechowywanie” niewielkich urn zawierających spalone szczątki na półkach zabija szacunek wobec zmarłych. Taki widok sprawia, że zaczynamy nabierać błędnego przekonania, iż wszystko się kończy na tym świecie. Przesłania świadomość życia po śmierci. Tłumi również ludzkie i naturalne uczucie uznania wobec zmarłych.

W Dzień Zaduszny krewni i przyjaciele przynoszą na groby swoich ukochanych kwiaty i znicze. Za dusze wiernych zmarłych odprawiane są Msze, odmawia się w ich intencji różańce. Jest to macierzyńskie i potężne wsparcie dla dusz cierpiących, które jęczą w Miejscu Oczyszczenia. Kościół Walczący przy grobach zmarłych prosi Boga, by dusze czyśćcowe mogły rychło wstąpić do Nieba, by zjednoczyć się z Kościołem Triumfującym i oglądać Boga twarzą w twarz

„Uwolnij, Panie, dusze wszystkich wiernych zmarłych od wszelkich więzów grzechowych” – prosimy w liturgii za zmarłych. Odprawiane są również modlitwy na chwałę tych, którzy są już w Niebie i których prosimy o wstawiennictwo w intencji uświęcenia tych, którzy toczą jeszcze ciężki bój na tej Ziemi. Już w XI w. św. Odylon, opat z Cluny, polecił swoim mnichom odprawiać 2 listopada Mszę za zmarłych. W Rzymie najstarsze nawiązania do tego święta pojawiają się w XIV w.

Zaduszki w Krakowie

Głęboko chrześcijański charakter ludu polskiego nadaje wspomnieniu zmarłych ton bolesnej wzniosłości. Ludność licznie nawiedza cmentarze. Listopad to już pełnia europejskiej jesieni. Jeszcze w godzinach popołudniowych nad miastem zapada noc, której towarzyszy drobna mżawka. Poświęconą ziemię okryłaby głęboka ciemność, gdyby nie tysiące zniczy, głównie czerwonych, nabożnie zapalanych zmarłym przez ich krewnych. Ci, skruszeni, przesuwają się niby cienie między nagrobkami i grobowcami z powagą akolitów niosąc rozżarzone latarenki.

Na grobach, nad którymi rodziny odmawiały wspólne modlitwy, te małe pochodnie pobłyskują w mroku niczym konstelacje świec na czuwaniu modlitewnym. Bo są to modlitwy żywych za tych, którzy odeszli już do Wieczności. Kropelki dżdżu opadające na znicze natychmiast odparowują niczym małe obłoczki, wydając się duszami, które opuszczają ten świat.

Czasem ktoś coś do kogoś szepnie. Dzieci pytają o przodków. Ze złożonymi rączkami naśladują modlitwę i uczucia rodziców. Na progu życia niewinność staje w zachwycie wobec misterium zaświatów. W ciszy przysuwają się do rodziców, jakby chciały być bliżej życia.

Tylko Kościół umie z łagodnością pogodzić tak przeciwne odczucia: czas i wieczność, śmierć jako nasienie życia wiecznego. W tej scenerii niczym krople deszczu opadające na płonące znicze, ulatnia się smutek i wzajemne przenikanie pełne nadziei i rezygnacji. Te cienie poruszające się w czasie poszukują tego, co niewidzialne w Wieczności, zaś z tego spotkania wyrasta afirmacja Wiary.

Gdyby Kraków przyjął zwyczaj kremacji, redukując swe cmentarze do pustki „ogrodów pamięci” – bez nagrobków, pomników czy grobowców – wierni nie przeżywaliby już podczas Dnia Zadusznego tych chwil religijnej refleksji. Kremacja poprzez likwidację pogrzebów i cmentarzy zmierza do usunięcia religii z obrzędów pogrzebowych i usunięcia prawdy o cierpieniu przodków, którzy „nas poprzedzili ze znakiem wiary”.

Nelson Fragelli

Catolicismo, nr 799, lipiec 2017 r.

tłum. Krzysztof Jasiński

Artykuł został opublikowany w najnowszym numerze magazynu „Krzyżowiec”

Zwyczaje pogrzebowe ewoluują. Pojawiły się nawet postulaty, by w polskim prawie uregulować iście pogańskie praktyki wymykające się dziś obowiązującym przepisom prawa. Dyskusja nie toczy się już wokół problemu: kremacja „tak” czy „nie”. Zalegalizowane bowiem mogą zostać „ogrody pamięci”, służące do rozsypywania prochów, a nawet pochówki morskie. A Kościół takie praktyki ocenia jednoznacznie.

Mocny list biskupa Schneidera o „Pachamamie” w Watykanie

1. „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” mówi Pan Bóg, dając te słowa jako pierwsze spośród przykazań (Wj 20,3). Nakaz ten, skierowany pierwotnie do Mojżesza i narodu żydowskiego, pozostaje ważny dla wszystkich ludzi i wszystkich czasów, jak mówi nam Bóg: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył” (Wj 20,4-5). Nasz Pan Jezus Chrystus dochował tego przykazania w sposób doskonały. Gdy zaoferowano Mu królestwa tego świata pod warunkiem, że odda pokłon diabłu, Jezus odpowiedział: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4,10; Pwt 6,13-14). Dlatego przykład, jaki dał nam Chrystus, ma najwyższe znaczenie dla wszystkich ludzi, którzy pragną „prawdziwego Boga i życia wiecznego”; jak napomina nas św. Jan Apostoł: „Dzieci, strzeżcie się fałszywych bogów!” (1 J 5, 20-21).

W naszych czasach przesłanie to nabiera szczególnego znaczenia, ponieważ synkretyzm i pogaństwo są niczym trucizna wdzierająca się do żył Mistycznego Ciała Chrystusa, Kościoła. Jako następca Apostołów, któremu powierzono troskę o Bożą owczarnię, nie mogę milczeć w obliczu jawnego pogwałcenia świętej woli Boga i wobec katastrofalnych skutków, jakie będzie ono miało na pojedyncze dusze, na Kościół jako całość i, w istocie, na cały rodzaj ludzki. Dlatego, przepełniony wielką miłością do dusz moich braci i sióstr, piszę te słowa.

2. 4 października 2019 r., w wigilię rozpoczęcia Synodu Amazońskiego, w Ogrodach Watykańskich, w obecności papieża Franciszka oraz niektórych biskupów i kardynałów, miała miejsce ceremonia religijna, której częściowo przewodniczyli szamani i podczas której zostały użyte symboliczne przedmioty, a w szczególności drewniana rzeźba nagiej, ciężarnej kobiety. Takie podobizny są znane i należą do rdzennych rytuałów plemion amazońskich, konkretnie służąc kultowi tak zwanej Matki Ziemi, Pachamamy. W kolejnych dniach drewniane, nagie figurki kobiece czczone były również w Bazylice św. Piotra, przed grobem świętego Piotra. Papież Franciszek powitał również dwóch biskupów niosących na ramionach figurę Pachamamy i udających się z procesją do Sali Synodalnej, gdzie owa figura została ustawiona na honorowym miejscu. Figurki Pachamamy zostały również wystawione na widok publiczny w kościele Santa Maria in Traspontina.

