OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Kabala

Kabała, czyli nauka ezoteryczna

”Żydowska Kabała jest zbiorem ezoterycznych nauk mających na celu wyjaśnienie związku między Bogiem, niezmiennym, wiecznym i tajemniczym Ein Sof („Nieskończonym ”) [Bogiem przed stworzeniem światów], a śmiertelnym i skończonym wszechświatem (stworzeniem Bożym).” *8

Kabała opiera się na przekonaniu, że Bóg stworzył świat poprzez język mówiony, łącząc liczbę z literą i ze słowem. Wyraża się to w podstawowym tekście Kabały, Sepher Yetzirah lub w języku angielskim, w Księdze Formacji, która w pierwszym akapicie, w odniesieniu do Boga tworzącego świat, stwierdza, że „stworzył swój Wszechświat trzema formami wyrazu: Liczby, Litery i Słowa”. To przekonanie o stworzeniu z Księgi Formacji jest zgodne z początkiem Pisma Świętego, które rozpoczyna się od Księgi Rodzaju, gdzie Bóg przemawia świat do istnienia w ciągu sześciu ponumerowanych dni, zanim odpocznie w siódmym dniu i uczyni go świętym.” *9

„Po podboju Jerozolimy dla Kościoła katolickiego, templariusze uzyskali dostęp do mądrości Kabały i przekazali wiedzę Kościołowi w Europie, po czym wiedza kabalistyczna rozprzestrzeniła się pośród szlachty/arystokracji.  Stąd wywodzi się określenie „kabała” [cabal] termin wywodzący się z Kabały [kabbalah]. Według definicji „kabała”[cabal] (w polskim znaczeniu „klika”  czy „koteria”), to tajna polityczna klika lub frakcja.

Kabała jest wiedzą, która od początku miała być utrzymywana w tajemnicy, i historycznie była wyłączna dla tych, którzy są powszechnie określani jako elity, jak faraonowie, królowie, królowe, papieże, a ostatnio także premierzy i prezydenci. W książce Donalda Trumpa, „The Way to the Top”, na stronie 188, napisano, że jego nauczyciel kabały, Eitan Yardeni, dał mu najbardziej pamiętną mądrość, jaką kiedykolwiek otrzymał.” *10

Wolnomularze i inne tajemne stowarzyszenia uznawane za spadkobierców templariuszy, są badaczami Biblii, zwłaszcza Tory, a większość ich wiedzy opiera się na Kabale, jak przyznają znani członkowie i autorzy najważniejszych ksiąg bractwa, tacy jak Albert Pike i Manly P. Hall, obaj masoni 33 stopnia, co jest najwyższym zaszczytem szkockiego rytuału masonerii. Tajne stowarzyszenia mają ogromny wpływ na losy świata i z pewnością miały wpływ na ukształtowanie alfabetu angielskiego, który w dniu dzisiejszym składa się z 26 liter, podczas gdy w przeszłości miał 20-30 liter. One także zadecydowały o ostatecznej treści znanego w dzisiejszej dobie tłumaczenia Biblii na język angielski.

 

Geometria języka

Jedną z tajemnic Kabały jest wiedza o gematrii, czyli „geometrii języka”, która polega na tworzeniu kodu poprzez przypisywanie liczb poszczególnym literom, dzięki czemu wtajemniczeni mogą odcyfrować wiadomość w danym tekście, która dla niewtajemniczonych jest niewidoczna.

Istnieje wiele rodzajów gematrii, w wielu kodach i językach. W jezyku angielskim znane byly 2 systemy kodowe. Kilka lat temu, Amerykanin Zachary Hubbard odkrył i rozszyfrował 2 dodatkowe systemy kodowe w tym języku, których kombinacje są używane na codzień przez możnych tego świata  i przekazywane przez polityków, media, korporacje, przemysł rozrywkowy, wydarzenia sportowe, a jednak nieznane i niezrozumiałe dla mas, nawet posługujących się językiem angielskim na codzień.

Jest rzeczą logiczną, że potajemnie działająca klika, wierząca w stworzenie świata przez powołanie go do życia przez słowo Boże, klika, która pragnie zdobyć absolutną kontrolę nad światem i wszystkimi jego stworzeniami na czele z ludzkością – jednym słowem, przypisuje sobie atrybuty boskości, będzie również używała kodu gematrii – połączenia słów, liter i liczb do sterowania ludzkością w sposób dla niej niewiadomy.

Język angielski jest uniwersalnym językiem używanym przez architektów. „Nowego Porządku Światowego”, czyli tyranii nazwanej przez Biblię „Synagogą Szatana”. Stąd właśnie przysposobienie alfabetu angielskiego na potrzeby gematrii i zastosowanie gematrii w języku angielskim do codziennego sterowania masami ludzkimi na całym świecie,w sposob widoczny wyłącznie dla wtajemniczonych.

„Jeśli nauczysz się czytać, co naprawdę oznacza treść [medialnych] nagłówków, do czego jest konieczna znajomość kodu – przedstawienie kukiełkowe jest zawsze wyraźnie widoczne. Bez kodu, rzeczy mogą stać się mętne i mylące, ale tak właśnie chcą tyrani. Wyobraź sobie, jak to jest dla niewtajemniczonej osoby; pewnego dnia Trump jest pierwszym żydowskim prezydentem, następnego dnia reklamuje Mein Kampf. Celem nieustannych gier mediów jest spowodowanie mętliku i zawrotu głowy odbiorców. Pamiętaj, że zawsze łatwiej jest kontrolować ludzi, którzy się boją i są zdezorientowani, co jest taktyką prosto z 1984 roku George’a Orwella. Według słów Orwella „Wojna jest pokojem. Wolność jest niewolnictwem. Ignorancja jest siłą.” *11

 

9 Av (8.11.2019)

Zachary Hubbard, który dzień w dzień śledzi nagłówki anglojęzyczne, od września zeszłego roku wskazuje na datę 11 sierpnia 2019 roku, która zazwyczaj w języku angielskim jest pisana jak 8/11. Z upływem czasu, coraz więcej osób wskazuje na tę datę, która może mieć doniosłe znaczenie i wiązać się kolejną tragedią, jakiej doświadczy świat. Wydarzenia z przeszłości, liczby, cyfry, słowa, wersety biblijne i numery z nimi powiązane ( jak np. strzelanina w dwóch meczetach w Nowej Zelandii, jednoczesny pożar dwóch świątyń – Al-Aqsa, jednego z najważniejszych meczetow i katedry Notre Dame, czy groźby ISIS w mediach społecznościowych o atakach na Londyn, Nowy Jork i San Francisco oraz inne zapowiedzi w mediach i filmach, wskazują na dwa miasta: San Francisco i Jeruzalem, choć być może także Londyn i Nowy Jork, a także na ewentualne powiązanie ze słynnym mostem „Golden Gate” w San Francisco, noszącym taką samą nazwę, jak „Złota Brama” w starożytnym Jeruzalem, przez ktorą kiedyś ponoć przeszedł Jezus.

Żydzi wierzą, że ich Wielki Mesjasz wkroczy do Jeruzalem przez Złotą Bramę. Brama ta została zamurowana przez muzułmanów, aby zapobiec wkroczenia fałszywego mesjasza ( Antychrysta), bo muzułmanie wierzą, że największym mesjaszem wszechczasów był Chrystus.

Niektórzy syjoniści twierdzą, że Kopuła na Skale, czyli meczet Al-Aqsa, trzecie z najważniejszych miejsc kultu muzułmanów, powstało na miejscu zburzonych swiątyń jerozolimskich  i oficjalnie domagają się jego zburzenia.

”Kopuła na Skale (arab. قبة الصخرة Qubbat al-Sakhrah, hebrajski: כיפת הסלע Kippat ha-Sela) to islamska świątynia na Wzgórzu Świątynnym na Starym Mieście w Jerozolimie.” *12 Zburzenie tej świątyni muzułmańskiej musiałoby więc poprzedzić zbudowanie III Świątyni Jerozolimskiej, którejś wzniesienie ma poprzedzić nadejście mesjasza.

Co może się wydarzyć? Mogłoby to być zburzenie tej lub innej świątyni, czy jakieś jeszcze inne dramatyczne wydarzenie, jeszcze bardziej antagonizujace róźne grupy ludzi na całym świecie i będące następnym klockiem pociągającymi za sobą upadek światowego domina. Według przepowiedni biblijnych, szereg tragicznych wydarzeń ma poprzedzić zbudowanie  Trzeciej Świątyni, a następnie nadejście wyczekiwanego przez żydów mesjasza. Nowy Porządek Światowy według jego psychopatycznych architektów, ma się wydobyć z chaosu, a więc z powszechnych nieszczęść, zamętu, bólu, cierpienia i rozpaczy.

Jako ciekawostka, patent na HAARP, uznany jako broń „meteoroligiczna”, która może wywołać trzęsienie ziemi, został zatwierdzony 11 sierpnia 1987 roku, a Al-Kaida, której bardziej radykalnym odłamem jest ISIS, powstała ponoć 11 sierpnia 1988 roku.

No cóź, pożyjemy, zobaczymy, czy te wszystkie litery i cyfry będą miały ze sobą bardziej złowrogie powiązanie. Oby tak się nie stało.

Dlaczego podczas poprzednich pandemii nie zamknięto świata?

W XX w. mieliśmy do czynienia z dużo gorszymi w skutkach pandemiami niż obecnie. Mimo tego, rządy nie zamrażały gospodarek i nie ograniczały w tak drastyczny sposób życia publicznego. Czy dzisiejsza sytuacja ma jakiś związek z przyjętą przez WHO, nową definicją pandemii?

Śmiertelna grypa

Po pierwszej pandemii grypy w XXI wieku ogłoszonej przez WHO w latach -2009-2010 [wirus grypy A (H1N1)], wiele państw członkowskich opracowało kompleksowe plany zmniejszenia liczby zarażonych i ofiar śmiertelnych. Po raz pierwszy opracowano szczepionkę, wyprodukowano i wdrożono ją w wielu krajach już w pierwszym roku pandemii.

