OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Modlitwa

Niedziela Męki Pańskiej czyli Niedziela Palmowa

Chrystus nie wjechał do Jerozolimy na ognistym rumaku, – symbolu oręża i wojny, ale na osiołku, – który jest symbolem pokoju i pokory.

Niedziela Palmowa otwiera Wielki Tydzień.

 

Nazwa  tego dnia   pochodzi  od wprowadzonego w XI w. zwyczaju święcenia palm. Liturgia   bowiem wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, bezpośrednio poprzedzający Jego Mękę i Śmierć na Krzyżu.

Witające go tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając: — „Hosanna Synowi Dawidowemu”.

O   uroczystym   wjeździe   Pana   Jezusa   do   Jerozolimy piszą wszyscy czterej Ewangeliści.   — Samo  to świadczy, —   jak wielką  rangę  przywiązują  do  tego wydarzenia z życia Jezusa Chrystusa.

Pierwsze   wzmianki   o   formowaniu   się   Wielkiego  Tygodnia znajdują się w pamiętniku słynnej pątniczki  —  Egerii.

Świadczą   one   o   formowaniu się liturgii dwutorowo   — z jednej strony akcentowano wydarzenia z  życia Chrystusa — (Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie), —  z   drugiej   zaś  nadawano   charakter   historyczny, wiążąc wydarzenia z datami.

W  procesji uczestniczyło wiele dzieci, śpiewano radosne pieśni. —  W czasach późniejszych procesje przyjęły się na Wschodzie.  Wprowadzano   po  woli elementy dramaturgiczne. Niesiono Krzyż, biskup,  jako reprezentant Chrystusa wjeżdżał do Jerozolimy na osiołku.

Prawdopodobnie   zdecydowanie   później  zwyczaj urządzania procesji przyjął się na Zachodzie.   Otóż   za  czasów Leona Wielkiego  obchodzono Niedzielę Męki Pańskiej, ale nie było procesji, czytano natomiast uroczyście Pasję  według św. Mateusza.

Dopiero  dokumenty z IX wieku poświadczają, że obchody Niedzieli Palmowej związane były z bardzo uroczystymi procesjami.

Procesje zwykle rozpoczynały się poza miastem i podążały do kościoła. Uczniowie i dzieci rozkładali swoje płaszcze,   —  a  w chwili śpiewania Hymnu Ave Rex noster   — padali na ziemię.

W procesji niesiono Ewangelię lub Najświętszy Sakrament.  Ludzie mieli palmy, które błogosławiono.

Z   IX  wieku pochodzi Hymn Gloria laus napisany ku czci Chrystusa Króla przez Teodulfa z Orleanu,  zachowany w liturgii do dziś.

Po dojściu do kościoła odprawiano uroczystą Mszę św. o Męce Pańskiej.

Aż  do reformy z 1955 r.  istniał zwyczaj, że celebrans wychodził w Niedzielę Palmową przed kościół,  a bramę świątyni zamykano.

Kapłan   uderzał   w   nią   Krzyżem   trzykrotnie, wtedy   dopiero  brama otwierała się  i kapłan z uczestnikami procesji wstępował do wnętrza kościoła, aby odprawić Mszę świętą. Symbol   ten   miał wiernym przypominać, że  —  zamknięte niebo zostało nam otworzone dzięki zasłudze Krzyżowej Śmierci Chrystusa.

Obecnie   kapłan   w   Niedzielę   Palmową   nie   przywdziewa   szat pokutnych, — fioletowych,   — jak to było w zwyczaju dotąd,   — ale czerwone. Procesja zaś ma charakter triumfalny.

Chrystus   wkracza   do   świętego   miasta   jako   jego   Król   i  Pan,  odbiera spontaniczny hołd od mieszkańców Jerozolimy.

Przez   to Kościół chce podkreślić, że kiedy Chrystus Pan za kilka dni podejmie się tak okrutnej śmierci, — to jednak nigdy nie pozbawi się Swojego majestatu królewskiego i prawa do panowania. Przez Mękę zaś Swoją i Śmierć  —  to prawo jedynie umocni.

Godność  królewską Chrystusa Pana akcentują antyfony i pieśni, które śpiewa się w czasie rozdawania palm i procesji.

Liturgia Niedzieli Palmowej jest rozpięta między dwoma momentami:  — radosną procesją z palmami  —   oraz   czytaniem   —  jako Ewangelii  —  Męki   Pańskiej   według   jednego   z trzech Ewangelistów: Mateusza, Marka lub Łukasza  (Mękę Pańską wg św. Jana czyta się podczas liturgii Wielkiego Piątku).

W ten sposób Kościół podkreśla, że —    triumf   Chrystusa   i  Jego Ofiara są ze sobą nierozerwalnie związane.

Zwyczaj poświęcania palm wprowadzono do liturgii dopiero w wieku XI.

Wierni   przechowują je przez cały rok, aby w następnym   roku   mogły   zostać   spalone na popiół, którym są posypywane nasze głowy w Środę Popielcową.

Procesja   z   palmami   jest  z jednej strony upamiętnieniem wydarzenia sprzed wieków,  z drugiej zaś naszym kroczeniem wraz z Chrystusem   ku   ofierze,   którą   dzisiaj  jest Msza święta.

Ogłaszając   Chrystusa   Królem  —  zgadzamy się w ten sposób na to, że   —  nasza  droga do Ojca prowadzi zawsze przez Krzyż.

W   Polsce   Niedziela   Palmowa  nosiła także nazwę    Niedzieli     Kwietnej,  bo   zwykle przypada w   kwietniu,  kiedy  to pokazują się pierwsze kwiaty.