W odpowiedzi na głośne protesty wiernych katolickich wobec tych rytuałów oraz użycia tych figurek, rzecznicy Watykanu i członkowie komitetów Synodu Amazońskiego bagatelizowali lub zaprzeczali ewidentnie religijnemu, synkretycznemu charakterowi tych rzeźb. Jednakże ich odpowiedzi były wymijające i sprzeczne; były one aktami intelektualnej akrobatyki oraz negacją oczywistych dowodów.

Amerykańska agencja mediów wizualnych „Getty Images” wykonała oficjalną fotografię prasową tego rytuału i opatrzyła ją następującym podpisem: „Papież Franciszek i kardynał Cláudio Hummes, arcybiskup senior diecezji São Paulo, przewodniczący Panamazońskiej Sieci Kościelnej (REPAM), stoją przed statuą przedstawiającą Pachamamę (Matkę Ziemię)”. Ks. Paulo Suess, uczestnik Synodu Amazońskiego, nie pozostawił cienia wątpliwości w kwestii pogańskiego charakteru ceremonii z udziałem drewnianych podobizn w Ogrodach Watykańskich i śmiał wręcz powitać z zadowoleniem pogańskie rytuały, mówiąc: „Nawet jeśli był to obrządek pogański, jest to jednak pogański kult Boga. Nie można odrzucać pogaństwa, jak gdyby było ono niczym” (17 października, wywiad dla Vatican News). W swoim oficjalnym oświadczeniu z 21 października, Panamazońska Sieć Kościelna (REPAM) potępiła bohaterski czyn mężczyzn, którzy wyrzucili drewniane podobizny do Tybru, nazywając go aktem „religijnej nietolerancji”. W ten sposób obnażyli swe kłamstwa i wykręty, za pomocą których zaprzeczali religijnemu charakterowi otaczanych kultem drewnianych figur. Wolontariusze karmelitańskiego kościoła Santa Maria in Traspontina, w którym ustawione były te figurki, potwierdzili to oświadczenie, mówiąc: „[Rzeźbiona] matka, którą przywiozłam z Brazylii… była niesiona w procesji, przywieźliśmy ją z Brazylii. Wykonał ją lokalny artysta i poprosiliśmy go o dzieło sztuki, które symbolizowałoby wszystko, co wiąże się z Matką Ziemią, z kobietami, z kobiecym aspektem Boga, z tym, że to Bóg chroni i podtrzymuje życie” – powiedziała [wolontariuszka], nazywając rzeźbę symbolem „Matki Ziemi” i „Pachamamy”.

Obiektywne źródła podkreślają, że Pachamama jest obiektem kultu, boginią, której niektórzy Boliwijczycy składają w ofierze lamy; jest ziemskim bóstwem czczonym przez niektórych Peruwiańczyków, zakorzenionym w pogańskich inkaskich wierzeniach i praktykach.

3. Katolicy nie mogą akceptować żadnego kultu pogańskiego ani jakiegokolwiek synkretyzmu między praktykami i wierzeniami pogańskimi a praktykami i wiarą Kościoła katolickiego. Akty kultu polegające na zapalaniu światła, kłanianiu się, upadaniu na twarz lub głębokich ukłonach aż do ziemi oraz tańcach przed nagą figurą kobiecą, nieprzedstawiającą ani Najświętszej Maryi Panny, ani żadnej kanonizowanej świętej Kościoła, są pogwałceniem pierwszego przykazania Bożego: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”; są pogwałceniem wyraźnego zakazu Boga, który upomina: „Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Pan, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem” (Pwt 4, 19) oraz „Nie będziecie sobie czynili bożków, nie będziecie sobie stawiali posągów ani stel. Nie będziecie umieszczać w waszym kraju kamieni rzeźbionych, aby im oddawać pokłon, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz” (Kpł 26,1).

Apostołowie zakazywali nawet najdrobniejszych aluzji lub dwuznaczności w odniesieniu do aktów kultu bożków: „Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami?” (2 Kor 6, 16) oraz „Dlatego też, najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa! (…)Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego?” (1 Kor 10,14, 20-22).

Do wszystkich, którzy aktywnie uczestniczyli w aktach kultu figurek Pachamamy, symbolizujących rzeczy materialne lub mające postać stworzenia, święty Paweł bez wątpienia skierowałby następujące słowa: „Teraz jednak, gdyście Boga poznali i, co więcej, Bóg was poznał, jakże możecie powracać do tych bezsilnych i nędznych żywiołów, pod których niewolę znowu chcecie się poddać?” (Gal 4, 9). W istocie, poganie czcili żywioły, jak gdyby były one czymś żyjącym. A obserwując synkretyczne lub co najmniej wysoce niejednoznaczne akty religijne w Ogrodach Watykańskich, św. Paweł powiedziałby: „[S]tworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki” (Rz 1, 25).

Wszyscy prawdziwi katolicy, którzy wciąż posiadają ducha Apostołów i męczenników chrześcijańskich, powinni zapłakać nad pogańskimi ceremoniami, które miały miejsce w Wiecznym Mieście – Rzymie – i powiedzieć, parafrazując słowa psalmu 79:1: „Boże, poganie przyszli do Twego dziedzictwa, zbezcześcili Twój święty przybytek, Rzym obrócili w ruiny”.

4. Nieprzerwana tradycja Kościoła unikała najdrobniejszych niejednoznaczności lub kolaboracji z aktami bałwochwalczymi. Wyjaśnienia, których udzielili rzecznicy watykańscy lub osoby powiązane z Synodem Amazońskim, by usprawiedliwić religijną cześć oddawaną figurze ciężarnej nagiej kobiety, bardzo przypominały argumenty, które podawane były przez pogan w czasach Ojców Kościoła, jak pisze św. Atanazy. Ten ostatni odparł pseudoargumenty pogan, a jego słowa w pełni można odnieść do wyjaśnień podawanych przez władze Watykanu. Św. Atanazy powiedział: „Będą się chełpić tym, że oddają cześć i służą nie tylko pniom i kamieniom oraz postaciom ludzi oraz dziwnym ptakom i pełzającym rzeczom i zwierzętom, lecz także słońcu, księżycowi i wszelkiemu niebieskiemu wszechświatowi oraz ziemi, w ten sposób ubóstwiając stworzenie” (Contra Gentiles, 21, 1-3) oraz „Wszystko ze sobą połączą, niczym w jedno ciało, i powiedzą, że ta całość jest Bogiem” (Contra Gentiles, 28,2). „Zamiast [ubóstwiać] rzeczywistego, prawdziwego Boga, ubóstwili rzeczy, które Nim nie są, służąc stworzeniu, a nie Stwórcy (por. Rz 1, 25), popadając w ten sposób w głupotę i bezbożność” (Contra Gentiles, 47, 2).

Atenagoras, apologeta żyjący w II wieku, skomentował kult materialnych żywiołów przez pogan następującymi słowy: „Ubóstwiają żywioły i niektóre ich części, stosując wobec nich różne nazwy w różnych epokach. Mówią, że Kronos jest czasem, a Rea ziemią, i że staje się ona brzemienna dzięki Kronosowi i wydaje potomstwo, przez co uważana jest za matkę wszechrzeczy. Nie odkrywszy wielkości Boga i nie będąc w stanie wspiąć się na wyżyny za pomocą własnego rozumu (albowiem nie łączy ich z niebem żadna więź duchowa), marnieją pośród różnych form materii i – zrośnięci z ziemią – ubóstwiają zmiany pierwiastków materialnych” (Apol. 22).

