Chwała Bogu

OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Welcome to the United SOVIET of America!

Wydumana przez prof. Zbigniewa Brzezińskiego i innych neokonserwatystów konwergencja amerykańskiego wydania kapitalizmu z sowieckim rajem, zaczyna spełniać się coraz żwawiej w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych.

Jest to co prawda proces nieco opóźniony w rozwoju czasowym, lecz nie jest opóźniony w rozwoju witalnym, gdyż te największe nonsensy z sowieckiego wydania świetlanego ustroju są adaptowane z nowym impetem w nowej odsłonie sowietu – Związku Socjalistycznych Republik Amerykańskich.

W wyniku prowadzenia od dwóch lat różnorodnych restrykcji w ramach tzw. walki z tzw. pandemią, oraz związanego z tym masowego wyszczepiania społeczeństwa, brakuje rąk do pracy, brakuje towaru, brakuje możliwości jego rozprowadzania i w pięknych Stanach Zjednoczonych zaczyna brakować wszystkiego, a to co jeszcze jest zaczyna osiągąć niebotyczne ceny bądź podlegać racjonowaniu.

W przeciętnych sklepach puste półki przestają szokować i ludzie szybko przyzwyczajają się do nowej rzeczywistości, która wszak została obiecana w ramach Nowego Porządku, Nowego Ładu, czy jakkolwiek tam politycy nie nazwali systemu, który ma zubożyć społeczeństwa, zmusić do subordynacji, by posłusznie wykonywać to co w danej chwili mędrcy uważają za „dobre dla  motłochu”.

Oto w stolicy dumnych Stanów Zjednoczonych, rządzonej przez czarnoskórą komunistkę Mariel Bowser, Departament Bezpieczeństwa Dystryktu Kolumbia (DC Homeland Security & Emergency Managment) wydał apel do mieszkańców, aby przy zakupach powstrzymywali się przed nadmiernym apetytem. „Only take what you need” – weź (kup) tylko tyle ile potrzebujesz, wzywa burmistrz Waszyngtonu.

Pod plakatem „Departament Bezpieczeństwa” wyjaśnia: „Może zauważyłeś puste półki w niektórych sklepach, za przyczyną krajowego problemu z zaopatrzeniem, ale nie ma potrzeby abyś kupował więcej niż normalnie. Prosimy, kupuj tylko tyle ile potrzebujesz i zostaw nieco dla innych!” (Wykrzyknik w oryginale.)

Komentarze pod tym apelem nie pozostawiają złudzeń jak postrzega to – nawet to zaszczepione, lecz lekko budzące się – społeczeństwo. Wszystkie wpisy mówią jednym tonem:

„Komunizm nadchodzi”, „Dozwolone pozostają jedynie nieścigane plądrowanie sklepów”, „Czy apel ten odnosi się też do złodziei plądrujących sklepy?”, „Nie zapomnijcie przy racjonowaniu wydać kuponów żywnościowych”, „Co? A ja słyszałem jak Biden mówił, że nie ma żadnych braków w dostawach”, „Wyobraź sobie, że w czasie ‚najlepszego Prezydenta’ mamy racjonowanie żywności…”, „Ale czyż Prezydent nie powiedział, że braki w dostawach to jest mit?”, „Mój przyjaciel z Wietnamu powiedział mi, że w latach 1980 używano właśnie takiej samej propagandy w czasie racjonowania żywności i głodu”, „Czy to jest jakaś strona prowadzona przez komików?”, „Lets Go Brandon!” [Jak ktoś nie wie co to znaczy niech sobie poszuka…], „Witamy w Wenezueli!”, „To co otrzymujemy gdy głosujesz na Demokratów” [To tylko częściowa prawda…], „Przeczytałem ten apel i celowo wykupiłem więcej”.

 

Oczywiście te trendy zaopatrzeniowe będą ewoluowały, i raz będzie nieco lepiej, raz dużo gorzej, ale świadczy to o zapaści systemu gospodarczego i o możliwościach oraz być może koniecznościach odgórnego sterowania „podażą”. Tak jak w Kraju Rad, priorytetowo niezbędny będzie jedynie sektor militarny, a reszta będzie się biła o papier toaletowy, zaś specjaliści będą poszukiwali „dreblinek” (vide Nie lubię poniedziałku).

 

Kartka żywnościowa z czasów PRL-u

Pic source: wikipedia

 

Kilka zdjęć ze sklepu należącego do jednej z większych sieci, w okolicy Waszyngtonu, w styczniu 2021 r.

Pics source: bibula.com

 

Oprac. www.bibula.com

Bergoglio – w tajemnicy – dwukrotnie, spotkał się z dyrektorem generalnym firmy Pfizer

The Register dowiedział się, że papież Franciszek – prywatnie – odbył nieujawnione spotkania z dyrektorem generalnym firmy Pfizer w zeszłym roku, w związku z pytaniami dotyczącymi skuteczności szczepionek, które są obecnie obowiązkowe dla wszystkich pracowników i gości Watykanu.

Według źródeł watykańskich, Ojciec Święty dwukrotnie spotkał się w Watykanie z dyrektorem generalnym firmy Pfizer, Albertem Bourlą, choć dokładne szczegóły nie są znane.

W przeciwieństwie do większości prywatnych audiencji papieskich, spotkania te nie zostały ogłoszone przez Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej, które nie odpowiedziało na wielokrotne prośby o potwierdzenie spotkań.