W Niedzielę Palmową  po Sumie — odbywały się  w  kościołach Przedstawienia Pasyjne.

Za   czasów   króla   Zygmunta   III  istniały   zrzeszenia aktorów-amatorów, którzy w roli Chrystusa,   Kajfasza,   Piłata,  Judasza itp.  —  chodzili  po miastach i wioskach i odtwarzali Misterium Męki Pańskiej.

Najlepiej i najwystawniej organizowały ten rodzaj przedstawienia klasztory.

Do   dnia   dzisiejszego   Pasyjne  Misteria ludowe odbywają się w każdy Wielki Tydzień w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Palmy w Polsce zastępują często gałązki wierzbowe z baziami.  Po ich poświęceniu zatyka się je za Krzyże i Obrazy,   by   strzegły  domu od nieszczęść i zapewniały błogosławieństwo Boże.  Wtykano także palmy na pola, aby Pan Bóg strzegł zasiewów i plonów przed gradem, suszą i nadmiernym deszczem.

Już   za tydzień Święta Wielkanocne,   — największe i najważniejsze święta dla wszystkich wierzących katolików.

Dzisiaj Niedziela Palmowa, która rozpoczyna najistotniejszy tydzień w kościele katolickim   —  Wielki Tydzień.

Tradycyjnie w tę niedzielę pójdziemy do kościoła z palmami, dla upamiętnienia wjazdu Chrystusa do Jerozolimy —  i jako symbol odradzającego się życia.

Fakt,   iż   tradycja   obchodzenia   Niedzieli   Palmowej   jest w Polsce tak silnie zakorzeniona  świadczy   o   wielkim  przywiązaniu ludzi do tradycji chrześcijańskiej.

Obyśmy   nie   zapominali   przekazywać   tej  Tradycji następnym pokoleniom, bowiem   to, co   w narodzie   niezniszczalne  to   historia i tradycja  przekazywana z pokolenia na pokolenia.

(…)

Poświęcenie   palm   ma   miejsce –   jak   zawsze  zresztą w starej formie rytu – przed rozpoczęciem Mszy św.  W   głównej   modlitwie   kapłan   przedstawia   Bogu   dwa   cele   obchodzenia uroczystości   wjazdu   Jezusa do Jerozolimy:   — „zwycięstwo nad wrogiem i rozmiłowanie się w uczynkach miłosierdzia”.

Co oprócz tego wyraża Niedziela Palmowa?

Niedziela   Palmowa   mówi   o zwycięstwie, ale dodatkowo w jej kontekście sprecyzowane jest,  jakie to ma być zwycięstwo.  Chrystus nie wjechał do   Jerozolimy na ognistym rumaku,   — symbolu oręża i wojny,   —  ale   na   osiołku,   który   od  najdawniejszych czasów był symbolem pokoju i pokory.

Niedziela   Palmowa  ma nam więc zasygnalizować, iż   — podążanie ścieżkami Chrystusa   w   naszym   życiu   —  jest radykalnie   odmienne od scenariuszy, uznawanych powszechnie przez doczesny świat.

Tak   jak   Chrystus   w   ten   sposób   nie   spełnił  oczekiwań Żydów,   —  którzy spodziewali się wjazdu potężnego władcy,   — tak też i my naśladując Go  — nie będziemy spełniać oczekiwań tego świata.

Dlatego   spotka   nas   niewątpliwie   ból i cierpienie,   — natomiast prawdziwe zwycięstwo czeka nas w niebieskim Jeruzalem.

Wjazd Chrystusa do Jerozolimy Pietro Lorenzetti /fresk / Galeria obrazów FineArtExpress

O, osiołku szczęściarzu, sławny stałeś się w świecie, bo w Niedzielę Palmową Boga wiozłeś na grzbiecie!

***

Na wstępie Wielkiego Tygodnia liturgia przedstawia wiernym w syntetycznym skrócie   Tajemnicę   Wielkanocną   —  przejście  przez Mękę i Krzyż do chwały Zmartwychwstania.

Procesja wskazuje na cel i owoc ofiary Zbawiciela. — Jest nim zwycięstwo nad szatanem, grzechem i śmiercią. We Mszy świętej rozważamy cenę za jaką zwycięstwo zostało osiągnięte.

Wg. nowego kalendarza liturgicznego —  jest   to 6.  niedziela Wielkiego Postu, nazywana   Niedzielą   Palmową,   czyli Męki Pańskiej,   — rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia. — Liturgia   Kościoła   wspomina uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, a także rozważa Jego Mękę

Lippi Memmo / ArtBible.org

I my dzisiaj przy śpiewie uroczystych Antyfon i Hymnów idziemy za Krzyżem, który kiedyś otworzy nam bramy nieba.

Zielone gałązki są symbolem odradzającej się przyrody i zwycięstwa życia nad śmiercią.

Poświęcone  palmy zatkniemy w naszych domach za Krzyżem  — i będą nam przypominać o zwycięstwie Chrystusa nad Szatanem.

Oczyszczenie Świątyni  (1600), El Greco

____________________________

NOC CIEMNIEJE !

Trudno pominąć takie zdarzenie lub odłożyć je w niebyt, kiedy jesteśmy świadkami podstępnego przekształcania słów naszych pięknych kolęd, do tego w jeszcze piękniejszej mszy świętej, jaką jest Pasterka.