Następujące słowa Drugiego Soboru Nicejskiego znajdują pełne zastosowanie do wszystkich ludzi Kościoła, którzy popierali wspomniane powyżej, synkretyczne akty religijne mające miejsce w Rzymie: „Wielu pasterzy zniszczyło moje wino i zdeptało mój dział. Albowiem naśladowali ludzi nieświętych i pogrążając się we własnych szaleństwach, znieważyli Kościół święty, który został poślubiony przez Chrystusa, naszego Boga, i nie potrafili rozróżnić tego, co święte, od tego, co bluźniercze, twierdząc, że wizerunki naszego Pana i Jego świętych nie różnią się niczym od drewnianych obrazów szatańskich bożków”.

Jak ustanowił Drugi Sobór Nicejski, Kościół nie pozwala na oddawanie kultu przy pomocy zewnętrznych gestów czci, takich jak ukłony, pocałunki oraz błogosławieństwo, żadnym symbolom, obrazom i figurom oprócz „wizerunków naszego Pana Boga i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, Matki Bożej, Bogurodzicy, czcigodnych aniołów i wszystkich świętych ludzi. Gdziekolwiek ma miejsce kontemplacja tych wizerunków, sprawi ona, że ci, którzy na nie spoglądają, będą wspominać i miłować ich pierwowzory”.

5. Ci, którzy wierzą w Jedynego Prawdziwego Boga, zawsze starali się wyeliminować kult fałszywych bożków i usunąć ich wizerunki spośród świętego narodu Boga. Gdy Hebrajczycy kłaniali się figurze złotego cielca – zachęcani i podjudzani przez wysokich kapłanów – Bóg potępił ich czyny. Jego sługa Mojżesz również potępił te akty „powitania i tolerancji” wobec lokalnych rdzennych bóstw tamtych czasów i starł figurę cielca na proch, rozsypując go w wodzie (zob. Wj 32,20). Podobnie synowie Lewiego zostali pochwaleni za to, że powstrzymali wszystkich, którzy czcili złotego cielca (Wj 32,20,29). Poprzez wieki, prawdziwi katolicy działali na rzecz obalenia „rządc[ów] świata tych ciemności” (Ef 6, 12) i zlikwidowania kultu ich wizerunków.

Pośród konsternacji i szoku w obliczu ohydy, jakiej dopuszczono się w Watykanie poprzez synkretyczne akty religijne, cały Kościół i świat były świadkami wysoce chwalebnego, odważnego i chlubnego czynu pewnych dzielnych chrześcijańskich mężczyzn, którzy 21 października usunęli drewniane figurki bożków z kościoła Santa Maria in Traspontina w Rzymie i wrzucili je do Tybru. Niczym nowi „Machabeusze”, panowie ci działali w duchu świętego gniewu naszego Pana, który przy pomocy bicza wygonił kupców ze świątyni w Jerozolimie. Czyny tych chrześcijańskich mężczyzn zostaną zapisane w annałach historii Kościoła jako heroiczny akt, który przyniósł chwałę mianu chrześcijanina, podczas gdy czyny wysokich rangą ludzi Kościoła, którzy zdeptali miano chrześcijanina w Rzymie – przeciwnie – zostaną zapamiętane przez historię jako tchórzliwe i zdradzieckie akty dwuznaczności i synkretyzmu.

Papież Grzegorz Wielki w liście do św. Ethelberta, pierwszego chrześcijańskiego króla Anglii, wzywa go do zniszczenia bałwochwalczych wizerunków: „Zmiażdż kult bożków; zniszcz ich budynki i świątynie” (Bede, Ecclesiastical History, Book I).

Św. Bonifacy, apostoł Niemiec, własnoręcznie ściął dąb poświęcony bożkowi Thorowi lub Donarowi, który był nie tylko symbolem religijnym, lecz także symbolem ochrony żołnierzy, wegetacji, a nawet płodności w rdzennej kulturze plemion germańskich.

Św. Włodzimierz, pierwszy chrześcijański książę Kijowa, obalił i rozrąbał na kawałki drewniane bożki, które uprzednio wzniósł. Wrzucił do Dniepru drewnianą figurę głównego bożka pogańskiego, Peruna. Ten czyn św. Włodzimierza bardzo przypomina heroiczny akt owych chrześcijańskich mężczyzn, którzy 21 października 2019 r. wyrzucili do Tybru drewniane figury wywodzące się z pogańskiej, rdzennej kultury plemion amazońskich.

Gdyby czyny Mojżesza, naszego Pana Jezusa Chrystusa brutalnie wyrzucającego kupców ze Świątyni, czyny św. Bonifacego i św. Włodzimierza miały miejsce w naszych czasach, rzecznicy Watykanu z pewnością potępiliby je jako akty religijnej i kulturalnej nietolerancji i jako akty kradzieży.

6. Zdanie z dokumentu z Abu Dhabi, które brzmi: „Pluralizm i różnorodność religii, koloru, płci, rasy i języka są rzeczami, których Bóg chce w swojej mądrości”, znajduje swe praktyczne zastosowanie w watykańskich ceremoniach oddawania czci drewnianym figurom, przedstawiającym bóstwa pogańskie lub rdzenne kulturalne symbole płodności. Jest to logiczny skutek praktyczny stwierdzenia z Abu Dhabi.

7. W obliczu wymogu autentycznego kultu i adoracji Jedynego Prawdziwego Boga, Trójcy Przenajświętszej i Chrystusa, naszego Zbawiciela, w cnocie moich święceń biskupa katolickiego i następcy Apostołów oraz w prawdziwej wierności i miłości wobec Biskupa Rzymu, Następcy świętego Piotra oraz wobec jego zadania przewodniczenia „Katedrze Prawdy” (cathedra veritatis), potępiam kult pogańskiego symbolu Pachamamy w Ogrodach Watykańskich, w Bazylice św. Piotra i w rzymskim kościele Santa Maria in Traspontina.

Byłoby dobrze, gdyby wszyscy prawdziwi katolicy, w szczególności biskupi, a następnie również kapłani i wierni świeccy, utworzyli na całym świecie łańcuch modlitwy i aktów wynagrodzających za ohydę kultu drewnianych bożków, której dopuszczono się w Rzymie podczas Synodu Amazońskiego. W obliczu tak ewidentnego skandalu, niemożliwością jest, aby katolicki biskup zachował milczenie; byłoby to niegodne następcy Apostołów. Pierwszym w Kościele, który powinien potępić takie akty i wynagrodzić za nie, jest papież Franciszek.

Szczera i chrześcijańska reakcja na watykański taniec wokół Pachamamy, nowego złotego cielca, powinna polegać na pełnym godności proteście, korekcie tego błędu, a przede wszystkim na aktach wynagrodzenia.

Ze łzami w oczach i ze szczerym bólem w sercu, powinniśmy ofiarować Bogu modlitwy wstawiennicze i wynagradzające w intencji wiecznego zbawienia duszy papieża Franciszka, Wikariusza Chrystusowego, i za zbawienie tych katolickich kapłanów i wiernych, którzy dopuścili się takich aktów kultu, zabronionych przez Objawienie Boże. W tym celu można by zaproponować następującą modlitwę:

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, przyjmij od naszego skruszonego serca, poprzez dłonie Niepokalanej Matki Boga, Maryi Zawsze Dziewicy, szczery akt wynagrodzenia za akty kultu drewnianych bożków i symboli, jakie miały miejsce w Rzymie, Wiecznym Mieście i sercu katolickiego świata, podczas Synodu Amazońskiego. Wylej w serce naszego Ojca Świętego, Papieża Franciszka, w serca kardynałów, biskupów, kapłanów i wiernych świeckich Twego Ducha, który rozproszy ciemność umysłów, aby mogli zrozumieć bezbożność tych czynów, które obraziły Twój Boski majestat, i aby ofiarowali Ci publiczne i prywatne akty wynagrodzenia.