Rzecznik Pfizera powiedział: “Nie możemy potwierdzić ani zaprzeczyć, ponieważ zgodnie z naszą polityką, ruchy naszych dyrektorów są uważane za poufne.”

Watykan był jednym z pierwszych podmiotów, który podał szczepionki, podpisawszy pod koniec roku 2020 umowę z firmą Pfizer na wyłączne oferowanie swoim pracownikom produktu farmaceutycznego Pfizer-BioNTech. Pierwsze szczepienia rozpoczęto na początku roku 2021.

Gorący zwolennik szczepionki w świetle tego, co postrzega jako “kontynuację i pogorszenie obecnego stanu zagrożenia zdrowia”, Watykan wprowadził obowiązek szczepienia Pfizer dla wszystkich pracowników i gości od 23 grudnia. (…)
>https://www.ncregister.com/blog/pfizer-and-the-vatican

https://babylonianempire.wordpress.com

Abdykacja Benedykta XVI i narodziny „chrislamu”. Nowa teoria spiskowa?

 

Pamiątkowa tablica na katedrze w Kolonii upamiętniająca Światowe Dni Młodzieży. Papież Jan Paweł II i Papież Benedykt XVIPamiątkowa tablica na katedrze w Kolonii upamiętniająca Światowe Dni Młodzieży. Papież Jan Paweł II i Papież Benedykt XVI – Shutterstock.
  • Teolog twierdzi, że tajemnicza grupa w Watykanie dąży do stworzenia nowej religii – chrislamu
  • Benedykt XVI za bardzo sprzeciwiał się chrislamowi i został zmuszony do abdykacji
  • Wkrótce Msza św. ulegnie radykalnym zmianom, chrześcijanie będą wsłuchiwać się w Pismo Święte i Koran
  • W 2022 r. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich powstanie tajemniczy kompleks świątynny inaugurujący nową religię 

Wśród watykanistów zajmujących się badaniem przyczyn abdykacji Benedykta XVI pojawiła się ostatnio jedna szczególnie zaskakująca hipoteza. Jej autorem jest teolog Hieronim Nox – autor książki Chrislam. Nowa religia papieża Franciszka. Rewelacje, które przedstawia w książce, są szokujące. Autor twierdzi, że w Watykanie istnieje wpływowa grupa hierarchów, którzy dążą do połączenia chrześcijaństwa z islamem i stworzenia nowej religii – chrislamu. Rezygnacja Benedykta XVI nie była spowodowana wiekiem czy chorobą, ale naciskami kardynałów i polityków, którzy chcą przyspieszyć proces wprowadzania nowej religii. Niemiecki papież był — i wciąż jest — największą przeszkodą na drodze do inauguracji chrislamu. Papież Franciszek jest zaś wielkim apostołem tej zaskakującej inicjatywy. Tak przynajmniej twierdzi autor wstrząsającej książki.

Chrześcijaństwo w stanie rozkładu

Punktem wyjścia dla swoich rozważań autor czyni stan chrześcijaństwa w Europie. Stwierdza, że jest to religia umierająca, od której odwraca się coraz więcej mieszkańców Starego Kontynentu. Chrislam ma być zaś nową szansą dla Kościoła i Europy – sposobem na przyciągnięcie do religii nowych, szczególnie młodych, wyznawców. Czołowym argumentem za tym, że chrześcijaństwo w Europie się kończy, jest nie tylko fakt, że z roku na rok coraz więcej osób dokonuje apostazji, ale przede wszystkim to, że ci, którzy pozostają osobami wierzącymi, nie traktują już poważnie prawd wiary.

Papież Benedykt XVIPapież Benedykt XVI – Shutterstock

Najważniejszy dogmat chrześcijański – Trójca Święta – jest obecnie w najlepszym wypadku ignorowany przez duchownych i wiernych. Nikt już nie stara się zgłębić tajemnicy Boga w trzech osobach. „Chyba jeszcze nigdy żaden kaznodzieja nie umiał w stu procentach wytłumaczyć katolikom, i to nie tylko niewykształconym, ale także tym doskonale znającym katechizm, tajemnicy Boga w trzech osobach. Kościół w zasadzie zrezygnował z podtrzymywania prawdy o Trójcy Świętej, zajęty jest dzisiaj innymi problemami.” – pisze autor.

Na tle skomplikowanej teologii chrześcijańskiej, nauka islamu jawi się jako klarowna i logiczna. Nie znajdziemy tam zawiłych traktatów teologicznych o naturze Boga. Jest to jeden z powodów, tego, że na islam przechodzi coraz więcej Europejczyków. Pociąga ich prostota tej religii. Dlatego – zdaniem Noxa – Franciszek i liberalni teologowie postanowili odchudzić katolicką teologię, usuwając z niej wszystko to, co dla dzisiejszego człowieka jest niezrozumiałe i zbędne – między innymi dogmat o Trójcy Świętej. Ale nie tylko to. Na śmietnik historii idzie całe bogactwo liturgiczne Kościoła. Nabożeństwa mają być uproszczone, pozbawione przedsoborowego splendoru, a z czasem dostosowane do liturgii muzułmańskiej

Ratzinger w krawacie

Przyczyną niespodziewanego zejścia Benedykta XVI z Tronu Piotrowego w 2013 r. było to, że nie pasował on do nowej wizji religii. Nie godził się na daleko idący dialog międzyreligijny ze światem islamu, który przeradzał się w integrację obu religii. Mówiąc wprost: za bardzo sprzeciwiał się chrislamowi i został zmuszony do abdykacji.