Podczas gdy większość przypadków grypy H1N1 była łagodna, na całym świecie szacuje się, że zginęło z jej powodu od 100 do 400 tys. osób – w pierwszym roku. Najbardziej dotknęła ona dzieci i młodych dorosłych – inaczej niż sezonowa grypa, która powoduje ciężką chorobę głównie u osób starszych lub z chorobami przewlekłymi czy kobiet w ciąży.

Trzy pandemie grypy występowały w odstępach kilku dziesięcioleci w XX wieku, z których najcięższą była tak zwana „hiszpańska grypa” (spowodowana wirusem A H1N1). Szacuje się, że w jej wyniku zmarło od 20. do 50. milionów osób w latach 1918-1919. Łagodniejsze pandemie wystąpiły następnie w latach 1957–1958 [„grypa azjatycka” spowodowana wirusem A (H2N2)] oraz w 1968 r. (grypa Hongkong) wywołana wirusem A (H3N2), która uśmierciła od 1 do nawet 4 milionów osób!

W USA w sezonie grypowym, który trwa od października do maja, CDC szacuje, że zmarło do połowy marca br. od 29 do 59 tys. osób. – Obecny sezon na grypę był trudny, ale nie osiągnął progu epidemii, komentował ekspert ds. chorób zakaźnych, Amesh A. Adalja z Centrum Bezpieczeństwa Zdrowia Johns Hopkins w Baltimore. W sezonie 2017 – 2018 z powodu grypy zmarło w USA aż 61 tys. osób, a w sezonie 2018-2019 – 34 200 osób.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że grypa zabija na świecie od 290 tys. do 650 tys. osób rocznie! Grypa może być trudniejsza do zwalczenia w przypadku określonych populacji, takich jak niemowlęta i małe dzieci, osoby starsze, z obniżoną odpornością z powodu przewlekłych chorób, takich jak HIV czy nowotwór.

Przykładowo w Polsce, jak podaje Portal healtcaremarketportal healtcaremarketxpert.com, powołując się na dane Państwowego Zakładu Higieny, na grypę w ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2020 r. zachorowało prawie 1,2 mln Polaków. W analogicznym okresie w 2019 r. chorych było 1,5 mln. W samym lutym liczba zachorowań oscylowała wokół 200 tys. tygodniowo. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2020 r. zmarły z powodu grypy 33 osoby.

Według opracowania „Ten years (2004-2014) of influenza surveillance in Northern Italy” z 2015 r., „sezonowe epidemie grypy wywoływane przez wirusy grypy A i B występują corocznie w okresie zimowym w regionach o klimacie umiarkowanym, z rocznym wskaźnikiem ataku szacowanym na 5–10 proc. u dorosłych i 20–30 proc u dzieci. Na całym świecie szacuje się, że te roczne epidemie powodują 3 do 5 milionów przypadków poważnych chorób i około 250 000 do 500 000 zgonów”. Szczególnie dużo osób choruje w Lombardii – najludniejszym regionie Italii liczącym około 10 mln osób – na grypę i zapalenie płuc.

Epidemie i pandemie w ubiegłym i obecnym wieku

Tylko w ubiegłym wieku świat borykał się z pandemią cholery w latach 1899–1923 czy hiszpańskiej grypy w 1918 r., która zaraziła mniej więcej jedną trzecią światowej populacji w owym czasie i zabiła około 50 mln osób, powodując szczególną śmiertelności wśród zdrowych młodych dorosłych.

W latach 1957–1958 grypa azjatycka wykryta w Singapurze wkrótce rozprzestrzeniła się na Chiny, Hongkong, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone, zabijając ponad milion ludzi na całym świecie. Druga fala tej grypy byłą zabójcza szczególnie dla małych dzieci, osób starszych i kobiet w ciąży. Szybko opracowana szczepionka – wg ekspertów – niewiele pomogła.

W 1961r. pandemia cholery pochodzącej z Indonezji rozprzestrzeniła się na inne części Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki w ciągu dekady i trwa do dziś. Do lat dziewięćdziesiątych wybuchała także w Ameryce Południowej. W Zimbabwe w latach 2008–2009 zabiła ona ponad 4 tys. osób. W 2016 r. w Jemenie i Haiti zabiła ponad pół miliona ludzi. Około trzech milionów osób jest zakażanych bakteriami wywołującymi cholerę każdego roku i choroba ta występuje endemicznie w blisko pięćdziesięciu krajach. Eksperci ds. zdrowia twierdzą, że jedynie lepsze warunki sanitarne mogą pomoc w jej zwalczeniu – szczepionki niekoniecznie.

W latach 1968–1969 pandemia grypy Hongkong, która dotarła również do Europy i obu Ameryk zabiła milion osób, z czego prawie połowę w Hongkongu i w większości osoby w wieku 65 lat lub starsze. Potomkowie wirusa H3N2 nadal krążą sezonowo na całym świecie.

W latach 1977 – 1980 szalała ospa, ale po trwającej prawie dwie dekady globalnej kampanii szczepień WHO oficjalnie ogłosiła, ze ​​wyeliminowano ją na całym świecie.

W 1981 r pojawiła się pandemia HIV/AIDS, która trwa do dziś. Na początku lat 90. AIDS było główną przyczyną śmierci mężczyzn w wieku od 25 do 44 lat w USA. Obecnie jest blisko czterdzieści milionów nosicieli wirusa HIV / AIDS, z czego ponad dwie trzecie z nich znajduje się w Afryce Subsaharyjskiej. Dziesiątki milionów ludzi zmarło z powodu tej choroby.

W latach 2002–2003 w Chinach pojawiła się epidemia wywołana przez koronawirusa powodującego chorobę SARS (zespół ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej – objawy nietypowego zapalania płuc: kaszel, duszność itp.). Choroba rozprzestrzeniła się na ponad 20 państw na czterech kontynentach, zarażając ponad 8 tysięcy ludzi. SARS zabiła prawie 800 osób, najwięcej w Chinach i Hongkongu, do czasu ustania wybuchu epidemii w połowie 2003 roku. Uważa się, że wirus został przeniesiony na ludzi poprzez kontakt z kotami.

Dwa lata po epidemii SARS, WHO zmieniła międzynarodowe przepisy zdrowotne, pierwotnie opracowane w 1969 r., które obowiązują wszystkie państwa członkowskie. Nowe zasady mają poprawić gotowość i reakcję na pandemię. Weszły one w życie w czerwcu 2007 r. i wymagają od państw powiadamiania WHO o potencjalnych globalnych zagrożeniach zdrowotnych. Udzielają również dyrektorowi generalnemu WHO uprawnienia do ogłoszenia zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym (PHEIC), w celu zmobilizowania globalnej reakcji.

W latach 2009–2010 pojawił się wirus świńskiej grypy, który rozprzestrzenił się na początku w Meksyku i USA. W przeciwieństwie do innych szczepów, H1N1 nieproporcjonalnie wpływał na dzieci i osoby młodsze. CDC nazwała go „pierwszą globalną pandemią grypy od czterdziestu lat”. WHO ogłosiło PHEIC w kwietniu 2009 r., a następnie w czerwcu pandemię, gdy wirus dotarł do ponad 70. krajów. W odpowiedzi niektóre państwa odradzały podróż do Ameryki Północnej, a Chiny nałożyły kwarantannę. CDC szacuje, że w ciągu pierwszego roku po wykryciu wirusa na świecie umarło od 151 700 do 575 400 osób, z tego około 12 500 w USA. Prawie 80 procent umierających miało mniej niż 65 lat. W sierpniu 2010 r. WHO ogłosiła koniec pandemii, choć szczep nadal krąży sezonowo.

W 2012 r. pojawił się koronawirus MERS (bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej) przenoszony na ludzi z wielbłądów. Jego epicentrum znajdowało się w Arabii Saudyjskiej, W 2015 r. MERS dał się we znaki mieszkańcom Korei Południowej, stamtąd rozprzestrzenił się na ponad dwadzieścia kilka krajów, wywołując zapalenie płuc. Spośród około 2500 osób, u których zdiagnozowano MERS, ponad 850 zmarło.

W maju 2014 r. dyrektor generalna WHO Margaret Chan ogłosiła alarm PHEIC w związku ze wzrostem liczby przypadków polio w Afryce i Azji. Alarm obowiązuje do dziś, a choroba ta szczególnie dotyka Afganistan, Nigerię i Pakistan.

W latach 2014–2016 w Afryce Zachodniej szalała Ebola, powodując śmierć około połowy zarażonych. Choroba dotarła do kilku państw europejskich i USA, zabijając łącznie ponad 11 tys. osób. W 2015 – 2016 wybuchła Zika w Ameryce Płd., głównie w Brazylii, chociaż wirus wykryto po raz pierwszy w latach 40. ub. wieku w Ugandzie. W lutym 2016 r. WHO ogłosiła epidemię PHEIC, a do połowy roku ponad sześćdziesiąt krajów zgłosiło przypadki wirusa, w wyniku którego tysiące kobiet urodziło dzieci z małogłowiem i innymi wadami wrodzonymi. Pomimo wezwań do odwołania Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2016 w Rio de Janeiro, przebiegły one zgodnie z planem, a WHO ogłosiła koniec epidemii w listopadzie tego samego roku.

W 2018 roku Ebola powróciła do Demokratycznej Republiki Konga i Ugandy. W lipcu WHO ogłosiła PHEIC. Wirus zaraził ponad 3400 osób, a ponad 2200 umarło. Na początku 2020 r. epidemia ustała.