Rozlej na wszystkich członków Kościoła światło pełni i piękności wiary katolickiej. Roznieć w nich płonącą gorliwość niesienia zbawienia Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, wszystkim ludziom, w szczególności narodom regionu amazońskiego, które wciąż są zniewolone w służbie rzeczy ułomnych, materialnych i przemijających, gdyż są one głuchymi i niemymi symbolami i bożkami „Matki Ziemi”; wszystkim ludziom, w szczególności ludziom plemion amazońskich, którzy nie mają wolności dzieci Bożych, i którzy nie dostąpili niewypowiedzianego szczęścia poznania Jezusa Chrystusa i posiadania w Nim udziału w życiu Twojej Boskiej natury.

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, która jesteś jedynym prawdziwym Bogiem, poza którym nie ma żadnego innego boga i zbawienia, zmiłuj się nad swoim Kościołem. Wejrzyj szczególnie na łzy i skruszone, pokorne westchnienia maluczkich Kościoła, wejrzyj na łzy i modlitwy małych dzieci, nastolatków, młodych mężczyzn i kobiet, ojców i matek rodzin oraz owych prawdziwych bohaterów chrześcijańskich, którzy w swej gorliwości dla Twojej chwały i w miłości dla Matki Kościoła wyrzucili do wody symbole ohydy, które znieważyły Kościół. Zmiłuj się nad nami: odpuść nam, Panie, parce Domine, parce Domine! Zmiłuj się nad nami: Kyrie eleison!”

Bp Athanasius Schneider, biskup pomocniczny w Astanie

Tłum. Izabella Parowicz
Źródło: LifeSiteNews.com

Brudna prawda o Oldze Tokarczuk. Laureatka literackiej Nagrody Nobla służyła antypolskiej propagandzie

Olga Tokarczuk to rzeczywiście świetna pisarka. W latach 90. pisała na przykład donosy na polskich antysemitów na zlecenie obcej ambasady – komentuje przyznanie literackiej Nagrody Nobla Oldze Tokarczuk redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!”, Tomasz Sommer.

Fetowana obecnie pisarka Olga Tokarczuk znana jest głównie z nienawiści do Polski i skrajnego filosemityzmu.

– Zaczynam myśleć, że my śniliśmy własną historię. Wymyśliliśmy sobie historię Polski, jako kraju niezwykle tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości – mówiła w 2015 roku na antenie TVP Info Tokarczuk.

Następnie podkreśliła, że temat pogromów z okresu II wojny światowej i późniejszego, jako Polacy zamietliśmy pod dywan, a zaczęliśmy sobie wyobrażać, że jesteśmy narodem, który walczy o „wolność waszą i naszą”.

Postuluje wręcz napisanie historii Polski od nowa.

…Pani Tokarczuk nie daje się w konkurencji antypolonizmu i stworzenia z Polski żerowiska dla żydowskich organizacji przemysłu holokaustu, nikomu wyprzedzić…

– Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów.

Już wtedy Stanisław Michalkiewicz przewidział, że za swoją działalność Tokarczuk zostanie przyznana nagroda. – Tokarczuk najwyraźniej rychtowana jest na laureatkę literackiego Nobla” o czym świadczy jej powieść „Księgi Jakubowe” o XVIII wiecznym Żydzie Jakubie Franku, który stworzył w Rzeczpospolitej swoja sektę – mówił Michalkiewicz.

I kontynuował: – Wykorzystuje tę awanturniczą historię w charakterze pretekstu do (…) odrażającego wizerunku mniej wartościowego tubylczego narodu polskiego, który nie tylko „kolonizował”, ale w dodatku straszliwie uciskał „mniejszości”, a zwłaszcza – tę najważniejszą. Polacy jako „mordercy Żydów”. W ten sposób pani Olga Tokarczuk znakomicie wpisuje się w „pedagogikę wstydu”, w ramach której już od początku 1990 roku, kiedy to, wraz z „upadkiem komunizmu” pojawiły się widoki na uczynienie z Polski żerowiska dla żydowskich organizacji przemysłu holokaustu, rozmaici ochotnicy nieubłaganym palcem kłują Polaków w chore z nienawiści oczy.

– Pani Tokarczuk nie daje się w tej konkurencji nikomu wyprzedzić, no, może z wyjątkiem nieboszczyka Jerzego Kosińskiego, co to przypisał polskim chłopom z Podkarpacia takie wyrafinowanie w seksualnych perwersjach, że aż zadziwił awangardę Manhattanu – nawiązywał do powieści „Malowany ptak” Michalkiewicz.

Wątpliwości, że nagrody Szwedzkiej Akademii wpisują się w lewicowe narracje nie ma również Tomasz Sommer.

– Olga Tokarczuk to rzeczywiście świetna pisarka. W latach 90. pisała na przykład donosy na polskich antysemitów na zlecenie obcej ambasady. Jednym z nich został nawet Kataw Zar z „Najwyższego CZAS!-u”. Cóż z tego, że dziecko getta warszawskiego. Nagroda się więc należała na bank – komentuje najnowsze wieści ze Sztokholmu.

– Swoją drogą, jak ktoś chciał potwierdzenia, że literacka nagroda Nobla została przejęta przez skrajnych lewaków to otrzymał je chyba po raz milionowy. Sienkiewicz, który w odróżnieniu od swego prawnuka od ruskich budek, był prawicowcem, się w grobie pewnie przewraca – dodaje.

źródło: Twitter

Za: Najwyższy Czas! (10/10/2019)

Olga Tokarczuk z Literacką Nagrodą Nobla. Zobacz, co pisarka myśli o Polakach

Pisarka Olga Tokarczuk, autorka m.in. „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, czy „Ksiąg Jakubowych” została uhonorowana Literacką Nagrodą Nobla za rok 2018. Jest 15. kobietą w historii wyróżnioną przez przedstawicieli Akademii Szwedzkiej.

Olga Tokarczuk laureatką literackiej Nagrody Nobla za 2018 rok, laureatem z 2019 roku został Peter Handke – austriacki pisarz i tłumacz.

Jak podaje serwis rmf24.pl Tokarczuk miała „wysokie notowania u bukmacherów, a jej książki cieszyły się ostatnio dużym powodzeniem wśród korzystających z zasobów biblioteki Szwedzkiej Akademii”. Jurorzy mieli przyznać nagrodę polskiej pisarce za „narracyjną wyobraźnię, która wraz z encyklopedyczną pasją reprezentuje przekraczanie granic, jako formę życia”.

Warto przy tej okazji przypomnieć najsłynniejsze wypowiedzi tegorocznej laureatki Literackiej Nagrody Nobla, która niejednokrotnie podkreślała w swej twórczości i publicznych wypowiedziach, że Polacy zafałszowali własną historię. Ponadto jej zdaniem Polacy byli kolonizatorami, „większością, która tłumiła mniejszość”, właścicielami niewolników i mordercami Żydów.