Benedykt XVI był ostatnim przedstawicielem starego papiestwa. Autor nazywa go „papieżem pomiędzy czasami”. Kościół i papiestwo po abdykacji Benedykta XVI nie będzie już takie samo. Zdaniem Noxa na naszych oczach umiera tradycyjny katolicyzm i rodzi się nowa religia na nowe czasy, w których – jeśli ludzkość chce przetrwać – różnice religijne i narodowe muszą zniknąć. Im większe zbliżenie między religiami (a najlepiej jak najgłębsze łączenie religii), tym mniejsza szansa na wojny religijne i konflikty między cywilizacjami, które w dzisiejszym świecie mogą się zakończyć zagładą ludzkości.

Papież Benedykt XVIPapież Benedykt XVI – Shutterstock

Chrislam ma być w tym ujęciu szansą dla świata. Benedykt tego nie rozumiał, Franciszek jest zaś apostołem nowej religii. Niemiecki papież bał się śmierci katolicyzmu, papież z Argentyny w obumieraniu starych form katolicyzmu widzi natomiast szansę. Czy Benedykt XVI został w jakiś konkretny sposób zmuszony do odejścia? Czy był szantażowany? Czy może grożono mu śmiercią? Autor sugeruje różne wersje, ale nie podaje konkretnych dowodów.

Ciekawą częścią książki jest przedstawienie Ratzingera jako człowieka o skomplikowanej osobowości. Patrząc na Benedykta XVI, najczęściej widzimy konserwatystę, o którym niegdyś mówiono „pancerny kardynał”. Tymczasem życie Ratzingera było o wiele bardziej skomplikowane. W młodości był on naczelnym liberałem! Jego najlepszym przyjacielem był ks. Hans Küng – teolog, którego Jan Paweł II potępił, ponieważ podważał dogmaty i apelował o zbliżenie z pozostałymi religiami, w tym z islamem. W czasie Soboru Watykańskiego II Ratzinger stał za najważniejszymi postępowymi zmianami w Kościele. Wyrazem sprzeciwu wobec tradycyjnej teologii był to, że młody ksiądz Ratzinger nie chodził w sutannie, ale demonstracyjnie nosił garnitur, a także – co było skandalem – nie zakładał koloratki, ale krawat.

Dlaczego Ratzinger przeobraził się z liberała w konserwatystę? Zdaniem Noxa przeraził się rewolucji, której był jednym z przywódców. „Drastyczny spadek wiernych, zamykanie seminariów duchownych, likwidacja parafii, sprzedawanie niepotrzebnych kościołów — mówiąc wprost, umieranie Kościoła. To wszystko (…) miało być efektem soborowych przewrotów teologa z Bawarii” – pisze autor.

Koran na Mszy świętej

Projekt nowego odłamu chrześcijaństwa to z pewnością szokująca informacja dla przeciętnych chrześcijan chodzących regularnie do kościoła. Watykan boi się, że zbyt szybkie wprowadzenie chrislamu, może spowodować nowy rozłam w Kościele. Dlatego musi to być proces powolny. Obowiązuje taktyka, po pierwsze, „odcinania starych i zepsutych plastrów katolicyzmu”, po drugie, stopniowego zacierania różnic między religiami i przemycania do chrześcijaństwa muzułmańskich prawd wiary.

Jak zdaniem autora za kilkanaście lat będzie wyglądał Kościół? Nie będzie to już religia czcząca Jezusa jako Boga. Główny dogmat chrześcijański zostanie porzucony na rzecz wiary w to, że Jezus był tylko i wyłącznie wielkim prorokiem – takim, jak go przedstawia islam. Wiele elementów chrześcijańskiej liturgii przetrwa w zmienionej formie, dostosowanej do wrażliwości islamskiej. Na Mszy św. będziemy mogli usłyszeć zarówno Pismo Święte, jak i Koran. Według Hieronima Noxa papiestwo przetrwa tylko w bardzo okrojonej wersji. Papież nie będzie już „zastępcą Chrystusa na ziemi”, lecz chrześcijańsko-muzułmańskim liderem, którego zadaniem będzie przekazywanie w równym stopniu orędzia Chrystusa, jak i nauki Mahometa.

Czy tradycyjni katolicy przetrwają? „Zachowają się oczywiście wyspy tradycyjnego katolicyzmu, o których pisał zresztą Ratzinger w proroczym Raporcie o stanie wiary. Katolicyzm przetrwa w niewielkich grupach i, kto wie, może jeszcze kiedyś się odrodzi i stanie się religią dominującą.” – twierdzi Nox. Usunięcie tradycyjnego chrześcijaństwa zdaniem autora ocali świat przed wojnami religijnymi. To główne przesłanie książki. Teolog przedstawia świat jako beczkę prochu, na której stoi papież i imam. Obaj trzymają w dłoniach pochodnie. Ani papież, ani imam nie mogą nimi wymachiwać, nie mogą nimi straszyć drugiej strony, nie mogą próbować ich sobie wzajemnie wyrywać. Muszą je zgodnie w tym samym czasie zgasić. „Znieść różnice, a wywyższyć podobieństwa” – argumentuje.

Chrislam to spisek masonów?

