OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Kościół

O encyklice Laudato si: rozmawiajcie ze zwierzętami – wszak jesteście jednymi z nich…

 

Zgodnie z ewolucyjną eschatologią Teilharda de Chardin, papież Franciszek usiłuje narzucić Kościołowi kolejną posoborową nowinkę: wezwanie do „ekologicznego nawrócenia”, pociągające za sobą degradację człowieka do poziomu elementu świata naturalnego.

Ostateczna, oficjalna, skorygowana wersja Laudato si (LS) została właśnie formalnie zaprezentowana światu przez triumwirat mianowany przez papieża Franciszka: kardynała Turksona, wychwalanego przez „Vatican Insider” za „obronę gejów przed dyskryminującym ich prawodawstwem Ugandy”, fanatycznego głosiciela zmian klimatycznych Hansa Joachima Schellnhube, powołanego właśnie przez Franciszka do Papieskiej Akademii Nauk (czyli Ateistów…), oraz prawosławnego arcybiskupa Jana Zizioulasa, reprezentującego „Ekumeniczny” Patriarchat Konstantynopola, a będącego rzekomo wybitnym ekologiem.

Encyklika – wybuch retorycznej lawy

Ukończyłem lekturę włoskiej „wersji roboczej” tego liczącego 185 stron dokumentu, mającego usprawiedliwić angażowanie autorytetu Kościoła po stronie „eko-faszyzmu” i fanatycznych głosicieli globalnego ocieplenia, a która wydaje się być identyczna z ostateczną wersją dokumentu. Jak wiemy, Sandro Magister spowodował „wyciek” tej „wersji roboczej” do prasy, za co zapłacił cofnięciem akredytacji dziennikarskiej.

Streszczenie tego co znalazłem w tym dokumencie – rzeczy złych, oraz – jak to zazwyczaj bywa w przypadku niezwykle rozwlekłych dokumentów epoki posoborowej – elementów dobrych, przedstawiłem już w osobnym tekście. W tym miejscu chciałbym skupić się na jednym z najbardziej kłopotliwych aspektów tekstu, który – jak się obawialiśmy – stanowić będzie kolejną erupcję Wezuwiusza, na przestrzeni ostatnich dwu i pół lat grzebiącego wszystko na swej drodze pod potokami retorycznej lawy.

Poinformowawszy nas, że „choć zmiany należą do dynamiki złożonych systemów, prędkość, jaką im narzucają ludzkie działania, kontrastuje dziś z naturalną powolnością ewolucji biologicznej”, Franciszek – tzn. komitet, który połączył w jedną całość dokumenty w encyklice tej zawarte – przedstawia następujący, ewolucyjny wizerunek człowieka:

Człowiek, choć jest również objęty procesami ewolucyjnymi, niesie ze sobą pewną nowość, której nie da się wyjaśnić przez ewolucję oraz inne systemy otwarte. Każdy z nas ma jakąś tożsamość osobistą, zdolną do wejścia w dialog z innymi i z samym Bogiem. Zdolność do refleksji, rozumowania, kreatywności, interpretacji, twórczości artystycznej i inne oryginalne możliwości ukazują pewną wyjątkowość, która wykracza poza dziedzinę fizyczną i biologiczną. Nowość jakościowa, jaką oznacza powstanie bytu osobowego w ramach materialnego wszechświata, zakłada bezpośrednie działanie Boga, szczególne powołanie do życia i do relacji jednego „Ty” z innym „ty”.

„Nowość jakościowa” osobowego bytu…

Na próżno szukałem w tekście LS jakichkolwiek odniesień do tego, co my – katoliccy „fundamentaliści” – powszechnie, jakkolwiek staromodnie, określamy mianem duszy. Nic takiego jednak nie znalazłem, poza luźnym nawiązaniem w paragrafie 233., stanowiącym w kilku ostatnich paragrafach tego dokumentu rodzaj „katolickiego suplementu” do całkowicie humanistycznej prezentacji oblicza „kryzysu ekologicznego”. Na początku rozdziału 2. tej książki, określanej mianem encykliki, Franciszek stawia zdumiewające pytanie: „Dlaczego w tym dokumencie, skierowanym do wszystkich osób dobrej woli, znalazł się rozdział o przekonaniach ludzi wierzących?”. Fakt, iż papież może traktować „przekonania ludzi wierzących” jako dodatek do encykliki papieskiej, mówi nam wiele o kondycji obecnego Kościoła.

Przyjmijmy, że słowa, pod którymi podpisuje się Franciszek, powinny być interpretowane zgodnie z ich powszechnym rozumieniem, a wbrew temu co rzekomo „naprawdę” oznaczają – o czym niewątpliwie będzie się nas starał przekonać Jimmy Akin (…). Przyjąwszy to założenie należałoby uznać, iż według LS poprzez jakieś bliżej nieokreślone „bezpośrednie działanie Boga” człowiek „powstał” jako „byt osobowy” ze świata materialnego, cechowała go jednak „nowość jakościowa”, odróżniająca go od innych zwierząt, które również „pojawiły się” ze świata materialnego w „procesach ewolucyjnych”.

W Księdze Rodzaju czytamy, że „Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą”. Nie znajdujemy tam wzmianki o tym, że człowiek jest „nowością jakościową”, wyłaniającą się z procesu ewolucyjnego jako „byt osobowy”. Jako że człowiek posiada duszę, stoi on z samej swej natury ontologicznie ponad wszystkimi innymi istotami żywymi, nawet wziętymi razem.

Biblijna nauka o człowieku

Słuszne i sprawiedliwe byłoby więc – w istocie stanowi to imperatyw moralny – poświęcenie każdego zwierzęcia niższego dla uratowania choćby jednej ludzkiej duszy. Dlatego właśnie Zbawiciel powiedział rzeszom, które chwilę wcześniej ostrzegał przed kłamstwami faryzeuszy: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: tego się bójcie! Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli” (Łk 12, 4–7).

Bóg nie zapomina nawet o rzeczach tak błahych jak wróble sprzedawane na targu za grosze, a tym bardziej o każdym człowieku posiadającym nieśmiertelną duszę, który wart jest daleko więcej niż jakiekolwiek zwierzę. Taki jest właśnie sens nauczania Chrystusa Pana.

W odpowiedzi na pytanie czy Adam w stanie niewinności panował nad zwierzętami, św. Tomasz podaje wyjaśnienie zgodne tym, czego zawsze nauczał Kościół: „Ponieważ człowiek – jako stworzony na obraz Boga – stoi ponad innymi zwierzętami, słusznie jego rządom są podległe inne zwierzęta” (ST I, q. 96, art. 1).

Jedynie w konsekwencji grzechu pierworodnego „człowiek ukarany został poprzez nieposłuszeństwo ze strony tych stworzeń, które powinny być mu podległe”. Stan rzeczy po upadku jest więc wyrazem buntu przeciwko człowiekowi, będącemu z ustanowienia Bożego panem nad stworzeniem. Człowiek nie utracił jednak swej wrodzonej wyższości względem innych zwierząt, ani swego tytułu do rządów nad nimi.

Dlaczego więc Franciszek nie potwierdza prostej prawdy, że Bóg obdarzył człowieka nieśmiertelną duszą o nieskończonej wartości, stawiając go w ten sposób ponad wszystkie inne stworzenia? I dlaczego cytując słowa Chrystusa o wróblach z Ewangelii wg św. Łukasza, pomija fragment: „Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”? Być może odpowiedzi szukać należy w konsekwencji tego kim jest człowiek na mocy faktu posiadania nieśmiertelnej duszy: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Rdz 1, 28).

„Ekologiczne nawrócenie” i degradacja człowieka

Fragment ten jest jednak kłopotliwy dla Franciszka, usiłującego narzucić Kościołowi kolejną nowinkę: wezwanie do „ekologicznego nawrócenia”, co wymaga degradacji człowieka – choć stanowiącego „nowość jakościową” – do rangi elementu świata naturalnego. Pozostaje to w zgodzie z ewolucyjną eschatologią Teilharda de Chardin, której wyraźny wpływ dostrzec można w dwóch kolejnych paragrafach.

Czyniąc wyraźny ukłon w stronę Teilharda, Franciszek pisze: „Cel drogi wszechświata to Boża pełnia, którą osiągnął już zmartwychwstały Chrystus, będący fundamentem powszechnego dojrzewania. W ten sposób dodajemy kolejny argument, aby odrzucić wszelkie despotyczne i nieodpowiedzialne panowanie człowieka nad innymi stworzeniami. My sami nie jesteśmy ostatecznym celem wszystkich innych stworzeń. Wszystkie zmierzają wraz z nami i przez nas ku ostatecznemu kresowi, jakim jest Bóg w transcendentalnej pełni, gdzie zmartwychwstały Chrystus wszystko ogarnia i oświetla. Ponieważ człowiek, obdarzony inteligencją i miłością, pociągany jest pełnią Chrystusa, powołany jest, by przyprowadzić wszystkie stworzenia do ich Stwórcy”.

Pomińmy już ideę, wedle której zmartwychwstały Chrystus „osiągnął” Bożą pełnię. Jezuicka teologia Franciszka z lat 70. XX wieku jest zaiste wyjątkowo ciężkostrawna. Zwróćmy jedynie uwagę, że człowiek został tu zredukowany do roli kogoś w rodzaju ewolucyjnego dra Dolittle, prowadzącego swe zwierzaki do nieba w procesie „powszechnego dojrzewania” – wie bowiem którędy iść, a one będą postępować za nim.

Ta wizja człowieka oraz zwierząt postępujących wspólnie ku temu, co jawi się jako teilhardiański punkt Omega, wydaje się być trudna do pogodzenia z faktem, iż człowiek może znajdować przyjemność na przykład w zjedzeniu dobrego steku czy w polowaniu na kaczki. W istocie wydaje się być ona trudna do pogodzenia nawet z nabywaniem pięciu wróbli za dwa sykle w celu sporządzenia z nich posiłku.

Franciszek bojownikiem „praw zwierząt”?

Co więc z tradycyjnym nauczaniem Kościoła, wedle którego wszystkie stworzenia istnieją po to, by człowiek z nich korzystał, oczywiście w sposób odpowiedzialny, co oznacza niemarnotrawienie darów Bożych? Musi ono oczywiście zostać zapomniane i Franciszek porzuca je bez skrupułów: „Kościół nie mówi dziś, upraszczając, że inne stworzenia są całkowicie podporządkowane dobru człowieka, jak gdyby nie miały one wartości samej w sobie i jakbyśmy mogli nimi dysponować do woli”.

Mamy tu do czynienia z tym, co stało się już stałym elementem rozlicznych wypowiedzi papieża Franciszka – z posługiwaniem się fałszywymi antytezami. „Całkowite podporządkowanie” stworzeń człowiekowi nie sprzeciwia się w rzeczywistości faktowi posiadania przez nie wartości „samej w sobie”, albowiem wszystkie elementy stworzenia posiadają wartość samą w sobie, włączając w to drzewa, które ścinamy „wedle naszej woli” na ogień czy też różnego rodzaju zwierzęta, którymi „dysponują do woli” myśliwi. Z tego właśnie powodu w cytowanym wyżej rozdziale Sumy św. Tomasz zauważa, że „polowanie na dzikie zwierzęta jest sprawiedliwe i naturalne, ponieważ w sposób ten człowiek wykonuje swe naturalne prawo”.

Stosując podobną „logikę”, można by wysunąć argument, że królowi nie wolno podporządkowywać sobie swych poddanych, ponieważ posiadają oni wartość samą w sobie. Użycie w tym kontekście słowa „całkowicie” potęguje jedynie zamieszanie. Czy więc zwierzęta są jedynie „częściowo” podporządkowane człowiekowi? Czy istnieje jakaś granica podporządkowania, której przekroczyć nie mamy prawa? Czy Franciszek usiłuje przemycić w ten sposób do nauczania Kościoła katolickiego „prawa zwierząt”?

Nie ulega wątpliwości, że złem jest wszelkie nieuzasadnione okrucieństwo wobec zwierząt lub marnowanie pożywienia, jakiego one dostarczają. Jest to jednak złem dlatego, iż nadużycie władzy człowieka nad zwierzętami stanowi wykroczenie przeciwko Bogu, a nie przeciw zwierzętom.

Papież nadużywa hymnu świętego Franciszka

Trudno o jaskrawszą próbę zantropomorfizowania życia zwierząt niż stwierdzenie, że Ziemia jest naszą matką, którą jesteśmy w stanie obrazić. To właśnie jednak czyni Franciszek pisząc w LS (49), że „prawdziwe podejście ekologiczne zawsze staje się podejściem społecznym, które musi włączyć sprawiedliwość w dyskusje o środowisku, aby usłyszeć zarówno wołanie ziemi, jak i krzyk biednych”, a także dołączając do tego rozwlekłego i monotonnego dokumentu „chrześcijańską modlitwę wraz ze stworzeniem”, wedle której mielibyśmy zwracać się do Boga słowami: „Chwalimy Cię, Ojcze, wraz ze wszystkimi stworzeniami (…), ubodzy i ziemia wołają (…)”.

