OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Miesięczne archiwum: Luty 2014

Koniec z reformą reformy?

„Zbliżenie starszej i nowszej formy liturgii wymagałoby o wiele większych zmian starszej formy” – zauważa ks. Thomas Kocik dodając, iż mówienie o próbach reformy posoborowych ksiąg liturgicznych wydaje się nie mieć już uzasadnienia. Nadzwyczajną formę rytu rzymskiego musimy uczynić czymś zwyczajnym i powszechnym.

„Odnoszę wrażenie, że powiedziano już wszystko, co powiedzieć można o reformie reformy – jej źródeł i celów, zakresu i metodologii, różnych propozycji wysuwanych w jej interesie (o ile nie w jej imieniu), jej zwolennikach i krytykach. Choć ruch ten trudno zdefiniować (…), ogólne jego cele zostały parę lat temu nieźle podsumowane przez prałata z Cejlonu, który stwierdził, że nadszedł czas w którym musimy zidentyfikować i naprawić błędne orientacje i decyzje, odważnie docenić liturgiczne tradycje przeszłości i upewnić się, że Kościół ponownie odkryje prawdziwe korzenie swojego duchowego bogactwa i wielkości, nawet jeśli oznacza to zreformowanie samej reformy” – zauważa na łamach „The New Liturgical Movement ks. Thomas Kocik.

Załóżmy rzecz mało prawdopodobną, że reforma zreformowanych ksiąg liturgicznych zyskałaby instytucjonalne wsparcie ze strony Watykanu – zachęca duchowny. Możliwy zreformowana liturgia może wrócić do stanu, w którym zasadniczo byłaby zgodna z wypartą przez nią tradycją? W ocenie księdza Kocika nie jest to możliwe.

„Nie, reforma reformy nie jest możliwa ponieważ materialna nieciągłość między dwoma formami rytu rzymskiego, będącymi obecnie w użytku, jest szersza i o wiele głębsza niż sam pierwotnie uważałem. W trakcie dekady, które minęły od publikacji mojej książki, Reforma reformy? Debata liturgiczna, która dotyczy niemal wyłącznie rytu Mszy, wiele ważnych badań naukowych – w szczególności László Dobszay’a i Lauren Pistas – otworzyło mi oczy na zniszczenia zadane przez Consilium Pawła VI całemu liturgicznemu gmachowi Kościoła łacińskiego: Mszy, Liturgii Godzin, rytom sakramentów, sakramentaliów, błogosławieństw, innych posług Rytuału Rzymskiego i tak dalej. Cokolwiek można powiedzieć więcej o zreformowanej liturgii – jej zaletach duszpasterskich, prawowitości, teologicznym zakorzenieniu, hegemonicznym statusie – nie zmienia to faktu, że nie prezentuje ona organicznego rozwoju liturgii, którą odziedziczył Sobór Watykański II, a cztery stulecia wcześniej odziedziczył Sobór Trydencki” – podkreśla duchowny.

„Istnieją znaczące pęknięcia w treści i formie, które nie mogą być zwyczajnie rozwiązane poprzez przywrócenie prymatu chorału gregoriańskiego w muzyce rytu rzymskiego, rozszerzenie wykorzystania łaciny i poprawienie tłumaczeń łacińskich tekstów na języki narodowe, częstsze (jeśli nie wyłączne) użycie Kanonu Rzymskiego, reorientację ołtarza i unieważnienie niektórych zezwoleń. Choć sprawowanie zreformowanej liturgii poprawnie, z pobożnością, w sposób w który związek z tradycją jest bardziej oczywisty, takie kroki nie dotykają zasadniczych treści rytów. (…) Zbliżenie starszej i nowszej formy liturgii wymagałoby o wiele większych zmian starszej formy, stąd wydaje się, że bardziej uczciwie jest mówić o stopniowym odwróceniu reformy (do momentu w którym połączy się z tradycją liturgiczną, jaką otrzymał sobór), niż o reformie reformy” – podkreśla ks. Thomas Kocik. Dodaje, że celem byłaby „umiarkowana” adaptacja ksiąg liturgicznych używanych w roku 1962, w granicach reguł ustanowionych przez „Sacrosanctum Concilium” i z uwzględnieniem wniosków wynikających z ostatnich pięćdziesięciu lat zmian w katolickim kulcie.