Pod koniec 2019 r. w chińskiej prowincji Hubei pojawił się nowy koronawirus, który wywołuje chorobę COVID-19. WHO ogłosiła w marcu, że epidemia przerodziła się w pandemię, chociaż – jak sami eksperci WHO przyznają – trwają spory odnośnie tego, kiedy mamy do czynienia z epidemią, a kiedy z pandemią. Pandemię definiuje się jako „epidemię występującą na całym świecie lub na bardzo dużym obszarze, przekraczającą granice międzynarodowe i zwykle dotykającą dużej liczby osób”.

Zgodnie z tą definicją można powiedzieć, że pandemie występują co roku na każdej z półkul, biorąc pod uwagę, że sezonowe epidemie przekraczają granice międzynarodowe i dotykają wielu ludzi. Jednak sezonowe epidemie nie są uważane za pandemie.

W związku z chorobą COVID-19 część rządów zdecydowała się na drastyczne ograniczenie mobilności, kwarantanny i blokady, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa, powodującego w 95 proc. przypadków zarażenia łagodne objawy. W pozostałych – wymagana jest hospitalizacja i intubacja.

Agnieszka Stelmach

Patent WO2020060606: Kolejne, piekielne koorevstwo Gates’a:

«Najbardziej niepokojącym aspektem projektu jest numer patentu: 060606…»

«I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć».

 

Chodzi o centrum operacyjne, produkujące kryptowalutę, która będzie rozprowadzana wśród ludzi w zależności od ich aktywności fizycznej – pisze włoski dziennikarz i bloger Cesare Sacchetti.

Nie jest to bynajmniej produkt fantazji literackiej Isaaca Asimova, ale projekt, nad którym pracuje «Microsoft» Billa Gates’a.

26 marca 2020, w amerykańskim urzędzie patentowym (akta złożone w dniu 20 czerwca 2019) została zatwierdzona technologia opracowana przez Microsoft Technology Licensing LLC (Washington, DC), nosząca nazwę:

«WO2020060606 – CRYPTOCURRENCY SYSTEM USING BODY ACTIVITY DATA» – «SYSTEM KRYPTOWALUTOWY WYKORZYSTUJĄCY DANE DOTYCZĄCE AKTYWNOŚCI CIAŁA»

Istotą tegoż wynalazku jest stworzenie kryptowaluty, powiązanej z fizycznymi ciałami ludzi.

Przypomnijmy pokrótce czym są kryptowaluty.

Otóż cryptocurrency są walutami cyfrowymi, które są zupełnie inne niż tradycyjne monety fiat, które zna większość społeczeństwa.

Pieniądze fiat to wszystkie te waluty, takie jak euro i dolar, które są emitowane bezpośrednio przez bank centralny, który ma wyłączny monopol na tworzenie owej waluty.

Kryptowaluty natomiast opierają się na zupełnie przeciwstawnej zasadzie, jaką jest decentralizacja, gdzie nie ma instytucji mających wyłączną zdolność do tworzenia pieniądza.

Wiele z nich opiera się na technologii blockchain, tj. na łańcuchach bloków, które są ze sobą połączone.

W ramach owego łańcucha funkcjonuje swego rodzaju duża księga rachunkowa, zwana ledger, która rejestruje wszystkie transakcje dokonywane przez użytkowników kryptomonety.

Ci, którzy chcą tworzyć bitcoins od zera, mogą to zrobić wyłącznie poprzez tzw. ekstrakcję bitcoins z łańcucha transakcji.

Operacja ta jest zatem zdecentralizowana, w przeciwieństwie do klasycznych walut fiat, gdzie emisja pieniądza jest scentralizowana.

Nie wyklucza to jednak możliwości stworzenia kryptowaluty, której emisja będzie regulowana wyłącznie przez instytucję scentralizowaną, jak ostatnio zaproponował to francuski minister finansów Bruno Le Maire.

Ale dlaczego Bill Gates jest tak bardzo zainteresowany stworzeniem kryptowaluty?

Na stronie 4 prezentacji technicznej projektu «WO2020060606 – CRYPTOCURRENCY SYSTEM USING BODY ACTIVITY DATA» wyjaśnia się, jak owa waluta cyfrowa będzie funkcjonować.

Na przykład, fala mózgowa lub ciepło ciała emitowane przez użytkownika podczas wykonywania przez niego zadania przydzielonego mu przez dostawcę usług serwerowych, takiego jak oglądanie reklam czy korzystanie z niektórych usług internetowych, mogą być wykorzystywane w procesie ekstrakcji kryptowaluty. Zamiast ogromnej pracy obliczeniowej, jakiej wymagają niektóre konwencjonalne systemy kryptowalutowe, dane generowane na podstawie aktywności ciała mogą stać się dowodem wykonanej pracy, a zatem użytkownik może nieświadomie rozwiązać ten trudny problem obliczeniowy”.

Praktycznie rzecz biorąc, scentralizowany system, który tworzy tę walutę, wykrywa aktywność cielesną człowieka i rozdziela walutę zgodnie z wykonywanymi przez niego zadaniami.

«Human body activity associated with a task provided to a user may be used in a mining process of a cryptocurrency system. A server may provide a task to a device of a user which is communicatively coupled to the server. A sensor communicatively coupled to or comprised in the device of the user may sense body activity of the user. Body activity data may be generated based on the sensed body activity of the user. The cryptocurrency system communicatively coupled to the device of the user may verify if the body activity data satisfies one or more conditions set by the cryptocurrency system, and award cryptocurrency to the user whose body activity data is verified».

WO2020060606 – CRYPTOCURRENCY SYSTEM USING BODY ACTIVITY DATA

https://patentscope.wipo.int/search/en/detail.jsf?docId=WO2020060606&tab=PCTBIBLIO

https://patentscope.wipo.int/search/en/detail.jsf?docId=WO2020060606&tab=PCTDESCRIPTION

Wszyscy na świecie mogą zostać wirtualnie podłączeni do owego rodzaju Matrixa, który przydzielałby kryptowalutę jedynie tym, którzy wykonują wyznaczone czynności i którzy podłączeni są do systemu.

W technicznym wyjaśnieniu sposobu działania systemu operacyjnego podano nawet pewien rodzaj schematu.

Ludzie, znajdujący się na dole po lewej stronie, są połączeni z jednostką centralną, znajdującą się na górze po prawej stronie, zwaną „systemem kryptowalutowym”, która produkuje walutę cyfrową i rozprowadza ją za pomocą sieci komunikacyjnej.

W jaki sposób system w praktyce daje owe pieniądze podłączonym do niego użytkownikom?

Odpowiedź pojawia się w opisie technologii.

„Czujnik podłączony komunikacyjnie lub zainstalowany w urządzeniu użytkownika może wykryć aktywność ciała osoby. System kryptowalutowy podłączony do urządzenia danej osoby (telefonu komórkowego, komputera lub laptopa) może zweryfikować, czy aktywność ciała spełnia warunki wymagane przez system i przypisać kryptowalutę osobie, której aktywność ciała została zweryfikowana”.

Innymi słowy, system tworzący kryptowalutę zadecyduje, czy zapłacić danej osobie kwotę waluty cyfrowej na podstawie aktywności jej ciała czy też nie.

Jeśli system, z jakiegokolwiek powodu, uważa, że ktoś nie wykonuje prawidłowo przypisanej czynności lub nie ogląda wystarczająco dużo reklam w telewizji, osoba ta nie otrzyma niczego.

Wszyscy wkrótce możemy stać się zależni od owego systemu cyfrowego, który będzie bazą do stworzenia globalnej waluty cyfrowej.

Do podłączenia się do centrali produkującej kryptowalutę potrzebny jest telefon komórkowy lub komputer, ale skoro mówimy o Billu Gates’ie, to nie wolno nam zapomnieć o Agendzie ID2020, tj. o projekcie tożsamości cyfrowej opartym na wykorzystaniu mikrochipa, finansowanym przez ojca Microsoftu oraz przez Rockefellerów.

http://ram.neon24.pl/post/153825,zostanie-nam-helicopter-money-i-quantum-dot-tattoo

http://ram.neon24.pl/post/153656,agenda-id2020-oto-do-czego-potrzebna-jest-zydom-pandemia

Mikrochip podskórny może stanowić idealne wręcz narzędzie do podłączenia człowieka do systemu produkującego walutę globalną.

Ci, którzy będą chcieli wydawać walutę przyszłości, będą więc musieli być podłączeni do centralnego komputera, w przeciwnym razie nie będą mieli możliwości ani sprzedaży, ani kupna.

Ale najbardziej niepokojącym aspektem projektu jest numer patentu: 060606.

 

Choć wygląda to nieprawdopodobnie, ale to jest właśnie ten numer, który został wybrany.

Dla tych, którzy nie znają niniejszego numeru, należy zacytować słynny fragment z Księgi Objawienia św. Jana.

«I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć».

 

Dzisiejsi wrogowie Kościoła

Dzisiejsi wrogowie Kościoła

Oryg.: rkps AN. Jedenaście kart jednostr. zapis.
[Kraków, przed 22 X 1922] [1]

Nie mam zamiaru w tym krótkim referacie mówić o wrogach Kościoła wewnętrznych, ale pragnąłbym tylko zwrócić uwagę na nieprzyjaciół z zewnątrz.

Jesteśmy świadkami gorączkowej akcji zwróconej przeciw Kościołowi Bożemu i to, niestety, nie bezowocnej. Apostołów bez liku.

W rejestrze [a] Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego zapisano aż 15 ich grup: badacze Pisma św., baptyści [b], zwolennicy nauki pierwszych chrześcijan, adwentyści, adwentyści siódmego dnia, joannici, metodyści, Kościół Boży, Wolny Kościół ewangelicki, ewangeliczni chrześcijanie, sztundyści karaimi, duchoborcy, mesjaniści, staroobrzędowcy (starowiercy-starokatolicy) i czesko-bracki Kościół. Nie ograniczają się oni do głoszenia fałszu słowem, ale też, i to bardzo obficie, zasypują nasze miasta i wnioski najróżnorodniejszymi drukami w postaci czasopism, broszur, kartek ulotnych, a nawet książek. Różne „Ameryka-Echo”, „Strażnice”, „Nowe Drogi”, „Ewangelie Myśli”, „Zwiastuny Ewangeliczne”, „Polski Odrodzone” itp. przechodzą z rąk do rąk i zatruwają serca wiernych.