Sporo miejsca w książce autor poświęca tajnym stowarzyszeniom, które różnymi kanałami wpływają na losy Kościoła. Pisze o masonach, którzy dążą do tego, żeby na świecie panował pokój, dlatego promują ideę chrislamu, gdyż zacieranie różnic religijnych to gwarancja pokoju. Pisze o politykach takich jak Barack Obama, Tony Blair czy Angela Merkel, którzy mają współpracować z Watykanem w dziele propagowania chrislamu. Pisze wreszcie o sekretnych grupach działających w Kościele, o kardynałach, biskupach i wpływowych teologach, którzy przemycają chrislam do liturgii, kazań, uczelni katolickich i mediów religijnych.

Papież Benedykt XVIPapież Benedykt XVI – Shutterstock

Jak koncepcję chrislamu oceniają eksperci? Ks. Krzysztof Kaucha z Katedry Chrystologii i Eklezjologii Fundamentalnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ocenia go krytycznie, argumentując, że religii nie krzyżuje się jak rośliny czy zwierzęta. Obie religie zbyt dużo dzieli, dlatego czymś niemożliwym jest stworzyć z nich jedną, logiczną i trwałą całość. „Nie jest niemożliwe, że pomysł chrislamu zrodził się przy biurkach tych urzędników europejskich, którzy kompletnie nie rozumieją religii, lecz na  głębokim zbliżeniu Kościoła z islamem. Czy katolicyzmowi, a za nim całemu chrześcijaństwu, grozi zmieszanie się z innymi religiami? „Zdecydowanie tak” – uważa dziennikarz. Czy papież Franciszek celowo dąży do takiego stanu rzeczy? „Tutaj wchodzimy w przestrzeń spiskowych teorii” – podkreśla Kubicki, ale jednocześnie zaznacza, że papież Franciszek zbyt ryzykownie ukazuje „wszystkie religie jako równoważne drogi do zbawienia”. To może się skończyć powstaniem jednej wspólnej religii dla chrześcijan, żydów i muzułmanów. Zwłaszcza że już w 2022 r. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich powstanie Dom Rodziny Abrahamowej – kompleks świątynny, w którym wspólnie będą się modlić przedstawiciele trzech religii monoteistycznych. Czy będzie to oficjalna inauguracja chrislamu?

Marcin Gonera
Dziennikarz Onet

 

Z E G A R – T Y M C Z A S E M

Wciąż więcej nam go potrzeba

By dogonić to co było

Bo za szybko się skończyło.

Czasem się spóźnia,

A czas nam biegnie, biegnie bezustannie,

Zegar biegnie,biegnie i chodzi

Chciałoby się jeszcze więcej,

Jeszcze lepiej, jak najprędzej,

Choć go nie ma,

Bo być go nie może,

Jednak jest, jesteśmy w nim -

W tym czasie!

Zamieniany we wspomnienia

Pomaga stwarzać nam iluzje

Łagodząc  gorycz przemijania

Pozostawiając jedynie nadzieję,

Na zmiany, na lepsze…

Więc dzwonią dzwonki,

Biją dzwony,

Czas starannie jest liczony,

A tymczasem, choć go nie ma,

Więcej czasu stale nam potrzeba…

Marian Retelski,

Warszawa,16 września 2018

„To, co Bóg dał Kościołowi, zwycięży, a to, co do tego dodaje człowiek, marnie się kruszy” – arcybiskup Viganò o „pontyfikacie” Bergoglio

 

 Vos estis qui justificatis vos coram hominibus:

Deus autem novit corda vestra:
quia quod hominibus altum est,
abominatio est ante Deum.

Powiedział więc do nich: «To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych.» (Łk 16:15)

 

Czytając Responsa ad Dubia, opublikowane niedawno przez Kongregację Kultu Bożego, zastanawiamy się, jak nisko musiała upaść Kuria Rzymska, aby z takim serwilizmem wspierać Bergoglio w okrutnej i bezwzględnej wojnie przeciwko najbardziej uległej i wiernej części Kościoła. Nigdy, w ostatnich dziesięcioleciach tego tak bardzo poważnego kryzysu w Kościele, władza kościelna nie okazała się tak zdecydowana i surowa. Nie czyniła tego w stosunku do heretyckich teologów, którzy zarażają papieskie uniwersytety i seminaria; nie czyniła tego w stosunku do cudzołożących księży i hierarchów; nie czyniła tego, przykładnie karząc uwikłanych w skandale biskupów i kardynałów. Jedynie wobec wiernych, księży i zakonników,  proszących tylko o możliwość odprawiania Mszy Świętej  trydenckiej, nie ma litości, nie ma miłosierdzia, nie ma inkluzywności. Fratelli tutti?

Nigdy wcześniej, jak dopiero za tego „pontyfikatu”, nadużycia władzy kościelnej nie były tak bardzo odczuwalne. Nawet wtedy, gdy Paweł VI poświęcił dwa tysiące lat lex orandi na ołtarzu Vaticanum II, narzucając Kościołowi obrządek równie wieloznaczny, co obłudny. To narzucenie, które obejmowało zakaz odprawiania Mszy w starożytnym rycie i prześladowanie dysydentów, miało przynajmniej alibi w postaci iluzji, że ta zmiana być może poprawi szanse katolicyzmu w obliczu coraz bardziej zsekularyzowanego świata.