Ks. Richard G. Cipolla, komentując artykuł księdza Kocika zauważa, że stwierdzenie zasadniczej „nieciągłości” między niedawno ustanowionymi formami rytu rzymskiego przynosi brzemienne skutki. To „podzwonne każdej próby obstawania na poważnie przy fikcji ciągłości między Mszałem z roku 1970 a tradycyjnym rytem rzymskim”. Artykuł duchownego zaangażowanego w odnowę posoborowej liturgii oznacza „koniec ruchu reformy reformy” – ocenia ks. Cipolla. „To, co teraz musimy zrobić, a co wymaga dużo laborandum i orandum, to uczynić nadzwyczajne zwyczajnym”.

Źródło: New Liturgical Movement / Rorate Coeli

 

Gdy prababka Żydówka…

Na łamach swej ulubionej gazety Jonasz (Jan Turnau) kolejny raz przytoczył swój ulubiony wierszyk: „Kici, kici, łapci,/ pojedziem do babci,/ ale ani słówka,/ bo babcia Żydówka”. Potem następuje wywód dotyczący genealogii Papieża Benedykta XVI, powtórzony za dociekaniami, które przedstawił Aron ben Gilad, „katolik pochodzenia żydowskiego”.

Twierdzi on, że Benedykt XVI jest potomkiem Judy Loewa (1512-1609), słynnego rabina Pragi, którego praprawnuczka Elizabeth Tauber (ur. 1834) przeszła na katolicyzm, zaś jej wnuczka, Maria Peintner-Rieger poślubiła Josepha Ratzingera i oboje są rodzicami Josepha Aloisa Ratzingera, który w latach 2005-2013 zasiadał na Stolicy Piotrowej. Redaktor Turnau kontynuuje: „Papież miałby zatem prababkę Żydówkę w sensie religijnym, ale ona sama też mogła wyjść za człowieka o tej przynależności narodowej, czyli może babka Żydówka…”. Jego pointa brzmi: „Judeosceptykom współczuję”.

Nie wiadomo, czy genealogiczne dociekania Arona ben Gilada nie są wyssane z palca. Lecz gdyby były prawdziwe, współczucie red. Turnaua powinno pójść w zupełnie innym kierunku. Wyznawcy Jezusa Chrystusa przynależą do rozmaitych ludów i narodów, a szczególnie cenna i wymowna jest obecność wśród nas przedstawicieli narodu żydowskiego. Jednego z nich, Arona ben Gilada, red. Turnau nazywa „katolikiem pochodzenia żydowskiego”, ale nie „Żydem-katolikiem”. Naśladuje specyficznie rabiniczny punkt widzenia, który wyklucza żydowskość tych Żydów, którzy dokonali konwersji na chrześcijaństwo. W ujęciu rabinów Żyd ateista pozostaje Żydem, natomiast Żyd chrześcijanin – nie! Zatem z rabinicznego punktu widzenia lepiej jest być ateistą niż chrześcijaninem! Czytaj dalej

Idą w niemieckie ślady!

Oto jedna z najstraszliwszych zbrodni, jaką jest pozbawienie życia chorego, słabego dziecka, została w Belgii uznana za dobrodziejstwo. Dobrodziejstwo, które zostanie cierpiącej, chorej istocie udzielone, jeśli tylko o to poprosi. Świat po dzisiejszej decyzji belgijskiego parlamentu nie będzie już taki sam. Otwarte bowiem zostały drzwi, których nie można będzie zamknąć.

Zbrodniczy, ohydny strumień, któremu uchylono oto furtkę, będzie wzbierał, napierał, poszerzał sobie koryto, aż zaleje całą Europę, a może i świat. Pomysł Belgów podchwycą inni szaleńcy, przekonają opinię publiczną, zakrzyczą opozycję, przeforsują stosowne projekty, uchwalą prawa. Utinam falsus vates sim

Nie ma takiego obłędu, w który nie mógłby popaść motłoch

Jedną z cech, jakimi szczyciła się cywilizacja zachodniego chrześcijaństwa, był wynikający z chrześcijańskiej caritas imperatyw opieki nad najsłabszymi i najbardziej potrzebującymi. Podobnie jak wiele innych zasad i wartości łacińskiej cywilizacji stał się on dziedzictwem zachodniego kręgu cywilizacyjnego, pozwalając jego dzieciom na wielowiekowe, przeważnie zresztą zupełnie usprawiedliwione, poczucie wyższości cywilizacyjnej nad przedstawicielami rozmaitych barbarzyńskich kultur pozaeuropejskich. Dziś Zachód, odwracający się ze wstrętem od swego wielkiego dziedzictwa, staje w jednym szeregu z dzikusami rozbijającymi o skały główki swych niepełnosprawnych dzieci, czy pozostawiającymi je w dżungli na pastwę dzikich zwierząt.