Cała ta robota jednak to tylko wstęp.

Za tymi strażami przednimi idzie dopiero gros armii nieprzyjaciela. Kto nim jest? Może na pierwszy rzut oka zda się przesadzone, jeżeli powiem, że pierwszorzędnym, największym i najpotężniejszym wrogiem Kościoła to – masoneria.

Że powódź sekt protestanckich jest rzeczywiście awangardą [c] masonerii, to wyraźnie wyznaje organ masoński „Wolna Myśl”. Mówi on: „Zastrzegając sobie całkowitą niezależność sądu o wewnętrznej wartości nauki kościoła narodowego, możemy jednak poprzeć jego walkę jak i każdej innej sekty protestanckiej z supremacją Kościoła rzymskiego”.

Kto to są masoni?

Ocenę ich podali już papieże, a najpierw w r. 1738 dnia 27 kwietnia Ojciec św. Klemens XII bullą In eminenti, zarzuca im, że „pod zmyślonym jakimś poczciwości naturalnej pozorem i pod ścisłym, jak tajemnym przymierzem” działają. Potępia też masonerię i zabrania styczności z masonami pod karą ekskomuniki ipso facto [2], zarezerwowanej papieżowi.

A w 13 lat potem Benedykt XIV bullą z dnia 18 marca [1751] „Providas Romanorum Pontificum” ponawia potępienie Klemensa XII i jako powody podaje między innymi, że do masonerii „przypuszczani bywają ludzie wszystkich religii i sekt i że, wedle opinii ludzi rozumnych i uczciwych, sekta ta jest zła i zepsuta”.

Papież Pius VII [wydał] dwie bulle, w roku 1813 (dnia 13 sierpnia) i 1821 (dnia 13 września), w których mówi: „Nikomu nie tajno, co za mnóstwo złośliwych ludzi spiknęło [d] się w tych trudnych czasach naprzeciw Bogu i Jego Namiestnikowi, którzy do tego szczególniej zmierzają celu, ażeby pod płaszczem filozofii, przez czcze omamianie uwiódłszy wiernych i od nauki Kościoła ich oderwawszy, sam Kościół, choć nadaremny usmiłowaniem, osłabili i obalili. Co ażeby tym łacniej osiągnęli, natworzyli zgromadzeń tajnych i sekt ukrytych, za których pomocą spodziewali się łatwiej pociągnąć wielu do swych towarzystw spiskowych i zbrodniczych”. I dążą do tego, „aby każdemu nadać rozległą wolność według własnego wymysłu i fantazji sądzenia o religii, którą wyznaje, obojętność zaś zaprowadziwszy względem religii, nad co nie ma nic zgubniejszego, ażeby Jezusa Chrystusa mękę niegodziwymi jakimiś obrzędami zbezcześcili i znieważyli, żeby kościelnymi sakramentami i samymi religii katolickiej tajemnicami gardzili i obalili tę św. Stolicę Apostolską, przeciw której, jako dzierżącej zawsze apostolskiej katedry prymat, osobliwszą jakąś pałają nienawiścią i zdradliwym sposobem [e] zgubę jej knują. Zbrodnicze są ich moralności zasady. Sprzyja ona rozkoszom lubieżności, pozwala zabić każdego, kto nie dochował sekretu, naucza, że wolno jest podniósłszy rokosz, wyzuć z władzy królów i wszystkich władców, których z wielką ich zniewagą zowią pospolicie tyranami”.

To jednak nie przeszkadzało im bynajmniej zjednywać dla siebie władców. Dlatego też papież Leon XII w bulii „Quo graviora” z dnia 13 marca 1825 r., ponawiając dawniejsze potępienia papieży, dodaje słowa przestrogi dla władców: „To jest ich najchytrzejsza zdrada, że gdy zdają się być zajęci rozszerzaniem waszej władzy, wtenczas najbardziej do obalenia jej dążą. Bardzo się starają wmówić panującym, aby i innych biskupów władzę ścieśniali i osłabiali i powoli przywłaszczali sobie prawa papieskie i biskupie. Czynią to nie tylko z nienawiści do papieża, ale ażeby i ludy podległe berłu panujących książąt po obaleniu kościelnej władzy, do odmiany i obalenia politycznej formy rządu przywieść mogli”.

Podobnie potępili masonerię papieże Pius VIII bullą „Traditi” (24 maja 1829 r.), Grzegorz XVI bullą „Mirari” (15 sierpnia 1832) i kilkakrotnie Pius IX (9 listop[ada] 1846 r., 20 kwiet[nia] 1849, 9 grudnia 1854 r., 8 grudnia 1864, 25 września 1865 i 21 list[opada] 1873 r.).

Wreszcie papież Leon XIII obszernie omawia sprawę masonerii i potępia ją bullą „Humanum genus” 20 kwietnia 1884 r. W niej też papież konstatuje, że „od półtora wieku masoneria stała się niezmiernie liczną, a posługując się zuchwalstwem i chytrością, opanowała wszystkie stopnie hierarchii społecznej i zajęła w łonie państw nowoczesnych władzę prawie równą monarszej”.

I nie przesadzali papieże!

Masoneria, zorganizowana przez wolnomyślicieli angielskich w Londynie w r. 1717, już w 6 lat potem w Konstytucjach Generalnych wytknęła sobie jasno cel, którego [f] nikomu zmienić nie wolno [3]. „Każda z wielkich lóż – mówi ona – ma prawo ulepszać starsze przepisy i ustanawiać nowe, lecz nigdy [nie] zmieniać punktów zasadniczych [g], które mają pozostać na zawsze i gorliwie być wypełniane”. Jakież są te punkty zasadnicze? Oto zupełne przekreślenie świata nadnaturalnego. Oczywiście, że wtedy nie ma mowy o religii ani o moralności.

Dążenie do tego celu widzimy na każdym kroku. Sztuka, literatura i prasa periodyczna, teatry, kina, wychowanie młodzieży i ustawodawstwo szybkim krokiem zdążają do usunięcia świata nadnaturalnego i dogodzenia ciału.

Nic dziwnego, bo też i masoneria rozgałęziła się bardzo; wedle spisu z roku 1907 stan masonerii w tym roku był następujący: [4]

* * *

W Polsce już w roku 1810 znanych było 12 lóż:

1) Wielka loża matka, Gwiazda wschodnia na wschodzie Warszawy

2) Loża Świątynia Irys na wschodzie Warszawy

3) Loża Bogini Eleuzis na wschodzie Warszawy

4) Loża Tarcza północna na wschodzie Warszawy

5) Loża Świątynia stałości na wschodzie Warszawy

6) Loża Braci Polaków zjednoczonych na wschodzie Warszawy

7) Loża Przesąd zwyciężony na wschodzie Krakowa

8) Loża Braci Francuzów i Polaków połączonych na wschodzie Poznania

9)Loża Hesperus na wschodzie Płocka

10) Loża Wolność odzyskam na wschodzie Lublina

11) Loża Krzyż rycerski na wschodzie Bydgoszczy

12) Loża Jutrzenka wschodząca na wschodzie Radomia

Na liście członków widnieją ministrowie, generałowie [h] i inni dygnitarze tak wojskowi jak i cywilni w państwie.

Uwzględniając naszą połać kraju podam kilka nazwisk z tych stron: i tam między latami 1820-1821 członkami masonerii byli między innymi: [...] [5]

Wszyscy ci należą wprawdzie do masonerii i dużo szkodzą, ale nie są częścią jej prawdziwej głowy. Są to tzw. masoni niebiescy, podczas gdy tzw. czerwona masoneria zacieśnia się do niewielkiej liczby [i] osób, przeważnie Żydów, którzy w pełni [j] świadomi swych celów kierują całą liczną rzeszą mniej więcej „oświeconych” w sprawach organizacji masonów. Głowa ta jest nieznana i działa zawsze w ukryciu, by uniemożliwić przeciwdziałanie. Oni to układają plany roboty. Z ich warsztatu wyszła rewolucja francuszka, szereg rewolucji w 1789 do 1815 roku, a także… wojna światowa. Wedle ich wskazania pracował Voltaire, d”Alembert, Rousseau, Diderot, Choiseul, Pombal, Aranda, Tanucci, Hangwitz, Byron, Mazzini, Palmerston, Garibaldi i inni. – Nazwisk obecnych członków nie znamy [6], ale na pewno do masonerii należy u nas Piłsudski. Oto dowód: Na dziesięć dni przed obaleniem gabinetu Ponikowskiego rozeszła się po Rzymie pogłoska, że ten gabinet upadnie, bo tak masoneria rozkazała Piłsudskiemu. Słyszałem o tym z ust wiarogodnych, bo sekretarza ks. biskupa Teodorowicza, [tj.] ks. Bogdanowicza, który właśnie wtedy (o ile pamiętam) nawet był w Rzymie.

Masoneria wynosi na piedestał [k] osoby, które chce, i strąca, kiedy one zapragną działać na własną rękę. Tego bardzo dotkliwie doświadczył na sobie Napoleon.

Jak możemy przeciwdziałać tej zarazie, tej armii antychrysta?

Niepokalana, Pośredniczka wszelkich łask, może i chce dopomóc. Bo na cóż objawienie w Lourdes, objawienie Cudownego Medalika, przez które tylu i tylu się już nawróciło. Dusza, przejęta miłością ku Niej, na pewno stawi opór demoralizacji, tej walnej broni masońskiej. „My rozumowaniem Kościoła nie zwyciężymy – decydowali oni na jednym ze zjazdów – ale korupcją obyczajów”.