Nie sądzę, by coś podobnego miał na myśli św. Franciszek z Asyżu układając swój słynny hymn, na którym papież Franciszek usiłuje obecnie oprzeć całą „duchowość ekologiczną” (por. LS, rozdz. 6). Nie sądzę też, by św. Franciszkowi przyjemność sprawił fakt, że choć papież rozpoczyna LS od pierwszych słów tego hymnu i często go cytuje, to jednak z jakiegoś powodu pomija poruszające słowa, stanowiące jego zakończenie:

Pochwalony bądź, mój Panie, przez siostrę naszą śmierć cielesną, przed którą nikt z żyjących ujść nie może: biada umierającym w grzechu ciężkim. Błogosławieni, których zastaniesz pełniących Twą najświętszą wolę, śmierć druga nie uczyni im żadnej szkody. Chwalcie i błogosławcie mojego Pana i dzięki Mu składajcie, służcie Mu w wielkiej pokorze.

Fakt, iż św. Franciszek nazywał „naszą siostrą” nie tylko księżyc, ale też śmierć cielesną, dobrze ilustruje rozmiar nadużycia, jakim jest wykorzystanie tej metafory przez noszącego jego imię papieża.

Przeczytałem na blogu Pewsitter.com wpis opatrzony kadrem z serialu telewizyjnego All in the Family, którego tytuł dobrze oddaje coraz większą absurdalność obecnego pontyfikatu: „Czas wyłączyć show Franciszka i zachować wiarę”. Z radością bym to uczynił, gdyby tylko było to możliwe. Niestety, jednak możliwe nie jest. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że świat będzie „wznawiał ten serial” tak długo, jak długo kontynuować go będzie jego „gwiazda”, emitując go codziennie w każdym zakątku ziemi.

Jak powiedział Joe Biden po tym, jak do prasy przedostała się wersja robocza Laudato si: „Teraz mamy odpowiedniego [człowieka]”. Niech nas Bóg ma w opiece. I niech ma w opiece swój święty Kościół.

Christopher A. Ferrara

Tłum. Tomasz Maszczyk

takie sobie uwagi o małżeństwie

Za czyjego pontyfikatu,wprowadzono tzw,
„uniewaznienie” malzenstwa?.
Czy TO nastapilo po 1978 r,bo duzo sie
zmienilo po TYM roku?.

Kościół od zawsze stwierdza nieważność małżeństwa (nie „unieważnia”), jeśli podczas jego zawierania nie są spełnione określone, kanoniczne warunki. Ale jeśli te warunki zaistnieją dopiero po zawarciu małżeństwa, to nie mogą być przyczyną jego rozwiązania. Bo zostało ważnie zawarte – i na zawsze.
Tak więc jeśli mężczyzna jest schizofrenikiem, to nie może zawrzeć małżeństwa. Ale jeśli już ma żonę i od tego zwariuje, to małżeństwo trwa nadal i jest ważne.
Nawet zdrada małżeńska nie czyni sakramentalnego małżeństwa nieważnym.
Obecnie najczęstszą przyczyną orzekania przez Kościół o nieważności małżeństwa jest kanon 1095 par.2 i 3, które mówią, że niezdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy mają poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich wzajemnie przekazywanych i przyjmowanych, oraz ci, którzy z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich.
W 90 proc. przypadków podstawą rozwiązania małżeństwa jest paragraf 3, który został wprowadzony do Kodeksu Prawa Kanonicznego w roku 1984, za pontyfikatu Jana Pawła II, cenionego obrońcy rodzin. Od tego czasu liczba kościelnych orzeczeń o nieważności małżeństwa wzrosła lawinowo. W Polsce z kilkudziesięciu przypadków rocznie do ok. 4 tysięcy.
Paleta przyczyn jest wprost nieograniczona. Należą do nich choroby psychiczne i wszelkiego rodzaju uzależnienia: alkoholizm, narkomania, hazard, anoreksja (!), pracoholizm (!!), uzależnienie od rodziców, niedojrzałość emocjonalna (!!!), nacisk rodziny i tak dalej, co tam komu (lub jego adwokatowi) przyjdzie do głowy. I Kościół to uwzględnia! A jak jeszcze dodać do tego zapis par.2, o braku rozeznania co do praw i obowiązków małżeńskich (tu dopiero jest o czym mówić!), to „kościelny rozwód” mamy jak w banku. Które małżeństwo ostoi się pod nawałą tylu przyczyn?
I jeszcze jedno osiągnięcie posoborowego Kościoła, tym razem Franciszka. Do 2016 roku stwierdzenie o nieważności małżeństwa nabierało mocy po przejściu w dwóch instancjach. Często w tej drugiej instancji nie przechodziło. Apelacja do Roty Rzymskiej dodatkowo komplikowała sprawę. Wszystko ciągnęło się latami. Franciszek, wychodząc jak zwykle naprzeciw potrzebom udręczonego ludu, zdecydował, że wystarczy, gdy orzeknie tylko jedna instancja i na dodatek zalecił, żeby proces nie trwał dłużej niż 6 tygodni.
Tak więc „kościelny rozwód” coraz bardziej zbliża się do swojego świeckiego odpowiednika pod względem istoty i nazwy.
Nie ma się więc co dziwić, że w internecie można napotkać takie np. reklamy jak ta:
„Unieważnimy Ślub Kościelny – Rozwody Kościelne w 45 dni
Reklama·
http://www.kancelariarozwodowa.eu/rozwód/kościelny
[numer telefonu]
Uzyskaj Unieważnienie Ślubu Kościelnego nawet w 45 dni. Darmowa konsultacja i dyskrecja. Dzięki nam, cały proces odbywa się niezwykle sprawnie i zawsze kończy się przychylnie. Przyjmujemy w Szczecinie. Wspieramy podczas procesu. Pomagamy każdej rodzinie.”
Jak widać, wszystko jest na tzw. dobrej drodze. Kodeks daje multum możliwości, problem czasu wyeliminował papież Franciszek, prawnicy czekają w dołkach startowych, reszta jest już tylko kwestią pieniędzy. Trzeba się przygotować na wydatek ok. 3 tysięcy złotych w kurii, no i na adwokata – tak cirka 30 tysięcy. Uzyskanie stwierdzenia o nieważności sakramentu, gdy małżeństwo trwa kilkadziesiąt lat i są dzieci, kosztuje więcej. Może nawet dużo, dużo więcej, ale kto bogatemu zabroni.

Arcybiskup La Platy proponuje zniesienie obowiązku niedzielnego

Abp Víctor Manuel Fernández z argentyńskiej La Platy uważa, że Kościół katolicki mógłby znieść obowiązek niedzielny. I nie chodzi tu bynajmniej o czas epidemii. Według hierarchy chodzenie na Mszę Świętą w ogóle nie musi być dla katolików konieczne.

Arcybiskup La Platy proponuje zniesienie obowiązku niedzielnego

Abp Víctor Manuel Fernández jest przez watykanistów wiązany z bliskim otoczeniem papieża Franciszka. Hierarcha został arcybiskupem z woli Ojca Świętego już kilka miesięcy po jego wstąpieniu na tron Piotrowy – w maju 2013 roku. W 2018 roku Franciszek powołał go na arcypasterza archidiecezji La Platy. Hierarcha uchodzi za jednego z głównych twórców papieskich encyklik; często nazywa się go wprost „ghost writerem” Franciszka. Rzeczywiście, głośna adhortacja Amoris laetitia, która utorowała otwarcie drogi do Komunii rozwodnikom, zawiera szereg passusów niemal żywcem wyjętych z wcześniejszych publikacji abp. Fernándeza.

Teraz arcybiskup ten zaproponował zniesienie obowiązku niedzielnego. Według hierarchy chodzenie co niedziela do Kościoła „nie jest czymś niezmiennym, czymś, czego nie można znieść”. W rozmowie z hiszpańskojęzycznym liberalnym portalem katolickim „Religión Digital” stwierdził, że w obecnej praktyce sakramentalnej Kościoła są rzeczy, które „uważamy za niezmienne, choć w rzeczywistości takie nie są”. Podobnie według hierarchy należy podejść do spowiedzi świętej, która na przestrzeni dziejów miała różne formy. Spowiedź uszna jest w jego ocenie „tylko jedną z możliwych”.

Hierarcha mówił też w wywiadzie o adhortacji posynodalnej Querida Amazonia; powiedział, że papież chciał poprzez ten dokument „wzmocnić świeckich” i rozluźnić związek między kapłaństwem a władzą w Kościele. – To propozycja, by podzielić władzę poprzez nowe posługi i funkcje świeckich, które byłyby wyposażone w autorytet – wskazał. Jak dodał abp Fernández, jak dotąd adhortacja nie przyniosła jeszcze konkretnych zmian.

Dlaczego abp. Fernándezowi przeszkadza obowiązek uczestnictwa w niedzielnej Mszy Świętej? Doprawdy trudno sobie wyobrazić, co może powodować katolickim arcybiskupem La Platy. Mówimy przecież o absolutnie fundamentalnej dla chrześcijaństwa tradycji, stanowiącej realizację nakazu wynikającego z trzeciego przykazania Dekalogu. Już Dzieje Apostolskie pouczają nas, że chrześcijanie gromadzili się w niedzielę na wspólnej Eucharystii. Jak uczy niezmienne nauczanie Kościoła katolickiego, to ona jest źródłem i centrum całego życia chrześcijańskiego.

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

To ja proponuje, żeby księża poszli do normalnej pracy, żeby mogli się utrzymać. Takich pseudopasterzy to wierni utrzymyeać nie muszą
Anna

Protegowany Franciszka i autor książki “Wylecz mnie swoimi ustami. Sztuka całowania”.
M.

To ten od uzdrawiania pocałunkami?
tamiko

Zwodziciel papieża Franciszka cieszący się zaufaniem jego. Bezczelność i podłe zwodzenie wiernych przez tego hierarchę Kościoła katolickiego w Argemtynie, dochodzi już zatem do zenitu absurdów ale pomimo to abp Víctor Manuel Fernández jest przez watykanistów wiązany z bliskim otoczeniem papieża Franciszka. To jest jakaś czysta paranoja naszych czasów bowiem w tym samym czasie ciągle słyszymy od naszych kapłanów, choćby na Jasnej Górze, jaki to papież Franciszek jest kochany. Na miły Bóg co to jest i co dzieje się z naszym Kościołem katolickim, bo bez dwóch zdań nie jest to normalne i czyste, dobre, wierne Bogu i Jego przykazaniom.
Slawomir Roch

W Argentynie Dzien Judasza trwa a tydzien dluzej musza jeszcze odtanczyc argentynskie tango.
Nick

on mówi o grzechu ciężkim, który może nim nie być!
Halo

Dlaczego podczas poprzednich pandemii nie zamknięto świata?

W XX w. mieliśmy do czynienia z dużo gorszymi w skutkach pandemiami niż obecnie. Mimo tego, rządy nie zamrażały gospodarek i nie ograniczały w tak drastyczny sposób życia publicznego. Czy dzisiejsza sytuacja ma jakiś związek z przyjętą przez WHO, nową definicją pandemii?

Śmiertelna grypa

Po pierwszej pandemii grypy w XXI wieku ogłoszonej przez WHO w latach -2009-2010 [wirus grypy A (H1N1)], wiele państw członkowskich opracowało kompleksowe plany zmniejszenia liczby zarażonych i ofiar śmiertelnych. Po raz pierwszy opracowano szczepionkę, wyprodukowano i wdrożono ją w wielu krajach już w pierwszym roku pandemii.

Podczas gdy większość przypadków grypy H1N1 była łagodna, na całym świecie szacuje się, że zginęło z jej powodu od 100 do 400 tys. osób – w pierwszym roku. Najbardziej dotknęła ona dzieci i młodych dorosłych – inaczej niż sezonowa grypa, która powoduje ciężką chorobę głównie u osób starszych lub z chorobami przewlekłymi czy kobiet w ciąży.

Trzy pandemie grypy występowały w odstępach kilku dziesięcioleci w XX wieku, z których najcięższą była tak zwana „hiszpańska grypa” (spowodowana wirusem A H1N1). Szacuje się, że w jej wyniku zmarło od 20. do 50. milionów osób w latach 1918-1919. Łagodniejsze pandemie wystąpiły następnie w latach 1957–1958 [„grypa azjatycka” spowodowana wirusem A (H2N2)] oraz w 1968 r. (grypa Hongkong) wywołana wirusem A (H3N2), która uśmierciła od 1 do nawet 4 milionów osób!

W USA w sezonie grypowym, który trwa od października do maja, CDC szacuje, że zmarło do połowy marca br. od 29 do 59 tys. osób. – Obecny sezon na grypę był trudny, ale nie osiągnął progu epidemii, komentował ekspert ds. chorób zakaźnych, Amesh A. Adalja z Centrum Bezpieczeństwa Zdrowia Johns Hopkins w Baltimore. W sezonie 2017 – 2018 z powodu grypy zmarło w USA aż 61 tys. osób, a w sezonie 2018-2019 – 34 200 osób.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że grypa zabija na świecie od 290 tys. do 650 tys. osób rocznie! Grypa może być trudniejsza do zwalczenia w przypadku określonych populacji, takich jak niemowlęta i małe dzieci, osoby starsze, z obniżoną odpornością z powodu przewlekłych chorób, takich jak HIV czy nowotwór.