Jedna z najsłynniejszych powieści Tokarczuk, czyli „Księgi Jakubowe” opowiada o losach Jakuba Franka, żyjącego w XVIII wieku polskiego Żyda z Podola, twórcy judaistycznej sekty frankistów. Taka tematyka stała się doskonałą okazją dla pani Tokarczuk, by wygarnąć Polakom. Istnieje także dodatkowy kontekst – sceptycyzm wobec przyjmowania imigrantów.

– Zaczynam myśleć, że my śniliśmy własną historię. Wymyśliliśmy sobie historię Polski, jako kraju niezwykle tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. (…) Ale kiedy przyszedł test, okazuje się, że nie jesteśmy w stanie zdać tego egzaminu – powiedziała Tokarczuk w programie „Minęła dwudziesta” TVP Info.

– Trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów – stwierdziła pisarka.

„Populiści używają języka, który jest bardziej agresywny i bardziej nienawistny. Sięgają po kozła ofiarnego. W Polsce kozłami ofiarnymi są tzw. zwariowani lewicowcy, miłośnicy queer, Niemcy, Żydzi, marionetki Unii Europejskiej, feministki, liberałowie i każdy, kto wspiera imigrantów.

Dodajmy do tego ciszę i cynizm kleru, niezdarną, agresywną propagandę telewizji państwowej, zgodę policji na ekscesy antysemickie, publiczne demonstracje dehumanizujące “wrogów narodu”, oczernianie władzy sądowniczej i niewybaczalne zniszczenie środowiska…

(…)

Władze polskie jednak uczyniły podział Polaków swoim głównym zadaniem. Agresja wisi w powietrzu”, pisała z kolei Tokarczuk na łamach „New York Times”.

Tokarczuk zdradzała fascynacje ezoteryką. Od zawsze deklarowała się jako feministka. Sprzyja także ekologom.

Źródło: rmf24.pl, PCh24.pl, tysol.pl

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2019-10-10)

Tokarczuk, czyli fałszywy alarm – Tomasz A. Żak

Jadę autobusem i słyszę, że Olga Tokarczuk dostała nagrodę literacką… Jak to? – dziwię się i denerwuję jednocześnie – jak ktoś taki mógłby dostać Nagrodę Mackiewicza? To jakiś obłęd, koniec świata! Słucham dalej i… oddycham z ulgą: dostała Nobla. To tylko Nobel – takich wyróżnień Polacy nie dostają od lat.

Pierwszym, jednoznacznie wyznającym marksizm-leninizm pisarzem, którego obdarowano Noblem, był w roku 1965 Michaił Szołochow. Był to czas, kiedy tzw. opinia światowa jeszcze się oburzała na legitymizowanie totalitarnego państwa, jakim była Rosja Sowiecka, bo laureat był przecież klasycznym partyjnym aparatczykiem, jako członek KC KPZR. Noblista po powrocie do Moskwy wziął udział w zjeździe programowym swej partii komunistycznej i całą mocą – teraz już światowego autorytetu – wyraził żal, że dwóch Rosjan, którzy ośmieli się w tym czasie publikować za granicą, wywinęło się od kary śmierci.

Dlaczego pisząc o autorce książki, na podstawie której powstał film „Pokot”, przypominam sowieckiego pisarza? Jakoś tak mi się skojarzyło z definiowaniem Polaków przez noblistkę Tokarczuk, jako „właścicieli niewolników” i „morderców Żydów”. Ona powiedziała to w języku polskim, Szołochow swoje gadał w rosyjskim… Dzisiaj opinia światowa już się na nie oburza, a za nią, „jak za panią matką” idzie ta krajowa, liberalna. Ale to tylko nagroda Szwedzkiej Akademii Nauk, zwanej dla zmylenia „Królewską”.

Ciekawe, kto zostanie wyróżniony w tym roku Literacką Nagrodą im. Józefa Mackiewicza?

Tomasz A. Żak

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2019-10-10) – [Org. tytuł: «Tomasz A. Żak: Tokarczuk, czyli fałszywy alarm [OPINIA]»]

Synod poprosił papieża o możliwość wyświęcania żonatych

Synod biskupów ds. Amazonii, zakończony w sobotę, opowiedział się za możliwością wyświęcania na księży żonatych stałych diakonów. W sobotę ogłoszono dokument podsumowujący obrady

Jak pisze Krystian Kratiuk na portalu PCh24.pl, w dokumencie końcowym zwrócono również uwagę, że „wiele wspólnot kościelnych na terytorium Amazonii boryka się z ogromnymi trudnościami, aby uzyskać dostęp do Eucharystii. Czasami trwa nie tylko miesiące, ale nawet kilka lat zanim ksiądz może powrócić do wspólnoty by celebrować Eucharystię, ofiarować sakrament pojednania lub namaścić chorych”.

W związku z tym ojcowie synodalni zaproponowali „ustanowienie kryteriów i przepisów ze strony właściwego organu”, aby „umożliwić wyświęcanie na kapłanów odpowiednich i sprawdzonych żonatych mężczyzn – członków ludu Bożego z danej wspólnoty”, oczywiście zapewniwszy im uprzednio odpowiednią formację. Chodzi zatem o tak zwanych viri probati (wypróbowanych mężów), o których dyskusja w Kościele toczyła się przez ostatni rok.

W dokumencie znalazło się zdanie, iż „niektórzy [ojcowie synodalni – przyp. PCh24.pl] opowiadali się za uniwersalnym podejściem do tego tematu”. Chodzi zatem o możliwość wyświęcania żonatych mężczyzn na kapłanów nie tylko w Amazonii, ale i w innych miejscach Kościoła powszechnego.

Do tych propozycji ojców synodalnych w ciągu kilku tygodni ma odnieść się papież Franciszek. Watykan zapowiedział bowiem, że jeszcze przed końcem tego roku Ojciec Święty opublikuje posynodalną adhortację apostolską.

/pch24.pl/

Wszystko co powinieneś wiedzieć o synodzie amazońskim – raport PCh24.pl

W Watykanie trwa synod amazoński. Portal PCh24 już od ogłoszenia planów zorganizowania spotkania biskupów poświęconego takiej tematyce podawał doniesienia dotyczące sprawy. Teraz zapraszamy do zapoznania się z raportem zawierającym wybrane informacje sprzed synodu oraz jego trwania.

Szamańskie rytuały, rozważania o ekologii, inwokacja Matki Ziemi. Amazońska Droga Krzyżowa w Rzymie

Ulicami Watykanu przeszła Amazońska Droga Krzyżowa. Znacznie różniła się od tradycyjnej formy tego nabożeństwa pasyjnego. Obrzęd wchodził w skład „półoficjalnych” wydarzeń zorganizowanych podczas trwającego od 6 października synodu biskupów.

„Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat!”. Oświadczenie „złodziei” amazońskich figurek

„Nie zamierzamy już więcej milczeć! Zaczynamy działać teraz! Kochamy ludzkość i dlatego nie możemy znieść, że nie pozwala się na chrzczenie ludzi z pewnych regionów i odmawia im przez to dostępu do Nieba (…) Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat” – brzmi oświadczenie osób, które wyrzuciły amazońskie podobizny nagich ciężarnych kobiet do Tybru. Znaczenie użytych podczas ceremonii otwarcia synodu figurek od samego początku budziło wielkie kontrowersje.

