OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Miesięczne archiwum: Maj 2018

Co powinieneś wiedzieć o Pięćdziesiątnicy

Pięćdziesiąt dni po Zmartwychwstaniu Pańskim na zebranych w wieczerniku apostołów zstąpił Duch Święty. Dokładnie tak, jak zapowiedział to Pan Jezus tuż przed Wniebowstąpieniem. Przypominamy siedem rzeczy, o których musi pamiętać katolik, gdy myśli o tym szczególnym wydarzeniu.

1. Dlaczego „Pięćdziesiątnica”?

Święto Ducha Świętego obchodzimy pięćdziesiątego dnia po Zmartwychwstaniu Pańskim. W języku liturgicznym święto Zesłania Ducha Świętego nazywa się z tego powodu „Pięćdziesiątnicą”.

Grecy mieli na to własne słowo – Pentecostes, czyli pięćdziesiątka. Łacina przejęła to słowo, używając „Pentecoste”. Pozostaje to nie bez znaczenia dla współczesnych katolików – cały anglosaski świat obchodzi bowiem święto zwane w tym języku Pentecost, choć po angielsku oczywiście nie oznacza to tego samego, co „pięćdziesiąt”. Włosi obchodzą zaś święto Pentecoste – nie zmienili łacińskiego pierwowzoru. My mamy „Pięćdziesiątnicę”.

2. Skąd wzięła się alternatywna nazwa „Zielone świątki”?

Pięćdziesiątnica przypada w Polsce w okresie najpiękniejszego, najbujniejszego rozkwitu przyrody – święto to obchodzimy bowiem zwykle na przełomie maja i czerwca. Różne regiony Polski dopracowały się nieco odmiennego obyczaju zielonoświątkowego, ale wszystkie łączyło uwypuklenie radości z długo oczekiwanego, „zielonego” okresu w roku. Wieńce w ten dzień zdobiły głowy dziewcząt, ludność wiejska w święto to urządzała też liczne zabawy, oczywiście na zielonym łonie przyrody.

W zależności od regionu Polski „Zielone Świątki” nazywane były dawniej również Sobótkami (południowa Polska) lub Palinockami (Podlasie). Co ciekawe, tradycja Zielonych Świątek przetrwała również w Dolnej Saksonii (Pfingstbaumpflanzen) oraz na zachodniej Ukrainie.

3. To jedna z trzech najważniejszych uroczystość w Roku Liturgicznym!

Trzy największe uroczystości roku kościelnego są poświęcone trzem Osobom Trójcy Przenajświętszej: Boże Narodzenie jest świętem Boga Ojca, bo świętem Ojcostwa Bożego – Ojciec Przedwieczny zsyła Syna swego Jednorodzonego na ziemię, by grzeszną ludzkość odkupił. Wielkanoc jest świętem Boga Syna, który po męce i śmierci krzyżowej uwieńczył dzieło Odkupienia chwalebnym Zmartwychwstaniem.

Zielone Świątki wreszcie są świętem trzeciej Osoby boskiej, Ducha Świętego, którego Ojciec i Syn zsyłają na świat, aby to, co Ojciec stworzył, a Syn odkupił, zostało utwierdzone i poświęcone przez Niego.

4. Przed wojną traktowano Święto Ducha Świętego jak Boże Narodzenie i Wielkanoc

Przed wojną Zielone Świątki – podobnie jak Boże Narodzenie i Wielkanoc – były świętami dwudniowymi. Drugi dzień (jako dzień wolny) usunęli komuniści. Po 1989 r. nie było woli, by do dobrych tradycji powrócić. [Jacy „komuniści”? Żydzi! – admin]

Reforma liturgii po Soborze Watykańskim II sp rawiała natomiast, że z kalendarza kościelnego zniknęła oktawa Zesłania Ducha Świętego. Dziś zawsze obchodzimy Pięćdziesiątnicę de facto 49 dni po Zmartwychwstaniu – jest to bowiem święto niedzielne – Niedziela Zesłania Ducha Świętego.

5. Jak Pismo Święte przedstawia Zesłanie Ducha Świętego?

Dla przypomnienia, w Dziejach Apostolskich czytamy: „I stał się z prędka z nieba szum, jakoby przypadającego wiatru gwałtownego, i napełnił wszystek dom, gdzie siedzieli. I ukazały się im rozdzielone języki jakoby ognia, i usiadł na każdym z nich z osobna: i napełnieni są wszyscy Duchem Świętym i poczęli mówić rozmaitymi językami, jako im Duch Święty wymawiać dawał” (Dzieje Ap., II, 2-4).

Ludzie zgromadzeni przed wieczernikiem uważali początkowo, że apostołowie upoili się winem! Wyszedł do nich święty Piotr i ogłosił im Jezusa Chrystusa. Mowa ta, nawróciła naraz trzy tysiące ludzi! „Pokutę czyńcie, a niech ochrzczony będzie każdy z was w Imię Jezusa Chrystusa… a weźmiecie dar Ducha Świętego” – rzekł do nich.

6. Tego dnia narodził się Kościół

Według wielu pisarzy katolickich Pięćdziesiątnica jest niczym innym jak dniem narodzin Kościoła. Wspomniane trzy tysiące nawróconych rozmnożyły się z zadziwiającą prędkością. Nie musiało minąć pięćdziesiąt lat od dnia pięćdziesiątnicy, by w każdym zakątku znanego wówczas człowiekowi świata, usłyszano święte imię Jezusa Chrystusa.