Przykładowo w Polsce, jak podaje Portal healtcaremarketportal healtcaremarketxpert.com, powołując się na dane Państwowego Zakładu Higieny, na grypę w ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2020 r. zachorowało prawie 1,2 mln Polaków. W analogicznym okresie w 2019 r. chorych było 1,5 mln. W samym lutym liczba zachorowań oscylowała wokół 200 tys. tygodniowo. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2020 r. zmarły z powodu grypy 33 osoby.

Według opracowania „Ten years (2004-2014) of influenza surveillance in Northern Italy” z 2015 r., „sezonowe epidemie grypy wywoływane przez wirusy grypy A i B występują corocznie w okresie zimowym w regionach o klimacie umiarkowanym, z rocznym wskaźnikiem ataku szacowanym na 5–10 proc. u dorosłych i 20–30 proc u dzieci. Na całym świecie szacuje się, że te roczne epidemie powodują 3 do 5 milionów przypadków poważnych chorób i około 250 000 do 500 000 zgonów”. Szczególnie dużo osób choruje w Lombardii – najludniejszym regionie Italii liczącym około 10 mln osób – na grypę i zapalenie płuc.

Epidemie i pandemie w ubiegłym i obecnym wieku

Tylko w ubiegłym wieku świat borykał się z pandemią cholery w latach 1899–1923 czy hiszpańskiej grypy w 1918 r., która zaraziła mniej więcej jedną trzecią światowej populacji w owym czasie i zabiła około 50 mln osób, powodując szczególną śmiertelności wśród zdrowych młodych dorosłych.

W latach 1957–1958 grypa azjatycka wykryta w Singapurze wkrótce rozprzestrzeniła się na Chiny, Hongkong, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone, zabijając ponad milion ludzi na całym świecie. Druga fala tej grypy byłą zabójcza szczególnie dla małych dzieci, osób starszych i kobiet w ciąży. Szybko opracowana szczepionka – wg ekspertów – niewiele pomogła.

W 1961r. pandemia cholery pochodzącej z Indonezji rozprzestrzeniła się na inne części Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki w ciągu dekady i trwa do dziś. Do lat dziewięćdziesiątych wybuchała także w Ameryce Południowej. W Zimbabwe w latach 2008–2009 zabiła ona ponad 4 tys. osób. W 2016 r. w Jemenie i Haiti zabiła ponad pół miliona ludzi. Około trzech milionów osób jest zakażanych bakteriami wywołującymi cholerę każdego roku i choroba ta występuje endemicznie w blisko pięćdziesięciu krajach. Eksperci ds. zdrowia twierdzą, że jedynie lepsze warunki sanitarne mogą pomoc w jej zwalczeniu – szczepionki niekoniecznie.

W latach 1968–1969 pandemia grypy Hongkong, która dotarła również do Europy i obu Ameryk zabiła milion osób, z czego prawie połowę w Hongkongu i w większości osoby w wieku 65 lat lub starsze. Potomkowie wirusa H3N2 nadal krążą sezonowo na całym świecie.

W latach 1977 – 1980 szalała ospa, ale po trwającej prawie dwie dekady globalnej kampanii szczepień WHO oficjalnie ogłosiła, ze ​​wyeliminowano ją na całym świecie.

W 1981 r pojawiła się pandemia HIV/AIDS, która trwa do dziś. Na początku lat 90. AIDS było główną przyczyną śmierci mężczyzn w wieku od 25 do 44 lat w USA. Obecnie jest blisko czterdzieści milionów nosicieli wirusa HIV / AIDS, z czego ponad dwie trzecie z nich znajduje się w Afryce Subsaharyjskiej. Dziesiątki milionów ludzi zmarło z powodu tej choroby.

W latach 2002–2003 w Chinach pojawiła się epidemia wywołana przez koronawirusa powodującego chorobę SARS (zespół ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej – objawy nietypowego zapalania płuc: kaszel, duszność itp.). Choroba rozprzestrzeniła się na ponad 20 państw na czterech kontynentach, zarażając ponad 8 tysięcy ludzi. SARS zabiła prawie 800 osób, najwięcej w Chinach i Hongkongu, do czasu ustania wybuchu epidemii w połowie 2003 roku. Uważa się, że wirus został przeniesiony na ludzi poprzez kontakt z kotami.

Dwa lata po epidemii SARS, WHO zmieniła międzynarodowe przepisy zdrowotne, pierwotnie opracowane w 1969 r., które obowiązują wszystkie państwa członkowskie. Nowe zasady mają poprawić gotowość i reakcję na pandemię. Weszły one w życie w czerwcu 2007 r. i wymagają od państw powiadamiania WHO o potencjalnych globalnych zagrożeniach zdrowotnych. Udzielają również dyrektorowi generalnemu WHO uprawnienia do ogłoszenia zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym (PHEIC), w celu zmobilizowania globalnej reakcji.

W latach 2009–2010 pojawił się wirus świńskiej grypy, który rozprzestrzenił się na początku w Meksyku i USA. W przeciwieństwie do innych szczepów, H1N1 nieproporcjonalnie wpływał na dzieci i osoby młodsze. CDC nazwała go „pierwszą globalną pandemią grypy od czterdziestu lat”. WHO ogłosiło PHEIC w kwietniu 2009 r., a następnie w czerwcu pandemię, gdy wirus dotarł do ponad 70. krajów. W odpowiedzi niektóre państwa odradzały podróż do Ameryki Północnej, a Chiny nałożyły kwarantannę. CDC szacuje, że w ciągu pierwszego roku po wykryciu wirusa na świecie umarło od 151 700 do 575 400 osób, z tego około 12 500 w USA. Prawie 80 procent umierających miało mniej niż 65 lat. W sierpniu 2010 r. WHO ogłosiła koniec pandemii, choć szczep nadal krąży sezonowo.

W 2012 r. pojawił się koronawirus MERS (bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej) przenoszony na ludzi z wielbłądów. Jego epicentrum znajdowało się w Arabii Saudyjskiej, W 2015 r. MERS dał się we znaki mieszkańcom Korei Południowej, stamtąd rozprzestrzenił się na ponad dwadzieścia kilka krajów, wywołując zapalenie płuc. Spośród około 2500 osób, u których zdiagnozowano MERS, ponad 850 zmarło.

W maju 2014 r. dyrektor generalna WHO Margaret Chan ogłosiła alarm PHEIC w związku ze wzrostem liczby przypadków polio w Afryce i Azji. Alarm obowiązuje do dziś, a choroba ta szczególnie dotyka Afganistan, Nigerię i Pakistan.

W latach 2014–2016 w Afryce Zachodniej szalała Ebola, powodując śmierć około połowy zarażonych. Choroba dotarła do kilku państw europejskich i USA, zabijając łącznie ponad 11 tys. osób. W 2015 – 2016 wybuchła Zika w Ameryce Płd., głównie w Brazylii, chociaż wirus wykryto po raz pierwszy w latach 40. ub. wieku w Ugandzie. W lutym 2016 r. WHO ogłosiła epidemię PHEIC, a do połowy roku ponad sześćdziesiąt krajów zgłosiło przypadki wirusa, w wyniku którego tysiące kobiet urodziło dzieci z małogłowiem i innymi wadami wrodzonymi. Pomimo wezwań do odwołania Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2016 w Rio de Janeiro, przebiegły one zgodnie z planem, a WHO ogłosiła koniec epidemii w listopadzie tego samego roku.

W 2018 roku Ebola powróciła do Demokratycznej Republiki Konga i Ugandy. W lipcu WHO ogłosiła PHEIC. Wirus zaraził ponad 3400 osób, a ponad 2200 umarło. Na początku 2020 r. epidemia ustała.

Pod koniec 2019 r. w chińskiej prowincji Hubei pojawił się nowy koronawirus, który wywołuje chorobę COVID-19. WHO ogłosiła w marcu, że epidemia przerodziła się w pandemię, chociaż – jak sami eksperci WHO przyznają – trwają spory odnośnie tego, kiedy mamy do czynienia z epidemią, a kiedy z pandemią. Pandemię definiuje się jako „epidemię występującą na całym świecie lub na bardzo dużym obszarze, przekraczającą granice międzynarodowe i zwykle dotykającą dużej liczby osób”.

Zgodnie z tą definicją można powiedzieć, że pandemie występują co roku na każdej z półkul, biorąc pod uwagę, że sezonowe epidemie przekraczają granice międzynarodowe i dotykają wielu ludzi. Jednak sezonowe epidemie nie są uważane za pandemie.

W związku z chorobą COVID-19 część rządów zdecydowała się na drastyczne ograniczenie mobilności, kwarantanny i blokady, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa, powodującego w 95 proc. przypadków zarażenia łagodne objawy. W pozostałych – wymagana jest hospitalizacja i intubacja.

Agnieszka Stelmach

Patent WO2020060606: Kolejne, piekielne koorevstwo Gates’a:

«Najbardziej niepokojącym aspektem projektu jest numer patentu: 060606…»

«I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć».

 

Chodzi o centrum operacyjne, produkujące kryptowalutę, która będzie rozprowadzana wśród ludzi w zależności od ich aktywności fizycznej – pisze włoski dziennikarz i bloger Cesare Sacchetti.

Nie jest to bynajmniej produkt fantazji literackiej Isaaca Asimova, ale projekt, nad którym pracuje «Microsoft» Billa Gates’a.

26 marca 2020, w amerykańskim urzędzie patentowym (akta złożone w dniu 20 czerwca 2019) została zatwierdzona technologia opracowana przez Microsoft Technology Licensing LLC (Washington, DC), nosząca nazwę:

«WO2020060606 – CRYPTOCURRENCY SYSTEM USING BODY ACTIVITY DATA» – «SYSTEM KRYPTOWALUTOWY WYKORZYSTUJĄCY DANE DOTYCZĄCE AKTYWNOŚCI CIAŁA»

Istotą tegoż wynalazku jest stworzenie kryptowaluty, powiązanej z fizycznymi ciałami ludzi.

Przypomnijmy pokrótce czym są kryptowaluty.

Otóż cryptocurrency są walutami cyfrowymi, które są zupełnie inne niż tradycyjne monety fiat, które zna większość społeczeństwa.

Pieniądze fiat to wszystkie te waluty, takie jak euro i dolar, które są emitowane bezpośrednio przez bank centralny, który ma wyłączny monopol na tworzenie owej waluty.

Kryptowaluty natomiast opierają się na zupełnie przeciwstawnej zasadzie, jaką jest decentralizacja, gdzie nie ma instytucji mających wyłączną zdolność do tworzenia pieniądza.

Wiele z nich opiera się na technologii blockchain, tj. na łańcuchach bloków, które są ze sobą połączone.

W ramach owego łańcucha funkcjonuje swego rodzaju duża księga rachunkowa, zwana ledger, która rejestruje wszystkie transakcje dokonywane przez użytkowników kryptomonety.

Ci, którzy chcą tworzyć bitcoins od zera, mogą to zrobić wyłącznie poprzez tzw. ekstrakcję bitcoins z łańcucha transakcji.

Operacja ta jest zatem zdecentralizowana, w przeciwieństwie do klasycznych walut fiat, gdzie emisja pieniądza jest scentralizowana.

Nie wyklucza to jednak możliwości stworzenia kryptowaluty, której emisja będzie regulowana wyłącznie przez instytucję scentralizowaną, jak ostatnio zaproponował to francuski minister finansów Bruno Le Maire.

Ale dlaczego Bill Gates jest tak bardzo zainteresowany stworzeniem kryptowaluty?

Na stronie 4 prezentacji technicznej projektu «WO2020060606 – CRYPTOCURRENCY SYSTEM USING BODY ACTIVITY DATA» wyjaśnia się, jak owa waluta cyfrowa będzie funkcjonować.

Na przykład, fala mózgowa lub ciepło ciała emitowane przez użytkownika podczas wykonywania przez niego zadania przydzielonego mu przez dostawcę usług serwerowych, takiego jak oglądanie reklam czy korzystanie z niektórych usług internetowych, mogą być wykorzystywane w procesie ekstrakcji kryptowaluty. Zamiast ogromnej pracy obliczeniowej, jakiej wymagają niektóre konwencjonalne systemy kryptowalutowe, dane generowane na podstawie aktywności ciała mogą stać się dowodem wykonanej pracy, a zatem użytkownik może nieświadomie rozwiązać ten trudny problem obliczeniowy”.

Praktycznie rzecz biorąc, scentralizowany system, który tworzy tę walutę, wykrywa aktywność cielesną człowieka i rozdziela walutę zgodnie z wykonywanymi przez niego zadaniami.

«Human body activity associated with a task provided to a user may be used in a mining process of a cryptocurrency system. A server may provide a task to a device of a user which is communicatively coupled to the server. A sensor communicatively coupled to or comprised in the device of the user may sense body activity of the user. Body activity data may be generated based on the sensed body activity of the user. The cryptocurrency system communicatively coupled to the device of the user may verify if the body activity data satisfies one or more conditions set by the cryptocurrency system, and award cryptocurrency to the user whose body activity data is verified».