Dzisiaj, po pięćdziesięciu latach straszliwych klęsk i czternastu latach Summorum Pontificum, to marne uzasadnienie nie tylko nie ma już racji bytu, ale upada w konfrontacji z faktami. Wszystkie nowości, które przyniósł Sobór okazały się szkodliwe. Opustoszały kościoły, seminaria i klasztory; zniszczono powołania kapłańskie i zakonne; pozbawiono katolików wszelkich duchowych, kulturalnych i obywatelskich bodźców. Upokorzono Kościół Chrystusowy i zepchnięto Go na margines społeczeństwa, czyniąc go żałosnym w jego niezdarnych próbach przypodobania się światu. I odwrotnie, odkąd Benedykt XVI próbował uzdrowić ten vulnus (ranę), uznając pełne prawa dla tradycyjnej liturgii, wspólnoty związane z Mszą św. Piusa V pomnożyły się, seminaria instytutów Ecclesia Dei rozrosły się, wzrosła liczba powołań, zwiększyła się częstotliwość uczestnictwa wiernych, a życie duchowe wielu młodych ludzi i wielu rodzin znalazło nieoczekiwany impuls.

Jaką naukę należało wyciągnąć z tego „doświadczenia Tradycji”, na które powoływał się także Abp Marcel Lefebvre? Najbardziej oczywista i zarazem najprostsza: . Dusza nie zaślepiona ideologicznym szałem przyznałaby się do popełnionego błędu, starając się naprawić szkody i odbudować to, co w międzyczasie zostało zniszczone, przywrócić to, co zostało porzucone. Ale to wymaga pokory, nadprzyrodzonego spojrzenia i ufności w opatrznościową interwencję Boga. Wymaga to również świadomości ze strony pasterzy, że są oni szafarzami dóbr Pańskich, a nie ich panami. Nie mają prawa do prywatyzowania tych dóbr, ukrywania ich ani zastępowania własnymi wynalazkami. Muszą ograniczyć się do strzeżenia ich i udostępniania wiernym, sine glossa (bez dodatków), wraz z ciągłą myślą, że będą musieli odpowiadać przed Bogiem za każdą owcę i każde jagnię z Jego stada. Apostoł napomina: „Hic iam quæritur inter dispensatóres, ut fidélis quis inveniátur” – A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny. (1 Kor 4, 2).

Responsa ad Dubia są zgodne z Traditionis Custodes i wyjaśniają dywersyjną naturę tego „pontyfikatu”, w którym uzurpuje się najwyższą władzę Kościoła, aby osiągnąć cel diametralnie różny od tego, dla którego nasz Pan ustanowił władzę Świętych Pasterzy i Swojego Wikariusza na ziemi. Jest to władza indocile (nieposłuszna) i buntownicza wobec Tego, który ją ustanowił i który ją legitymizuje. Władza, w którą wierzy się fide solutus(poprzez niedoinformowanie), że tak powiem, zgodnie z zasadą wewnętrznie rewolucyjną, a zatem heretycką.

Nie zapominajmy: Rewolucja rości sobie prawo do władzy, która usprawiedliwia się samym faktem bycia rewolucyjną, wywrotową, spiskową i sprzeczną w stosunku do legalnej władzy, którą zamierza obalić. Władzy, która, gdy tylko przychodzi do wypełniania swojej roli,  sprawowana jest na sposób  despotyczny i  autorytarny, dlatego, że nie jest uznawana ani przez Boga, ani przez lud.

Pozwólcie, że wskażę na porównanie między dwiema pozornie oderwanymi od siebie sytuacjami. Tak jak w obliczu pandemii odmawia się skutecznego leczenia, narzucając bezużyteczną „szczepionkę”, która w rzeczywistości jest szkodliwa, a nawet śmiertelna, tak samo w sposób zawiniony odmówiono wiernym Mszy trydenckiej, prawdziwego lekarstwa dla duszy, w momencie bardzo poważnej zarazy moralnej, zastępując ją Novus Ordo. Lekarze nie wywiązują się ze swego obowiązku, choć środki lecznicze są łatwo dostępne, a zamiast tego narzucają chorym i zdrowym eksperymentalne serum, uparcie je podając mimo dowodów jego całkowitej nieskuteczności i wielu negatywnych skutków.

Podobnie kapłani, którzy są lekarzami duszy, zdradzają swoje pełnomocnictwo, chociaż nieomylny „lek” jest łatwo dostępny, sprawdzony od ponad dwóch tysięcy lat, a oni robią wszystko, aby ci, którzy doświadczyli jego skuteczności, nie mogli go używać do leczenia z grzechu.

W pierwszym przypadku osłabia się lub niszczy mechanizmy obronne ciała, aby stworzyć chronicznie chorych pacjentów, którzy będą zależni od koncernów farmaceutycznych. W drugim przypadku osłabia się mechanizmy obronne duszy poprzez narzucanie mentalności światowej i poprzez odrzucenie wymiaru nadprzyrodzonego i transcendentnego, aby pozostawić dusze bezradne wobec ataków diabła. Jest to również właściwa odpowiedź tym, którzy twierdzą, że należy stawić czoła kryzysowi religijnemu, nie biorąc pod uwagę równoległego do niego kryzysu społecznego i politycznego, ponieważ właśnie dwutorowość tego ataku czyni go tak strasznym i ujawnia, że jest on kierowany przez ten sam zbrodniczy umysł.