Stopień poparcia, jakim w belgijskim społeczeństwie ma cieszyć się pomysł eutanazji dzieci, zaiste może przerażać, choć aż tak bardzo nie zaskakuje. Nie od dziś wiemy, że nie ma takiego obłędu, w który nie mógłby popaść motłoch, a skoro największe narody europejskie o wielkim dorobku dziejowym coraz bardziej przypominają ów bezładny i bezrozumny motłoch, złożony z izolowanych od siebie, niezorganizowanych przez żadne naturalne wspólnoty jednostek, cóż dopiero można powiedzieć o mieszkańcach państwa eksperymentalnie stworzonego niespełna dwa wieki temu przez spadkobierców oświecenia, a dziś żyjącego w plugawym, złym cieniu dwóch wież współczesnego Mordoru? (Każdy, kto był choćby przez chwilę w brukselskich siedzibach Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, z pewnością wie, o co chodzi). Gdyby w III Rzeszy ktoś przeprowadził badanie opinii publicznej na temat zasadności „ostatecznego rozwiązania”, pewnie też spory procent poddanych przez lata hitlerowskiej propagandzie Niemców opowiedziałby się nie tylko za przymusową emigracją, ale również za eksterminacją Żydów. I być może również, jak w Belgii, byłyby to 3/4 zapytanych. Lub więcej.

Szczególnie smutna jest nie tyle postawa większości mieszkańców Belgii, ale rachityczność reakcji przeciwko zbrodniczemu projektowi ze strony belgijskiej prawicy oraz Kościoła. Spójrzmy na sąsiednią, zlaicyzowaną i totalnie – wydawało się – spacyfikowaną Francję: o tamtejszej skali protestów przeciwko rewolucyjnym projektom lewicy można w Belgii tylko pomarzyć. Czyżby tamtejsi katolicy się przestraszyli? Przygniotła ich odpowiedzialność? Jeśli tak, teraz już mogą odetchnąć – znów nic od nich nie zależy. Podobnie, jak nic nie zależy od króla Filipa, który – jak informują media – „musi” podpisać ustawę. Kto wie, może jednak zechce zachować twarz i zada sobie choćby tyle trudu co jego wuj Baldwin, by obłudnie „abdykować” na dwa dni, umożliwiając w ten sposób wejście w życie zbrodniczego prawa? Pewnie jednak nie uczyni nawet tego, skoro jego poddani zostali przez media „cywilizacji śmierci” przekonani, że zabijanie chorych dzieci na ich życzenie to w gruncie rzeczy czyn humanitarny i rozsądny.

Jedyny promyk nadziei w całej tej pełnej grozy sytuacji, to polskie reakcje na belgijską ustawę. Nawet lewicowe media wykazały bowiem u nas daleko posuniętą rezerwę do takiej formy wcielania w życie „postępowych” idei. U nas – o czym przypomniał ostatnio Grzegorz Braun w filmie „Eugenika” – eutanazja chorych dzieci kojarzy się wciąż jeszcze z bestialstswem hitlerowskich oprawców likwidujących nad Wisłą kolbami, seriami z automatów i kanistrami z benzyną „problem” szpitali dla ciężko chorych dzieci. U nas wciąż jeszcze ludzi, których do głębi nie porusza taka straszna wizja, uważa się za pozbawionych prawa do publicznych wypowiedzi łajdaków. I niech tak zostanie.

Piotr Doerre

 