Pamiętam jeszcze z dzieciństwa kolędę /”Wśród nocnej ciszy”/, która  w czwartej zwrotce brzmi:

” I my czekamy na Ciebie, Pana,

a skoro przyjdziesz na głos kapłana,

padniemy na twarz przed Tobą,

wierząc, żeś jest pod osobą chleba i wina.”

Dzisiaj wierni,ku mojemu wielkiemu zdumieniu, śpiewają gromko /mając przed sobą tekst wyświetlany na tablicy, więc o pomyłce nie ma mowy/-”wierząc,żeś jest pod osłoną chleba i wina”.Niby nic,brzmi podobnie,tylko w istocie zmienia cały sens,który ktoś celowo wprowadził, po prostu sprotestantyzował naszą piękną kolędę, kwestionując  podstawowy kanon naszej wiary,jaką jest obecność Jezusa w Najświętrzych Sakramentach – chleba i wina.

Wynika z tego zdarzenia podstawowy wniosek: w czasie mszy świętej musimy pilnie uważać,jakie słowa modlitwy i pieśni są wypowiadane,zarówno przez kapłana jak i wiernych.Takich czasów dożyliśmy,niestety,że nawet w kościele musimy się mieć na baczności i nie obrażać Boga,wiem – przykład idzie z góry,kiedy wprowadza się do świętego miejsca figurki różnych bożków /np.Pachamana/,lub gdy kapłanowi jest obojętna  dokładna treść modlitwy,wypowiadana w naszym,/ a więc zrozumiałym/polskim języku. Nie chcę wnikać w to,czy jest to wynik błędnego tłumaczenia tekstu łacińskiego,w jakim kiedyś były wypowiadane teksty modlitwy,czy czyjaś zła wola lub niechlujstwo językowe.

Zapytałem niedawno mojego Proboszcza, dlaczego podczas Przeistoczenia, kapłan wypowiada słowa :„bierzcie i jedzcie z tego wszyscy,to jest bowiem ciało moje…” Z TEGO – należy w takim razie, ujmując to stwierdzenie w naszym języku, zadać pytanie – z czego? Jak wiemy,kłóci się to z tym,jak Jezus łamał się i rozdawał uczniom chleb,nie było tam żadnego naczynia, z którego uczniowie mieli brać chleb.I co zrobił Proboszcz /wysokich lotów modernista/? Nic,spojrzał na mnie niewidzącym wzrokiem i wzruszył ramionami.

Podczas udzielania /nie rozdawania !!!!!/Komunii Św.wierni śpiewają, myślę, że nie zdając sobie sprawy ze znaczenia słowa „skosztować”…

„Skosztujcie i zobaczcie jak dobry jest Pan”,może jestem przeczulony,ale mnie w tym momencie ciarki przechodzą po plecach, bo wiem,że w

naszym języku, skosztować” dotyczy tylko i wyłącznie jedzenia. I co dalej księże Proboszczu? Czy Komunia, której udziela mi kapłan jest jedzeniem? Podejrzewam,że w dzisiejszym modern kościele chyba tak,gdyż w dalszej części tej pieśni jest zwrot – „Panie dobry jak chleb…”

Zacząłem od przypadku /a może wypadku/ z kolędą, podałem przykłady poważniejszej natury, i pora w takim razie przejść do konkluzji.

Moim zdaniem najwyższy czas,żeby skończyć z dowolną twórczością, ktoś musi pilnować prawidłowości używanych lub tłumaczonych słów, nie tylko dlatego,że Bóg ich słucha, ale przede wszystkim dlatego, że musimy mieć świadomość, co one oznaczają i nie są durną paplaniną, bo to z pewnością Boga obraża a nam nie wystawia najlepszego świadectwa.

Nowy Kościół, jak widać, stawia nam nowe wymagania, i musimy im sprostać, dokładnie rozumiejąc, co się w nim dzieje. Szczęść Boże.

Marian 44

 

 

 

 

„Ojcze Nasz” wymaga korekty? Odpowiada ks. prof. Chrostowski

Czy należy zmienić słowa „I nie wódź nas na pokuszenie”? Nie sądzę, aby jakakolwiek zmiana była konieczna, potrzebne jest natomiast cierpliwe objaśnianie głębokiego znaczenia tej prośby. Modlitwa, odmawiana w tym brzmieniu przez setki lat, a więc miliony razy przez miliony ludzi, bardzo mocno się utrwaliła. Także w obecnym brzmieniu, kiedy jest właściwie rozumiana, jej sens jest głęboki i teologicznie poprawny – mówi w rozmowie z Arkadiuszem Stelmachem ksiądz profesor Waldemar Chrostowski komentując informacje o planach zmiany fragmentu Modlitwy Pańskiej.

W związku z doniesieniami medialnymi o sugestii Ojca Świętego Franciszka, jakoby należało zmodyfikować fragment modlitwy „Ojcze Nasz”, chcielibyśmy poprosić Księdza Profesora o komentarz. Czy należy zmienić coś w tekście Modlitwy Pańskiej?

Wszelkie sugestie dokonywania zmian w modlitwach należy przyjmować z ogromną ostrożnością. Może się bowiem okazać, że za postulatem zmiany w jednej modlitwie pójdą żądania kolejnych zmian, aż po zmiany w samym Credo. To niebezpieczeństwo jest realne, także i dlatego, że zwolennikom politycznej poprawności, mówiąc najdelikatniej, nie wszystko się w chrześcijaństwie podoba.

Jeśli chodzi o tę konkretną sprawę, czyli treść modlitwy „Ojcze Nasz”, najlepiej wrócić do Ewangelii.