Nie chcę się zagłębiać w szczegóły tego „delirium Responsa”: wystarczy po prostu znać ratio legis (cel przepisu), aby móc odrzucić Traditionis Custodes jako dokument ideologiczny i dywersyjny, sporządzony przez ludzi mściwych i nietolerancyjnych, pełnych próżnej ambicji i pełny rażących błędów kanonicznych. Jest to dokument zmierzający do zakazania obrządku kanonizowanego przez dwa tysiące lat świętych i papieży, a na jego miejsce narzucenia fałszywego, skopiowanego od luteran i poprawionego przez modernistów obrządku, który w ciągu pięćdziesięciu lat spowodował straszliwą katastrofę w ciele Kościoła i który właśnie z powodu swojej niszczycielskiej skuteczności nie może dopuszczać żadnych wyjątków. Nie chodzi tu tylko o winę, ale także o złośliwość i podwójną zdradę zarówno Boskiego Prawodawcy, jak i wiernych.

Biskupi, kapłani, zakonnicy i świeccy ponownie muszą dokonać wyboru: albo Kościół katolicki i 2000 lat niezmiennej doktryny, albo Kościół soborowy i bergogliański, z jego błędami i zsekularyzowanymi obrzędami. Dzieje się to wszystko w paradoksalnej sytuacji, w której Kościół katolicki i jego falsyfikat zbiegają się w tej samej Hierarchii, a wierni czują, że muszą być jej posłuszni jako wyrazowi autorytetu Boga, a jednocześnie muszą być jej nieposłuszni jako zdradzieckiej i buntowniczej.

To prawda, że nie jest łatwo być nieposłusznym tyranowi. Jego reakcje są bezlitosne i okrutne; ale o wiele gorsze były prześladowania, jakie musieli znosić w ciągu wieków katolicy. Stawiali czoła arianizmowi, ikonoklazmowi, herezji luterańskiej, schizmie anglikańskiej, purytanizmowi Cromwella, masońskiemu sekularyzmowi we Francji i Meksyku, sowieckiemu komunizmowi, komunizmowi w Hiszpanii, w Kambodży, w Chinach… . Ilu biskupów i księży zostało zamęczonych, uwięzionych i wygnanych? Ilu zakonników zmasakrowanych, ile kościołów zbezczeszczonych, ile ołtarzy zniszczonych? A dlaczego to wszystko się stało? Ponieważ święci słudzy Pańscy nie chcieli wyrzec się najcenniejszego skarbu, jaki dał nam nasz Pan: Mszy Świętej. Mszy, której On nauczył odprawiać Apostołów, którą Apostołowie przekazali swoim Następcom, której strzegli i odnawiali Papieże, a która zawsze była w centrum piekielnej nienawiści wrogów Chrystusa i Kościoła. Myśl, że ta sama Msza Święta, dla której misjonarze byli wysyłani na ziemie protestanckie, a księża więzieni w łagrach i  ryzykowali dla Niej życiem, dziś jest zakazana przez Stolicę Apostolską, jest powodem bólu i oburzenia, a także obrazą dla Męczenników, którzy bronili tej Mszy do ostatniego tchu. Ale te rzeczy mogą zrozumieć tylko ci, którzy wierzą, którzy kochają i którzy mają nadzieję. Tylko ci, którzy żyją Bogiem.

Ci, którzy ograniczają się do wyrażenia zastrzeżeń lub krytyki wobec Traditionis Custodes i Responsa, wpadają w pułapkę przeciwnika, ponieważ w ten sposób uznają prawomocność przestępczego i nieważnego prawa, pożądanego i ogłoszonego w celu upokorzenia Kościoła i jego wiernych. Wszystko na przekór „tradycjonalistom”, którzy jedynie ośmielili się sprzeciwić heterodoksyjnym doktrynom potępianym aż do Soboru Watykańskiego II, który uczynił je swoimi i które dziś stały się znakiem pontyfikatu Bergoglia. Traditionis Custodes i Responsa muszą być po prostu zignorowane, odesłane do nadawcy. Należy je zignorować, ponieważ jest jasne, że ich intencją jest ukaranie katolików, którzy pozostają wierni Panu Bogu, rozproszenie ich i doprowadzenie do ich unicestwienia.

Jestem przerażony służalczością tak wielu kardynałów i biskupów, którzy, aby przypodobać się Bergoglio, depczą prawa Boże i dusze powierzone ich opiece, i którzy okazują swoją niechęć do liturgii „przedsoborowej”, uważając, że zasługują za to na publiczną pochwałę i aprobatę Watykanu. Do nich skierowane są słowa Pana: „Uważacie się za sprawiedliwych wobec ludzi, lecz Bóg zna wasze serca: to, co się wywyższa przed ludźmi, jest obrzydliwe przed Bogiem” (Łk 16, 15).

Spójną i odważną odpowiedzią w obliczu tyranii władzy kościelnej musi być opór i nieposłuszeństwo wobec tego niedopuszczalnego rozkazu. Pogodzenie się z tym kolejnym uciskiem oznacza dodanie kolejnego precedensu do długiej serii dotychczasowych tolerowanych nadużyć, a własne służalcze posłuszeństwo będzie przyznaniem się do traktowania władzy jako celu samego w sobie.

Koniecznym jest, aby Biskupi, Następcy Apostołów, sprawowali swoją świętą władzę, w posłuszeństwie i wierności wobec Głowy Mistycznego Ciała, aby położyć kres temu kościelnemu zamachowi stanu, który dokonuje się na naszych oczach. Wymaga tego honor papiestwa, które dziś narażone jest na dyskredytację i upokorzenie przez tego, który zasiada na Tronie Piotrowym. Wymaga tego dobro dusz, których zbawienie jest suprema lex Kościoła. Wymaga tego chwała Boża, w stosunku do której nie można tolerować żadnego kompromisu.