Drewniane figurki przedstawiające ciężarne kobiety, których użyto podczas ceremonii otwarcia synodu amazońskiego, a których symbolika do dzisiaj pozostaje tajemnicą, nieznani sprawcy wrzucili w nurty Tybru. Całość została zarejestrowana telefonem i opublikowana w serwisie YouTube.

Klimat, ekumenizm, synodalność, rola kobiet w Kościele. Oto nowy „Pakt z katakumb”

Uczestnicy Synodu Biskupów dla Amazonii odnowili tzw. „Pakt z katakumb” dla ubogiego Kościoła. W taki sposób zaktualizowali gest uczestników II Soboru Watykańskiego, którzy w 1965 roku sygnowali dokument, w którym zobowiązali się do umieszczenia ubogich w centrum ich posługi. Odnowienie paktu odbyło się w miejscu, gdzie pierwotnie został on podpisany, czyli w rzymskich Katakumbach św. Domitylli. Jednak nowy dokument nie mówi tylko o ubóstwie. Znalazły się w nim bowiem odwołania do m.in. ekologii czy ekumenizmu.

Drugi Tydzień Synodu. Stabilizacja kursu „na zmiany”?

Drugi tydzień Synodu Biskupów ds. Amazonii upłynął pod znakiem dyskusji o przyszłości kapłaństwa. Bardzo wiele uwagi ojcowie synodalni poświęcali także ekologii oraz problemowi edukacji ludów amazońskich. Papież powołał ponadto grupę, która stworzy dokument finalny zgromadzenia.

Synod: ryt amazoński i święcenia żonatych mężczyzn wśród propozycji roboczych grup językowych

Coraz jaśniej wyłaniają się główne idee Synodu Biskupów dla Amazonii. Widać to w relacjach z roboczych grup językowych, które zostały zaprezentowane w watykańskim Biurze Prasowym ­ informuje portal Vatican News.

Kard. Brandmüller: na synodzie amazońskim „gra” toczy się o najwyższą stawkę!

W nowym oświadczeniu na temat trwającego w Rzymie synodu amazońskiego kardynał Walter Brandmüller – uznany historyk Kościoła i jeden z dwóch żyjących hierarchów, którzy sformułowali Dubia odnoszące się do adhortacji Amoris laetitia – ostrzega przed zastąpieniem wiary katolickiej „panteistyczną religią naturalną człowieka”.

Kard. Marc Ouellet: Amazonia potrzebuje celibatu

– Celibat ma w sobie niezrównany potencjał ewangelizacyjny, którego najbardziej dziś potrzebują tubylcze kultury Amazonii, aby odkryć Chrystusa i Jego Kościół jako tajemnicę miłości i radości – przypomina kard. Marc Ouellet. Prefekt watykańskiej Kongregacji ds. Biskupów, a zarazem przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Ameryki Łacińskiej po raz kolejny studzi zapały w synodalnej dyskusji o wyświęcaniu żonatych mężczyzn.

Synod amazoński: problemem nie jest celibat, ale brak spójności ewangelicznej

Nie wierzę, że Jezus utracił moc pociągania do siebie nowych uczniów. To raczej my zbyt często byliśmy przeszkodą, z naszym brakiem świadectwa i konsekwentnego życia wynikającego z Ewangelii. W auli synodalnej mówił o tym brazylijski biskup Wellington Tadeu de Queiroz Vieira. Podkreślił on, że nie ma przeszkód doktrynalnych, by święcić żonatych mężczyzn, wskazał jednak, że to nie celibat jest głównym problemem, by mieć więcej księży, także w Europie. Problemem jest brak wiarygodnego świadectwa.

Prof. de Mattei w mocnych słowach o kryzysie, synodzie i wierności. Musisz to przeczytać!

– Kościół triumfuje, gdy jego wierni członkowie walczą o Niego – mówił prof. Roberto de Mattei podczas prezentacji wywiadu-rzeki z bp. Athanasiusem Schneiderem.

Mieszkańcy Amazonii nie rozumieją celibatu? To nieprawda! – zauważa brazylijski biskup

Emerytowany biskup z Brazylii José Luis Azcona wyraził zdecydowany sprzeciw wobec słów emerytowanego ordynariusza diecezji Xingu bpa Erwina Kräutlera. Austriacki hierarcha zasugerował, że rdzenni mieszkańcy Amazonii nie mogą zrozumieć idei celibatu. Zdaniem Brazylijczyka rozwiązaniem problemu powołań nie będzie „abolicja celibatu”, lecz głęboka, pozbawiona zniekształceń inkulturacja przesłania Ewangelii.

Synod amazoński: ekologia integralna, posługa kobiet i walka z pedofilią tematami obrad biskupów

Podczas kilku ostatnich dni Synodu Amazońskiego poruszano kwestie dotyczące ponownego przemyślenia posługi w Kościele zgodnie z „parametrami synodalności”. Mówiono także o inkulturacji, migracji, ekologii integralnej, walce z pedofilią i powołaniu nowych instytucji, które chroniłyby „prawa człowieka”.

Synod Amazoński: Franciszek podał nazwiska osób odpowiedzialnych za kształt posynodalnego dokumentu
Papież Franciszek ogłosił listę osób odpowiedzialnych za kształt tekstu podsumowującego synod amazoński. Wśród redagujących znalazły się takie nazwiska jak kard. Christoph Schönborn z Austrii czy Argentyńczyk Marcelo Sánchez Sorondo. Nazwiska podano podczas konferencji odbywającej się 15 października.

„Chwila duchowości amazońskiej”. Ta towarzysząca synodowi inicjatywa budzi poważny niepokój

Sieć instytucji kościelnych i charytatywnych, współpracujących w celu promowania spotkań poświęconych duchowości i kulturze rdzennej ludności Amazonii, organizuje w kościołach rzymskich liczne wydarzenia, budzące kontrowersje. W dużej mierze finansuje je episkopat niemiecki.

Ludy Amazonii są niezdolne do zachowania celibatu? Wnuk nawróconego szamana: to obraźliwe!
Właśnie usłyszałem, co bp Kräutler sądzi o plemionach Amazonii, które jego zdaniem nie rozumieją celibatu. Jako rdzenny mieszkaniec uważam to za bardzo obraźliwe i po części rasistowskie – mówił reporterowi LifeSite News Rexcrisanto Delson – wnuk nawróconego szamana z jednego z filipińskich plemion.

Kapłaństwo kobiet na synodzie? Szokujące stanowisko biskupa

Brazylijsko-austriacki biskup Erwin Kräutler przyznał, że wielu biskupów popiera święcenia kobiet na diakonów. Wyraził także swoje poparcie dla święceń kobiet na kapłanów i przyznał, że synod może stanowić krok w tym kierunku.

Pierwszy tydzień Synodu Biskupów. Czarne chmury nad Watykanem

Pierwszy tydzień Synodu Amazońskiego potwierdził wszystkie obawy krytyków niesławnego Instrumentum laboris. Na zgromadzeniu dyskutuje się już nie tyle, czy liberalizować celibat, a jedynie jak dokładnie to zrobić. Rozmawia się otwarcie o diakonacie i kapłaństwie kobiet, a pogańskie rytuały amazońskich ludów przedstawia się jako możliwą inspirację do opracowania nowego rytu Mszy świętej. Według jednego z głównych progresistów synodalnych, bp. Erwina Kräutlera, opcja na rzecz zmian ma większość.