Jest to Modlitwa Pańska, bo nauczył jej nas sam Pan Jezus, a więc stoi za nią Jego autorytet. Powiedział: „Kiedy się modlicie, mówcie”. Słowa tej modlitwy ważą więc bardzo wiele i trzeba się pilnie starać, żeby w rozmaitych językach, gdy ją tłumaczymy, wiernie wyrazić treść oryginału.

Oryginał modlitwy, który zachował się w kanonie Nowego Testamentu, jest w języku greckim. Zawiera najpierw wezwanie, niejako „adres”, czyli: „Ojcze Nasz, któryś jest w Niebie”, a następnie siedem próśb. Przedostatnia brzmi po grecku: „Kaí mē eisenénkes hēmás eis peirasmón”.

Słowo „peirasmós” w biblijnym języku greckim oznacza „próbę”, i „doświadczenie”, a także „pokusę”. Po polsku można tę prośbę przetłumaczyć: „I nie wystawiaj nas na próbę”, co znaczy: Boże, nie wystawiaj nas na próbę, z której nie wyszlibyśmy zwycięsko, a jeżeli ją dopuszczasz, daj nam moc do jej przezwyciężenia.

Ta grecka modlitwa z Nowego Testamentu została już w starożytności przełożona na język łaciński. Po łacinie ów werset brzmi: „Et ne nos inducas in tentationem”.

Mamy tutaj wyrażenie „temptatio”, które w języku łacińskim ma dwa zasadnicze znaczenia, a mianowicie „próba” i „pokusa”. Pochodzi od czasownika „tempto”, który ma podstawowe znaczenie „macać”, „dotykać”, a stąd „próbować”, „wystawiać na próbę” i „(wy)badać” oraz „wieść na pokuszenie”, „przerobić”. W tradycyjnym brzmieniu Modlitwy Pańskiej, jakie mamy w języku polskim oraz w innych językach, słuchać drugie znaczenie.

„Et ne nos inducas in tentationem” zostało więc w dawnym języku polskim przetłumaczone jako: „I nie wódź nas na pokuszenie”. Ten przekład może sugerować, że tym, kto nas wodzi na pokuszenie, czyli kusi, jest Bóg, co jest teologicznie niepoprawne. Jednak staropolskie „pokuszenie” znaczyło również „próba”, „trudne doświadczenie”.

Mając na względzie oryginalny, grecki sens „Nie wystawiaj nas na próbę”, nasuwa się pytanie: Czy Bóg może nas wystawiać na próbę?

Znowu wracamy do Pisma Świętego. Mamy przykład Abrahama w 22. rozdziale Księgi Rodzaju, który przeżył Bożą próbę, z której wyszedł zwycięsko. Mamy przykład Hioba, który został wystawiony na ciężką próbę, z której też wyszedł zwycięsko. Szósta prośba modlitwy „Ojcze Nasz” nawiązuje do tych starotestamentowych wzorców i przypomina postawę wielkich bohaterów wiary, którzy w trudnych okolicznościach pozostali wierni Bogu.

Czy zatem należy zmienić słowa „I nie wódź nas na pokuszenie”? Nie sądzę, aby jakakolwiek zmiana była konieczna, potrzebne jest natomiast cierpliwe objaśnianie głębokiego znaczenia tej prośby. Modlitwa, odmawiana w tym brzmieniu przez setki lat, a więc miliony razy przez miliony ludzi, bardzo mocno się utrwaliła. Także w obecnym brzmieniu, kiedy jest właściwie rozumiana, jej sens jest głęboki i teologicznie poprawny.

Papież Franciszek sugeruje jednak zmianę w brzmieniu.

Ta sprawa była już w Polsce poruszana. Dyskusja miała miejsce kilkanaście lat temu, gdy pojawił się nowy przekład Pisma Świętego dokonany przez Paulistów, tzw. Biblia Paulistów, a w nim tłumaczenie: „I nie dopuszczaj do nas pokusy”. Reakcje wówczas, tak jak dzisiaj, były różne, lecz najczęściej przeciwne wprowadzaniu jakichkolwiek zmian do modlitwy od wieków utrwalonej w polskiej tradycji.

Czyli mamy do czynienia z problemem pewnej ostrożności, jaką należałoby zachować. Mamy bowiem z jednej strony całe dziedzictwo kanonicznych modlitw, którymi Kościół posługuje się od wieków i pojawiłoby się niebezpieczeństwo, że nagle będzie jakiś nurt reformatorski i zaczniemy wnikać i korygować więcej tekstów, a to groziłoby zamętem.

W naszej wierze i pobożności utrwaliło się „I nie wódź nas na pokuszenie”. Dojrzali katolicy wiedzą o co chodzi, a ci, którzy nie rozumieją tych słów, powinni dołożyć starań, by je poprawnie rozumieć. Wszelkie próby majstrowania, jeżeli tak można powiedzieć, przy tej modlitwie są dwuznaczne. Na ich przedłużeniu, co widać w środkach masowego przekazu, chodzi nie o utwierdzanie wiary chrześcijańskiej, lecz o jej rozmywanie i rozmontowywanie. Wyjmując jedną cegiełkę z potężnej konstrukcji wiary i pobożności Kościoła stwarza się precedens do wyjmowania kolejnych cegiełek, co zresztą na rozmaite sposoby się odbywa.