Zastanowienia też godne są przepowiednie Wandy Malczewskiej spisane przez ks. Grzegorza Augustynika [7], który ją osobiście znał, a które w części rzeczywiście się wypełniły. W nich Pan Jezus poleca: „Niech się potworzą stowarzyszenia niewiast – a osobne mężczyzn – różnych stanów, ale jednego ducha, pod opieką Matki mojej Niepokalanie Poczętej w celu tępienia rozpusty, a krzewienia cnoty czystości i bronienia jej. Kto Boga i ojczyznę kocha, zaklinam go na moje okrutne biczowanie i cierniem koronowanie, niech się stanie członkiem tego stowarzyszenia – niech sam strzeże cnoty czystości, a tępi rozpustę i drugich do tego zachęca”.

A o. Urban w numerze grudniowym poświęconym Niepokalanemu Poczęciu [8], wyraża przekonanie, iż na szerzące się dziś w świecie panowanie szatana jedynym ratunkiem jest gorąca cześć i naśladowanie Niepokalanej [l].

[O. Maksymilian M-a Kolbe]

[Kraków, przed 22 X 1922] [1]

Przypisy

„1″ Artykuł napisany – jak się wydaje – przed wyjazdem z Krakowa do Grodna, co nastąpiło 22 X 1922.

„2″ Karę tę zaciąga się na mocy samego przepisu prawa, bez interwencji sędziego, po popełnieniu czynu. Jeżeli jakaś ekskomunika zarezerwowana jest papieżowi, to tylko on może z niej uwolnić. Ekskomunika wyłącza ze współuczestnictwa z wiernymi i sprowadza prawem określone skutki.

„3″ Lekcja niejednoznaczna.

„4″ Wykaz, opracowany na osobnej kartce, się nie zachował.

„5″ Wykaz nazwisk, który był na kolejnej osobnej kartce, również się nie zachował.

„6″ Więcej wiadomości na temat masonerii w Polsce podaje RN 2 (1923) 89, 96 i RN 4 (1925) 124.

„7″ Zob. G. Augustynik, Miłość Boga i ojczyzny okazana w czynach, czyli żywot świątobliwej Polki panny Wandy Justyny Nepomuceny Malczewskiej. Jej objawienia i przepowiednie dotyczące Kościoła i Polski, Częstochowa 1922; w 1939 r. wyszło 4. wydanie tej książki.

„8″ Artykułu o. Jana Urbana TJ na temat Niepokalanego Poczęcia w czasopismach OO. Jezuitów nie udało się odnaleźć

Judaizm przeciwko Mojżeszowi. Gnostycki mesjanizm Sabataja Cewi – Hugon Hajducki

Trwa duchowa wojna pomiędzy Bogiem a Lucyferem. W trakcie tych zmagań książę ciemności niejednokrotnie zło nazywa dobrem, a nienawiść ukrywa w słowach głoszących miłość, tolerancję i pokój.

Zapowiedziane przez św. Jana zbiorowe nawrócenie Żydów jest od dawna wypatrywanym znakiem, potwierdzającym nadejście czasów ostatecznych i rychłą paruzję Chrystusa. Jest to jedna z wielkich tajemnic dotyczących losów całego świata. W jakich jednak okolicznościach nastąpi nawrócenie Żydów? W którym momencie porzucą oni swoje zgubne poglądy o nadejściu narodowego mesjasza, który przyjdzie tylko po to, by stworzyć kolejne ziemskie imperium? Czy będzie to związane z pojawieniem się kolejnego fałszywego mesjasza żydowskiego? Pytania, na które trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, można by mnożyć. Czytaj dalej

Hańba Smoleńska

Już VI lat przyszło nam żyć z myślą, że może uda się wyjaśnić przebieg tej straszliwej zbrodni, którą dla celów, jakie tej tragedii  stawiano, umiejscowiono na lotnisku w Smoleńsku.

Próbował zmierzyć się z tym problemem Zespół Parlamentarny, pod przewodnictwem obecnego Ministra Obrony Narodowej, Pana Antoniego Macierewicza, który pewnie nie zdaje sobie sprawy, że zmałpowany po czasach PRL-u tytuł – narodowej- zobowiązuje do czegoś więcej, niż zapraszanie obcych wojsk na terytorium Polski. Już to wielokrotnie przerabialiśmy, z wiadomym skutkiem. Zespół ten, chyba nieprzypadkowo, nie otrzymał odpowiednich uprawnień śledczych, a więc marnował czas i bałamucił propagandowo Polaków, udając, że coś bada i wyjaśnia.Efekty tego są raczej mizerne, żeby nie powiedzieć  żadne. Zaświtała jednak  nadzieja na „zmianę” tej sytuacji, kiedy znękany Naród, oddał władzę większościową  w ręce PiS – u, który obiecywał, na comiesięcznych manifestacjach, że tę zbrodnię, zwaną wcześniej katastrofą, następnie po kilkuletnim namyśle, zamachem,ale nadal koniecznie „Smoleńskim”. J.Kaczyński, używał  określenia, że prawda może, czy jest, porażająca. Ale jaka to prawda, Panie Prezesie? Czy my nie powinniśmy jej znać, a choćby rodziny zamordowanych?

Minęły miesiące, kiedy wiarygodność i uczciwość PiS-u została  poddana próbie, bo przecież powołanie jakiejś „podkomisji” nie spełnia tego zadania, jakie choćby mogłaby spełnić komisja parlamentarna, ze wszystkimi uprawnieniami procesowymi. Co stoi temu na przeszkodzie- nie wiadomo, kogo teraz o to pytać, kiedy nikt nie myśli poważnie o wyjaśnieniu tej tragedii i ukaraniu winnych.

Znów przetoczą się przez Polskę rocznicowe obchody, msze,marsze, i inne uroczystości ponownie zniewolonego Narodu, któremu tą zbrodnią wypowiedziano wojnę.Pozostaje pytanie – kto? Widać, że jeszcze na odpowiedź  przyjdzie nam długo czekać, niestety.A kiedy się już pojawi,  będzie  dla nas za późno, i pewnie właśnie o to chodzi.

Wydawać by się mogło, ze sprawa jest dziecinnie prosta, wystarczy uważnie przyjrzeć się jednemu z wielu zdjęć. Widać wyraźnie, że jest to tylny statecznik, uprzednio rozczłonkowany i rzucony z góry w krzaki.Przy odrobinie wyobraźni można założyć, zdaniem inscenizatorów, że ten ciężki kawałek metalu pędził z prędkością ponad 200 km/godz, upadł w krzaki /nie uszkadzając żadnego/i jeszcze zdążył, tak jak wiele innych elementów samolotu,

pokropić się dość równomiernie błotem. To dopiero trzeba być naiwnym, żeby tak niechlujnie wykonaną inscenizację uznać za zdarzenie realne. To właśnie jest hańba, że dajemy sobie wmówić coś, czego tam nie było, i powtarzanie tego choćby tysiące razy, nic tu nie zmieni, obraz nie kłamie, w odróżnieniu od wszystkich komisji i ekspertów.

Pozostaje nam jedynie modlić się za dusze pomordowanych, i prosić Boga, aby był dla nas miłosierny i oszczędził nam takich tragedii, a naszym wrogom, dzieciom szatana, pokrzyżował  zbrodnicze plany.

 

aa

Shoah, czli zagłada – największy holocaust w historii świata…

Shoah, Szoa (hebr. שואה – całkowita zagłada, zniszczenie) jest przez większość uważana jako synonim pojęcia holocaust. Sam holocaust zaś – jako wywyższony do pojęcia własnego i pisany wobec tego wielką literą – przez większość współczesnych rozumiany jest niesłusznie jednoznacznie jako termin określający zagładę Żydów dokonaną przez niemieckich nazistów, marksistowskich narodowych socjalistów, czyli III Rzeszę i jej koalicjantów podczas II Wojny Światowej.  W rzeczywistości zaś termin holocaust pochodzi z kościelnej łaciny (jako adaptacja greckiego holókauston – rodzaju nijakiego imiesłowu holókaustos oznaczającego „spalonego w całości”, a pochodzącego od czasownika holo-kautóo określającego „spalanie ofiary w całości”) i oznacza dosłownie „całopalenie”. Odnosi się pierwotnie do religijnej ofiary całopalnej (spalonej doszczętnie), którą Żydzi składali na ołtarzu w czasach Starożytności.

Ja osobiście jestem przeciwny jednoznacznemu utożsamianiu obydwu terminów jako synonimów oraz jako określających współcześnie  li tylko zagładę Żydów w czasie II Wojny Światowej.

Podobnie jak twierdzi wielu ludzi (w tym też wielu Żydów) uważam, że termin shoah jest stosowniejszy do określenia masowego ludobójstwa  zmierzającego do całkowitej zagłady lub zniszczenia, niż termin holocaust mający dla wielu pozytywne, religijne konotacje biblijne.

Warto zauważyć, że używając terminu holocaust np. tylko w odniesieniu do zagłady Żydów w czasie II WŚ, musielibyśmy zawęzić obszarem znaczeniowym ich zagładę tylko do samej ich śmierci w komorach gazowych i późniejszym „całospaleniu” w krematoriach. W takim znaczeniu morderstwa i zagładę dokonywaną bez późniejszego „całospalenia” nie możemy nazywać częścią holocaustu, jako pierwotnie znaczącego właśnie całospalenie.