Święty Jan Paweł II pisał, że choć Kościół narodził się na krzyżu w Wielki Piątek, trwał w ukryciu. Swoje narodziny postanowił ujawnić światu właśnie pięćdziesiąt dni później. Tego dnia – po ludzku – narodził się dla całego świata.

7. Niech zstąpi Duch Twój – wołanie w wigilię Zesłania

Wielu katolików doskonale pamięta słowa Jana Pawła II z jego pierwszej pielgrzymki do ojczyzny, wypowiedziane w Warszawie. Papież wołał wówczas: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! [No i jakiś duch zstąpił i „odnowił”… – admin] Telewizje i portale internetowe pokazywały nam ten moment tysiące razy, potrafimy nawet zaintonować go, tak jak Ojciec Święty.

Ale czy pamiętamy, że słowa te – które z pewnością znacznie przyczyniły się do zmiany polskiej rzeczywistości – wypowiedziane były w wigilię Pięćdziesiątnicy właśnie? Tuż przed tymi słowami Jan Paweł II mówił: I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi:
Niech zstąpi Duch Twój!
Niech zstąpi Duch Twój!
I odnowi oblicze ziemi.
Tej Ziemi!
Amen.

Źródło: sanctus.pl, brewiarz.pl, S. Maria Renata, Vivere cum Ecclesia VI – Zielone Świątki, Katechizm Kościoła Katolickiego

Tajemnica duszy żydowskiej…

Dzień po dniu nowe fakty tyczące stosunków polsko-żydowskich stawiają nas na równe nogi. Szczególnie zaskoczona jest rządząca radykalna centroprawica, która była przekonana, iż oczyściła przedpole poprzez szereg ważkich gestów, począwszy od dawnej inicjatywy Lecha Kaczyńskiego w postaci finansowanej z budżetu budowy Muzeum Historii Żydów Polskich poprzez różnorakie wydarzenia „ocieplające”.

Fulop. Wypierdek.

Jedynie w kwestii reprywatyzacji nie uczyniono żadnego gestu, ale to ze względu na zasadniczo sceptyczny stosunek przywództwa rządzącej partii do koncepcji zwrotu zagrabionej przez władze komunistyczne własności przejawiany od początku III RP.

Nic jednak nie pomogło. Na atak związany z (lepiej lub gorzej pomyślaną, tu można by dyskutować) nowelizacją ustawy o IPN odpowiadano przypominaniem polskiego wkładu z ratowanie Żydów ściganych przez Niemców w okupowanej Polsce. Premier udał się w towarzystwie dziennikarzy do Muzeum Polaków Ratujących Żydów Podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, a w mediach przypominano dzieło Żegoty, tj. Rady Pomocy Żydom założonej przez pisarkę i działaczkę narodowo-katolicką Zofię Kossak-Szczucką.

‚Uczucia nasze względem Żydów nie uległy zmianie. Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, iż nienawidzą nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie – to pozostaje tajemnicą duszy żydowskiej, niemniej jest faktem nieustannie potwierdzanym’ – Zofia Kossak-Szczucka (1942)

Aż doszło sławetnego już wpisu burmistrza Jersey City (Stevena Fulopa ) o marszałku Senatu Rzeczypospolitej Polskiej (Stanisławie Karczewskim).

Otóż w toczącej się dyskusji o pomniku polskich oficerów zamordowanych w Katyniu żydowski Amerykanin napisał o poczciwym lekarzu z Nowego Miasta nad Pilicą, iż jest on: „anti-Semite, white nationalist + holocaust denier”. Cokolwiek by nie sądzić o znaczeniach przydawanych słowom przez amerykańskiego samorządowca żydowskiego pochodzenia, to bodaj jedyne słowo, które tu się zgadza z rzeczywistością to „white”…

Dlatego też zamiast otwierać ze zdziwienia usta i ciągle nie rozumieć what is going on – warto czytać ze zrozumieniem! Wróćmy więc do naszej Kossak-Szczuckiej. Wszyscy cytują jej „Protest” z 1942, skupiając się na wezwaniu do pomocy prześladowanym Żydom. Oczywiście to wezwanie stanowiło kwintesencję jej „Protestu”, jednak było ono wypisane na tle równie ważnych stwierdzeń ujmujących istotę relacji pomiędzy Polakami a Żydami.

Jeżeli chcemy poważnie czytać i dobrze rozumieć założycielkę Żegoty, to musimy raz jeszcze przeczytać jej świadomie napisane słowa i poddać je refleksji, bo bez tego ani rusz w pojmowaniu istoty polskiego losu.

Zofia Kossak-Szczucka w swym „Proteście” napisała: „nie mamy możności czynnie przeciwdziałać mordercom niemieckim, nie możemy nic poradzić, nikogo uratować – lecz protestujemy z głębi serc przejętych litością, oburzeniem i grozą”.