Ksiądz Profesor wspomniał, że Bóg dopuszcza pewne próby i stawia nas w ich obliczu. Czy nie dałoby się również tutaj takiego porównania zrobić między tym, co Pan Jezus nauczył nas w Modlitwie Pańskiej, z tym, co sam przeżył w Ogrodzie Oliwnym, kiedy modlił się o „odsunięcie tego kielicha”, czyli próby, przed którą miał stanąć. Czy tutaj jest uprawnione porównanie, że sam Jezus był wystawiony na próbę?

Jezus, człowiek i Syn Boży, przeszedł przez wszystko, co jest udziałem Jego wyznawców – z wyjątkiem grzechu. Jezus, prawdziwy człowiek, przeżył w Ogrójcu bardzo ciężką próbę, z której wyszedł zwycięsko okazując zaufanie i posłuszeństwo Ojcu.

Szósta prośba Modlitwy Pańskiej niejako antycypuje, czyli wyprzedza to, co wydarzyło się w Ogrójcu i zostało dopełnione na Krzyżu.

Skoro już takie słowa padły, skoro już jest to elementem debaty publicznej, być może należałoby, żebyśmy nawzajem zachęcali się do pogłębienia katechezy na temat Modlitwy Pańskiej. Myślę, że jest dobra okazja ku temu, czyli Adwent.

Od 32 lat prowadzę konferencje biblijne w kościele Zwiastowania Pańskiego w Warszawie. Raz w miesiącu spotykamy się z wiernymi, których jest około pół tysiąca. Temat tegorocznych konferencji brzmi: „Biblijna medytacja nad Modlitwą Pańską”. Do tej pory, podczas dwóch kolejnych konferencji, omawialiśmy wspomniany na początku naszej rozmowy „adres”, czyli „Ojcze nasz, któryś jest w Niebie”. Na początku grudnia rozważaliśmy pierwszą prośbę, czyli „Święć się Imię Twoje”. W styczniu będzie „Przyjdź Królestwo Twoje” i tak dalej. W maju dojdziemy do prośby „I nie wódź nas na pokuszenie”.

Każda konferencja na temat poszczególnych wezwań Modlitwy Pańskiej trwa godzinę. Wszystkie konferencje są dostępne również w Internecie. Wiem, że zainteresowanie tegorocznymi konferencjami jest bardzo duże i mam odrobinę satysfakcji, że na kilka miesięcy przed tym, zanim zaczęła się obecna dyskusja, podjęliśmy pogłębioną katolicką refleksję nad modlitwą „Ojcze Nasz”.

Kiedy będzie najbliższe takie spotkanie?

15 stycznia 2018 roku o godzinie 19.15 w kościele pod wezwaniem Zwiastowania Pańskiego na ulicy Gorlickiej w Warszawie. Przedmiotem refleksji będzie, jak wspomniałem, druga prośba Modlitwy Pańskiej, czyli „Przyjdź Królestwo Twoje”.

Poprzednie konferencje są dostępne w Internecie na stronie Parafii Zwiastowania Pańskiego oraz na stronie internetowej „konferencje biblijne” z moim imieniem i nazwiskiem (http://wch-biblijne.pl/).

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Arkadiusz Stelmach

Bp Voderholzer do Francuzów: nie fałszujcie Modlitwy Pańskiej

Biskup Ratyzbony Rudolf Voderholzer przestrzega przed fałszowaniem Modlitwy Pańskiej. Słowa „…i nie wódź nas na pokuszenie” trzeba wyjaśniać, ale nie wolno ich zmieniać, co byłoby niedopuszczalnym korygowaniem naszego Pana.

Bp Voderholzer do Francuzów: nie fałszujcie Modlitwy Pańskiej

By Fridolin Leiber (1853–1912) [Public domain], via Wikimedia Commons

Ratyzboński biskup Rudolf Voderholzer ostrzegł przed próbami fałszowania Modlitwy Pańskiej. Słowa „…i nie wódź nas na pokuszenie” zostały przekazane zarówno przez św. Mateusza jak i przez św. Łukasza i nie wolno nam korygować Pana Jezusa. Jego słowa należy tłumaczyć i wyjaśniać, ale tak, by nie zaciemniać przy tym obrazu Boga.

W ocenie biskupa rzeczywistym zagrożeniem dla wiernych nie jest bynajmniej nazbyt powierzchowne rozumienie tych słów, ale raczej postępujące zakłamywanie kościelnej nauki o grzechu pierworodnym.

To ci, którzy nie chcą uzasadniać grzechu – a tym samym konieczności odkupienia człowieka – ułomnością ludzkiej wolności, czynią samego Boga odpowiedzialnym za zło, i to nie tyle nawet w sensie przyzwalania na nie, ale bycia jego przyczyną.  Stoi to tymczasem w całkowitej sprzeczności z chrześcijańskim obrazem Boga.

Krytyka biskupa jest odpowiedzią na decyzję francuskiego episkopatu, który zmienił oficjalne tłumaczenie Modlitwy Pańskiej, proponując zamiast jezusowych inne słowa:  „…i nie pozwól, byśmy ulegli pokusie”.

Zmienione francuskie tłumaczenie zostało zaaprobowane przez watykańską Kongregację ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów już w 2013 roku.

Weszło w życie w Belgii, Beninie i Togo, a od pierwszej niedzieli Adwentu będzie używane także we Francji i na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Od wiosny 2018 roku nową wersję stosować się będzie także w Szwajcarii.

Zwolennicy francuskiej zmiany przekonują, że dopiero ona oddaje to, co powiedział Jezus. Jednak, tak jak zauważył bp Voderholzer, grecki oryginał, dosłownie przetłumaczony później w Wulgacie, jest jednoznaczny i dotychczas używana wersja wiernie oddaje słowa naszego Pana.