Polski Arcybiskup, Jan Paweł Lenga, powiedział, że nadszedł czas na katolicką kontrrewolucję, jeśli nie chcemy, by Kościół zatonął pod herezją i wadami najemników i zdrajców. Obietnica Non prævalebunt (nie przemogą) w najmniejszym stopniu nie wyklucza odważnego i stanowczego działania. Wręcz przeciwnie, prosi i domaga się takiego działania od biskupów i kapłanów, a także od świeckich, którzy jeszcze nigdy tak jak dziś nie byli traktowani przedmiotowo, mimo durnowatych nawoływań do actuosa participatio(czynne uczestnictwo) i podkreślania ich roli w Kościele. Zauważmy: klerykalizm osiągnął swoje apogeum za „pontyfikatu” tego, który z hipokryzją nie robi nic innego, jak tylko ją piętnuje.

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup

W Narodzenie Pańskie 2021

 

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Remnant (January 2, 2022) – „Viganò on the “Responsa ad Dubia” of Traditionis Custodes”

 

download

S T A M T Ą D  D O  T A M

A co mi tak dzisiaj w duszy gra?
Kiedy staję na krawędzi lat
By zrobić następny krok,
Kolejny – w Nowy 2022 Rok!
To nie jest sen
Co trzyma nas w iluzji,
Lecz twarda rzeczywistość
Przybyła stamtąd i kamienieje,
Aż do obiecanej paruzji
Gdy dni, jak paciorki różańca,
Przybliżają nas nieuchronnie do Prawdy,
Która nie może być niczym,
Bo ona była, jest i będzie,
Świecąc jak światełko w tunelu,
Biegnącego stamtąd do tam,
A co mi tam, co było a już nie ma,
I nigdy już nie wróci…
A co mi tam, co będzie tylko moją niewiadomą,
Zamienioną w przyszłość, daj Boże.

Dużo zdrowia i błogosławieństwa Bożego w nadchodzącym Nowym Roku – życzy Marian

 

BKP: Do nieba wołające zbrodnie apostatycznego Watykanu

 

Możesz obejrzeć to wideo tutaj: https://slukhay-izrail.wistia.com/medias/yxuhw3or9y  

https://rumble.com/vradyj-zbrodnie-watykanu.html   
https://ugetube.com/watch/sXuucbb2VburEpe   
https://www.bitchute.com/video/ApAZBIk91zSI/   
https://gloria.tv/post/yFhGmsQQfoeR2pwZDaGpVr2RC   

Pobierz wideo: 398,5 MB, 1280×720 / 120,6 MB, 768×432

Cały Watykan, z wyjątkiem trzech gwardzistów, którzy opuścili służbę, otrzymał mRNA szczepionkę. Ta „szczepionka” jest w poważnym konflikcie z moralnością i prawem Bożym. Watykan dał zły przykład wszystkim katolikom i rozpoczął samobójczy proces ludzkości. Nadużył w tym celu najwyższy kościelny autorytet, który był filarem prawdy i sumieniem ludzkości. Przyjmując szczepienie, apostatyczy Watykan popełnił poważne przestępstwo.

Prawdziwi eksperci pilnie ostrzegali przed mRNA szczepionką, ale analfabeta w medycynie, Bergoglio, cynicznie to zbojkotował. Z siebie w ten sposób zrobił największego specjalistę w dziedzinie wirusologii. Co to ma znaczyć? Albo cierpi na nieprzekonywalną ślepotę, lub na zaburzenia psychiczne. Suwerennie wygłosił hasło: „Szczepionka dla wszystkich” i „trzeba to zrobić!” Pytamy się: Na podstawie jakich stwierdzeń i od których konkretnych nieprzekupnych naukowców w wirusologii Bergoglio wypowiada te hasła? żadnych! Jego hasła są celowo zwodnicze i przestępcze!

Pseudopapież odpowiedzialnych lekarzy, specjalistów, uważa za dyletantów. Na rzymskim szczycie od 12.-14. 09. 2021 roku uczestniczyło ponad 12700 lekarzy! Jednogłośnie potępiają to eksperymentalne szczepienie. Kwalifikują to jako eksperymenty na ludziach, które zgodnie z Kodeksem Norymberskim kwalifikują się jako zbrodnie przeciwko ludzkości. Arcyheretyk ale dalej oszukuje opinię publiczną i zmusza  do przyjęcia przestępczej szczepionki. Absurdalnie nazywa to oznaką miłości. Jest to podobne do twierdzenia, że samobójstwo lub morderstwo są również oznaką miłości.

Opierając się na rażącym kłamstwie, rozpoczyna podżegającą i nienawistną kampanię przeciwko niewinnym ludziom. Inicjuje linczowanie nieszczepionych fałszywymi oskarżeniami, że zagrażają zdrowiu innych. W rzeczywistości osoba, która otrzymała szczepionkę, staje się laboratorium do produkcji śmiertelnych wirusów. To Bergoglio celowo ukrywa i obwinia niewinnych. To jest diabelska polityka, która wywołuje wśród ludzi fanatyczną nietolerancję. Ranią się nawzajem, a proces ten stale narasta i nie można go zatrzymać. To Bergogliowe podłe kłamstwo jest wołającą do nieba zbrodnią!