Ponadto interesująca może tez być ocena i interpretacja sensu stricto samego faktu „palenia w krematoriach”… Gdybyśmy spojrzeli na to działanie z punktu widzenia daleko posuniętego  i graniczącego z chorobą  fanatyzmu religijnego, czyż nie moglibyśmy uznać a raczej czy Hitler nie mógłby uznać, że w ten sposób składa całopalna ofiarę religijną? Taka konkluzja jest oczywiście niemalże bluźnierstwem, ale wszyscy wiemy, że ktoś taki jak Hitler musiał mieć zaburzenia osobowości z pewnością związane z mitomaństwem, poczuciem wyższości i pogardą dla innych „nie swoich” narodów. Dla niego przecież – jako zapewne chorego psychicznie a przynajmniej zaburzonego psychicznie człowieka – inni (nie swoi) byli gorsi, byli podludźmi… Więc czy czasem niszcząc część Żydów nie robił tego w poczuciu jakiegoś fanatycznego posłannictwa, niemalże religijnego, tym bardziej, że przecież całe NSDAP i wielu jego aktywistów było kontynuacją w prostej linii Towarzystwa Thule (Thule Gesellschaft) (link is external), które „było tajną rasistowską i quasi-masońską organizacją, która powstała w Monachium w końcowej fazie I wojny światowej (…)” i opierało się na ariozofii (link is external), czyli rasistowskiej i okultystycznej doktrynie stworzonej wewnątrz Ruchu Ludowego w Niemczech przez Guido von Lista (link is external)i przedstawionej przez Jörga Lanza von Liebenfelsa (link is external) a opowiadającej się za dominacją rasy aryjskiej oraz głoszącej jej panowanie nad światem…

Zadziwiające – w odniesieniu do powyższego rozważania – ale i symptomatyczne jest też, że wielu Żydów służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej oraz było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz (link is external)) i nieraz zaskakująco znajdowali się w najwyższych ich kręgach… o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: „Bevor Hitler Kame” – „(Bronder – Before Hitler Came – A Historical Study -English Translation – 1975)” (link is external) historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy’ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce),   Adolfa Eichmanna (po matce) czy też Generała Franko…

Nie mogę się też oczywiście zgodzić na używanie terminu shoah jako określającego współcześnie  li tylko zagładę Żydów w czasie II Wojny Światowej.

Jest to niestety ten sam rodzaj manipulacji  dokonywanej notorycznie  przez syjonistów rabiniczno-talmudycznych, z jakim mamy do czynienia w przypadku określenia: „anysemityzm”. Manipulacja ta – ogólnie mówiąc – polega na zawłaszczaniu przez nich pewnych ogólnych negatywnych zjawisk i ich określeń i zawężaniu ich znaczenia tylko do pewnej części Żydów i ich martyrologii dziejowej.   Przecież określenie „antysemita” oznacza niechęć do wszystkich narodów semickich posługujących się językami semickimi, czyli współcześnie najczęściej językiem: amharskim, arabskim, hebrajskim, maltańskim lub tigrinijskim. Takich narodów jest bardzo wiele – oprócz Żydów (Hebrajczyków)  są to np. Arabowie, czy też niektóre ludy o czarnym kolorze skóry (np. wujek Pani M. O’Bamy jest naczelnym rabinem czarnych syjonistów w USA). Tak więc określenie antysemita sugeruje niechęć zarówno do Żydów jak i np. Arabów (sic!).  O ileż łatwiej byłoby po prostu o kimś, kto w jakimś obszarze jest niechętny Żydom, zwyczajnie powiedzieć: antyjudaista (niechętny wobec wiary i religii judaistycznej), antysyjonista (niechętny wobec m.in. żydowskich syjonistów w zakresie talmudyczno-rabinicznego rozumienia przez nich świata i ludzi w nim żyjących) a jeżeli już kogoś chcemy określić jako rasistę to może warto byłoby użyć określenia „antyżyd” lub „antyizraelita”?

Niestety właśnie podobnie jak w przypadku „antysemityzmu”, czy holkaustu… talmudyczno-rabiniczni syjoniści zawłaszczyli tylko dla części Żydów pojęcie „shoah”. Ono przecież oznacza całkowita zagładę i zniszczenie… ale nie ogranicza się bynajmniej tylko do „działań zmierzających do całkowitej zagłady Żydów i ich zniszczenia”! Przecież marksistowski narodowy-socjalizm, czyli nasizm w równej mierze chciał doprowadzić do zniszczenia Słowian (w tym Polaków) czy Cyganów… a także homoseksualistów, chorych psychicznie, niedołężnych… Czy masowe mordowanie i wyniszczanie chorych psychicznie w III Rzeszy nie można nazwać również „shoah chorych psychicznie”? Czyż wywołanie samej wojny oraz dążenie do zdobycia jakiegoś kraju za wszelką cenę, nawet ludobójstwa… nie można nazwać też terminem „shoah”?

Czyż tym terminem nie można nazwać ludobójstwa jakiego dopuścił się marksista, klasowy socjalista i komunista J. Stalin skazując na śmierć głodową przeszło 7 milionów Ukraińców (w latach 1932-1933)? Czymże to okrucieństwo było jak nie „shoah Ukraińców”?, chęć całkowitego ich zniszczenia… A czymże było komunistyczne ludobójstwo katyńskie jak nie celową eksterminacją tej części Polaków, którzy stanowili podstawę przyszłości całego narodu… Czyż takie działanie nie można nazwać „shoah Polaków”. I tylko symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx – Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce – Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg – córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych…

Dwa totalitaryzmy: marksistowski narodowy socjalizm (robotniczy), czyli nazizm oraz marksistowski klasowy socjalizm (robotniczy), czyli komunizm… doprowadziły do ogólnoludzkiego „shoah”, największego Holocaustu w historii świata… A wszystko zrodziło się w chorych głowach ludzi, którzy uważali, iż reprezentują „Rasę Panów”, bądź też „Klasę Panów”, czyli niejako „wybrańców” czyniących sobie innych ludzi (podludzi?) poddanymi…

Na szczęście historia świata dowiodła i dowodzić będzie zawsze, że nie ma ani rasy panów, ani klasy panów, ani narodów wybranych stworzonych do rządzenia innymi narodami (podludźmi?)… Wszyscy ludzie są równi wobec Boga i wszyscy są równie dla niego ważni…

I tylko aż dziwne jest, że ten sam chory totalitarny marksizm oparty na gnostyckiej i antykatolickiej filozofii Georga Wilhelma Friedricha Hegla, który – poprzez rewolucje francuską – był źródłem powstania nazizmu i komunizmu… jest gloryfikowany obecnie przez bezpaństwowych syjonistyczno-globalistycznych-unionistów, nie tylko europejskich…

 

 

————————————————————————

Źródło: Sowiecka Historia – FILM  (link is external)(początek fragmentu II)

 

„Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć (…) Muszą zginąć w rewolucyjnym holocauście” - Karol Marks

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad… http://krzysztofjaw.blogspot.com/ (link is external) kjahog@gmail.com (link sends e-mail)

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/814/shoah-czli-zaglada-najwiekszy-holocaust-w-historii-swiata

Olga Tokarczuk – o kabale

Na czym polega ta kabała, co to wszyscy o niej mówią?” – zagaduje Katarzyna Kossakowska księdza Pikulskiego w najnowszej książce Olgi Tokarczuk [1]. No i dobrze, że zagaduje, bo Księgi Jakubowe opowiadają przeważnie o sprawach żydowskich, więc czemu nie miałoby być w nich i o kabale. Ksiądz Pikulski też się z tym zgadza, odkłada na talerz spory kęs wołowiny i uprzejmie wyjaśnia Katarzynie Kossakowskiej:

- Wierzą, że świat został stworzony ze słowa – odpowiada ten, przełykając głośno, i odkłada na swój talerz spory kęs wołowiny, który właśnie wędrował do jego ust.
- No tak, każdy w to wierzy: na początku było Słowo. To tak jak i my. Cóż to więc za herezja?
- Tak, waszmość pani, ale my na tym zdaniu poprzestajemy, a oni je stosują do każdej najmniejszej rzeczy.
[...]
- Każda litera ma swój równoważnik liczbowy. Alef ma jeden, bet ma dwa, gimel – trzy, i tak to idzie dalej. To znaczy, że każde słowo złożone z liter ma swoją liczbę. – Patrzy na nich pytająco, czy rozumieją. – Słowa, których liczby są takie same, są ze sobą połączone głębokim znaczeniem, mimo że po wierzchu wydaje się, iż nie ma między nimi związku. Można na słowach liczyć, kombinować i wtedy dzieją się bardzo ciekawe rzeczy.
Ksiądz Pikulski nie wie, czy na tym skończyć, czy to wystarczy, ale nie, nie może się powstrzymać:
- Weźmy przykład następujący – mówi. – Ojciec to po hebrajsku „aw”. Piszemy to tak: alef, bet, od prawej strony. Matka to „em”, czyli alef-mem. Ale słowo „matka” – „em”, można odczytać też jako „im”. „Aw”, ojciec, ma wartość liczbową 3, bo alef ma 1, a bet 2. „Matka” ma wartość 41, bo alef to 1, a mem to 40. I teraz: jeżeli dodamy do siebie oba słowa, „matka” i „ojciec”, to wyjdzie nam 44, a to liczba słowa „jeled”, czyli dziecko!
Kossakowska, pochylona nad księdzem, odskakuje od stołu, klaszcząc.
- Jakie to sprytne! – woła.
- Jod-lamet-dalet – pisze ksiądz Pikulski na papierze biskupa i patrzy na niego tryumfalnie [2].

Sprowadzenie kabały do gematrii, a gematrii do jednej z jej metod, jest, rzecz jasna, olbrzymim uproszczeniem. Ale widocznie ksiądz Pikulski uznał, że tyle na początek wystarczy. Mógłby jednak dodać starogenderowo, że jeled to dziecko płci męskiej, chłopczyk (ילד). Dziecko-dziewczynka to jalda (ילדה). Ale to głupstwo. Już gorzej, że z lamed, ל, zrobiło się lamet. Ale to też głupstwo. Najbardziej bowiem zgrzyta mi w tej scenie sam język, sprawa w powieści historycznej przecież niebłaha. Prawdziwy ksiądz Pikulski (bo to postać historyczna) nigdy nie użyłby wyrażeń „równoważnik liczbowy” czy „wartość liczbowa”, choć z pewnością potrafiłby oddać ich znaczenie w swojej osiemnastowiecznej polszczyźnie, z której Olga Tokarczuk zostawiła mu na pociechę jeno „waszmość panią” [3].