WO2020060606 – CRYPTOCURRENCY SYSTEM USING BODY ACTIVITY DATA

https://patentscope.wipo.int/search/en/detail.jsf?docId=WO2020060606&tab=PCTBIBLIO

https://patentscope.wipo.int/search/en/detail.jsf?docId=WO2020060606&tab=PCTDESCRIPTION

Wszyscy na świecie mogą zostać wirtualnie podłączeni do owego rodzaju Matrixa, który przydzielałby kryptowalutę jedynie tym, którzy wykonują wyznaczone czynności i którzy podłączeni są do systemu.

W technicznym wyjaśnieniu sposobu działania systemu operacyjnego podano nawet pewien rodzaj schematu.

Ludzie, znajdujący się na dole po lewej stronie, są połączeni z jednostką centralną, znajdującą się na górze po prawej stronie, zwaną „systemem kryptowalutowym”, która produkuje walutę cyfrową i rozprowadza ją za pomocą sieci komunikacyjnej.

W jaki sposób system w praktyce daje owe pieniądze podłączonym do niego użytkownikom?

Odpowiedź pojawia się w opisie technologii.

„Czujnik podłączony komunikacyjnie lub zainstalowany w urządzeniu użytkownika może wykryć aktywność ciała osoby. System kryptowalutowy podłączony do urządzenia danej osoby (telefonu komórkowego, komputera lub laptopa) może zweryfikować, czy aktywność ciała spełnia warunki wymagane przez system i przypisać kryptowalutę osobie, której aktywność ciała została zweryfikowana”.

Innymi słowy, system tworzący kryptowalutę zadecyduje, czy zapłacić danej osobie kwotę waluty cyfrowej na podstawie aktywności jej ciała czy też nie.

Jeśli system, z jakiegokolwiek powodu, uważa, że ktoś nie wykonuje prawidłowo przypisanej czynności lub nie ogląda wystarczająco dużo reklam w telewizji, osoba ta nie otrzyma niczego.

Wszyscy wkrótce możemy stać się zależni od owego systemu cyfrowego, który będzie bazą do stworzenia globalnej waluty cyfrowej.

Do podłączenia się do centrali produkującej kryptowalutę potrzebny jest telefon komórkowy lub komputer, ale skoro mówimy o Billu Gates’ie, to nie wolno nam zapomnieć o Agendzie ID2020, tj. o projekcie tożsamości cyfrowej opartym na wykorzystaniu mikrochipa, finansowanym przez ojca Microsoftu oraz przez Rockefellerów.

http://ram.neon24.pl/post/153825,zostanie-nam-helicopter-money-i-quantum-dot-tattoo

http://ram.neon24.pl/post/153656,agenda-id2020-oto-do-czego-potrzebna-jest-zydom-pandemia

Mikrochip podskórny może stanowić idealne wręcz narzędzie do podłączenia człowieka do systemu produkującego walutę globalną.

Ci, którzy będą chcieli wydawać walutę przyszłości, będą więc musieli być podłączeni do centralnego komputera, w przeciwnym razie nie będą mieli możliwości ani sprzedaży, ani kupna.

Ale najbardziej niepokojącym aspektem projektu jest numer patentu: 060606.

 

Choć wygląda to nieprawdopodobnie, ale to jest właśnie ten numer, który został wybrany.

Dla tych, którzy nie znają niniejszego numeru, należy zacytować słynny fragment z Księgi Objawienia św. Jana.

«I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć».

 

Chrystus Zmartwychwstał !!! Chrystos Woskres !!!

Droga Rodzino Cyrylo-Metodiańska!

Zbawiciel nasz Jezus Chrystus, idąc na dobrowolną mękę Krzyżową, tymi słowami zwrócił się do kobiet, które idąc za Nim płakały.

«Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: “Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?» (Mat. 23. 28)

Otóż my wszyscy grzeszni ludzie jesteśmy drzewem suchym … Co Pismo Święte mówi o naszej przyszłości. Oto, słowa Zbawiciela dotyczące naszych czasów:

“Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści.” (Mat. 24. 4-8)

Każdy kto przygląda się wydarzeniom, jakie obecnie dokonują się w świecie, bez trudu dostrzeże, że ta przepowiednia Chrystusowa wypełniła się na naszych oczach. Wojny, kataklizmy, trzęsienia ziemi, głód, potężne grady, nieustanne powodzie, to już nie nowość! Te nieszczęścia dotykają świat już od wielu lat, ale niektóre z nich nigdy jeszcze nie miały takiej siły i rozmiarów jak obecnie.

“Wszystko to jest dopiero początkiem boleści”- po tych słowach, Chrystus mówi, co będzie dalej:

“Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich, z powodu Mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.” (Mat. 24. 9-12)

Po okresie kataklizmów i innych nieszczęść, zaczną się prześladowania o których Chrystus mówi tak: “Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie.” (Mat. 24.21)

Upadek wiary, zawiść jedni wobec drugich, nienawiść, donosicielstwo …. to już stało się codzienną rzeczywistością! Przed nami jeszcze wielki ucisk, jaki właśnie się zaczyna, wygnanie i męczeńska śmierć za Chrystusa.

Z Pisma Świętego oraz przepowiedni wielu Świętych, wiemy o tym, że tuż przed końcem świata objawi się na świecie antychryst, który zwiedzie i podporządkuje sobie cały świat. Nasz Monaster już od pięciu lat regularnie informował i ostrzegał wszystkich, że antychryst, który przy pomocy siły szatana zniewoli cały świat, żyje już na świecie i dorasta do swej roli.

Pierwsza oficjalna informacja o nim, została ogłoszona na konferencji prasowej w Jerozolimie dnia pierwszego lutego 2015 roku.

Tutaj można poczytać o tym dokładniej:
>http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=16450

Później pojawiały się kolejne potwierdzenia o czym również informowaliśmy. Natomiast, w obecnym roku 2020 czołowi rabini chasydzcy, włącznie z Yaakowem Litzmanem – izraelskim ministrem zdrowia ogłosili, że ich „mesjasz” ukaże się bardzo szybko tj. na święto żydowskiej paschy.

Zacytujemy tu fragmenty wywiadu, jaki miał miejsce w połowie lutego.

Rabin Zissholtz :

„Więcej już nie podróżuję poza granice Izraela. Mesjasz jest tak blisko, że boję się, że mógłbym przegapić jego przybycie. Rabin Kaniewski powiedział, że mesjasz jest tutaj, w Izraelu, ale nie podał dokładnego czasu, kiedy on się ujawni. Oznacza to, że mesjasz jest tutaj, ale nie ma na razie jeszcze całej tej mocy, której potrzebuje, aby działać jako mesjasz.”

(Żydowski mesjasz tj. dla nas antychryst, bo prawdziwym Mesjaszem jest jedynie Jezus Chrystus!)

Rabin Zissholtz w swoim wywiadzie powiedział więcej różnych rzeczy, ale skoncentrujemy się na powyższym fragmencie.

“Mesjasz jest tutaj, ale nie ma na razie jeszcze całej tej mocy, której potrzebuje, aby działać jako Mesjasz.”

– Co jemu nie pozwala nabrać mocy?

Otóż szatanowi przeszkadzają najbardziej modlitwa i post, a w szczególności Ofiara Eucharystyczna, która w czasie Liturgii jest przynoszona na ołtarzach cerkiewnych na przebłaganie za grzechy świata. Jezus Chrystus jako człowiek mógł ofiarować siebie w imieniu całej ludzkości, a ponieważ jest Bogiem, Jego ofiara ma wartość nieskończoną, wartość jakiej nie równają się wszystkie inne modlitwy ludzi poddanych konsekwencjom grzechu pierworodnego. I tej właśnie Ofiary najbardziej boi się szatan! Ona go osłabia i pozbawia możliwości swobodnego działania!

Bracia i Siostry, musicie wiedzieć, jakie są trzy prawdziwe powody wypuszczenia na świat stworzonego w laboratorium koronowirusa. Nawiasem mówiąc, wiele autorytatywnych osób wypowiada się, że nie jest on wcale aż tak groźny, jak przedstawia to manipulująca faktami telewizja.

Pierwszym z nich była potrzeba znalezienia  P R E T E K S T U  do zamknięcia cerkwi i kościołów! Wszystkie ograniczenia w istocie rzeczy są po to, żeby ustała ofiara Eucharystyczna, a ludzie żeby się nie modlili i przez brak modlitwy, Spowiedzi i Pryczastia stali jeszcze bardziej bezbożni niż są! Po to, żeby szatan mógł swobodnie robić co chce.

Święty Paweł mówi o tym tak:

“Albowiem już działa tajemnica bezbożności. Niech tylko Ten, co teraz powstrzymuje, zostanie usunięty, wówczas ukaże się Niegodziwiec” (2 Tes. 2. 7-8)

Tym, Kto powstrzymuje, jest Jezus Chrystus, a niegodziwiec, to antychryst. Oznacza to, że gdy hierarchia usunie Jezusa Chrystusa, to wtedy szatan zatriumfuje.

W innym miejscu święty Paweł mówi o tym tak:

„Pojawieniu się jego (tj antychrysta) będzie towarzyszyć działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, działanie z wszelkim zwodzeniem, z powodu nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia.” (2 Tes. 2 7-10)

O fałszywym mesjaszu, czyli antychryście sam Jezus Chrystus mówi do żydów tak:

„Przyszedłem w Imieniu Ojca Mego i nie przyjęliście Mnie; a jeśli ów przyjdzie w imię swoje, jego przyjmiecie” (Jan 5, 43).

Odpowiedź na drugą przyczyną wprowadzenia koronawirusowego terroru daje nam święty Ławrentij Czernihowski. W swojej przepowiedni pisze on tak:

“Antychryst będzie znał wszystkie sztuczki szatańskie i będzie czynił fałszywe znaki. Zobaczy i usłyszy go cały świat jednocześnie”.

Święty Ławrentij mówił:

„Błogosławiony i wielce błogosławiony ten człowiek, który nie zapragnie i nie ujrzy wstrętnego Bogu oblicza antychrysta. Ten, kto ujrzy i usłyszy jego bluźnierczą mowę, jego obietnice wszystkich dóbr ziemskich, ten da się zwieść i wyjdzie mu na spotkanie z pokłonem. I wraz z nim zginie i będzie się palić w wiecznym ogniu”.

Obecni zaś Ojcowie zapytali Starca: „Jakże to wszystko będzie?”. Święty Starzec odrzekł ze łzami: „Na świętym miejscu będzie stała ohyda spustoszenia i pokazywała obrzydliwych zwodzicieli świata, i będą oni oszukiwać ludzi, którzy odstąpili od Boga, i będą czynić fałszywe cuda. A po nich pojawi się antychryst i cały świat ujrzy go w jednej chwili.”

Ojcowie zapytali Świętego: „Gdzie na świętym miejscu? W cerkwi?”. Przepodobny odpowiedział: „Nie w cerkwi, a w każdym domu. W kącie, gdzie stoją i wiszą teraz święte ikony, będą stały zwodzące urządzenia dla oszukiwania ludzi wielu powie: “Musimy oglądać i słuchać wiadomości”. A w wiadomościach właśnie pojawi się antychryst“

Ludzie, którzy obecnie są na siłę przetrzymywani w domu, nie mając co robić i całymi dniami oglądają telewizję, a jak powiedział św. Ławrentij – w wiadomościach pokażą ludziom antychrysta. I to jest prawdziwą przyczyna zastraszania i przetrzymywania ludzi na siłę przed telewizorami!

W związku z tym, że istnieje ogromne ryzyko objawienia się antychrysta, od dziś nie oglądajcie telewizji, nie oglądajcie wiadomości, tak samo uważajcie na filmy i wiadomości w internecie, w szczególności te publikowane przez oficjalne i antychrześcijańskie media.

“Ten, kto ujrzy i usłyszy jego bluźnierczą mowę, ten da się zwieść i wyjdzie mu na spotkanie z pokłonem.”

Siła antychrysta będzie leżała w szatanie, który użyje całej swej mocy, żeby przy pomocy pięknej mowy, cudów i wspaniałych obietnic, oszukać wszystkich nieprzygotowanych ludzi.
Zgodnie z proroctwami, będzie on wyjątkowo przystojnym człowiekiem – utalentowanym, pełnym wyrozumiałości i dobroci. Zaś po uzyskaniu władzy absolutnej, szybko zmieni się w tyrana, jakiego świat do tej pory nie widział.

Trzecią przyczyną dla jakiej wymyślono pandemonię koronowirusa jest zaczipowanie i kontrola całej ludzkości.

Dnia 18 marca 2020 roku jeden z czołowych wykonawców woli antychrysta, znany na całym świecie Bill Gates wziął udział w spotkaniu „Zapytaj mnie o wszystko” zatytułowanym „Bill Gates o COVID-19. ” Podczas tego wydarzenia Gates otwarcie przyznał światu, że planem na przyszłość jest zaszczepienie każdej osoby na szczepionką przeciw koronawirusowi, a także wszczepienie czipa umożliwiającego śledzenie.

Spotkanie z Billem Gatesem ujawniło plany globalnych przymusowych szczepień, które były przygotowywane już od dawna tyle, że nie było odpowiedniego pretekstu by je zrealizować.