Zanim jednak napisała powyższe słowa nie uniknęła słów brzmiących w kontekście „Protestu” może zaskakująco, lecz przecież nie sposób nie wziąć ich pod uwagę, także w kontekście wpisu Stevena Fulopa: „uczucia nasze względem Żydów nie uległy zmianie. Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, iż nienawidzą nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie – to pozostaje tajemnicą duszy żydowskiej, niemniej jest faktem nieustannie potwierdzanym”.

Aktualne w 1942 roku i aktualne w roku 2018.

Artur Zawisza

http://mysl-polska.pl

Trump sprawił, że Polska ostatecznie przegrała II wojnę światową?

Podpisanie przez prezydenta USA Donalda Trumpa ustawy 447 to największa porażka Rzeczypospolitej Polskiej w ostatnich kilkudziesięciu latach – tak uważają dr Ewa Kurek, Witold Gadowski i Stanisław Michalkiewicz, których portal PCh24.pl poprosił o komentarz w tej sprawie.

– 9 maja 2018 roku Polska ostatecznie przegrała II Wojnę Światową. Jak inaczej to nazwać? Ustawa 447 oznacza bowiem, że Polacy będą musieli zapłacić Żydom 300 mld dolarów za to, że w czasie II Wojny Światowej Niemcy ich mordowali – mówi w rozmowie z PCh24.pl Stanisław Michalkiewicz.

– Przez cały okres prac nad ustawą 447 polskie władze i największe ośrodki opiniotwórcze milczały w tej sprawie. Jest to najlepsza ilustracja dziadostwa, w jakie Polska popada – podkreśla publicysta.

– Zdecydowana większość Polaków albo nie interesuje się nadciągającą grabieżą polskiego majątku, albo wierzy w zapewnienia rządu, że wszystko będzie dobrze i nic złego nam nie grozi. Normalny naród zdmuchnąłby takie władze niczym tornado, a nasz naród… Zostawię to bez komentarza – podsumowuje Stanisław Michalkiewicz.

– Państwo polskie powinno zatrudnić najlepszych prawników, przygotować księgi strat dla każdego centymetra kwadratowego naszej Ojczyzny i pokazywać światu, jakie ponieśliśmy straty. Bez tego będziemy skazani na żydowskie krzyki i kolejne roszczenia, do spłacenia których być może już niedługo będą nas wzywać kolejne kraje – mówi w rozmowie z PCh24.pl dr Ewa Kurek.

– Ze względu na to, że nie jestem prawnikiem, nie jestem w stanie od strony prawnej skomentować podpisanej przez prezydenta Trumpa ustawy 447. Wiem jednak jedno: jest to ustawa obcego państwa, które niektórzy uważają za sojusznika Rzeczypospolitej i to, jaka będzie jej przyszłość jest uzależniona od tego, jak zostanie ona teraz potraktowana przez polskie władze i jak rządzący na to zareagują – podkreśla historyk.

Dr Kurek zwraca uwagę na podobne działania, jakie w przeszłości prowadziły władze USA względem m.in. Austrii i Szwajcarii. – Kiedy szwajcarski rząd nie chciał ujawnić tzw. martwych kont, to wówczas Stany Zjednoczone zagroziły, że zamrożą wszystkie aktywa szwajcarskie na terenie USA i na terenie państw sojuszniczych. Rząd szwajcarski ugiął się pod tymi naciskami – przypomina i dodaje, że podobne działania ze strony USA mogą niedługo czekać Polskę.

- Pamiętajmy, że Austria była sojusznikiem Hitlera, a co za tym idzie – sprawcą II Wojny Światowej. Przypisywanie Polakom takiej samej roli jest po prostu czymś nieprawdopodobnym. Musimy przygotować jak najszybciej raport strat z II Wojny Światowej. To nie my burzyliśmy żydowskie domy, to nie my podpalaliśmy żydowskie kamienice, to nie my zagrabiliśmy ich majątek. Każdy jednak widzi, jak nasza władza zachowuje się w sprawach żydowskich i naprawdę bardzo trudno powiedzieć, jakie kroki zostaną podjęte i co zostanie zrobione – wskazuje dr Kurek.

– Od strony prawnej, powtarzam – dla mnie to wszystko jest nielogiczne! Jak obce państwo może ustanawiać prawo dla innego państwa? Na jakiej podstawie? Dlaczego próbuje je nam siłą narzucić jednocześnie deklarując, że jest naszym sojusznikiem? Na Boga! To nie my zaczęliśmy II Wojnę Światową, to nie my ją prowadziliśmy, to nie my obróciliśmy w popiół i kurz Warszawę i dziesiątki innych polskich miast i miejscowości. To nie my odpowiadamy za śmierć 3 milionów Polaków! To nie my byliśmy beneficjentami II Wojny Światowej – podkreśla historyk.

W ocenie dr Kurek państwo polskie powinno zatrudnić najlepszych prawników i przygotować księgi strat dla każdego centymetra kwadratowego naszej ojczyzny i pokazywać światu, jakie ponieśliśmy straty. – Bez tego będziemy skazani na żydowskie krzyki i kolejne roszczenia, do spłacenia których być może już niedługo będą nas wzywać kolejne kraje – alarmuje.