Być może właśnie ten zgrzyt coś tam obudził w mojej pamięci, a kiedy jeszcze po cichu wymówiłem kilka kabalistycznych formuł, spłynęło na mnie zrozumienie.

Starożytni Żydzi używali hebrajskiego do zapisu liczb. Każda litera jest liczbą. Weźmy hebrajskie a, alef, to 1. B, bet, to 2. Rozumiesz? A teraz spójrz. Liczby są ze sobą powiązane. Weźmy hebrajskie słowo ‚ojciec’, „aw”. Alef, bet. 1 i 2 równa się 3. Zgadza się? Hebrajskie słowo ‚matka’, „em”. Alef, mem. 1, 40 równa się 41. Suma 3 i 41… 44. Zgadza się? Teraz hebrajskie słowo ‚dziecko’. Matka, ojciec, dziecko, „jeled”. To 10, 30 i 4… 44.

Prawda, że brzmi to podobnie do objaśnień uczonego księdza Pikulskiego? I nawet przykład ten sam. Tym razem jednak jest to monolog z filmu Pi Darrena Aronofsky’ego, a wygłasza go do głównego bohatera, genialnego (ale też zwariowanego) matematyka Maxa Cohena, jego znajomy kabalista, Lenny Meyer [4].

W „Nocie bibliograficznej” autorka nie wspomina o tej pożyczce, choć wymienia tam (aczkolwiek niezbyt starannie [5]) trochę cudzych dzieł wykorzystanych podczas pisania Ksiąg Jakubowych. Ponieważ to jednak tylko powieść, w dodatku już w podtytule przypominająca, że została „wspomożona imaginacją, która to jest największym naturalnym darem człowieka”, podaję ten drobiazg wyłącznie jako ciekawostkę oraz świadectwo, z jak różnorodnych źródeł potrafi czerpać imaginacja Olgi Tokarczuk [6].

[1] Olga Tokarczuk, Księgi Jakubowe albo Wielka podróż przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie, nie licząc tych małych [...], Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014. Korzystałem z wersji elektronicznej w formacie MOBI przygotowanej na zlecenie wydawcy przez eLiterę.

[2] Księgi Jakubowe, III Księga drogi, część 16, rozdział „O tym, jak ksiądz Pikulski tłumaczy wysoko urodzonym zasady gematrii”.

[3] A oto próbka stylu księdza Pikulskiego, wyjęta z dzieła jego własną ręką pisanego, z rozdziału V O Kabali w poſpolitości y w ſzczegulności otey ktora ſię niedawnemi czaſy ziawiła w Polſzcze:

„Z Okoliczności Kabaliſtow Zydow zdaie mi ſię rzecz ſprawiedliwa niektore dać przeſtrogi Katolikom o Kabali, ktora ſię temi czasy ziawiła w Kroleſtwie Polſkim, ażeby znać przez niewiadomość za grzech ſobie niemieli wyrazney obrazy Pana Boga, y pod płaszczykiem ciekawości niezaszli aż do piekła, według przeſtrogi Auguſtyna S. Curioſitas eſt primus gradus ad Infernum. Trzeba wiedzieć, że Kabala ieſt ſłowo Hebrayſkie, ktore znaczy po łacinie receptio, a po polſku przyięcie. [...] Ta nauka Kabali ieszcze za czasow Jana S. Apoſtoła była w używaniu u wschodnich Narodow. Co ſię daie ztąd poznać, że Jan S. [...] za miaſt liter imienia Antychryſta położył liczbę. Przez co zadał trudność Tłumaczom Piſma S. do poznania z liczby 666, iakie Antychryſt ma mieć swoje własne nazwiſko. [...] Tak y o imieniu Antychryſta radzi S. Ireneusz niebydź zbyt ciekawym, ponieważ ſię łatwo omylić może, ato dlatego że przeciwne ſłowa mieć mogą tę liczbę. Przy tym co ięzyk, to inne litery inszą liczbę znaczące, tak naprzykład u Grekow y Zydow litera L. znaczy 20. C. 3. D. 4. U Łacinników zaś L 50. D. 500. C. 100″ (X. Gaudenty Pikulski, Złość żydowska Przeciwko Bogu y blizniemu Prawdzie y Sumnieniu Na obiaśnienie Talmudystow. Na dowod ich zaślepienia y Religii dalekiey od prawa Bofkiego przez Moyżeſza danego rozdzielona na trzy części, s. 81-84; starałem się zachować pisownię oryginału).

Przytaczana przez księdza Pikulskiego przestroga św. Augustyna Curiositas est primus gradus ad Infernum to naturalnie nasze swojskie „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła”. I zdaje się, że w tym wypadku ksiądz Gaudenty w istocie przełożył to polskie porzekadło na łacinę i obdarował nim świętego, bo jako żywo w pismach Doktora Łaski niczego podobnego nie udało mi się znaleźć. Najpodobniejsza myśl znajduje się w traktacie świętego Bernarda z Clairvaux O stopniach pokory i pychy na początku rozdziału X (paragraf 28): Primus itaque superbiae gradus est curiositas. Mowa tam wprawdzie o pysze, ale skoro ciekawość jest pierwszym stopniem pychy, pycha zaś jest pierwszym z siedmiu grzechów głównych, słusznie można stąd wywodzić, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Cytował potem św. Bernarda między innymi dominikanin Wilhelm Perault w swoim traktacie o pysze (De superbia) z dzieła Summa de virtutibus et vitiis na początku rozdziału XXXV „De duodecim gradibus superbiae secundum Bernardum”: Primus gradus est curiositas, quae secundum Bernardum his indiciis deprehenditur… (także tutaj, 12 wers od dołu pierwszej kolumny).

Nb. nie należy mylić curiositas, apetytu na ciekawostki, świerzbienia uszu, o którym pisał św. Paweł w drugim liście do Tymoteusza (4,3), ze studiositas – poszukiwaniem prawdy przy użyciu zdrowej nauki, jako i my tutaj właśnie czynimy.

[4] Pi (1998), reżyseria i scenariusz Darren Aronofsky. Scena w kawiarni, mniej więcej w 14-15 minucie. Tłumaczenie swobodne na podstawie tekstu, który spisałem ze ścieżki dźwiękowej:

„The ancient Jews used Hebrew as a numerical system. Each letter is a number. Like a Hebrew A, Alef, is 1. B, Bet, it’s 2. You understand? And look at this. The numbers are interrelated. Like take the Hebrew word for father, „av”. Alef, Bet. 1, 2 equals 3. Alright? Hebrew word for mother, „am”. Alef, Mem. 1, 40 equals 41. Sum of 3 and 41… 44. Alright? Now, Hebrew word for child. Alright, mother, father, child, „yeled”. That’s 10, 30 and 4… 44″.

Trochę zamieszania sprawia różnica między pisownią a wymową. Słowo ‚ojciec’, אב (z punktacją אָב) zapisuje się (od lewej do prawej) literami alef i bet, ale czyta się aw (bet czyta się b, gdy ma dagesz, kropeczkę w środku, בּ. Słowo ‚matka’, אם (z punktacją אֵם) zapisuje się literami alef i mem, ale wymawia się em (Lenny Meyer wymawia je ejm), gdyż w zapisie punktowanym pod literą alef są dwie kropeczki, cere. Natomiast z dzieckiem nie ma problemu: pisze się je ילד(z punktacją יֶלֶד), czyli jod, lamed, dalet, a segol, trzy kropki pod jod i lamed wskazują, że po tych literach czyta się samogłoskę e (w wyliczeniach gematrycznych nie uwzględnianą).

Nieco inny zapis monologu Lenny Meyera można znaleźć w pożytecznej książce Math Goes to the Movies:

„The ancient Jews used Hebrew as their numerical system. Each letter is a number. Like the Hebrew A, Aleph is one. B, Bet, is two, understand? Look at this. The numbers are interrelated. Like take the Hebrew word for father Ab, Aleph, Bet, one [plus] two equals three, all right. Hebrew word for mother Am, Aleph, Mam, one [plus] forty equals forty-one. Sum of three and forty-one, forty-four, right? Hebrew word for child, mother, father, child, (ye)(le)d, that’s ten [plus] thirty and four, forty-four” (Burkard Polster, Marty Ross, Math Goes to the Movies, The Johns Hopkins University Press, Baltimore 2012, s. 57-58; Filmowi Pi poświęcony jest cały rozdział czwarty „The Annotated Pi Files”).

Wolałem jednak sam sprawdzić, co mówi (i robi) Lenny Meyer zapisujący na marginesie gazety z notowaniami giełdowymi hebrajskie słowa i odpowiadające im liczby, ponieważ autorzy Math Goes… śledzili jego wyliczenia niezbyt uważnie i nawet pomawiają go o pomyłkę w dodawaniu, gdy Lenny przechodzi potem do słowa ‚kadem’, równoważnego liczbie 144: „At this point, Lenny scribbles the numbers 4, 30, and 10, which do not sum to 144″ (s. 58). Autorzy nie zauważyli, że liczby 4, 30 i 10 odnoszą się do poprzedniego przykładu ze słowem ‚jeled’. W wypadku ‚kadem’ Lenny od razu zapisuje wartość liczbową całego wyrazu, bez sumowania wartości poszczególnych liter.