Kto nie da się zaszczepić, prawdopodobnie zostanie wykluczony z reszty społeczeństwa i będzie zmuszony do trwałej izolacji. Wszystko to fachowo nazywa się: agenda ID2020, której celem jest stworzenie globalnego systemu cyfrowej identyfikacji, śledzenia i kontroli każdej osoby na ziemi.

Ten diabelski system w szybkim tempie zmierza bezpośrednio do tego, co opisane jest w Księdze Apokalipsy.

„Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi (…) I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia.” (Ap. 13. 16-17)

Testowanie ID2020 rozpoczęto już w Bangladeszu, umieszczając cyfrowe identyfikatory w ciałach noworodków wraz z ich pierwszym szczepieniem.

Bracia i Siostry, wg niektórych danych, antychryst może z pełną perfidią i bezczelnością, objawić się nie w czasie żydowskiej Paschy (tj 16 kwietnia), ale w tą sobotę lub niedzielę na nasze jedynie prawdziwe święta Zmartwychwstania Chrystusowego. Zrobi to złośliwie rzucając wyzwanie Prawosławnym oraz po to, żeby bardziej zbluźnić przeciw prawdziwemu Bogu!

Jeśli zaś, to się jeszcze teraz nie dokona, będzie to oznaczało wielkie Boże miłosierdzie nad nami i darowanie nam jeszcze odrobiny czasu na pokajanie i lepsze przygotowanie.

Jeśli antychryst się ukaże, będzie to oznaczało, że koniec świata jest już bardzo blisko i nastąpił czas, kiedy każdy jeden człowiek na ziemi musi dokonać wyboru po której stronie stanie. Czy po stronie Boga? Czy po stronie resztek wygodnego i zgniłego świata oraz antychrysta, który będzie wszystkich zwodził i zastraszał?

Bracia i Siostry, czy przyjmiecie tą szczepionkę, która Was zaczipuje, a możliwe, że również wprowadzi w organizmy jakąś kolejną chorobę lub truciznę, po to, żeby w odpowiednim momencie uśmiercić miliardy ludzi?

Czy macie siłę, żeby nie wyprzeć się swojej wiary i nie przyjąć diabelskiego znaku 666?

Czy macie siłę i odwagę, tak jak pierwsi Chrześcijanie oddać życie za Chrystusa?

Czy macie w sobie tyle wiary i miłości do Boga, aby zostawić majątek, pracę, życiowe wygody i w zamian za to wybrać poniewierkę w głodzie, chłodzie, poniżeniu i samotności?

Co zrobicie gdy duchowni powiedzą wam, że wasze obawy są błędne i zupełnie niepotrzebne, ponieważ fałszywy mesjasz będzie się jawił jako wzór dobroci i miłości i że trzeba poddać się tej szatańskiej władzy, aby przeżyć?

Co zrobicie, gdy wasi bliscy przyjmą liczbę bestii i będą was zmuszać do tego samego?? czy będziecie mieli siłę, żeby odejść od nich i sprzeciwić się zdradzie Boga?

Wiemy, że Bóg nigdy nie opuści wiernych Jemu ludzi, jednak każdy z Was musi się wykazać wiarą, nie jakąś tam przeciętną, ale wielką, gorącą i zdecydowaną!

Czas ostatecznej próby jest już się rozpoczął. Wielu ludzi naiwnie myśli sobie, że kwarantanna minie i wszystko wróci do starego porządku … Niestety już nie wróci! Będzie już tylko gorzej, gorzej i gorzej …

Pamiętajcie, że nade wszystko najważniejsze nie jest przedłużenie swojego życia tutaj na ziemi, ale uratowanie swej duszy przed potępieniem wiecznym!

„Kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z Mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mat. 16. 25-26)

Za chwilowe ulgi i możliwość przeżycia nie sprzedawajcie swojej duszy, gdyż nasz krótki okres życia na ziemi jest samą marnością, a przed nami czeka wieczność i Sąd Boży!

Bójcie się bez porównania bardziej Boga, który nie wybaczy ludziom zdrady, niż prześladowców, którzy dziś są groźni i straszni, ale ich czas jest krótki i wkrótce zostaną starci z ziemi przez Bożą sprawiedliwość! Bóg dopuścił na świat te nieszczęścia jako karę za niezliczone ludzkie grzechy, a w szczególności za niewiarę i zdradę Boga!

Ludzie, których serce już odeszło od Boga, poddadzą się szatanowi, a ci którzy są wierni Bogu będą mogli udoskonalić się w prześladowaniach i potwierdzić swoją wiarę trudem i krwią, a za swój podwig osiągną zbawienie.

Panowanie antychrysta będzie trwało przez 3,5 roku, a jaki będzie finał, oznajmia nam Bóg przez Pismo Święte.

„Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość” (J. 16,20)

„Kto krzywdzi, niech jeszcze krzywdę wyrządzi, i plugawy niech się jeszcze splugawi, a sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci! Oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze mną, by tak każdemu odpłacić, jaka jest jego praca.” (Ap. 22 11- 12)

„Usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: «Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie “BOGIEM Z NIMI”. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły».

I rzekł Zasiadający na tronie: «Oto czynię wszystko nowe».

I mówi: «Napisz: Słowa te wiarygodne są i prawdziwe».

I rzekł mi: «Stało się. Jam Alfa i Omega, Początek i Koniec. Ja pragnącemu dam darmo pić ze źródła wody życia. Zwycięzca to odziedziczy i będę Bogiem dla niego, a on dla mnie będzie synem. A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelkich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga».” (Ap. 21. 3- 8)

Bracia i Siostry, szczególnie gorliwie módlcie się do Przenajświętszej Bogurodzicy, Która nie zostawi bez pomocy i opieki ludzi wiernych Bogu. Nawet gdyby prześladowania były straszne, to pamiętajcie, że Bóg jest wszechmocny i uratuje każdego człowieka, który szczerze będzie się kajał za grzechy i błagał o Bożą pomoc!

Pamiętajcie, “kto z Bogiem – temu Bóg dopomoże”, a “kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”

Mnisi Monasteru Św. Cyryla i Metodego

*                        *                         *

Na koniec przypominamy proroctwo świętego Ławrentia Czerhihowskiego odnośnie czasów ostatecznych i antychrysta.

„Zdobywszy obfitość łaski Przenajświętszego Ducha Bożego Starzec Ławrentij często rozmawiał ze swoimi dziećmi duchowymi o czasach ostatecznych, uprzedzał, że trzeba być czujnymi i ostrożnymi, gdyż antychryst jest blisko.

Batiuszka mówił: „Teraz jeszcze głosujemy – to nic takiego, nie głosujemy jeszcze za jednym na cały świat. Ale gdy będą głosować tylko za jednym – to będzie właśnie sam antychryst, głosować wtedy nie wolno”.

O nadchodzącym antychryście oświecony Świętym Duchem Starzec mówił takie słowa: „Będzie czas, gdy będą chodzić, aby podpisać się za jednym królem na całej ziemi. I będą dokładnie spisywać ludzi. Wejdą do domu – a tam mąż, żona i dzieci. I żona zacznie namawiać małżonka: “Chodź, podpiszemy się, mamy dzieci, przecież niczego dla nich nie kupisz”. A mąż powie: “Ty rób jak chcesz, a ja jestem gotów umrzeć, lecz za antychrystem głosować nie będę”. Taki jest poruszający obraz przyszłości.

“Przyjdzie czas – mówił Przepodobny ojciec Ławrentij – gdy nawet nieczynne (zamknięte) świątynie będą odbudowywać, urządzać nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz. Będą złocić kopuły, zarówno świątyń, jak i dzwonnic. A gdy wszystko to zakończą przyjdzie czas, gdy zakróluje antychryst. Módlcie się, żeby Bóg przedłużył nam jeszcze teraźniejszy czas, dla umocnienia, gdyż oczekuje nas czas straszny. Widzicie, jak podstępnie wszystko jest przygotowywane? Wszystkie świątynie będą bardzo pięknie wykończone, tak, jak nigdy – lecz nie będzie wolno chodzić do tych świątyń.

Antychryst będzie koronowany na króla we wspaniałej świątyni jerozolimskiej. Każdy człowiek będzie mógł swobodnie wjeżdżać i wyjeżdżać z Jerozolimy. Lecz wtedy starajcie się nie jeździć, gdyż wszystko będzie zrobione tak, by człowieka omamić.

Antychryst będzie pochodził od rozpustnej Żydówki, zajmującej się rozpustą w dwunastym pokoleniu. Już jako dziecko będzie bardzo zdolny i inteligentny, a szczególnie od tej chwili, gdy będąc chłopcem dwunastoletnim, w czasie spaceru z matką po ogrodzie, spotka się z szatanem, który wyjdzie z samej otchłani i wejdzie w niego.

Chłopiec zadrży ze strachu, a szatan powie: “Nie bój się, będę ci pomagał”. I z tego dziecka dojrzeje antychryst w obrazie ludzkim.

Z Nieba zstąpią prorocy — Henoch i Eliasz, którzy także będą mówić wszystkim, że przyszedł antychryst: “To antychryst, nie wierzcie mu”. I zabije on proroków, lecz oni zmartwychwstaną i wstąpią do Nieba.

Antychryst będzie znał wszystkie sztuczki szatańskie i będzie czynił fałszywe znaki. Zobaczy i usłyszy go cały świat jednocześnie”. Święty Ławrentij mówił: „Błogosławiony i wielce błogosławiony ten człowiek, który nie zapragnie i nie ujrzy wstrętnego Bogu oblicza antychrysta. Ten, kto ujrzy i usłyszy jego bluźnierczą mowę, jego obietnice wszystkich dóbr ziemskich, ten da się zwieść i wyjdzie mu na spotkanie z pokłonem. I wraz z nim zginie i będzie się palić w wiecznym ogniu”.

Obecni zaś Ojcowie zapytali Starca: „Jakże to wszystko będzie?”. Święty Starzec odrzekł ze łzami: „Na świętym miejscu będzie stała ohyda spustoszenia i pokazywała obrzydliwych zwodzicieli świata, i będą oni oszukiwać ludzi, którzy odstąpili od Boga, i będą czynić fałszywe cuda. A po nich pojawi się antychryst i cały świat ujrzy go w jednej chwili.

Ojcowie zapytali Świętego: „Gdzie na świętym miejscu? W cerkwi?” Przepodobny odpowiedział: „Nie w cerkwi, a w każdym domu. W kącie, gdzie stoją i wiszą teraz święte ikony, będą stały zwodzące urządzenia dla oszukiwania ludzi wielu powie: “Musimy oglądać i słuchać wiadomości” A w wiadomościach właśnie pojawi się antychryst.

„Będzie on swoich ludzi ‘pieczętować” pieczęciami. Będzie nienawidził chrześcijan. Zaczną się ostatnie prześladowania każdej duszy chrześcijańskiej, która odmówi przyjęcia pieczęci szatana… Chrześcijanie nie będą mogli niczego kupić, ani sprzedać. Ale nie wpadajcie w beznadziejność: Bóg nie zostawi swoich dzieci… Bać się nie trzeba!

Będą cerkwie, ale prawosławnemu chrześcijaninowi nie wolno będzie wolno do nich chodzić, gdyż nie będzie tam przynoszona Bezkrwawa Ofiara Jezusa Chrystusa, lecz będzie tam cały zbór szatański…

Powtarzam jeszcze raz: nie wolno chodzić do tych świątyń, łaski Bożej w nich nie będzie”.
Chrześcijan będą uśmiercać, albo zsyłać na miejsca pustynne. Lecz Bóg będzie pomagał i będzie żywił swoich wyznawców.

Żydów też będą zganiać w jedno miejsce. Niektórzy Żydzi, którzy prawdziwie żyli według zakonu mojżeszowego, nie przyjmą pieczęci antychrysta. Będą wyczekiwać i przyglądać się jego czynom. Wiedzą, że ich przodkowie nie uznali Chrystusa za Mesjasza, a tutaj Bóg tak da, że otworzą się im oczy i nie przyjmą pieczęci szatana, a uznają Chrystusa i będą królować z Chrystusem.

Cały zaś słaby lud pójdzie za szatanem, i gdy ziemia nie da urodzaju, ludzie pójdą do niego z prośbą o chleb, lecz on odpowie: “Ziemia nie rodzi chleba. Niczego nie mogę uczynić”. Wody także nie będzie, wszystkie rzeki i jeziora wyschną. „To nieszczęście będzie trwało trzy i pół roku, lecz z powodu Swoich wybranych Bóg skróci te dni.

Będą w tych dniach jeszcze mocni bojownicy, filary Prawosławia, którzy znajdą się pod silnym działaniem serdecznej modlitwy Jezusowej. I Bóg będzie chronił ich Swoją Wszechmocną Łaską, i nie będą oni widzieli tych fałszywych znaków, które zostaną przygotowane dla wszystkich ludzi.

„Będzie wojna – kontynuował Batiuszka – i tam, gdzie ona przejdzie – ludzi nie będzie. Lecz przed tym Bóg ludziom słabym pośle niewielkie choroby – i umrą. A przy antychryście śmierci nie będzie. I trzecia wojna światowa będzie nie dla pokajania, a dla wyniszczenia”.