Zdaniem historyk, ustawa 447 to efekt działań, jakie przez kilkadziesiąt lat prowadziły polskie władze, wpisywały się w narrację żydowską i uprawiały pedagogikę wstydu. – Przez lata próbowano nas poniżyć, zbudować w nas kompleks, abyśmy oddali wszystko co mamy, tylko i wyłącznie za to, że żyjemy. Powtarzam – robiły to przede wszystkim polskie władze! Nie żydowskie, nie amerykańskie! POLSKIE! To polski rząd sponsorował filmy takie jak „Pokłosie” czy „Ida”, to Telewizja Polska zakupiła prawa do emisji serialu „Nasze Matki, Nasi Ojcowie”, to polskie placówki dyplomatyczne nie reagowały na oskarżanie Polski i Polaków o mordowanie Żydów w „polskich obozach śmierci”, to IPN organizował konferencje z Janem Tomaszem Grossem, to polskie ministerstwa dotowały milionami złotych paszkwile o Polakach – żydowskich katach – podkreśla.

– Innym klasycznym przykładem pedagogiki wstydu jest sprawa Jedwabnego. Dopiero teraz widzimy, że wstrzymana 17 lat temu przez rabina Schudricha ekshumacja miała na celu wmówienie Polakom i całemu światu, że byliśmy mordercami i powinniśmy za to zapłacić najlepiej poprzez oddanie wszystkich nieruchomości i ziemi. Pomimo tego, że wielu polskich historyków od lat walczy o przeprowadzenie ekshumacji w Jedwabnem to nadal mamy nad sobą bat w postaci urzędników ministerstwa sprawiedliwości i prokuratury, którzy blokują wszystkie inicjatywy w tej sprawie. Wniosek jest prosty: polskie władze nie słuchają historyków, tylko wolą słuchać kłamców. Niedługo okaże się, że ci drudzy powiedzą: „A teraz macie zapłacić 300 mld dolarów”, to rząd to zrobi. To jest najbardziej przerażające. Pojawia się bowiem pytanie: czy polskie władze są w stanie i czy w ogóle zechcą bronić Rzeczypospolitej i jej obywateli? Dzisiaj nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć. Wiem jednak jedno: Polacy się budzą i zaczynają walczyć o prawdę. Polacy są coraz bardziej zdeterminowani do obrony ojczyzny i swojej własności. Jestem przekonana, że nie pozwolą rządzącym na robienie jakichkolwiek interesów z Żydami i spłacanie jakichkolwiek nieuzasadnionych roszczeń – podsumowuje dr Kurek.

– Podpisanie przez Donalda Trumpa ustawy 447 to najlepszy dowód na to, że w polityce nie liczą się żadne emocje, sentymenty i piękne słowa, tylko twarde interesy. Prezydent USA, określany jako przyjaciel Polaków nie zawahał się podpisać ustawy korzystnej dla swoich innych przyjaciół mających większe wpływy, więcej pieniędzy i większą siłę nacisku niż Polacy – mówi w rozmowie z PCh24.pl Witold Gadowski.

Zdaniem publicysty taki stan rzeczy to tylko i wyłącznie wina polskich władz, które przez lata nie potrafiły i nadal nie potrafią godnie walczyć o interesy Rzeczypospolitej i jej obywateli. – Każdego słabego się drenuje. Jeżeli Polska jest słaba i nie potrafi tego przezwyciężyć, to dlaczego inni mieliby z tego nie skorzystać? – podkreśla.

W ocenie Witolda Gadowskiego jest szansa na przezwyciężenie tego stanu rzeczy. – Polska siła rośnie, co widać w sprawie Pomnika Katyńskiego w Jersey City. Zaczynamy się jednoczyć, zaczynamy działać tak jak trzeba. Zaczynamy bronić się na gruncie prawnym i stosujemy siłę nacisku finansowego i politycznego. Zaczynamy wreszcie tak działać nie jako państwo, ale jako Polacy, jako obywatele! Mam nadzieję, że ta siła będzie rosła. Trzeba ją organizować i muszą to robić sami obywatele, bo na polityków jak widać nie ma co liczyć – zauważa.

Zdaniem publicysty Amerykanie mają wszystkie tajne informacje na temat Polski i nie zawahają się ich wykorzystać, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba. – Tak jak obawiamy się Rosji, że Kreml ma o Polsce mnóstwo informacji, które czasami wykorzystuje w zależności od doraźnych interesów, to Amerykanie mają podobne informacje, które wykorzystają po cichu, bez szumu chcąc osiągnąć wyznaczone cele, w tym wypadku zarobić lekką ręką miliardy dolarów – zaznacza.

Witold Gadowski nie spodziewa się żadnych głośnych akcji ze strony środowisk żydowskich w walce o mienie bezspadkowe w Polsce. – Wszystko będzie robione spokojnie. Wiele wskazuje na to, że polskie władze same będą wszystko oddawać. Wszelkie manifestacje są niepotrzebne. Takie interesy są załatwiane po cichu, bez niepotrzebnego nagłaśniania – wskazuje.

– Ustawa 447 jest niezgodna z żadnym kodeksem prawa międzynarodowego. Jest ona de facto efektem darwinizmu politycznego i prawa silniejszego, które potem ex post próbuje się wcisnąć w logikę prawa rzymskiego – podkreśla publicysta.