Swoją drogą Lenny rzeczywiście w tym miejscu popełnia błąd (czy też naciąga swoją kabalistyczną interpretację), gdyż ‚kadem’ (קדם) nie jest – jak twierdzi Lenny – słowem oznaczającym ogród Eden („The word for the Garden of Eden, Kadem”), rajski ogród z drzewem wiadomości dobrego i złego. W biblijnej hebrajszczyźnie używano ‚kadem’ na określenie wschodu. Nb. z tego samego rdzenia wywodzi się greckie Kadmos (Κάδμος), imię przybyłego ze wschodu króla Tyru, który założył Teby i dał Grekom alfabet fenicki, z hebrajskim mocno spokrewniony. Dlatego alef, bet, gimel, dalet… żyją również w naszym języku jako greckie alfa, beta, gamma, delta…

[5] Wielki polski historyk nazywał się Szymon Askenazy, nie Aszkenazy. W podtytule angielskiej książki Pawła Maciejki jest Jacob Frank, nie Jakub. Nie istnieje książka zatytułowana R. Jonathan Eibeschütz’s And I Came this Day unto the Fountain. Powinno być: R.[abbi] Jonathan Eibeschütz, And I Came this Day unto the Fountain. Pisze też Olga Tokarczuk: „Wszystkim zainteresowanym polecam lekturę dzieła [księdza Benedykta Chmielowskiego] Nowe Ateny albo Akademia Wszelkiej sciencyi pełna wydanego w świetnym wyborze i opracowaniu Marii i Jana Józefa Lipskich w 1968 roku. Prawdę powiedziawszy, należałoby się tej wspaniałej książce wznowienie”. Ale wydanie z roku 1968 było właśnie wznowieniem, wydaniem drugim, gdyż pierwsze ukazało się dwa lata wcześniej. Z czego naturalnie nie wynika, że Nowym Atenom nie przydałoby się kolejne wznowienie, choć amatorzy tej księgi Benedyktowej mogą dziś bez problemu znaleźć w internecie jej oryginalne wydanie z roku 1745.

[6] Jest to, ma się rozumieć, jedynie hipoteza, gdyż „kabalistyczne równanie” ojciec + matka = dziecko, to niemal locus communis, gdy mowa o liczbowych tajnikach języka hebrajskiego. Pojawia się na przykład w niedawno wydanym Kodzie Estery (Bernard Benyamin, Yohan Perez, Kod Estery, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2013). I to łącznie z pisownią jod-lamet-dalet! Wolałem jednak życzliwie przyjąć ciekawsze źródło inspiracji. Nie jest zresztą wykluczone, że panowie Benyamin i Perez również zapamiętali elokwentnego kabalistę Lenny Meyera z Pi Aronofsky’ego.

Nb. na podstawie tego samego przykładu z ojcem, matką i dzieckiem Agnieszka Zielińska spekuluje, czy aby liczba dziecka, 44, nie jest dobrym wyjaśnieniem najsłynniejszej polskiej czterdziestki czwórki, czyli tajemniczego imienia wskrzesiciela narodu z Mickiewiczowskich Dziadów (zob. Agnieszka Zielińska, Ortodoksyjny heretyk. Myśl społeczno-religijna Andrzeja Towiańskiego, Wydawnictwo Pandit, Kraków 2010, s. 106). Miał bowiem Mickiewicz podobno szczególnie cenić ewangeliczną dziecięcość, dającą „radosną chęć życia, wiarę, że wszystko jest możliwe” (s. 105). Cokolwiek karkołomna to interpretacja, jeśli zważyć, że wskrzesiciel narodu z Widzenia księdza Piotra odmalowany został jako „mąż straszny” o trzech obliczach, a „trzy końce świata drżą, gdy on woła”. Zaprawdę, osobliwa dziecina! Co więcej, sam ksiądz Piotr mówi o nim „był dzieckiem” – w czasie przeszłym, bezapelacyjnie minionym.

 

Marian44 – zamieszczam ten artykuł, żeby pokazać, jak bardzo Żydom jest potrzebna tajemnicza liczba 40 i 4 w Dziadach cz.III A.Mickiewicza. Pomimo, że ponad 10 lat temu tygodnik Wprost opublikował w numerze z dn.13 lutego 2005r.artykuł / Adam 44/ w którym podaje, proponowaną przez Mariana Retelskiego, bardzo prawdopodobną historię tej liczby, nadal jest ona traktowana jako zagadka! Dlaczego???

Widać z tego, że ona MUSI być zagadką, bo inaczej nie byłoby argumentów, które by  uzasadniały propagowanie kabały czy gematrii.

Pomimo wielu publikacji, że w czasach współczesnych A.Mickiewicza wszyscy wiedzieli z historii, że Polska miała 43 monarchów, i ten „Wskrzesiciel” będzie jej  44-tym  monarchą, nadal, jak widać, ta oczywistość nie może się przebić, ustępując miejsca kabale. Taką mamy dzisiaj naukę i taką historię, którą piszą nam inni, mając w tym swoje interesy.

 

Judaizm przeciwko Mojżeszowi. Gnostycki mesjanizm Sabbataja Cwi – Hugon Hajducki

Trwa duchowa wojna pomiędzy Bogiem a Lucyferem. W trakcie tych zmagań książę ciemności niejednokrotnie zło nazywa dobrem, a nienawiść ukrywa w słowach głoszących miłość, tolerancję i pokój.

Zapowiedziane przez św. Jana zbiorowe nawrócenie Żydów jest od dawna wypatrywanym znakiem, potwierdzającym nadejście czasów ostatecznych i rychłą paruzję Chrystusa. Jest to jedna z wielkich tajemnic dotyczących losów całego świata. W jakich jednak okolicznościach nastąpi nawrócenie Żydów? W którym momencie porzucą oni swoje zgubne poglądy o nadejściu narodowego mesjasza, który przyjdzie tylko po to, by stworzyć kolejne ziemskie imperium? Czy będzie to związane z pojawieniem się kolejnego fałszywego mesjasza żydowskiego? Pytania, na które trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, można by mnożyć.

Historia narodu żydowskiego po odrzuceniu i przelaniu krwi Zbawiciela jest historią pogrążania się w religijnych błędach i samouwielbieniu. Wbrew obiegowym poglądom, Żydzi nie pozostali wierni zasadom ortodoksyjnego judaizmu, dzieląc się na liczne i zwalczające się sekty. Do dziś sam judaizm jest zjawiskiem zróżnicowanym, a jego podział na żydowskich ortodoksów i zsekularyzowanych Żydów reformowanych jest bardzo dużym uproszczeniem. Jednym z odłamów dzisiejszego judaizmu (choć część samych Żydów traktuje ten ruch religijny jako heretycką sektę) jest wpływowy i działający do dziś w konspiracji sabbataizm. Warto zapoznać się z poglądami głoszonymi w łonie tej sekty, tym bardziej że zostały one przyjęte przez niektóre dzisiejsze odłamy judaizmu, jak również sekty (najczęściej protestanckie) o charakterze judeochrześcijańskim. Warto z jeszcze jednego powodu: ponieważ sabbataizm jest koncepcją religijną odpowiedzialną za liczne, fatalne w skutkach wydarzenia społeczne i polityczne na świecie dziejące się w ciągu ostatnich 200 lat, a które od XIX wieku przypisywano bez różnicy wszystkim Żydom. Niejednokrotnie sami sabbatajczycy gorliwie pomagali w szerzeniu antyżydowskiej propagandy, aby w ten sposób, łamiąc Prawo, przyśpieszyć osiągnięcie mesjańskiego czasu. Czytaj dalej

Judaizm przeciwko Mojżeszowi. Gnostycki mesjanizm Sabbataja Cwi – Hugon Hajducki

 Trwa duchowa wojna pomiędzy Bogiem a Lucyferem. W trakcie tych zmagań książę ciemności niejednokrotnie zło nazywa dobrem, a nienawiść ukrywa w słowach głoszących miłość, tolerancję i pokój.

Zapowiedziane przez św. Jana zbiorowe nawrócenie Żydów jest od dawna wypatrywanym znakiem, potwierdzającym nadejście czasów ostatecznych i rychłą paruzję Chrystusa. Jest to jedna z wielkich tajemnic dotyczących losów całego świata. W jakich jednak okolicznościach nastąpi nawrócenie Żydów? W którym momencie porzucą oni swoje zgubne poglądy o nadejściu narodowego mesjasza, który przyjdzie tylko po to, by stworzyć kolejne ziemskie imperium? Czy będzie to związane z pojawieniem się kolejnego fałszywego mesjasza żydowskiego? Pytania, na które trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, można by mnożyć.

Historia narodu żydowskiego po odrzuceniu i przelaniu krwi Zbawiciela jest historią pogrążania się w religijnych błędach i samouwielbieniu. Wbrew obiegowym poglądom, Żydzi nie pozostali wierni zasadom ortodoksyjnego judaizmu, dzieląc się na liczne i zwalczające się sekty. Do dziś sam judaizm jest zjawiskiem zróżnicowanym, a jego podział na żydowskich ortodoksów i zsekularyzowanych Żydów reformowanych jest bardzo dużym uproszczeniem. Jednym z odłamów dzisiejszego judaizmu (choć część samych Żydów traktuje ten ruch religijny jako heretycką sektę) jest wpływowy i działający do dziś w konspiracji sabbataizm. Warto zapoznać się z poglądami głoszonymi w łonie tej sekty, tym bardziej że zostały one przyjęte przez niektóre dzisiejsze odłamy judaizmu, jak również sekty (najczęściej protestanckie) o charakterze judeochrześcijańskim. Warto z jeszcze jednego powodu: ponieważ sabbataizm jest koncepcją religijną odpowiedzialną za liczne, fatalne w skutkach wydarzenia społeczne i polityczne na świecie dziejące się w ciągu ostatnich 200 lat, a które od XIX wieku przypisywano bez różnicy wszystkim Żydom. Niejednokrotnie sami sabbatajczycy gorliwie pomagali w szerzeniu antyżydowskiej propagandy, aby w ten sposób, łamiąc Prawo, przyśpieszyć osiągnięcie mesjańskiego czasu. Czytaj dalej

Najnowsze komentarze
    036967