„Remonty świątyń będą trwały do samego przyjścia antychrysta, i wszędzie będzie niebywałe piękno, – mówił Starzec – lecz wy w remontach naszej cerkwi bądźcie umiarkowani, jeśli chodzi o jej zewnętrzny wygląd. Więcej się módlcie, chodźcie do cerkwi póki jest możliwość, szczególnie na Liturgię, na której przynoszona jest Bezkrwawa Ofiara za grzechy całego świata. Częściej się spowiadajcie i przyjmujcie Ciało i Krew Chrystusa i Bóg was umocni.

Przepodobny Ojciec Ławrencjusz niejednokrotnie powtarzał,że do piekła ludzie idą w takiej ilości, jak do cerkwi w czasie święta, natomiast do raju – jak ludzie do cerkwi w zwykły, powszedni dzień.

„Piekło jest tak nabite ludźmi, jak beczka śledziami – mówił starzec Ławrencjusz. Dzieci go pocieszały, a on mówił przez łzy: – Wy tego nie widzicie. Gdybyście widzieli, byłoby wam ich ogromnie żal!”

A w czasach ostatecznych piekło napełni się młodymi ludźmi.”

http://wiadomosci.monasterujkowice.pl

Nie został wskrzeszony – zmartwychwstał!

Zmartwychwstanie reprezentuje wieczny i ostateczny triumf naszego Pana Jezusa Chrystusa, całkowitą klęskę Jego przeciwników i jest największym argumentem naszej wiary. Św. Paweł powiedział, że gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, próżna byłaby nasza wiara. To na nadprzyrodzonym fakcie Zmartwychwstania opierają się fundamenty naszej wiary. Poświęćmy zatem tak ważnej sprawie nasze dzisiejsze rozważania.

Nie został wskrzeszony - zmartwychwstał!

*  *  *

Chrystus, nasz Pan, nie został wskrzeszony: zmartwychwstał. Łazarz został wskrzeszony z martwych. Ktoś inny, czyli Pan Jezus, wezwał go z otchłani śmierci do życia. Naszego Boskiego Odkupiciela nikt nie wskrzeszał: On zmartwychwstał własną mocą. Nie potrzebował, aby ktokolwiek wezwał Go do życia. Wziął je sobie ponownie, gdy tego zechciał.

Wszystko to, co odnosi się do naszego Pana, ma swoje analogiczne zastosowanie w Świętym Kościele Katolickim. Często w historii Kościoła widzimy, że ilekroć zdawał się on być nieodwołalnie zgubiony, a wszystkie symptomy zbliżającej się katastrofy zdawały się podminowywać jego organizm, zawsze następowały wydarzenia, które go podtrzymywały przy życiu wbrew wszelkim oczekiwaniom jego wrogów. Co ciekawe, czasami to nie przyjaciele Świętego Kościoła przychodzą mu z pomocą, tylko właśnie jego wrogowie. Czyż właśnie w tak pełnej niepokoju epoce, jaką dla katolicyzmu były czasy Napoleona, nie miał miejsca przedziwny epizod obrad konklawe, które wybrało Piusa VII pod ochroną wojsk rosyjskich, schizmatyckich przecież i podporządkowanych schizmatyckiemu władcy? W Rosji praktykowanie religii katolickiej było skrępowane wieloma zakazami na tysiąc sposobów. Wojska tego kraju zapewniały tymczasem we Włoszech wolny wybór papieża, właśnie w momencie, gdy wakat na tronie Piotrowym przyniósłby Świętemu Kościołowi, z punktu widzenia ludzkiego, takie szkody, z których być może nigdy nie mógłby się już podnieść.

Takie są cudowne środki, do jakich ucieka się Opatrzność, aby pokazać, że to Ona sprawuje najwyższą władzę nad wszystkimi rzeczami. Jednakże nie myślmy, że Kościół zawdzięcza swoje ocalenie Konstantynowi, Karolowi Wielkiemu, Janowi Austriackiemu czy wojskom rosyjskim. Bowiem nawet wtedy, gdy zdaje się on być zupełnie opuszczony, a nawet wówczas, gdy zdaje się brakować mu tych najbardziej niezbędnych zwycięskich środków ziemskiego porządku, bądźmy pewni, że Święty Kościół nie zginie. Tak jak Pan nasz Jezus Chrystus, podniesie się On własnymi siłami, siłami Boskimi. I im bardziej niewytłumaczalne, z ludzkiego punktu widzenia, pozorne zmartwychwstanie Kościoła – pozorne zaznaczmy, ponieważ śmierć Kościoła nigdy nie będzie rzeczywista, w przeciwieństwie do śmierci naszego Pana – tym chwalebniejsze będzie zwycięstwo.

Zatem w tych ciemnych i pełnych zamętu dniach – ufajmy. Lecz ufajmy nie w potęgę takiego czy innego mocarstwa, tego czy innego człowieka, ten czy inny kierunek ideologiczny, aby dokonać reintegracji wszystkich rzeczy w Królestwie Chrystusa, lecz w Opatrzność Bożą, która zmusi ponownie morze do rozstąpienia się, poruszy góry i zatrzęsie całą ziemią. Stałoby się tak, gdyby było to konieczne do wypełnienia się Boskiej obietnicy: „bramy piekielne go nie przemogą”.

*  *  *

Tego spokojnego przekonania o potędze Kościoła, spokojnego spokojem wynikającym z nadprzyrodzonego ducha, a nie z jakiejś obojętności czy gnuśności, możemy nabrać stojąc u stóp Matki Bożej. Tylko ona zachowała nienaruszoną wiarę, gdy wszystkie okoliczności zdawały się wskazywać na całkowitą klęskę Jej Boskiego Syna. Po zdjęciu z krzyża Ciała Chrystusa, przelaniu przez oprawców nie tylko ostatniej kropli krwi, lecz także i wody, po przekonaniu się o Jego śmierci, nie tylko poprzez świadectwo rzymskich legionistów, lecz także samych wiernych uczniów, którzy przystąpili do przygotowywania pogrzebu, po zamknięciu grobu ogromnym kamieniem, mającym być pieczęcią nie do przebycia, wszystko wydawało się stracone. Lecz Przenajświętsza Maryja Panna wierzyła i ufała. Jej wiara pozostała tak pewna, tak pełna spokoju, tak zwyczajna w tych dniach największego smutku, jak w każdej innej chwili Jej życia. Ona wiedziała, że On zmartwychwstanie. Żadna wątpliwość, nawet najmniejsza, nie zmąciła spokoju Jej ducha. To u Jej stóp zatem powinniśmy błagać aby uzyskać tę stałość wiary. I tym duchem powinno kierować się nasze najwyższe pragnienie rozwoju życia duchowego. Pośredniczka wszystkich łask, wzór wszelkich cnót, Matka Boża dla pozyskania tego nie odmówi nam żadnej łaski, o którą Ją poprosimy.

*  *  *

Wielu komentowało i… uśmiechało się mówiąc o niechęci św. Tomasza do uznania Zmartwychwstania. Być może jest w tych komentarzach nieco przesady. Ale raczej pewne jest, że dzisiaj mamy przed oczami przykłady braku wiary o wiele bardziej uporczywe niż ten, który charakteryzował Apostoła. Rzeczywiście, św. Tomasz powiedział, że musi dotknąć własnymi rękami naszego Pana, aby w Niego uwierzyć. Lecz widząc Go uwierzył, jeszcze zanim Go dotknął. Święty Augustyn widzi w początkowym oporze Apostoła zrządzenie opatrznościowe. Mówi święty Doktor z Hippony, że cały świat zawisł na palcu świętego Tomasza i że cała jego wielka skrupulatność w sprawach wiary służy za gwarancję wszystkim duszom trwożliwym we wszystkich epokach, że Zmartwychwstanie naprawdę było faktem obiektywnym, a nie wytworem rozgorączkowanej wyobraźni. W każdym razie, faktem jest, że św. Tomasz uwierzył w to, co zobaczył. A ilu jest w naszych czasach tych, co widzą i nie wierzą?

Mamy przykład tej uporczywej niewiary w tym, co mówi się na temat cudów mających miejsce w Lourdes, a także o przypadku Teresy Neumann z Ronersreuth czy Fatimie. Wiemy, że chodzi tu o ewidentne cuda. W Lourdes istnieje gabinet zaświadczeń medycznych, w którym rejestruje się wyłącznie nagłe wyleczenia prawdziwych chorób, nie jakichś urojeń, mogących być wyleczonymi za pomocą sugestii. Dowody wymagane jako potwierdzenie autentyczności choroby, to po pierwsze badanie lekarskie pacjenta, przeprowadzone zanim wejdzie on do cudownej wody, po drugie zanim się tam uda, przedstawienie dokumentów lekarskich dotyczących danego przypadku, radiografii, analiz laboratoryjnych, etc. W całym tym procesie wstępnym mogą wziąć udział dowolni lekarze, będący przejazdem w Lourdes, i mogą oni zażądać przeprowadzenia osobistego badania chorego, wyników prześwietleń i badań laboratoryjnych, które ma przy sobie. Wreszcie po stwierdzeniu przypadku wyleczenia musi on zostać poddany obserwacji w takim samym procesie, jakiemu poddane było badanie choroby. Jest ono uważane rzeczywiście za cudowne, gdy po dłuższym czasie nie nastąpi nawrót choroby. Tutaj mamy do czynienia z faktami. Sugestia? Aby wyeliminować jakąkolwiek wątpliwość w tym względzie, wskazuje się na przypadki uzdrowień, które odnotowano u małych dzieci, jeszcze nieświadomych ze względu na ich młody wiek i niemożność ulegania sugestiom. Jaka jest odpowiedź na to wszystko? Kto znajdzie w sobie tyle szlachetności, aby uczynić jak św. Tomasz, w obliczu pewnej prawdy upaść na kolana i obwieścić ją otwarcie?

Wydaje się, że Pan Jezus zwielokrotnia cuda w miarę, jak wzrasta bezbożność. Przykład Teresy Neumann, Lourdes, Fatimy, co jeszcze? Ilu ludzi wie o tych przypadkach? I kto ma odwagę przystąpić do poważnych, bezstronnych i pewnych badań, zanim zaneguje te cuda?

*  *  *

Podziw wzbudza sposób, w jaki Chrystus Pan przeniknął do zamkniętej sali, w której zgromadzeni byli Apostołowie i ukazał się tam ich oczom. Poprzez ten cud nasz Pan udowodnił, że dla Niego nie ma nieprzekraczalnych barier.

Żyjemy w epoce, w której wiele się mówi o „apostolacie przenikania”. Pragnienie pracy apostolskiej przekonało wielu świeckich apostołów o konieczności przenikania do nieodpowiednich, a nawet wręcz szkodliwych środowisk, aby zanieść tam promieniujące światło naszego Pana Jezusa Chrystusa i nawrócić dusze. Tradycja katolicka idzie w przeciwnym kierunku: żaden apostoł, nie licząc absolutnie wyjątkowych, a więc i rzadkich sytuacji, nie ma prawa wchodzić do środowisk, w których jego dusza może ponieść jakiś uszczerbek. Lecz powstaje pytanie: któż więc ma ratować owe dusze, które przebywają w środowiskach, gdzie nigdy nie sięgają wpływy katolickie, gdzie nigdy nie przenika żadne słowo, żaden przykład, żadna iskierka nadprzyrodzonego? Są już potępieni za życia? Czy już teraz przypada im w udziale piekło?

Podobnie jak nie ma murów materialnych mogących stawić opór naszemu Panu, bowiem On przenika je wszystkie nawet ich nie niszcząc, tak również nie ma barier, które powstrzymywałyby działanie łaski. Tam, gdzie walczący apostoł, z powodu obowiązku moralnego, nie może wejść, tam przenika jednak, na tysiąc sposobów, jakie tylko zna Bóg, Jego łaska. Czy to poprzez kazanie usłyszane w radio, czy dobrą książkę, która zupełnie przypadkiem dostaje się w czyjeś ręce, czy zwykły wizerunek święty, który można zobaczyć przechodząc ulicą obok czyjegoś domu. Tym wszystkim i tysiącem innych narzędzi może posłużyć się łaska Boża. I właśnie po to, aby przeniknęła ona do takich środowisk, istnieją: modlitwa, umartwienie, życie duchowe, tysiąc razy bardziej przydatne niż nieostrożne wejście tam apostoła. Złagodzą one gniew Boży. Przechylają szalę na stronę miłosierdzia. Bowiem to one przenikają do środowisk, uważanych przez wielu za odporne na działanie Boga. A hagiografia katolicka daje nam tego niezliczone przykłady. Czyż nie było przypadku wspaniałego nawrócenia, dokonanego na bezbożnym chłopaku, nagle poruszonym dobrymi uczuciami, gdy ten w czasie karnawału założył na siebie dla żartu habit św. Franciszka? To sam wybryk jego fantazji go nawrócił. Mądrość Boża może nawet wykorzystać czyjeś kpiny dla dokonania nawróceń. Lecz o te nawrócenia należy się starać. Możemy je wywalczyć bez żadnego ryzyka dla naszej duszy, łącząc nasze życie duchowe, nasze modlitwy i ofiary z nieskończonymi zasługami naszego Pana Jezusa Chrystusa. Moim zdaniem natomiast nie ma lepszego ani bardziej skutecznego apostolatu przenikania niż ten, który realizują mniszki zakonów kontemplacyjnych, zamknięte nakazem swojej Reguły Zakonnej w czterech ścianach klasztoru. Benedyktynki, kamedułki, karmelitanki, dominikanki, wizytki, klaryski, sakramentki: oto prawdziwe bohaterki apostolatu przenikania.