Grzegorz Braun: TRZEBA WYKUPIĆ NASZYCH PASTERZY Z NIEWOLI BABILOŃSKIEJ

Na potrzebę wykupienia przez Naród Polski pasterzy Kościoła katolickiego zwrócił uwagę Grzegorz Braun. Reżyser, publicysta i dokumentalista w rozmowie Agnieszką Piwar z KSD przytoczył druzgoczące przykłady, w jaki sposób rządzące nami państwo – które na pewno nie jest państwem polskim – doprowadziło do pozbawienia Kościoła suwerenności.
Braun wskazuje m.in. na uwikłanie Kościoła przez włączenie go w charakterze żyranta w
tzw. transformację ustrojową ll. 80./90., a następnie umowy euro-kołchozowe, czyli system korumpowania elit znany jako tzw. dotacje europejskie; uwikłanie Kościoła w system antypolskiej i antykatolickiej edukacji wg kołłątajowsko-stalinowskiego systemu spod znaku Komisji Edukacji Narodowej; wreszcie -uwikłanie w system wyzysku fiskalnego przez wpisanie Kościoła katolickiego w PIT. Zdaniem Grzegorza Brauna to tragiczne i bardzo źle rokujące fakty. Jego zdaniem można ten tragiczny trend odwrócić realizując pozytywny program oparty o trzy ośrodki „pracy organicznej”: KOŚCIÓŁ, SZKOŁĘ i STRZELNICĘ.

Publikujemy wywiad udzielony Katolickiemu Stowarzyszeniu Dziennikarzy

Lata PRL. Cisiec – niewielka miejscowość na Żywiecczyźnie. Mieszkańcy pragną mieć swój kościół, a władze nie wyrażają zgody na budowę świątyni. Po wielu odmowach komunistów wierni z Ciśca pod przewodem ks. Władysława Nowobilskiego z pobliskiej Milówki podejmują dzieło budowy: wspólnymi siłami w ciągu 24 godzin, wbrew pogróżkom władz i pomimo prześladowań ze strony esbecji budują upragniony kościół, który stoi tam do dziś. Historia ta pokazuje, że z pomocą Bożej Opatrzności nie ma rzeczy niemożliwych. Czy postanowił Pan opowiedzieć losy mieszkańców Ciśca w formie filmu dokumentalnego, aby pokazać, że cuda naprawdę się dzieją i w ten sposób dodać otuchy Polakom?

Pięknie to Pani ujmuje – nic dodać, nic ująć – będę szczęśliwy, jeśli mój skromny film kogoś taką otuchą natchnie. Historia kościoła w Ciścu jest wyjątkowa także ze względu na swoją „filmowość”: obfituje w momenty wzruszające, nawet i zabawne, ale także bardzo dramatyczne, wręcz tragiczne – jak np. śmierć jednego z uczestników nielegalnej budowy z rąk tzw. „nieznanych sprawców”. Dzieje budowy kościoła w Ciścu bezwzględnie zasługują na rozpropagowanie – stara się to czynić niestrudzony ks. prałat Nowobilski. Przy okazji polecam jego piękną, skromną książeczkę: „On namaścił moje dłonie” – ten tytułowy „on” to bł. Karol Wojtyła, który jako abp krakowski udzielał ks. Nowobilskiemu święceń, a potem odegrał opatrznościową rolę w walce o cisiecki kościółek. Trudno doprawdy wymyślić ciekawszy scenariusz: przyszły Papież jako „deus ex machina” przesądzający o happy-endzie całej opowieści. Najpierw trzeba jednak film skończyć – to, co mogłem na zaproszenie KSD zaprezentować, to zaledwie próbka wstępnego montażu. Czytaj dalej

Ostatnia bitwa Szatana – ROZDZIAŁ 4; TRZECIA TAJEMNICA – o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy

The Devil’s Final Battle

o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
Tłumaczenie Ola Gordon

 

 

 

ROZDZIAŁ  4

 

TRZECIA TAJEMNICA

 

 

 

Dokładnie tak jak przepowiedziała Panna Najświętsza, II wojna światowa wybuchła za panowania Piusa XI. Do roku 1943 Józef Stalin nabrał już wprawy w likwidowaniu katolików i eksporcie światowego komunizmu z sowieckiej Rosji.

 

W czerwcu tego roku, s. Łucja, mając 36 lat, zachorowała na zapalenie opłucnej. To bardzo zaalarmowało bp da Silva z Leiria-Fatima i kanonika Galamba, jego bliskiego przyjaciela i doradcę. Obaj obawiali się, że s. Łucja mogłaby umrzeć nie spisując Trzeciej Tajemnicy. Czytaj dalej

Ostatnia bitwa Szatana. – ROZDZIAŁ 3; NIEBIAŃSKI PLAN POKOJOWY W MIKROKOSMOSIE – o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy

 

The Devil’s Final Battle

o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
Tłumaczenie Ola Gordon
 

ROZDZIAŁ 3
NIEBIAŃSKI PLAN POKOJOWY W MIKROKOSMOSIE

“Oświecone” umysły “nowoczesnego świata” szydzą z idei, żeby prosta ceremonia publiczna poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, mogła spowodować nawrócenie tego narodu, z ogromna korzyścią dla całego świata, łącznie z pokojem między narodami. Ale “nowoczesny świat” szydzi z cudów w ogóle, i rzeczywiście z boskich nauk Kościoła, którego święci dokonywali licznych cudów.