Jego zdaniem teraz wiele zależy od Polonii. – Polski rząd jest nieudolny, niekompetentny i po prostu nieudaczny. Jest wprawdzie bardziej patriotyczny niż poprzednie ekipy, ale powtórzę: jest NIEUDACZNY! Musimy radzić sobie sami. Sami musimy organizować naszą siłę, sami musimy walczyć o nasze dobre imię i o naszą własność. Malutkim teścikiem była sprawa Pomnika Katyńskiego w Jarsey City, która pokazała, że Polacy mają siłę, tylko muszą się zorganizować. Nie spierać, nie kłócić, tylko działać w polskim interesie. Tylko zjednoczeni możemy zwyciężyć – podsumowuje.

Tomasz D. Kolanek
DATA: 2018-05-10 11:08
AUTOR: DR KUREK, MICHALKIEWICZ, GADOWSKI O USTAWIE 447

Ustawa 447 – triumf rasizmu

Polacy mają więc płacić żydowskim instytucjom za to, że są gorszymi ofiarami. To triumf rasizmu w sferze nie tylko prawa, ale również moralności i kultury, a co za tym idzie – cywilizacji.

Wszystkie aspekty ustawy 447 Kongresu USA mają charakter negatywny. To rażąco zła ustawa pod każdym względem – nie tylko prawnym, moralnym i politycznym, ale również cywilizacyjnym.

Jej determinantą jest teza o nierówności ofiar niemieckiego nazizmu i II wojny światowej zarówno w sferze prawa i sprawiedliwości, jak i prawdy oraz moralności – czynników kształtujących nie tylko politykę oraz relacje społeczne, ale również kulturę i cywilizację.

Ustawa mówi o zadośćuczynieniu finansowym jedynie dla ofiar holokaustu – również w sytuacji, gdy nie pozostawiły one spadkobierców – a więc o mieniu bez spadkowym.

Trzeba więc mocno podkreślać, że mówi jawnie o haraczu, gdyż roszczenia spadkobierców żydowskich – w tym wypadku z USA- zostały zaspokojone już w 1960 roku, kiedy Polska wypłaciła na ten cel 40 milionów dolarów rządowi amerykańskiemu na mocy umowy międzypaństwowej.

Bez spadkowe mienie w postaci rekompensaty finansowej miałyby przejąć organizacje żydowskie z USA i Izraela. Pytania nie tylko Polaków, ale także uczciwych Żydów – również w Izraelu i USA – wyrażające sprzeciw, są oczywiste: a co z ofiarami ludobójstwa innych narodów – np. z Polakami zamordowanymi przez Niemców czy banderowców na Wołyniu i we Wschodniej Małopolsce?

Na jakiej podstawie Kongres USA dokonał segregacji ofiar hitlerowskich Niemiec według narodowości i podzielił te ich miliony na lepszych i gorszych?

Lepszym czyli reprezentującym naród żydowski należy się wszystko – nie tylko cześć i nimb wyjątkowości, ale również bezspadkowe mienie, które dla pamięci o nich mają przejąć nieuprawnione do tego instytucje.

Cała reszta ofiar – z polskimi na czele – jest gorsza tylko dlatego, że jest innej narodowości. Skalę tego rasizmu powiększa nałożony ustawą 447 na „gorsze” ofiary – a nade wszystko na ich spadkobierców – obowiązek finansowego zadośćuczynienia lepszym ofiarom.

Polacy mają więc płacić żydowskim instytucjom za to, że są gorszymi ofiarami. To triumf rasizmu w sferze nie tylko prawa, ale również moralności i kultury, a co za tym idzie – cywilizacji.

Jest on zaprzeczeniem podstawowych elementów cywilizacji chrześcijańskiej, które Feliks Koneczny niezwykle trafnie ujął jako quincunx – prawda, dobro, piękno, zdrowie i dobrobyt. Wszystkie te kategorie współtworzą dobro wspólne, Wszystkie wykluczają wszelkie formy rasizmu.

Przyjęta przez Kongres USA ustawa 447 jest absurdem w sferze historii i polityki: wbrew prawdzie i faktom wskazuje jako winnego – który ma zapłacić za holokaust – nie Niemcy, lecz Polskę.

Wskazuje nie sprawcę, lecz ofiarę. Ten rewizjonizm historyczny jest antyaksjologicznym precedensem w historii światowej. Oparty jest bowiem nie tylko na antywartościach: niesprawiedliwości, fałszu moralnym i historycznym, odrzuceniu zasad demokracji i obowiązującego w naszej cywilizacji prawa – ale również na stojącej za ustawą potędze militarnej USA.

Stany Zjednoczone zdecydowały się temu precedensowi patronować, gdyż uległy ideologii głoszącej nie tylko wyjątkowość holokaustu, degradującą wszystkie ludobójstwa innych narodów i wywołane nimi ich cierpienia, ale również uznać wyjątkowość narodu żydowskiego i jego państwa Izrael, zwalniającą go z odpowiedzialności za zagrażającą światu zbrodniczą politykę na Bliskim Wschodzie. Istotę tej polityki wyraża najpełniej pojęcie rasizmu. Rasizmu totalnego, eksponowanego w ustawie 447 na płaszczyźnie ekonomicznej.

Oto Polacy jako naród, społeczeństwo, wspólnota obywatelska stają się w majestacie amerykańskiego prawa nie tylko gorsi, zasługujący na poniżenie, ale również na ograbienie.