Pach

Źródła: kath.net, katholisch.de

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

W wulgacie jest ” i nie wódź nas na pokuszenie”. Wulgata jest przekładem katolickim. Tysiąclatka zwana Biblią tysiąca błędów była redagowana przy olbrzymim wkładzie wpływowych protestantów i przy ich aktywnym udziale. Najlepsze wydanie moim zdaniem obecnie to “Biblia Pierwszego Kościoła”, z wydawnictwa Vocatio. Czyli grecka Septuaginta oraz przekład Nowego Testamentu z Wulgaty. Co ciekawe w tym przekładzie, zgodnie z prawdą nie pada słowo Żyd/żyd, bo też takiego słowa wtedy nie było.
Nasa

Aktualizacja: 2017-12-9 11:02 am

Papież Franciszek opowiedział się za zmianą w tekście Modlitwy Pańskiej. Chodzi o rezygnację ze sformułowania „I nie wódź nas na pokuszenie” i zastąpienie go bardziej precyzyjnie oddającym sens prośby.

„Nie pozwól, abym uległ pokusie”, ponieważ to ja upadam, to nie Bóg wiedzie mnie na pokuszenie, a potem patrzy, jak upadłem. Ojciec tego nie robi, ojciec pomaga ci natychmiast wstać – powiedział papież w rozmowie z włoską telewizją katolicką TV2000.

Zgodnie z sugestią Franciszka, obowiązujące dziś wezwanie należy zastąpić innym: „i nie pozwól, byśmy ulegli pokusie”. Papież zauważył, że używa się go już w niektórych kościołach francuskich.

Kwestię znaczenia tego wezwania Modlitwy Pańskiej precyzyjnie wyjaśnia Katechizm Kościoła Katolickiego. Mówi on: „Prośba ta [i nie wódź nas na pokuszenie” – red.] nawiązuje do poprzedniej, ponieważ nasze grzechy są skutkiem przyzwolenia na pokusę. Prosimy naszego Ojca, by nas nie „wodził na pokuszenie”. Pojęcie greckie, które występuje w tym miejscu, jest bardzo trudne do przetłumaczenia. Ma ono wiele znaczeń: „abyśmy nie ulegli pokusie” , „nie pozwól, byśmy doznali pokusy”. „Bóg nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi” (Jk 1, 13); przeciwnie, chce nas wszystkich wyzwolić. Prosimy Go, by nie pozwolił nam wejść na drogę, która prowadzi do grzechu. Jesteśmy zaangażowani w walkę „między ciałem a Duchem”. Prośba ta jest błaganiem o Ducha rozeznania i mocy (2846)”.

Źródło: bbc.com, Katechizm Kościoła Katolickiego

Więcej Wielkanocy!

Kwieciście kwiecień się mai,

I wszyscy podnoszą głowy
Opłukani wielkanocną pokutą,
Patrzą, stęsknieni,  z wiarą,
Że wreszcie to się stało, co jest
Niewyobrażalne, niezwykłe,
Co daje nam nadzieję…
I co teraz z tym zrobić?
Jak żyć, aby temu sprostać
I nie zawieść, nie uciec,
Do pustych słów,miazmatów,
Które już dziś nic nie znaczą
A są jedynie lichą mrzonką,
Która podnieść się nie może,
Choć wie, że trzeba wybierać
Między chcieć, a mieć.
Naznaczeni stygmatem Wielkanocy-
My wiemy, jak ważne dla Boga
Jest nasze życie, skromne,
Ale skierowane do Niego,
W swojej radości życia.
Marian Retelski
Warszawa,kwiecień 2017

Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

19 listopada w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach będzie miała miejsce wyjątkowa uroczystość.  Jej kulminacyjnym punktem będzie liturgia Mszy św. o godz. 12.00. Przed Panem Jezusem wystawionym w Najświętszym Sakramencie zostanie proklamowany Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Oto jego tekst:

Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród.

 

Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie.

 

Pragnąc uwielbić majestat Twej potęgi i chwały, z wielką wiarą i miłością wołamy: Króluj nam Chryste!

 

–       W naszych sercach  – Króluj nam Chryste!

 

–       W naszych rodzinach – Króluj nam Chryste!

 

–       W naszych parafiach – Króluj nam Chryste!

 

–       W naszych szkołach i uczelniach – Króluj nam Chryste!

 

–       W środkach społecznej komunikacji – Króluj nam Chryste!

 

–       W naszych urzędach, miejscach pracy, służby i odpoczynku – Króluj nam Chryste!

 

–       W naszych miastach i wioskach – Króluj nam Chryste!

 

–       W całym Narodzie i Państwie Polskim – Króluj nam Chryste!

 

Błogosławimy Cię i dziękujemy Ci Panie Jezu Chryste:

 

–       Za niezgłębioną Miłość Twojego Najświętszego Serca ­– Chryste nasz Królu, dziękujemy!

 

–       Za łaskę chrztu świętego i przymierze z naszym Narodem zawarte przed wiekami – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

 

–       Za macierzyńską i królewską obecność Maryi w naszych dziejach – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

 

–       Za Twoje wielkie Miłosierdzie okazywane nam stale – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

 

–       Za Twą wierność mimo naszych zdrad i słabości – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

 

Świadomi naszych win i zniewag zadanych Twemu Sercu przepraszamy za wszelkie nasze grzechy, a zwłaszcza za odwracanie się od wiary świętej, za brak miłości względem Ciebie i bliźnich. Przepraszamy Cię za narodowe grzechy społeczne, za wszelkie wady, nałogi i zniewolenia. Wyrzekamy się złego ducha i wszystkich jego spraw.