Ale poświęcenie Rosji do dokładnie to co nakazał Bóg w Orędziu, które potwierdził cudem słońca 13 października 1917 roku – przekazu który, spieszymy się dodać, otrzymał aprobatę najwyższych autorytetów Kościoła Katolickiego, łącznie z serią papieży od czasu objawień fatimskich. Jak zobaczymy, w roku 2002, obecnie rządzący papież nawet zadekretował, że święto Matki Bożej Fatimskiej zostaje włączone do powszechnego kalendarza Kościoła świąt liturgicznych, włączone do trzeciego typowego wydania “Rzymskiego Mszału”. W ten sposób Magisterium formalnie potwierdza autentyczność objawień.

Przypominamy, że w Orędziu z 13 lipca 1917 roku, Matka Boża obiecała Łucji, że

“przyjdę by poprosić o poświęcenie Rosji mojemu Niepokalanemu Sercu i o komunię wynagradzającą w pierwsze soboty”.

Wierna swoim słowom, Matka Boża pokazała się znowu Łucji 13 czerwca 1929 roku w Tuy, Hiszpania, gdzie Łucja – teraz siostra Łucja dos Santos, zakonnica Zgromadzenia św. Doroty (nie została karmelitką aż do 1948 roku) – modliła się w kaplicy klasztornej podczas ‘świętej godziny adoracji i wynagradzania’. Nawet w annałach uznających niebiańskie objawienia świętym Kościoła Katolickiego, to było nadzwyczajne Czytaj dalej

Ostatnia bitwa Szatana /2/

 

The Devil’s Final Battle
o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
Tłumaczenie Ola Gordon

Słowo od redakcji:

Co roku do Fatimy przybywają miliony pielgrzymów. Powyżej plac przed Bazyliką Fatimską z lotu ptaka. Ponad milion ludzi było obecnych, kiedy papież Paweł VI (w białym kółku) odwiedził Fatimę 13 maja 1967 roku, w 50 rocznicę pierwszego objawienia Matki Bożej. Podobnie wielkie tłumy były w Fatimie 13 maja 1982, 1991 i 2000 roku, kiedy Fatimę odwiedzał papież Jan Paweł II.Wprowadzenie

Od redaktora

Najświętsza Maria Panna obiecała w Fatimie pokój dla całej ludzkości, kiedy zostaną spełnione Jej prośby. Jest istotne żeby Jej orędzie i prośby głoszono jasno i całkowicie. Akty wojny i terroryzmu, takie jak atak na bliźniacze wieże w Nowym Jorku 9 września 2001 roku, są wynikiem przekręcania i ukrywania Orędzia Fatimskiego. Książka opisuje nieustanną walkę szatana i jego świadomych i nieświadomych zwolenników z Matką Najświętszą i Jej Orędziem Fatimskim. Dopóki Orędzie Fatimskie nie będzie powszechnie znane i wykonane, więcej wydarzeń takich jak 11 września i dużo gorszych – aż do i łącznie z przepowiedzianym “unicestwieniem różnych narodów” – będzie miało miejsce jako wynik ignorowania i nieposłuszeństwa przez ludzkość Jej Orędzia. Związek między atakami terrorystycznymi, groźbą wojny i tłumieniem Orędzia Fatimskiego wyjaśniony jest dalej na stronach tej książki.

Hipotetyczny człowiek na ulicy byłby zdziwiony gdyby dowiedział się, że atak terrorystyczny 11 września 2001 roku i skandal seksualny teraz niszczący Kościół Katolicki są ściśle ze sobą powiązane. A jednak rzeczywiście są ze sobą blisko związane. Jest to widoczne, kiedy patrzy się na nie przez pryzmat Orędzia Fatimskiego.

Często się mówi, że kiedy skończy się Kościół, skończy się świat. I przed tym Matka Boża ostrzegła, kiedy pojawiła się w Fatimie, Portugalia, 85 lat temu, w serii objawień potwierdzonych publicznym cudem, bezprecedensowym w dziejach świata. Od tego czasu prorocze napomnienia Orędzia Fatimskiego dokładnie się spełniły – oprócz jednego: unicestwienia różnych narodów, o czym Panna Najświętsza ostrzegła, że będzie ostateczną konsekwencją nieuszanowania Jej próśb.