Ustawa obnaża prawdziwe oblicze nie tylko roszczeniowych środowisk żydowskich, ale również Kongresu USA. Oblicze wrogie wobec Polski.

Posiadając gwarancję militarną Stanów Zjednoczonych, ustawa mówi nam wyraźnie: nie miejcie żadnych złudzeń!.

Dla polskiego społeczeństwa – zniewolonego mitem Ameryki jako imperium dobra z czasów zimnej wojny, utrzymywanego do tej pory w politycznym posłuszeństwie dla tej iluzji – to poznawczy szok.

Przeciętni polscy obywatele boją się prawdy o największym „sojuszniku” Polski.

A tymczasem prawdziwe oblicze Ameryki narzucającej światu ateistyczną cywilizację rasizmu, zostało szeroko opisane już w latach 90. przez autorów zachodnich i rosyjskich różnych opcji politycznych.

Wystarczy w tym miejscu przypomnieć Patricka Buchanana, Alaina Bluma, Plinio Corrêę de Oliveira, Naomi Klein, Aleksandra Dugina, Aleksandra Panarina. Wszystkie te analizy cywilizacyjnej roli USA we współczesnym świecie zostały w Polsce zlekceważone, a niektóre – np. Dugina – napiętnowane jako wrogie.

Warto więc w tym miejscu przypomnieć prace Aleksandra Panarina, m.in. jego książkę Pokusa globalizmu (Iskuszenije głobalizmom – 200o), gdzie autor wykazuje, że narzucana światu przez USA cywilizacja jest sprzeczna z chrześcijaństwem.

Z perspektywy tej sprzeczności jest ona antycywilizacją.

Z punktu widzenia chrześcijańskiej etyki oparta na skrajnym liberalizmie ideologia amerykańskiego globalizmu – realizowana z irracjonalną determinacją przez USA i ich sojuszników – jest według Panarina nihilistyczną i jednocześnie rasistowską utopią.

Ustanawia bowiem porządek świata w interesie bogatych przeciwko biednym. W porządku tym dominują jako instrument jego realizacji: manipulacja, fałszowanie prawdy, podwójne standardy.

— Konieczny jest powrót do moralno-religijnego fundamentalizmu. Stanie się on – prognozuje Panarin – podstawą mobilizującej kultury, dzięki której możliwa będzie w XXI wieku obrona biednych przed bogatymi.

Takie poglądy są w Polsce z góry skazane na odrzucenie, mimo iż można je wykorzystać dla naszej obrony przed realizacją ustawy 447.

Potężne lobby proamerykańskie i proizraelskie, agentura amerykańsko-izraelskiego wpływu zrobiły wszystko, aby zniewolenie amerykańskim mitem w Polsce trwało do dziś.

Wszelka krytyka panującej opcji politycznej i próba budowania alternatywy traktowane były i są nadal jako zdrada Polski, czego dowodem jest uwięzienie ponad dwa lata temu Mateusza Piskorskiego, któremu sformułowano bez dowodów prawnych zarzut, iż służył interesom Rosji i Chin.

Tymczasem udokumentowane zarzuty służenia interesom amerykańsko-izraelskim można postawić tysiącom osób z rządzącego Polską układu politycznego i jego zaplecza intelektualnego, medialnego, biznesowego.

To rzesza wyznawców – z obecną władzą na czele – tej samej ideologii, która zniewoliła amerykański establishment polityczny i będący jego emanacją Kongres USA.

To oni, a nie Amerykanie pilnują ideologicznego status quo w Polsce i nie dopuszczają do przyjęcia zgodnej z polskim interesem narodowym i naszymi normami cywilizacyjnymi polityki zagranicznej.

Oni odpowiadają za zwasalizowanie Polski wobec tandemu USA-Izrael i za wyobcowanie jej w UE, gdzie odgrywamy rolę konia trojańskiego tego tandemu.

Obecnie odpowiadają za to, że Unia Europejska nie staje po naszej stronie i nie stanie w konfrontacji z ustawą 447. — Także za to, że nie stanie po naszej stronie nade wszystko Rosja, mająca środki nacisku zarówno na USA, jak i Izrael. — Działający w Polsce bez żadnych przeszkód obóz amerykańsko-izraelski uczynił z nas bowiem jej największego w Europie wroga.

A tak niewiele trzeba było zrobić, aby teraz uzyskać przychylność Moskwy. Wystarczyło nie wychodzić przed unijny szereg w sferze militarnej i budować własną defensywną armię.

Wystarczyło odrzucić rolę podżegacza wojennego i ideologa euromajdanu w Kijowie, zostawić w spokoju pomniki czerwonoarmistów, które przypominały Moskwie, że była i być powinna gwarantem zachodniej granicy Polski.

Aby wyjść z geopolitycznej pułapki, w jakiej Polska znalazła się na życzenie własnych rządów – a także dużej części zniewolonego amerykańskim mitem społeczeństwa – i nie tylko stawić czoła ustawie 447, ale również nie dopuścić do prowokowanej przez USA i NATO wojny z Rosją na naszym terenie, trzeba potężnego zrywu Polaków.

Takiego zrywu, który w pierwszym rzędzie osłabi wpływy obozu amerykańsko-izraelskiego w Polsce, a w konsekwencji odsunie go od władzy.