 

Pokornie poddajemy się Twemu Panowaniu i Twemu Prawu. Zobowiązujemy się porządkować całe nasze życie osobiste, rodzinne i narodowe według Twego prawa:

 

–       Przyrzekamy bronić Twej świętej czci, głosić Twą królewską chwałę –  Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

 

–       Przyrzekamy pełnić Twoją wolę i strzec prawości naszych sumień –  Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

 

–       Przyrzekamy troszczyć się o świętość naszych rodzin i chrześcijańskie wychowanie dzieci – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

 

–       Przyrzekamy budować Twoje królestwo i bronić go w naszym narodzie – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

 

–       Przyrzekamy czynnie angażować się w życie Kościoła i strzec jego praw – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

 

Jedyny Władco państw, narodów i całego stworzenia, Królu królów i Panie panujących! Zawierzamy Ci Państwo Polskie i rządzących Polską. Spraw, aby wszystkie podmioty władzy sprawowały rządy sprawiedliwie i stanowiły prawa zgodne z Prawami Twoimi.

 

Chryste Królu, z ufnością zawierzamy Twemu Miłosierdziu wszystko, co Polskę stanowi, a zwłaszcza tych członków Narodu, którzy nie podążają Twymi drogami. Obdarz ich swą łaską, oświeć mocą Ducha Świętego i wszystkich nas doprowadź do wiecznej jedności z Ojcem.

 

W imię miłości bratniej zawierzamy Tobie wszystkie narody świata, a zwłaszcza te, które stały się sprawcami naszego polskiego krzyża. Spraw, by rozpoznały w Tobie swego prawowitego Pana i Króla i wykorzystały czas dany im przez Ojca na dobrowolne poddanie się Twojemu panowaniu.

 

Panie Jezu Chryste, Królu naszych serc, racz uczynić serca nasze na wzór Najświętszego Serca Twego.

 

Niech Twój Święty Duch zstąpi i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Niech wspiera nas w realizacji zobowiązań płynących z tego narodowego aktu, chroni od zła i dokonuje naszego uświęcenia.

 

W Niepokalanym Sercu Maryi składamy nasze postanowienia i zobowiązania. Matczynej opiece Królowej Polski i wstawiennictwu świętych Patronów naszej Ojczyzny wszyscy się powierzamy.

 

Króluj nam Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie – na większą chwałę Przenajświętszej Trójcy i dla zbawienia ludzi. Spraw, aby naszą Ojczyznę i świat cały objęło Twe Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.

 

*  *  *

Oto Polska w 1050. rocznicę swego Chrztu
uroczyście uznała królowanie Jezusa Chrystusa.

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen. 

 

 Źródło: episkopat.pl

 

 

Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana Wszechświata

Król PolskiJubileuszowy Akt Przyjęcia
Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

Podczas 372. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, które miało miejsce w dniach 14-16 kwietnia 2016 r. w Gnieźnie i Poznaniu, zatwierdzono treść Aktu Intronizacyjnego, który zostanie uroczyście dokonany w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach w sobotę przed uroczystością Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Oto jego treść:

Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród.

Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie.

Pragnąc uwielbić majestat Twej potęgi i chwały, z wielką wiarą i miłością wołamy: Króluj nam Chryste!

- W naszych sercach – Króluj nam Chryste!

- W naszych rodzinach – Króluj nam Chryste!

- W naszych parafiach – Króluj nam Chryste!

- W naszych szkołach i uczelniach – Króluj nam Chryste!

- W środkach społecznej komunikacji – Króluj nam Chryste!

- W naszych urzędach, miejscach pracy, służby i odpoczynku – Króluj nam Chryste!

- W naszych miastach i wioskach – Króluj nam Chryste!

- W całym Narodzie i Państwie Polskim – Króluj nam Chryste!

Błogosławimy Cię i dziękujemy Ci Panie Jezu Chryste:

- Za niezgłębioną Miłość Twojego Najświętszego Serca – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

- Za łaskę chrztu świętego i przymierze z naszym Narodem zawarte przed wie-kami – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

- Za macierzyńską i królewską obecność Maryi w naszych dziejach – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

- Za Twoje wielkie Miłosierdzie okazywane nam stale – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

- Za Twą wierność mimo naszych zdrad i słabości – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

Świadomi naszych win i zniewag zadanych Twemu Sercu przepraszamy za wszelkie nasze grzechy, a zwłaszcza za odwracanie się od wiary świętej, za brak miłości względem Ciebie i bliźnich. Przepraszamy Cię za narodowe grzechy społeczne, za wszelkie wady, nałogi i zniewolenia. Wyrzekamy się złego ducha i wszystkich jego spraw.

Pokornie poddajemy się Twemu Panowaniu i Twemu Prawu. Zobowiązujemy się porządkować całe nasze życie osobiste, rodzinne i narodowe według Twego prawa:     – Przyrzekamy bronić Twej świętej czci, głosić Twą królewską chwałę – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

- Przyrzekamy pełnić Twoją wolę i strzec prawości naszych sumień – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

- Przyrzekamy troszczyć się o świętość naszych rodzin i chrześcijańskie wychowanie dzieci – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

- Przyrzekamy budować Twoje królestwo i bronić go w naszym narodzie – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

- Przyrzekamy czynnie angażować się w życie Kościoła i strzec jego praw - Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

Jedyny Władco państw, narodów i całego stworzenia, Królu królów i Panie panujących! Zawierzamy Ci Państwo Polskie i rządzących Polską. Spraw, aby wszystkie podmioty władzy sprawowały rządy sprawiedliwie i stanowiły prawa zgodne z Prawami Twoimi.