Objawienia fatimskie zostały uznane za autentyczne przez kilku papieży i teraz są upamiętnione w Rzymskim Mszale (podstawowa księga wiary katolickiej) dekretem papieża Jana Pawła II. A jednak, w tym, co należy postrzegać jako tajemnicę nieprawości, proste prośby Matki Bożej pozostają niespełnione z powodu świadomych decyzji pewnych najwyższych rangą dostojników w Kościele katolickim. Wynikiem tego, tak jak Ona przewidziała, jest coraz głębszy kryzys w Kościele i na świecie, wraz z rosnącym poczuciem, nawet wśród niekatolików, że jesteśmy świadkami początku apokalipsy.

Niniejsza książka pierwotnie miała być zbiorem niektórych z najważniejszych artykułów i wypowiedzi o Fatimie w ostatnich latach [1]. Oczekiwano, że zbiór tych prac w jednym tomie umożliwi im szerszy zasięg i dłuższy okres aktualności. Ale ten zamiar wkrótce zastąpiono lepszym – przekształcenie tych artykułów i przemówień w integralną książkę ze spójnym ogólnym tematem. Za zgodą autora, o. Paul Kramer i zespół redakcyjny Stowarzyszenia Misjonarzy z artykułów i przemówień (dodając dużo nowego materiału) zrobili dzieło, jakiego jeszcze nie opublikowano na temat Fatimy.

To w procesie szacowania i powiększania materiału wydarzyło się coś niezwykłego; temat pojawił się sam, jakby dzięki Opatrzności. Podchodząc do tematu Orędzia Fatimskiego z różnych punktów widzenia, różni mówcy i pisarze doszli do jednego wniosku: wydarzenia fatimskie stanowią niebiański punkt centralny w toczącej się teraz walce o Kościół i świat. Zarówno kryzys w Kościele, jak i kryzys na świecie, skupiają się wokół boskich prawd podsumowanych w niebiańskiej zwięzłości w objawieniach fatimskich. Od spełnienia Orędzia Fatimskiego zależy koniec tego podwójnego kryzysu. Od negowania tego Orędzia zależy w dużej mierze powstanie i wzmaganie się obu.

Zdumiewające wydarzenia w Fatimie nie były jakimś zbędnym spektaklem, bo Bóg nie angażuje się w niepotrzebne spektakle. Matka Boża pojawiła się na ziemi w obecnej sytuacji widoczna dla wszystkich, i z matczyną troskliwością zaoferowała nam pomoc – metodą wybraną dla naszych czasów przez samego Boga. W tym przypadku nie można zrozumieć obecnej sytuacji Kościoła i świata bez zrozumienia tego co wydarzyło się w Fatimie.

Trzeba też zrozumieć dziwne i systematyczne wysiłki ze strony pewnych katolickich duchownych w utrudnianiu spełnienia niebiańskich nakazów Orędzia Fatimskiego obejmujących: poświęcenie Rosji  Niepokalanemu Sercu Maryi; cudowne nawrócenie Rosji na katolicyzm; i w rezultacie triumf Niepokalanego Serca – pokój na świecie.

Fundamentalne znaczenie Fatimy w planie obecnych wydarzeń na świecie pokazuje się tylko w ostatnich, niemal szalonych wysiłkach pewnych watykańskich dygnitarzy w “dekonstrukcji” i “demitologizowaniu” Fatimy, żeby nie obrazić różnych elementów poza Kościołem – zwłaszcza rosyjskiego prawosławia, którego nieprzejednana opozycja wobec Rzymu jest tak zaciekła jak zawsze, po 40 latach bezużytecznego “ekumenicznego dialogu” z przedstawicielami Watykanu. W książce są dowody przeciwko najbardziej prominentnym postaciom zaangażowanym w tę kampanię przeciwko Fatimie, które ponoszą dużą część winy za kryzys kościelny i światowy, a któremu wszyscy musimy stawić czoło.

Tym, którzy uważają, że ujawnienie przez nas tej kampanii przeciwko Fatimie jest skandaliczne, możemy jedynie odpowiedzieć słowami samej Panny Najświętszej:

“Jeśli moje prośby zostaną spełnione, Rosja się nawróci i nastanie pokój; jeśli nie, będzie szerzyć swoje błędy na cały świat, wywoływać wojny i prześladowanie Kościoła; Ojciec Święty będzie musiał cierpieć; różne narody zostaną unicestwione”.