– A. M. D. G.

Plinio Corrêa de Oliveira


(„O Legionário”, nr 559, 25/4/1943)

Niedziela Męki Pańskiej czyli Niedziela Palmowa

Chrystus nie wjechał do Jerozolimy na ognistym rumaku, – symbolu oręża i wojny, ale na osiołku, – który jest symbolem pokoju i pokory.

Niedziela Palmowa otwiera Wielki Tydzień.

 

Nazwa  tego dnia   pochodzi  od wprowadzonego w XI w. zwyczaju święcenia palm. Liturgia   bowiem wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, bezpośrednio poprzedzający Jego Mękę i Śmierć na Krzyżu.

Witające go tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając: — „Hosanna Synowi Dawidowemu”.

O   uroczystym   wjeździe   Pana   Jezusa   do   Jerozolimy piszą wszyscy czterej Ewangeliści.   — Samo  to świadczy, —   jak wielką  rangę  przywiązują  do  tego wydarzenia z życia Jezusa Chrystusa.

Pierwsze   wzmianki   o   formowaniu   się   Wielkiego  Tygodnia znajdują się w pamiętniku słynnej pątniczki  —  Egerii.

Świadczą   one   o   formowaniu się liturgii dwutorowo   — z jednej strony akcentowano wydarzenia z  życia Chrystusa — (Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie), —  z   drugiej   zaś  nadawano   charakter   historyczny, wiążąc wydarzenia z datami.

W  procesji uczestniczyło wiele dzieci, śpiewano radosne pieśni. —  W czasach późniejszych procesje przyjęły się na Wschodzie.  Wprowadzano   po  woli elementy dramaturgiczne. Niesiono Krzyż, biskup,  jako reprezentant Chrystusa wjeżdżał do Jerozolimy na osiołku.

Prawdopodobnie   zdecydowanie   później  zwyczaj urządzania procesji przyjął się na Zachodzie.   Otóż   za  czasów Leona Wielkiego  obchodzono Niedzielę Męki Pańskiej, ale nie było procesji, czytano natomiast uroczyście Pasję  według św. Mateusza.

Dopiero  dokumenty z IX wieku poświadczają, że obchody Niedzieli Palmowej związane były z bardzo uroczystymi procesjami.

Procesje zwykle rozpoczynały się poza miastem i podążały do kościoła. Uczniowie i dzieci rozkładali swoje płaszcze,   —  a  w chwili śpiewania Hymnu Ave Rex noster   — padali na ziemię.

W procesji niesiono Ewangelię lub Najświętszy Sakrament.  Ludzie mieli palmy, które błogosławiono.

Z   IX  wieku pochodzi Hymn Gloria laus napisany ku czci Chrystusa Króla przez Teodulfa z Orleanu,  zachowany w liturgii do dziś.

Po dojściu do kościoła odprawiano uroczystą Mszę św. o Męce Pańskiej.

Aż  do reformy z 1955 r.  istniał zwyczaj, że celebrans wychodził w Niedzielę Palmową przed kościół,  a bramę świątyni zamykano.

Kapłan   uderzał   w   nią   Krzyżem   trzykrotnie, wtedy   dopiero  brama otwierała się  i kapłan z uczestnikami procesji wstępował do wnętrza kościoła, aby odprawić Mszę świętą. Symbol   ten   miał wiernym przypominać, że  —  zamknięte niebo zostało nam otworzone dzięki zasłudze Krzyżowej Śmierci Chrystusa.

Obecnie   kapłan   w   Niedzielę   Palmową   nie   przywdziewa   szat pokutnych, — fioletowych,   — jak to było w zwyczaju dotąd,   — ale czerwone. Procesja zaś ma charakter triumfalny.

Chrystus   wkracza   do   świętego   miasta   jako   jego   Król   i  Pan,  odbiera spontaniczny hołd od mieszkańców Jerozolimy.

Przez   to Kościół chce podkreślić, że kiedy Chrystus Pan za kilka dni podejmie się tak okrutnej śmierci, — to jednak nigdy nie pozbawi się Swojego majestatu królewskiego i prawa do panowania. Przez Mękę zaś Swoją i Śmierć  —  to prawo jedynie umocni.

Godność  królewską Chrystusa Pana akcentują antyfony i pieśni, które śpiewa się w czasie rozdawania palm i procesji.

Liturgia Niedzieli Palmowej jest rozpięta między dwoma momentami:  — radosną procesją z palmami  —   oraz   czytaniem   —  jako Ewangelii  —  Męki   Pańskiej   według   jednego   z trzech Ewangelistów: Mateusza, Marka lub Łukasza  (Mękę Pańską wg św. Jana czyta się podczas liturgii Wielkiego Piątku).

W ten sposób Kościół podkreśla, że —    triumf   Chrystusa   i  Jego Ofiara są ze sobą nierozerwalnie związane.

Zwyczaj poświęcania palm wprowadzono do liturgii dopiero w wieku XI.

Wierni   przechowują je przez cały rok, aby w następnym   roku   mogły   zostać   spalone na popiół, którym są posypywane nasze głowy w Środę Popielcową.

Procesja   z   palmami   jest  z jednej strony upamiętnieniem wydarzenia sprzed wieków,  z drugiej zaś naszym kroczeniem wraz z Chrystusem   ku   ofierze,   którą   dzisiaj  jest Msza święta.

Ogłaszając   Chrystusa   Królem  —  zgadzamy się w ten sposób na to, że   —  nasza  droga do Ojca prowadzi zawsze przez Krzyż.

W   Polsce   Niedziela   Palmowa  nosiła także nazwę    Niedzieli     Kwietnej,  bo   zwykle przypada w   kwietniu,  kiedy  to pokazują się pierwsze kwiaty.

W Niedzielę Palmową  po Sumie — odbywały się  w  kościołach Przedstawienia Pasyjne.

Za   czasów   króla   Zygmunta   III  istniały   zrzeszenia aktorów-amatorów, którzy w roli Chrystusa,   Kajfasza,   Piłata,  Judasza itp.  —  chodzili  po miastach i wioskach i odtwarzali Misterium Męki Pańskiej.

Najlepiej i najwystawniej organizowały ten rodzaj przedstawienia klasztory.

Do   dnia   dzisiejszego   Pasyjne  Misteria ludowe odbywają się w każdy Wielki Tydzień w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Palmy w Polsce zastępują często gałązki wierzbowe z baziami.  Po ich poświęceniu zatyka się je za Krzyże i Obrazy,   by   strzegły  domu od nieszczęść i zapewniały błogosławieństwo Boże.  Wtykano także palmy na pola, aby Pan Bóg strzegł zasiewów i plonów przed gradem, suszą i nadmiernym deszczem.

Już   za tydzień Święta Wielkanocne,   — największe i najważniejsze święta dla wszystkich wierzących katolików.

Dzisiaj Niedziela Palmowa, która rozpoczyna najistotniejszy tydzień w kościele katolickim   —  Wielki Tydzień.

Tradycyjnie w tę niedzielę pójdziemy do kościoła z palmami, dla upamiętnienia wjazdu Chrystusa do Jerozolimy —  i jako symbol odradzającego się życia.

Fakt,   iż   tradycja   obchodzenia   Niedzieli   Palmowej   jest w Polsce tak silnie zakorzeniona  świadczy   o   wielkim  przywiązaniu ludzi do tradycji chrześcijańskiej.

Obyśmy   nie   zapominali   przekazywać   tej  Tradycji następnym pokoleniom, bowiem   to, co   w narodzie   niezniszczalne  to   historia i tradycja  przekazywana z pokolenia na pokolenia.

(…)

Poświęcenie   palm   ma   miejsce –   jak   zawsze  zresztą w starej formie rytu – przed rozpoczęciem Mszy św.  W   głównej   modlitwie   kapłan   przedstawia   Bogu   dwa   cele   obchodzenia uroczystości   wjazdu   Jezusa do Jerozolimy:   — „zwycięstwo nad wrogiem i rozmiłowanie się w uczynkach miłosierdzia”.

Co oprócz tego wyraża Niedziela Palmowa?

Niedziela   Palmowa   mówi   o zwycięstwie, ale dodatkowo w jej kontekście sprecyzowane jest,  jakie to ma być zwycięstwo.  Chrystus nie wjechał do   Jerozolimy na ognistym rumaku,   — symbolu oręża i wojny,   —  ale   na   osiołku,   który   od  najdawniejszych czasów był symbolem pokoju i pokory.

Niedziela   Palmowa  ma nam więc zasygnalizować, iż   — podążanie ścieżkami Chrystusa   w   naszym   życiu   —  jest radykalnie   odmienne od scenariuszy, uznawanych powszechnie przez doczesny świat.

Tak   jak   Chrystus   w   ten   sposób   nie   spełnił  oczekiwań Żydów,   —  którzy spodziewali się wjazdu potężnego władcy,   — tak też i my naśladując Go  — nie będziemy spełniać oczekiwań tego świata.

Dlatego   spotka   nas   niewątpliwie   ból i cierpienie,   — natomiast prawdziwe zwycięstwo czeka nas w niebieskim Jeruzalem.

Wjazd Chrystusa do Jerozolimy Pietro Lorenzetti /fresk / Galeria obrazów FineArtExpress

O, osiołku szczęściarzu, sławny stałeś się w świecie, bo w Niedzielę Palmową Boga wiozłeś na grzbiecie!

***

Na wstępie Wielkiego Tygodnia liturgia przedstawia wiernym w syntetycznym skrócie   Tajemnicę   Wielkanocną   —  przejście  przez Mękę i Krzyż do chwały Zmartwychwstania.

Procesja wskazuje na cel i owoc ofiary Zbawiciela. — Jest nim zwycięstwo nad szatanem, grzechem i śmiercią. We Mszy świętej rozważamy cenę za jaką zwycięstwo zostało osiągnięte.

Wg. nowego kalendarza liturgicznego —  jest   to 6.  niedziela Wielkiego Postu, nazywana   Niedzielą   Palmową,   czyli Męki Pańskiej,   — rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia. — Liturgia   Kościoła   wspomina uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, a także rozważa Jego Mękę

Lippi Memmo / ArtBible.org

I my dzisiaj przy śpiewie uroczystych Antyfon i Hymnów idziemy za Krzyżem, który kiedyś otworzy nam bramy nieba.

Zielone gałązki są symbolem odradzającej się przyrody i zwycięstwa życia nad śmiercią.

Poświęcone  palmy zatkniemy w naszych domach za Krzyżem  — i będą nam przypominać o zwycięstwie Chrystusa nad Szatanem.

Oczyszczenie Świątyni  (1600), El Greco

____________________________

C H W A Ł A B O G U !

 

/na zamknięte dzisiaj kościoły/

Nadchodzi starość, bo musi,

I nic się już tu nie zmieni

Choćby sto słońc zaświeciło

A księżyc się zarumienił.

Tak było, jest i będzie,

Że czas biegnie w jedną stronę

Przed czym się nie schowamy

Licząc na jakąś obronę.

Nas są miliardy z jednakowym losem

Jak gwiazd na niebie kosmosu

I wszyscy dzisiaj patrzą do jego krawędzi

Wypatrując bardziej przychylnego losu,

Jakiejś odmiany, odwrócenia zdarzeń,

Znalezienia sensu lub choćby pociechy,

Żeby rozpocząć jeszcze raz, od nowa,

Omijając pokusy, eliminując grzechy,

Tak, żeby nasze dusze odnalazły siebie,

Żeby były radosne jak skowronki na niebie

I mogły prosić Boga o łask wiele -

Na co zawsze mogą liczyć, kiedy są w potrzebie!

Dzisiaj jest smutek wielki, a nawet zwątpienie,

Kiedy szatan zarzucając swe sieci

Bierze odwet za naszej wiary miłosne  wyznania,

Pleni zarazę, tłumi  bunt i nienawiścią świeci!

Patrzy, czy dzisiaj kościół jest otwarty?

Czy ludzie się modlą, chwaląc Boga?

Oddają Mu się w opiekę, pozbywając grzechów,

Z czcią wielką, gdyż obca im jest diabelska trwoga…

 

Bo trwogi być nie może,

Kiedy Bóg jest z nami

To my z Nim żywi jesteśmy

Na wieki wieków – Ament!

 

Marian Retelski, NY- 22 marca 2020

Żydomasońska prowokacja Konferencji Episkopatu Polski.

Obraz tytułowy przedstawia wskrzeszenie Łazarza.