Nowa forma Mszy dla Amazonii! Taka propozycja pojawiła się już pierwszego dnia synodu

„Podczas dwuletniego przygotowania do synodu amazońskiego oczekiwano, że papież Franciszek zbuduje silny „konsensus ekologiczny” a także wzmocni poparcie dla rdzennych kultur i ludów oraz propozycji wyświęcania żonatych mężczyzn w Amazonii. Pierwsza sesja robocza szczytu w poniedziałkowe popołudnie z pewnością spełniła swoje zadania, zasadniczo na każdym z tych frontów” – komentuje serwis cruxnow.com.

Kard. Burke przed synodem: „Atak na panowanie Chrystusa i apostazja!”

Pięćset lat po reformacji Niemcy ponownie sprawiają kłopoty Kościołowi rzymsko-katolickiemu. Tym razem katoliccy biskupi Niemiec rozpoczęli przerabianie Kościoła na swój własny liberalny obraz.

Kard. Gerhard Müller: Święcenia kapłańskie tylko dla mężczyzn

Jeśli synod amazoński ma okazać się błogosławieństwem dla całego Kościoła i wzmocnić jego jedność w prawdzie, zamiast ją osłabić, musi ustać myślenie w zgodzie z linią partii i ideologii. Kiedy w walce każdy mówi coś innego i uzasadnia to stwierdzając: „Ja jestem od Pawła, a ja od Apollosa; ja jestem Kefasa; a ja Chrystusa”, wówczas usprawiedliwiona jest riposta Apostoła: „Czyż Chrystus jest podzielony? (…) Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?” (1 Kor 1,12-13). „Zresztą nawet muszą być wśród was rozdarcia, żeby się okazało, którzy są wypróbowani” (1 Kor 11,19) – ale „biada światu z powodu zgorszeń!” (Mt 18,7) – pisze kardynał Gerhard Müller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Pełna treść stanowiska w języku polskim dostępna tylko na PCh24.pl.

Ekologia, ubóstwo i ocieplenie klimatu. To tematy do dyskusji podczas Synodu Amazońskiego

Podczas czwartkowej konferencji poprzedzającej Synod Amazoński, jego organizatorzy wskazali, że decyzje uczestników Synodu – prawo głosowania mają także świeccy mężczyźni – odnoszące się do regionu Amazonii będą miały konsekwencje dla całego Kościoła powszechnego. Kluczowe mają być kwestie, ekologii integralnej, walki z ubóstwem i ociepleniem klimatu.

Kościół reformowany czy deformowany?

Tuż przed rozpoczęciem synodu panamazońskiego przedstawiciele organizacji konserwatywnych katolików z całego świata zebrali się w Rzymie, by podzielić się obawami dotyczącymi tegoż synodu. W bardzo zdecydowanych słowach rozprawili się z błędami i herezjami zawartymi w Instrumentum laboris. Surowo ocenili również papieża Franciszka.

Franciszek i amazońskie „nabożeństwo”. Co wydarzyło się w Ogrodach Watykańskich?

Papież wziął udział w dość niecodziennym „zgromadzeniu modlitewnym” z udziałem amazońskich uczestników rozpoczynającego się synodu. Wedle relacji, Franciszek uczestniczył w modlitwie za ziemię – przewodniczyła jej szamanka…

Synod amazoński. Dni, które zmienią Kościół

Rozpoczyna się synod amazoński – spotkanie, które może całkowicie zmienić Kościół katolicki. Niektórzy twierdzą nawet, że nie tyle zmienić, co… podmienić. Skąd takie sugestie? Otóż to, co zaplanowali organizatorzy synodu, jest na tyle wstrząsające, że w zaistnienie niektórych postulatów ciężko w ogóle uwierzyć. Większość katolików nie chce zaś przyjąć do wiadomości, że ustalenia tegoż synodu – mimo iż formalnie dotyczy on Amazonii – dotknąć mogą całego Kościoła powszechnego, również nasze swojskie, polskie parafie.

Synod amazoński oficjalnie rozpoczęty! Papież zaapelował o „przyjęcie śmiałej roztropności Ducha Świętego”

Eucharystia sprawowana w watykańskiej bazylice zainaugurowała Zgromadzenie Specjalne Synodu Biskupów dla Amazonii. Będzie ono obradowało w Watykanie przez trzy tygodnie – od 6 do 27 października.

Propozycja wyświęcania żonatych mężczyzn już w pierwszym dniu obrad synodu. Mówił o tym kard. Hummes

Relator synodu amazońskiego, kard. Claudio Hummes, już w pierwszym dniu obrad poruszył jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii dyskutowanych w ramach tego zgromadzenia biskupów. Brazylijski hierarcha opowiedział się za dopuszczeniem „sprawdzonych, doświadczonych mężczyzn” (łac. viri probati) do sakramentu kapłaństwa oraz zaznaczył chęć „uznania przewodniczej roli kobiet w amazońskich wspólnotach i skonsolidowania z urzędom im przysługującym”. Słowa kardynała nagrodzono brawami.

Synod amazoński: wezwano do określenia katalogu „grzechów ekologicznych”

Podczas dyskusji w grupach roboczych drugiego dnia Synodu Amazońskiego pojawiła się idea opracowania bogatej literatury na temat tzw. grzechów ekologicznych. Uczestnicy sięgnęli do koncepcji z lat 60. i 70.tzw. eko-teologii.

Poruszający wpis hierarchy: módlmy się, by biskupi na synodzie strzegli Depozytu Wiary. To obowiązek!

Ordynariusz diecezji Tyler w Teksasie wezwał na Twitterze do modlitwy w intencji zgromadzonych na synodzie amazońskim. Bp Joseph Strickland przypomniał, że strzeżenie Depozytu Wiary to święty obowiązek biskupów.

Nowa forma Mszy dla Amazonii! Taka propozycja pojawiła się już pierwszego dnia synodu

„Podczas dwuletniego przygotowania do synodu amazońskiego oczekiwano, że papież Franciszek zbuduje silny „konsensus ekologiczny” a także wzmocni poparcie dla rdzennych kultur i ludów oraz propozycji wyświęcania żonatych mężczyzn w Amazonii. Pierwsza sesja robocza szczytu w poniedziałkowe popołudnie z pewnością spełniła swoje zadania, zasadniczo na każdym z tych frontów” – komentuje serwis cruxnow.com.

Kardynał Sarah: nacisk na ideologię podczas Synodu Amazońskiego to „zniewaga Boga”

Nacisk niektórych mieszkańców Zachodu na wykorzystanie watykańskiego Synodu Amazońskiego do realizacji osobistych planów jest obrazą Boga i jego planu dla Kościoła – powiedział kardynał Robert Sarah.

Współorganizator synodu: Najpierw żeński diakonat, potem… kapłaństwo kobiet

Według biskupa Erwina Kräutlera, głównego autora dokumentu roboczego trwającego w Watykanie Synodu Amazońskiego, postulowany tam diakonat żeński byłby wstępem do… wyświęcania kobiet na kapłanów Kościoła katolickiego.

Wódz amazońskiego plemienia: teologia wyzwolenia zmusza ludzi do pozostania w biedzie i nędzy

Jonas Marcolino Macuxí, wódz amazońskiego plemienia Macuxi w rozmowie z Diane Montagna (LifeSite News) przekonywał, że teologia wyzwolenia tak naprawdę nie pozwala ludziom wyjść z biedy i nędzy – zarówno materialnej jak i umysłowej. Macuxí skomentował także ceremonię otwarcia Synodu Amazońskiego, która – w jego opinii – bez wątpienia zawierała elementy pogańskie.