Rosja się nie nawróciła. Jej błędy, łącznie z holokaustem “legalnych” aborcji, szerzyły się po całym świecie. Nie ma pokoju. A obecnie nawet niekatolicy i niewierzący żyją w strachu przed unicestwieniem narodów. Żeby powtórzyć słowa papieża św. Grzegorza Wielkiego, lepiej wywołać skandal niż ukrywać prawdę – szczególnie kiedy, jak w tym przypadku, prawda może zapobiec globalnej katastrofie.

Oddajemy tę książkę pod osąd papieża i was, czytelników. Oddajemy ją publicznie, bo liczne prywatne prośby, składane w okresie ponad 5 lat do wysokich władz kościelnych, wszystkie były nieskuteczne. Tymczasem ludzie, którzy otaczają coraz bardziej wątłego papieża czynią go skutecznie niezdolnym do udzielenia odpowiedzi na petycje szeregowych duchownych i świeckich. W tej chwili trwa oczekiwanie na śmierć, a potencjalni następcy tronu papieskiego zabiegają o pozycje przewagi na następnym konklawe.

Jak pokazuje wieloletnie biskupie tuszowanie skandali seksualnych wśród kapłaństwa, w obecnej sytuacji publiczne forum jest jedynym forum otwartym dla katolików, którzy szukają zadośćuczynienia słusznym krzywdom wpływającym na cały Kościół.

Powodem upublicznienia tej książki jest to, że jesteśmy lojalnymi synami i córkami Kościoła, którzy znają i miłują wiarę i uważają, że obecny kurs, jakim nadal podążają pewni liderzy Kościoła, jest bardzo błędny, jak ostatnie wydarzenia w Kościele Katolickim powinny wyraźnie pokazać każdemu obiektywnemu obserwatorowi. Jeśli popełniliśmy błąd w kwestii przedstawienia faktów, rozumowania czy wniosków, albo dopuściliśmy się jakiejś niesprawiedliwości, obowiązkiem naszych czytelników jest przedstawienie, nie inwektyw czy pustych wypowiedzi, ale prawdziwych poprawek opartych na faktach – dla naszego dobra i dobra Kościoła. Ale jeśli prezentowana przez nas sprawa jest uzasadniona, to czytelnik ma inny obowiązek: obowiązek działania na podstawie przedstawionych tu dowodów – teraz, kiedy jeszcze jest na to czas. Czytaj dalej

Ostatnia bitwa Szatana /1/

The Devil’s Final Battle
o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
Tłumaczenie Ola Gordon

OSTATNIA BITWA SZATANA

Wstęp.

Co o Trzeciej Tajemnicy mówią papieże i kardynałowie:

“Trzecia Tajemnica przepowiada, między innymi, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od samej góry”  – kard. Mario Luigi Ciappi, osobisty teolog papieża Jana Pawła II, Catholic, marzec 2002.

“To [Trzecia Tajemnica] nie ma nic wspólnego z Gorbaczowem. Matka Najświętsza ostrzegła nas przed apostazją w Kościele” – kard. Oddi, ‘Il Sabato’, 17 marca 1990.

“Przez jakąś szczelinę dym szatana wdarł się do Kościoła Bożego” – papież Paweł VI, 30 czerwca 1972.

“Musimy realistycznie i z poczuciem wielkiego bólu przyznać się, że obecnie chrześcijanie w dużym stopniu czują się zagubieni, zmyleni, zakłopotani i rozczarowani; idee przeciwne prawdzie, która została ujawniona i zawsze nauczana, są porozrzucane; herezje, w pełnym i właściwym sensie tego słowa, zostały rozłożone w dziedzinie dogmatów i moralności, tworząc wątpliwości, niejasności i bunt; liturgia została zmanipulowana; zanurzona w intelektualnym i moralnym relatywizmie, a zatem w permisywizmie, chrześcijan kusi się ateizmem, agnostycyzmem, niejasnym moralnym oświeceniem i socjologicznym chrześcijaństwem pozbawionym określonych dogmatów czy obiektywnej moralności” – papież Jan Paweł II,  ’L’Osservatore Romano’, 7 lutego 1981.