Początkiem powinno być odrzucenie ustawy 447 na fundamencie cywilizacji chrześcijańskiej, a następnie wypracowanie na wybory parlamentarne programu, który nie tylko obroni nasze aktywa przed rasistowską cywilizacją, ale pozwoli zapoczątkować nasz suwerenny rozwój.

Program zabezpieczający polskie dobra naturalne – wody, lasy i złoża – przed wyprzedażą, koncesjami i dzierżawą dla zagranicznych firm jest realny. Jego gwarancją jest nasza cywilizacja

Na takiej bazie jest realne również zjednoczenie wszystkich pozasystemowych środowisk narodowo-patriotycznych.

Prof. Anna Raźny.

Źródło: KONSERWATYZM.pl , 9 maja 2018.

Wiosenne nieporządki

Zagadka: co robili u nas szefowie służb Izraela? Tak jest, w ostatnich dniach wizytę w Polsce złożyli herszci: Tamir Pardo, szef Mosadu (wywiadu zagranicznego), Nadav Argaman, szef Szin Bet (wywiadu wewnętrznego), a także Gadi Eizenkot, szef sztabu armii (IDF, Israel Defence Force), oraz inni wysocy funkcjonariusze wojska i bezpieki państwa położonego w Palestynie. Według doniesień medialnych odwiedzili nas „przy okazji” tzw. Marszu Żywych, który poprowadzili wspólnie prezydenci Riwlin i Duda.

Choć ten ostatni robił raczej wrażenie gościa – gdy ten pierwszy wykorzystał okazję, by po raz kolejny oficjalnie napluć Polakom w twarz i przedstawić ich światu jako morderców i złodziei. Prez. belwederski Duda nie po raz pierwszy zamanifestował swoją pełną gotowość i determinację, by czołgać się w dowolnym kierunku wskazanym przez starszych i mądrzejszych. Co zresztą nie odstaje bynajmniej od zasadniczej linii władzy warszawskiej – i nie należy łudzić się, że na zbyt dalekie koncesje nie pozwoli belwederskiemu prezydentowi stojący niezłomnie na straży polskiego interesu żoliborski prezes-premier-naczelnik.

Kogo jeszcze zaskoczyła decyzja ws. degradacji Jaruzelskiego, Kiszczaka et consortes, niechaj przypomni sobie, że ledwie pół roku temu Duda z Kaczyńskim wspólnie zakomunikowali nam, że aneksu do raportu o likwidacji WSI narodowi jednak nie pokażą. Przy okazji sam Kaczyński ujawnił, że dokument ten czytał (na jakiej podstawie prawnej, nie wiadomo) i że w jego najgłębszym przekonaniu „lepiej będzie, jeśli nie zostanie on opublikowany”, bo na razie „nie ma takiej konieczności”. Zagadką pozostaje, czy świeża decyzja Dudy zmienia postać rzeczy i teraz może „konieczność” już zachodzi czy wręcz przeciwnie – należy ją przyjąć jako oznakę tego, że „tak jest lepiej”? Prawda o zamachu smoleńskim już praktycznie odłożona została ad acta – a celebrowanie kwietniowej rocznicy posłużyło do oswajania wiernego elektoratu z myślą, że tej prawdy nie poznamy „być może nigdy”. Jednocześnie warszawska dyplomacja ochoczo zgłosiła Rzeczpospolitą do roli zakładnika polityki mocarstw zachodnich, które wszak nie będą z kreaturami formatu Szczerskiego czy Czaputowicza konsultować, kiedy i w jakim stopniu spodoba im się eskalować napięcie wojenne na Bliskim Wschodzie.

Fałszywe flagi aż furkoczą na wiosennym wietrze – w sprawie zamachu w Salisbury (wszak jako koronny dowód rosyjskiego sprawstwa podawano wykrycie owego strasznego „nowiczoka”, który jakoś jednak nie okazał się w tym przypadku śmiertelny), czy w syryjskiej Dumie (gdzie podstawowe pytanie o motyw i ew. korzyść z chemicznego mordowania bezbronnych dzieci od początku każe powątpiewać w wersję oficjalną Londynu i Waszyngtonu). Ale Warszawa z pełnym zaufaniem do Anglosasów przyzwala na wpychanie nas w ten konflikt jako strony już de facto wojującej. Wszak już od dawna nasze F-16 i nasi „specjalsi” stacjonują w tamtych stronach – pozostając do dyspozycji naszych „strategicznych sojuszników”. Polska zatem – powtórzmy, bo to istotny punkt w akcie oskarżenia aktualnego układu władzy – pozostaje zakładnikiem cudzej polityki zarówno w sprawach zagranicznych, jak i wewnętrznych. Zauważmy bowiem, że rozpoczęta w zimie i do dziś trwająca, szczególnie gwałtowna kampania wojny propagandowej Żydów z Polakami prowadzona jest w znacznej mierze na naszym własnym terenie – za pomocą narzędzi oddziaływania politycznego i medialnego wykreowanych i utrzymywanych za polskie pieniądze.