Specjalny gość Synodu: Kościół musi zyskać amazońską twarz

Kościół musi zyskać amazońską twarz – przekonuje jeden ze specjalnych gościu Synodu Amazońskiego, niemiecki werbista Michael Heinz, przewodniczący wpływowej organizacji charytatywnej. Jak mówi, to twarz dialogu z kosmologią i wierzeniami pogan.

Dzieciobójstwo. Prawda o ludach Amazonii niewygodna dla uczestników synodu?

Kard. Pedro Ricardo Barreto Jimeno podczas konferencji prasowej odmówił przyznania, że niektóre plemiona amazońskie do dzisiaj praktykują zabijanie chorych noworodków. Członek Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka oraz wiceprezydent synodu amazońskiego podkreślił, że wysuwając tak radykalne oskarżenia należy posługiwać się odpowiednimi dowodami. Problem w tym, że dowodów na występowanie zbrodniczego procederu jest aż nadto.

Kardynał Marx: krytycy poza synodem, a my w auli synodalnej

Słyszałem, że dokument roboczy synodu jest krytykowany w Kościele katolickim, że jest krytykowany poza synodem. Dyskusje synodalne mają jednak miejsce w auli w Watykanie – stwierdził kard. Reinhard Marx podczas osobistego spotkania z dziennikarzami.

Diakonat kobiet kolejnym rewolucyjnym tematem na forum synodu

Kościół w Amazonii musi bardziej docenić posługę ludzi świeckich. Ich rola powinna być bardziej zauważona i doceniona – przekonywali ojcowie synodalni podczas trzeciej kongregacji generalnej Synodu Biskupów poświęconego nowym drogom dla Kościoła w Amazonii i ekologii integralnej. Pojawiła się propozycja święceń kapłańskich dla żonatych mężczyzn oraz diakonatu kobiet.

Brazylijski biskup: Indianie potrzebują Ewangelii. Żadna kultura nie stoi ponad Chrystusem

Misją Kościoła jest nieść Ewangelię wszędzie, również do rdzennych plemion, które muszą ją poznać. Żadna kultura nie stoi ponad Chrystusem, żadna koncepcja filozoficzna nie zastąpi tajemnicy Odkupienia – przekonywał biskup Adair Guimarães z Brazylii, w kontekście pomysłów inkulturacji i połączenia wierzeń indiańskich z wiarą katolicką, podnoszonych podczas trwającego synodu amazońskiego.

Krystian Kratiuk w „Warto Rozmawiać”: problemy Amazonii odzwierciedlają problemy świata zachodniego

Będąc w Rzymie zobaczyłem drogi synodalności Kościoła, o której papież Franciszek mówi od rozpoczęcia swojego pontyfikatu. Zobaczyłem też niesłychaną do tej pory uroczystość zasadzenia drzewa przez Indian w ogrodach watykańskich i trochę zdziwionego tą sprawą Ojca Świętego. Usłyszałem też na konferencji świeckich liderów konserwatywnych katolików o tym, że możemy mieć na tym synodzie do czynienia z rzeczami, które można nazwać heretyckimi – powiedział w poniedziałek w programie „Warto Rozmawiać” Krystian Kratiuk, redaktor naczelny portalu PCh24.pl.

Bp Franz-Josef Overbeck: żonaci księża na całym świecie… to byłby cud!

Niemiecki biskup Franz-Josef Overbeck uważa, że na Synodzie Amazońskim papież może dopuścić żonatych księży w Amazonii. Jeżeli to rozwiązanie zostałoby potem przeniesione na cały świat, to byłby w ocenie hierarchy prawdziwy cud.

Ekosynod nie da ucierpieć planecie. „Nie” dla plastiku, hektary nowych lasów

Uczestnicy synodu dla Amazonii posadzą w tym regionie świata 50 hektarów lasu. W tym celu zostaną wykupione tytuły w firmach zajmujących się zalesianiem wykarczowanych regionów puszczy. Poinformował o tym kardynał Lorenzo Baldisseri podkreślając, że w ten sposób synodalne spotkanie odbędzie się bez obciążania klimatu.

Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat!”. Oświadczenie „złodziei” amazońskich figurek

„Nie zamierzamy już więcej milczeć! Zaczynamy działać teraz! Kochamy ludzkość i dlatego nie możemy znieść, że nie pozwala się na chrzczenie ludzi z pewnych regionów i odmawia im przez to dostępu do Nieba (…) Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat” – brzmi oświadczenie osób, które wyrzuciły amazońskie podobizny nagich ciężarnych kobiet do Tybru. Znaczenie użytych podczas ceremonii otwarcia synodu figurek od samego początku budziło wielkie
kontrowersje.

„Zrobiliśmy to z jednej przyczyny: nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus, Jego Błogosławiona Matka i wszyscy naśladujący Chrystusa są atakowani przez członków naszego Kościoła. Nie zgadzamy się na to! Nie zamierzamy już więcej milczeć! Zaczynamy działać teraz! Kochamy ludzkość i dlatego nie możemy znieść, że nie pozwala się na chrzczenie ludzi z pewnych regionów i odmawia im przez to dostępu do Nieba. Naszym obowiązkiem jest podążanie za Bożymi przykazaniami, na wzór Matki Bożej. Nie ma innej drogi do zbawienia. Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat!” – brzmi oświadczenie, do którego dotarł amerykański portal Church Militant.

W poniedziałek (21.10.2019) kilka osób w godzinach porannych weszło do kościoła Santa Maria Transpontina, zabrało umieszczone tam figurki i wrzuciło je w odmęty Tybru. Inicjatorzy akcji nie mieli wątpliwości, że były to pogańskie podobizny Pachamamy – amazońskiego bóstwa utożsamianego z Matką Ziemią.

Między innymi tym podobiznom (oraz młodemu drzewku) grupa Indian wraz z misjonarzami składała głęboki pokłon podczas ceremonii otwarcia synodu amazońskiego odbywającego się w ogrodach watykańskich. Podczas uroczystości obecny był Franciszek wraz ze współpracownikami.

Głos w sprawie zabrał prefekt dykasterii ds. komunikacji Paolo Ruffini. Jego zdaniem była to zwyczajna kradzież. – Figurki reprezentują Matkę Ziemię, płodność, życie (…) to gest w mojej opinii będący w sprzeczności z duchem dialogu. To kradzież niewymagająca dalszego komentarza – podkreślił.

Do komentarza prefekta odniósł się Michael Voris, redaktor naczelny Church Militant: „To tylko pokazuje, jak oderwany od rzeczywistości jest obecny pontyfikat. Słowa Ruffiniego pokazują, że oni nie rozumieją, o co chodzi (…) Matka Ziemia to bóstwo w pogańskiej kulturze. To spersonifikowana istota boska; Wicca czci Matkę Ziemię, nazywaną przez new age’owskich hippisów Gają. To nie jest jakaś nic nieznacząca statuetka, ona reprezentuje odmienny i całkowicie przeciwny Kościołowi światopogląd. To ohydne, że w ogóle się tam znalazła”.

Źródło: Facebook.com / Temlum Christi / YouTube/Church Militant