“Ona (Najświętsza Maria Panna) powiedziała mi, że szatan chce stoczyć decydującą walkę z Panienką. A decydująca walka jest ostatnią walką, w której jedna strona będzie zwycięska, a druga dozna klęski. I teraz musimy wybrać stronę. Albo jesteśmy za Bogiem, albo za szatanem. Nie ma żadnej innej możliwości” – Wypowiedź siostry Łucji z Fatimy dla o. Fuentesa, 26 grudnia 1957


SPIS  TREŚCI

Przedmowa

Na przestrzeni ostatnich 50 lat w Kościele Katolickim rozwijała się dziwaczna historia, która może mieć poważne implikacje dla całego świata. Jak tłumaczy ta książka, istotą tej historii jest przekaz z niebios, a zatem sprawa wiary i religii. Może się wydawać, że dotyczy to tylko katolików i dygnitarzy kościelnych, ale w tej historii chodzi o coś więcej – dużo więcej.

Wiadomość tę przekazano w sposób unikalny w historii Kościoła i unikalne także są jej forma i treść. To nadaje jej szczególną klasę; nie można jej zaliczyć do szerokiej kategorii “objawień prywatnych”, jakich doświadczyli różni katoliccy święci i mistycy na przestrzeni stuleci. Gdyby można było, to niekatolicy, a nawet  wielu pobożnych katolików, mogliby ją zignorować. Ale dla katolików ignorowanie tego szczególnego przekazu jest niemożliwe, a także niemądre dla wszystkich innych na tej niespokojnej planecie.

Opisywany tu przekaz Najświętsza Panna Maryja dostarczyła trojgu pastuszkom koło miasteczka Fatimy, w Portugalii, w 1917 roku. To nie był przekaz prywatny, towarzyszył mu publiczny cud oglądany przez 70.000 ludzi, i podany do wiadomości w nagłówkach prasowych na całym świecie. Żadne inne objawienie, nawet nie te wiążące się ze słynnym na cały świat Lourdes we Francji i Gwadelupie w Meksyku, nie zostało potwierdzone w taki spektakularny sposób. To wyróżnia je spośród wszystkich wcześniejszych tego rodzaju, ale to stanowi tylko jeden, unikalny aspekt Fatimy. Czytaj dalej

ks.Paweł Kramer. Samobójcze w skutkach wypaczanie wiary wyrażonej w liturgii.

http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1039

Powyższy tytuł nie pochodzi ode mnie. Zaczerpnięty jest z mowy papieża Piusa XII, dostrzegającego bliskie niebezpieczeństwo kryzysu wiary i mówiącego o Kościele wątpiącym na podobieństwo wątpiącego niegdyś Piotra, przypominając zaparcie się przez niego Zbawiciela w noc Jego Męki.

Msgr Eugeniusz Pacelli, przyszły papież Pius XII, wypowiedział swego czasu zadziwiającą przepowiednię odnośnie do przyszłych zaburzeń w Kościele:

Zmartwiło mnie przesłanie Matki Bożej skierowane do Łucji z Fatimy. Poprzez znaczące słowa Maryi na temat niebezpieczeństw, które zagrażają Kościołowi, Bóg ostrzega [nas] przed samobójczym w skutkach wypaczaniem wiary, [wyrażonej] w jego liturgii, w jego teologii, w jego duszy. (…) Dokoła słyszę głosy nowinkarzy, pragnących rozebrać Święty Przybytek, stłumić płomień powszechności Kościoła, odrzucić to, co jest jego chlubą, i sprawić, by poczuł wyrzuty sumienia z powodu swej przeszłości.

Przyjdzie dzień, kiedy cywilizowany świat odrzuci swego Boga, kiedy Kościół zwątpi, tak jak zwątpił Piotr. Będzie kuszony, by wierzyć, że człowiek stał się Bogiem. W naszych kościołach chrześcijanie szukać będą bezskutecznie czerwonej lampki, [wskazującej miejsce] gdzie czeka ich Bóg. Podobnie jak Maria Magdalena, płacząca przy pustym grobie, będą pytać: „Dokąd Go zabrali?” (Roche, Pie XII devant l’historie, s. 52–53).

Jedną z metod, jaką posługują się heretycy w walce z Kościołem, jest infiltracja katolickiej hierarchii, a następnie taka zmiana liturgii, by nie była już ona precyzyjnym wyznaniem wiary, ale by zdawała się wspierać ich własną, heretycką doktrynę. Pius XII przestrzegał przed tym niebezpieczeństwem, przed „samobójczym w skutkach wypaczaniem wiary [wyrażonej] w liturgii”. Czytaj dalej