Kapłani posługujący wobec umierających, szczególnie w hospicjach, mają doświadczenia cudów uzdrowienia umierającego człowieka po przyjęciu sakramentów. Czasem nawrócenie i przyjęcie Komunii Świętej wystarczy, by wrócić życie człowiekowi przez medycynę skazanego na śmierć.

Jakim więc cudem Episkopat wpadł na demoniczny pomysł, by z okazji epidemii koronawirusa zachęcać wiernych do „duchowej komunii”, albo do aktów profanacji Pańskiego Ciała – Komunii na rękę. Historia ludzkości zna fakty, kiedy epidemie mijały, gdy ludzie odwracali się od grzechów, pokutowali, nawracali się i adorowali Chrystusa w Komunii Świętej. Historia świata zna świętych, których ciała nie podlegają rozkładowi. Oni przyjmując za życia z czcią Ciało Pańskie, zachowali życie wieczne i nawet ich ciała nie podległy rozkładowi.

„Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. (…) Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.” J 6, 35-n.

Jakże więc Komunia Święta mogłaby roznosić śmierć?

Święty Paweł mówi:

„Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa. Pochwalam was, bracia, za to, że we wszystkim pomni na mnie jesteście i że tak, jak wam przekazałem, zachowujecie tradycję. Chciałbym, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystus – Bóg.” 1Kor 11,1-3

Zachowywanie Tradycji jest zachowaniem prawa Apostolskiego. Zachowywanie tradycji – w Polsce tysiącletniej klękania do Komunii i przyjmowania Pańskiego Ciała na usta to zachowywanie Tradycji.

O zdrowiu ciała święty Paweł mówi:

„Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę. Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie. Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej.

Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije. Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło.” 1 Kor 11, 25-31.

Msza Święta nie jest ucztą. Kiedy skończył się posiłek, wtedy Pan Jezus ustanowił Mszę Świętą. Msza Święta nie była posiłkiem, Msza Święta była uobecnieniem Męki, Śmierci, Ciała i Krwi Chrystusa i odbyła się po wieczerzy. Nie była wieczerzą. Nie ma żadnego uzasadnienia traktowania Mszy Świętej i Ciała Pańskiego jako zwykłego posiłku, który może roznosić zarazki.

Święty Paweł mówi, co jest przyczyną śmierci i słabości chrześcijan. Jest to grzech. W kontekście Mszy Świętej jest to niegodne spożywanie Ciała i Krwi Pańskiej. Wcześniej Bóg z liście pawłowym przypomina o kościelnej hierarchii, i sam nakazuje zachowywać Tradycję, zaraz potem napomina, aby zważać na Ciało Pańskie, aby nie spożywać Go niegodnie.

Co to znaczy niegodnie? W grzechu ciężkim, to wiemy. Ale także podawanie Go na rękę jest niegodziwością, żydowską prowokacją ukazującą niewiarę polskiego Episkopatu w Ciało Chrystusa, które jest źródłem uzdrowienia fizycznego i duchowego. Znani są mistycy, którzy pożywiali się całymi latami tylko Eucharystią.

Jak można powiedzieć, że najświętsze Ciało Zbawiciela może być nośnikiem choroby?

Naturalistyczne podejście do Komunii Świętej ukazuje nam niewiarę w rzeczywiste przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew. W Gietrzwałdzie Matka Boża mówiła o uzdrowieniu, które będzie udziałem niektórych chorych, kiedy się nawrócą i będą odmawiać Różaniec. Episkopat, mając wiele duchowych narzędzi, w okresie Wielkiego Postu, kiedy powinien nawoływać do pokuty i nawrócenia, rozważania Męki Pańskiej, mógłby zarządzić ogólnopolskie pokutne dni, przepraszające Boga za pochody sodomickie, za obrazę wizerunków maryjnych, za kpinę z Mszy Świętej, za poniżenie Wiary Katolickiej i obyczajów chrześcijańskich, które dokonywały się w ubiegłym roku masowo na polskich ulicach. Naród polski zasługuje na Bożą karę, za przyzwolenie i brak reakcji na poniżanie obyczajów i czci dla Najświętszego Sakramentu. Episkopat wpadł na pomysł ograniczania rozdawania jedynego pokarmu dającego życie fizyczne i duchowe, i profanacji Ciała Pańskiego przez rozdawanie Komunii Świętej na rękę.

Episkopat chce zdiablić polski Kościół. Zamiast prowadzić do pokuty i klęczenia przed Bogiem, co byłoby sposobem na zyskanie Bożej litości, biskupi pod pozorem bezpieczeństwa chcą wprowadzać praktyki ograniczania łaski Bożej w narodzie polskim. Chcą wierzących wprowadzić pod pozorami troski o ich życie do praktyki niszczenia pobożności, profanowania Ciała Pańskiego. Wykorzystując epidemię, która Polski jeszcze nie dotknęła na skale masową, i nie wiadomo, czy jej zakres będzie w ogóle powszechny, Episkopat chce doprowadzić do niszczenia tysiącletniego polskiego obyczaju Komunii Świętej na kolanach i do ust.

We Włoszech żadne instytucje, jadłodajnie, sklepy, urzędy, kawiarnie, inne miejsca, w których ludzie się gromadzą nie zostały zamknięte, jedynym zagrożeniem dla zdrowia ludzkiego okazały się kropielnice i Komunia Święta! Żadnych kawiarni nie pozamykano, baseny działają, bary i restauracje funkcjonują, tylko na początku Wielkiego Postu katolicy w niektórych prowincjach Włoch nie mogli świętować środy popielcowej i przyjąć Komunii Świętej. Żydomasońskie sterowanie episkopatami krajów Europy widać z daleka. Na ludności dokonuje się masowej psychomanipulacji, stokrotnie podwyższa ceny maseczek ochronnych, niedługo zacznie się zarabianie na szczepionce przez koncerny farmaceutyczne, media będą nakręcać panikę, i wszyscy świetnie na tym zarobią, a kościoły się pozamyka jako jedyne miejsca zagrożenia społecznego w czasie epidemii.

Przypominamy wyczyny Episkopatu, świadczące o zdalnym sterowaniu przez masonerię:

  1. Dzień Matki w ubiegłym roku został zniszczony przez list Episkopatu o księżach pedofilach w Kościele;

  2. Święto Miłosierdzia Bożego zostało zasypane eurośmietniskiem ekologicznego nawrócenia i segregowania odpadów, w którym to liście o łasce odpustu zupełnego dla nawracających się grzeszników, przyjmujących pobożnie sakramenty ani słowa nie było.

  3. Ostatni wymysł Episkopatu: zorganizowanie kościelnej zbiórki na koszty prawne obsługi sodomitów. Można zorganizować w Kościele zbiórkę na pedała? Można.

Teraz zaś urzędnicy Episkopatu chcą sprofanować Najświętszy Sakrament wbrew kanonom Kodeksu Prawa Kanonicznego i znieść z powierzchni polskiej ziemi tysiącletni obyczaj przyjmowania Komunii Świętej na kolanach i do ust. Obyczaj ten, jako najlepsza, najpełniejsza realizacja prawa kościelnego nie ma prawa być zniesiony. Episkopat dokonuje pogwałcenia prawa kościelnego, to zaś sprowadza karę Bożą. Polacy, którzy przyłączą się do tej profanacji będą sami ściągali na siebie Bożą karę. Zamiast odsunąć zagrożenie życia epidemią, sami na nią zasłużą.

Unikanie Komunii Świętej, profanowanie Ciała Pańskiego przez branie Go na rękę, nie przyniesie ozdrowienia i zatrzymania choroby. Może wysłużyć Polakom karę Bożą, jak Sodoma i Gomora zasłużyła na ogień z nieba.

Akcja ta trwała od jakiegoś czasu. Zmiany wiary i obyczajów w Polsce mimo wszystko idą opornie. Epidemia stała się dla żydomasonerii świetną okazją do rozliczenia się w polska pobożnością eucharystyczną.

Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej (…). Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło”. 1 Kor 11.

Jeśli będziemy umierać z powodu epidemii, to nie dlatego, że przyjmowaliśmy Komunię Świętą. Jeśli będziemy brać Komunię Świętą na rękę, będziemy winni profanacji Ciała Pańskiego i pod pozorami pobożności sami będziemy deptali Ciało Chrystusa. Nie dość okazywania wzgardy Bogu przez rozdawanie Komunii przez niepoświęconych mężczyzn. Nie dość przez kobiety zakonnice, z których powinno się zedrzeć publicznie łachy, które udają, że to pokorne Boże służebnice. Nie ma mężczyzn w polskim narodzie, i kobiet mających Boga w sercu? Tak wiele się mówi o roli świeckich, ale najwyraźniej są oni potrzebni masonom tylko do rozwalania pobożności i gorszenia a nie do zachowania Tradycji Świętej i prawdziwej pobożności.

A przecież kapłani dawnych czasów wiedzieli. Bazyli Wielki uczy nas:

„Moim zdaniem trzymanie się niepisanej tradycji jest zgodne z nauką apostoła, który mówi: Pochwalam was za to, że we wszystkim pomni na mnie jesteście i że tak jak wam przekazałem zachowujecie tradycję, oraz: Trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem listu; jedną z tych tradycji jest ta, o której właśnie mówimy, a którą głosiciele nauki ustanowieni na początku przekazali swoim następcom i która zakorzeniła się w Kościele przez długotrwałą praktykę i trwała w ciągłym użyciu.

Jeśli zatem brakuje nam dowodów pisanych, a przedstawiamy wam jak w sądzie wielu świadków, to czyż nie uzyskamy od was przychylnego wyroku? Takie jest moje zdanie: Wszelki dowód opierać się będzie na zeznaniach dwóch albo trzech świadków. A jeśli dowiedziemy wam, że długi czas świadczy na naszą korzyść, czyż nie uznacie, że mamy rację twierdząc, że wasz zarzut przeciwko nam należy odrzucić? Starożytne bowiem nauki zasługują na szacunek, a ich powagę potwierdza ich dawność, niczym siwizna.”

Oraz:

Gdybyśmy odrzucili niepisane zwyczaje jako pozbawione wszelkiego znaczenia, wyrządzilibyśmy skrycie szkodę Ewangelii w jej głównych punktach, a raczej naukę katechetyczną zamienilibyśmy w puste słowa.

Kanony Ojców Greckich, Bazyli Wielki, kanony 91-92

Odrzucając więc tradycję Komunii Świętej do ust i na klęczkach, pozwalając na szafarzy świeckich i kobiety rozdające Komunię, każdy kapłan i świeccy są winni zbrodni świętokradztwa. Są winni zapaści powołań kapłańskich, gdyż nikt poważny nie idzie pełnić funkcji, które pozbawione są treści.

Do pustosłowia powołań nie będzie.

Do czytania o śmietnikach powołań nie będzie.

Do ogłaszania z ambon listów o księżach pedofilach powołań nie będzie.

Do robienia zrzutek na pedała powołań nie będzie.

Do dyskotek w kościołach powołań nie będzie.

Do profanowania przez dawanie Ciała Pańskiego do niepoświęconych rak świeckich mężczyzn i kobiet powołań nie będzie.

Jeśli nie chcemy umierać w grzechach, nie rezygnujmy z sakramentów. Jeśli oszalały proboszcz nie będzie pozwalał na usta przyjąć Komunii Świętej, siadajmy w auta i jedźmy do miejsc, gdzie przy Ołtarzu zjednoczonym z Tabernakulum Msza Święta tradycyjnie się odprawia. Dołóżmy drogi i jedźmy tam, gdzie Komunii Świętej tradycyjnie się udziela. Uciekajmy od świeckich rozdawaczy Komunii Świętej jak od zarazy. Jest to zaraza gorsza, niż epidemia koronawirusa. Koronawirus może zabrać tylko życie ciała. Niszczenie Tradycji ojców jest przeklęte przez Kościół.

Uciekajmy od diabolicznych zakonnic podających Ciało Pańskie, uciekajmy, byśmy nie zasłużyli na gniew Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Życie trwa i się kończy. Jedni żyją długo inni krócej. Młodych ludzi zabierają wypadki, nowotwory, i umrzeć po prostu trzeba.

Nie warto przed śmiercią do swych grzechów dodawać grzechy świętokradztwa, one nie zabezpieczą nas przed wirusem. One śmierci nie oddalą.

Wierzymy w Boga? Więc wiemy, że śmierć przyjdzie, a warto być gotowym na przyjście Pana i mieć serce pełne łaski Bożej, jak mądre panny, które nie martwiły się o nic jak o to, by mieć lampy duszy napełnione łaską. Starajmy się uszanować Boga i sprawiedliwie traktować Jego dary, a On zatroszczy się o nas. Odmawianie sobie sakramentów jest zawsze odmawianiem sobie jedynej rzeczy, która w momencie śmierci jest nam naprawdę potrzebna. Nie dajmy sobie zabrać Sakramentów i godnego przyjmowania Chleba Anielskiego.

To Ciało, które zachowało się od zepsucia i zamiast rozsypać się w proch, powstało z martwych i przybrało postać ciała doskonałego, nie może człowiekowi w żaden sposób ani życia ani zdrowia odebrać.

„Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6, 31-33)

Opublikowane przez Święta Tradycja versus ocean przeciwności.

Najnowsze komentarze
    036943