Chryste Królu, z ufnością zawierzamy Twemu Miłosierdziu wszystko, co Polskę stanowi, a zwłaszcza tych członków Narodu, którzy nie podążają Twymi drogami. Obdarz ich swą łaską, oświeć mocą Ducha Świętego i wszystkich nas doprowadź do wiecznej jedności z Ojcem.

W imię miłości bratniej zawierzamy Tobie wszystkie narody świata, a zwłaszcza te, które stały się sprawcami naszego polskiego krzyża. Spraw, by rozpoznały w Tobie swego prawowitego Pana i Króla i wykorzystały czas dany im przez Ojca na dobrowolne poddanie się Twojemu panowaniu.

Panie Jezu Chryste, Królu naszych serc, racz uczynić serca nasze na wzór Najświętszego Serca Twego.

Niech Twój Święty Duch zstąpi i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Niech wspiera nas w realizacji zobowiązań płynących z tego narodowego aktu, chroni od zła i dokonuje naszego uświęcenia.

W Niepokalanym Sercu Maryi składamy nasze postanowienia i zobowiązania. Matczynej opiece Królowej Polski i wstawiennictwu świętych. Patronów naszej Ojczyzny wszyscy się powierzamy.

Króluj nam Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie – na większą chwałę Przenajświętszej Trójcy i dla zbawienia ludzi. Spraw, aby naszą Ojczyznę i świat cały objęło Twe Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.

 

 

* * *

 

Oto Polska w 1050. rocznicę swego Chrztu
uroczyście uznała królowanie Jezusa Chrystusa.

 

 

 

 

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

 

Hańba Smoleńska

Już VI lat przyszło nam żyć z myślą, że może uda się wyjaśnić przebieg tej straszliwej zbrodni, którą dla celów, jakie tej tragedii  stawiano, umiejscowiono na lotnisku w Smoleńsku.

Próbował zmierzyć się z tym problemem Zespół Parlamentarny, pod przewodnictwem obecnego Ministra Obrony Narodowej, Pana Antoniego Macierewicza, który pewnie nie zdaje sobie sprawy, że zmałpowany po czasach PRL-u tytuł – narodowej- zobowiązuje do czegoś więcej, niż zapraszanie obcych wojsk na terytorium Polski. Już to wielokrotnie przerabialiśmy, z wiadomym skutkiem. Zespół ten, chyba nieprzypadkowo, nie otrzymał odpowiednich uprawnień śledczych, a więc marnował czas i bałamucił propagandowo Polaków, udając, że coś bada i wyjaśnia.Efekty tego są raczej mizerne, żeby nie powiedzieć  żadne. Zaświtała jednak  nadzieja na „zmianę” tej sytuacji, kiedy znękany Naród, oddał władzę większościową  w ręce PiS – u, który obiecywał, na comiesięcznych manifestacjach, że tę zbrodnię, zwaną wcześniej katastrofą, następnie po kilkuletnim namyśle, zamachem,ale nadal koniecznie „Smoleńskim”. J.Kaczyński, używał  określenia, że prawda może, czy jest, porażająca. Ale jaka to prawda, Panie Prezesie? Czy my nie powinniśmy jej znać, a choćby rodziny zamordowanych?

Minęły miesiące, kiedy wiarygodność i uczciwość PiS-u została  poddana próbie, bo przecież powołanie jakiejś „podkomisji” nie spełnia tego zadania, jakie choćby mogłaby spełnić komisja parlamentarna, ze wszystkimi uprawnieniami procesowymi. Co stoi temu na przeszkodzie- nie wiadomo, kogo teraz o to pytać, kiedy nikt nie myśli poważnie o wyjaśnieniu tej tragedii i ukaraniu winnych.

Znów przetoczą się przez Polskę rocznicowe obchody, msze,marsze, i inne uroczystości ponownie zniewolonego Narodu, któremu tą zbrodnią wypowiedziano wojnę.Pozostaje pytanie – kto? Widać, że jeszcze na odpowiedź  przyjdzie nam długo czekać, niestety.A kiedy się już pojawi,  będzie  dla nas za późno, i pewnie właśnie o to chodzi.

Wydawać by się mogło, ze sprawa jest dziecinnie prosta, wystarczy uważnie przyjrzeć się jednemu z wielu zdjęć. Widać wyraźnie, że jest to tylny statecznik, uprzednio rozczłonkowany i rzucony z góry w krzaki.Przy odrobinie wyobraźni można założyć, zdaniem inscenizatorów, że ten ciężki kawałek metalu pędził z prędkością ponad 200 km/godz, upadł w krzaki /nie uszkadzając żadnego/i jeszcze zdążył, tak jak wiele innych elementów samolotu,

pokropić się dość równomiernie błotem. To dopiero trzeba być naiwnym, żeby tak niechlujnie wykonaną inscenizację uznać za zdarzenie realne. To właśnie jest hańba, że dajemy sobie wmówić coś, czego tam nie było, i powtarzanie tego choćby tysiące razy, nic tu nie zmieni, obraz nie kłamie, w odróżnieniu od wszystkich komisji i ekspertów.

Pozostaje nam jedynie modlić się za dusze pomordowanych, i prosić Boga, aby był dla nas miłosierny i oszczędził nam takich tragedii, a naszym wrogom, dzieciom szatana, pokrzyżował  zbrodnicze plany.

 

aa

Najnowsze komentarze
    034487