Dla nikogo przytomnego nie może już ulegać wątpliwości jawnie antypolski i faktycznie eksterytorialny charakter takich ośrodków jak „Polin”, Muzeum Historii Żydów Polskich – tam na nasz koszt prowadzi się szeroko zakrojone działania, które z polską racją stanu i interesem narodowym nie mają i nigdy nie miały niczego wspólnego. Ale przecież przywódcy „dobrej zmiany” i liderzy opinii „prawicowej” nadal stawiają sobie z punkt honoru robienie dobrej miny do złej gry. Czego spektakularny przykład mieliśmy właśnie w ostatnich dniach, kiedy to po owym bezczelnym występie prez. Rivlina w Auschwitz-Birkenau w otulinie propagandowej „dobrej zmiany” niektórzy na głowie stawali, by wmawiać sobie i innym, że nic złego się nie wydarzyło, że zniesławiające nas insynuacje w ogóle nie padły. Cała ta niespójna narracja sypie się już jednak gruntownie i może być „w zaparte” podtrzymywana jedynie dzięki determinacji funkcjonariuszy frontu ideologicznego p.o. redaktorów i komentatorów, którzy zachowują cenzorską władzę moderowania przekazu w centralnych mediach. Najwyraźniej jednak na wysokich szczeblach egzekutywy politycznej przekonująca wiarygodność przekazu propagandowego nie jest już priorytetem. Najwyraźniej przeszliśmy już do następnego etapu –transferu aktywów politycznych i inwestycji infrastrukturalnych. Innymi słowy: etap realnej instalacji żydowskiej suwerenności wyspowej na polskim odcinku Międzymorza (bo wszak na Ukrainie i w Rumunii są już u siebie i specjalnie tego nie kryją – patrz akcja ze zbieraniem szczątków śmigłowca w Karpatach już w 2010 r.).

Na tym nowym etapie najwyraźniej przewidziano jakieś inne środki, które zagwarantują pacyfikację nastrojów tubylczych malkontentów – niezależnie od tego, kto dalej wierzy, a kto już nie daje się nabrać na „dialog i pojednanie” z Żydami. Być może bliski jest czas zastosowania środków przymusu bezpośredniego i być może temu właśnie zawdzięczamy obecność w Polsce tak doborowej bandyckiej stawki, jak wyżej wymienieni. Słowo „bandyckiej” nie jest przecież nie na miejscu wobec facetów od mokrej roboty osobiście odpowiadających za politykę, której stałym instrumentem jest karabin wymierzony w nieletnich Palestyńczyków. I otóż takich ludzi coś sprowadziło w nasze skromne progi. Sz. Czytelnik pojmuje oczywiście w lot, że ów Marsz Żywych w Oświęcimiu to zaledwie przykrywką, „zalegendowaniem” ich pobytu. Mowa o ludziach, którym zwyczajna pragmatyka służbowa, a przede wszystkim żelazne reguły bezpieczeństwa państwa nie pozwalają w ogóle pokazywać się razem nawet we własnym kraju, a co dopiero za granicą. Jeśli podjęli mimo wszystko taką eskapadę, to oznacza to ni mniej, ni więcej, że w ostatnich dniach przeprowadzona została na terytorium Polski jakaś kombinacja operacyjna, której doniosłość wymagała osobistego nadzoru, a może wręcz udziału w procesie decyzyjnym najwyższych przełożonych.

Cóż to być mogło? Zwykłą odprawę na tak wysokim szczeblu mogli sobie urządzić u siebie – jeśli przyjechali do nas, to musiało to być podyktowane koniecznością przejścia na „ręczne sterowanie” w kontakcie z agenturą (tutejszą, polskojęzyczną agenturą, której z jakichś względów nie można było sprowadzić do Jerozolimy), lub/i koniecznością przeprowadzenia wizji lokalnej – osobistej wizytacji miejsc, obiektów, które wytypowano jako kluczowe w jakiejś nadchodzącej operacji. A cóż to za operacja? Jasna sprawa: MOST 2 – transfer części aktywów państwa żydowskiego z Palestyny w bezpieczne rejony, nad którymi służby i armia żydowska sprawować muszą suwerenną kontrolę. Gdzie szukać takiego miejsca, gdzie bezpiecznie i do czasu dyskretnie będzie można dyslokować część żywotnie istotnych kadr (elit państwowych), broni (głowic atomowych) i baz danych (serwery) – oczywiście nad Wisłą. Gdzie konkretnie? Oto zagadka – konkurs, do udziału w którym niniejszym zapraszam Sz. Czytelników. Może gdzieś w Państwa okolicy uruchomiono już dawno jakąś wielką inwestycję, do której zwykli śmiertelnicy nie mają dostępu – ze względów bezpieczeństwa, ma się rozumieć? Może gdzieś tam już od dawna kopią jakiś tunel donikąd albo leją tysiącami ton beton w niewiadomego przeznaczenia monstrualną dziurę w ziemi? Ot, choćby coś takiego jak Centralny Port Komunikacyjny w Baranowie/Stanisławowie – pasowałby jak ulał. Ale może Państwo wpadną na inny trop. Proszę o nadsyłanie zdjęć i opisów – nagrodą dla autorów najciekawszych typowań będą tanie loty z dowolnie wybranego miasta wojewódzkiego w Polin do Tel-Awiwu ;-)

Grzegorz Braun

Za: PolskaNiepodległa.pl (2018-04-30) — [Org. tytuł: «TYLKO U NAS! Grzegorz Braun: Wiosenne nieporządki»]