Bergoglio notorycznie kłamie, nienawidzi prawdy i nawet nie chce jej słyszeć. Jest to oznaką niezwykłej zatwardziałości, całkowitej duchowej i umysłowej ślepoty. Działania Bergoglia są naprawdę diabelskie i zasługują na największą karę, zarówno ludzką, jak i boską, ponieważ rzucają masy na ścieżkę zabójczej wrogości, nienawiści i złośliwości. Bergogliowa zbrodnia doprowadziła już do okaleczeń i śmierci wielu ludzi. Co najgorsze, Bergoglio organizuje i promuje satanizację ludzkości i ciągnie miliony dusz na wieczne potępienie.

Ponownie przypominamy, że na tym religijnym oszustowi i zbrodniarzu leży wielokrotna Boża anatema – klątwa według Gal. 1:8-9.

Zmodyfikowana mRNA szczepionka zawiera tkankę nienarodzonych dzieci, które po tym, jak tkanka została żywcem pobrana, zostały zamordowane. Ten szatański akt – obrzęd – jest przeciwieństwem chrztu świętego. Przez sakramentalny chrzest zjednoczyliśmy się z Chrystusem, z Jego odkupieńczą śmiercią i otrzymaliśmy nowe życie (Rz 6:3-4). Infekcja pierwszego grzechu weszła w ludzką naturę przez ducha kłamstwa. Pierwsi ludzie przykazań Bożych nie przestrzegali, ale przeciwnie, uwierzyli w kłamstwa diabła, że będą jak bogowie. Sytuacja ze szczepionką jest bardzo podobna. Znowu wielu nie chce słyszeć ostrzegawczego głosu prawdy prawdziwych ekspertów, ale wierzą duchu kłamstwa, który działa dzisiaj za pośrednictwem Bergoglia i w podobnych diabelskich mediach.

Chrzest jest duchowo związany ze śmiercią Chrystusa (Rz 6:3). Przy Swojej śmierci Jezus przelał krew:

„Zostaliście odkupieni nie srebrem lub złotem, …ale drogocenną krwią Chrystusa” (1 P 1, 18-19).

Krew Jezusa Chrystusa nie była tylko krwią męczennicką. Krew Zbawiciela jest krwią nowej umowy między Bogiem a człowiekiem. Krwią, którą przelał za wielu na odpuszczenie grzechów (Mt 26:28).

Masowe szczepienia – to anty-chrzest diabła promowany przez jego agentów. Potajemnie poświęcają zaszczepione osoby szatanowi poprzez przelaną krew niewinnych dzieci podczas satanistycznego rytuału, po którym te dzieci zostają zabite. Szczepionka mRNA jest powiązana z krwią i śmiercią niewinnych dzieci. Zaszczepieni przyjęciem tej „szczepionki” przyjmują antychrzest diabła, nieświadomie, oszukani przez kłamliwych agitatorów, stają się duchową własnością diabła. To jest światowa katastrofa. Tutaj mają zastosowanie słowa Chrystusa: Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i nie wytrwał w prawdzie, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa (J 8, 44).

Arcyheretyk Bergoglio nie jest sługą Bożym, ale sługą diabła. W ten sam sposób są sługami diabła wszyscy, którzy tworzą z nim jedność ducha.

Zaszczepione osoby zostały oszukane! Zdradziecki kościelny kler otępił ich sumienie! Zostali oszukani przez kłamliwe media głównego nurtu i skorumpowanych polityków. Dlatego odmówili przyjęcia prawdy i ostrzeżeń prawdziwych ekspertów. Gdyby w swoim życiu naprawdę szukali prawdy, nie zostaliby oszukani.

Pseudopapież Bergoglio swoimi słowami i czynami publicznie promuje szczepionkową satanizację. W widoczny sposób rozpoczął ją od intronizacji demona Pachamamy, a następnie poprzez promowanie legalizacji małżeństw sodomitów i adopcji przez nich dzieci, które są kradzione rodzicom przez służby socjalne. Każdy, kto nie chce traktować rzeczywistości poważnie i ślepo popełnia szczepionkowe samobójstwo, nie ma i nie będzie miał usprawiedliwienia.

Dlaczego nie znalazło się, oprócz trzech gwardzistów, w Watykanie co najmniej trzech biskupów lub księży, którzy zrobiliby to samo co gwardziści? Z głodu by nie umarli, ale ustanowiliby precedens i pokazaliby prawdziwą drogę wyjścia, którą jest pokuta. Oni ale tchórzliwie lub dla kariery przyjęli szczepionkę, na której jest krew nienarodzonych dzieci. To otworzyło drzwi dla globalizacyjnego satanistycznego antychrztu.

Badaczka z USA opuściła laboratorium, ponieważ była tam świadkiem prawdziwie satanistycznego obrzędu. Wyrywali tkankę z dzieci na potrzeby tych „szczepionek”. Nienarodzone dzieci są już tak rozwinięte, że odczuwają ból. Sadystycznie wyrywali im tkankę z nerek lub płuc, a następnie je zabijali. I właśnie tę metodę produkcji szczepionek promuje tak zwany papież. On tworzy niezwykłą presję, aby to satanistyczne piętno wstrzyknąć każdemu człowiekowi. To w żadnym wypadku nie jest wola Boża, ale jest to wola diabła, którą arcykacerz Bergoglio i odstępczy Watykan promuje.

Tą tak zwaną szczepionką został satanizowany cały Watykan i w widoczny sposób spadła na niego Boża klątwa (Gal. 1:8-9).

Co ciekawe, dla trzech gwardzistów było jasne, że szczepionki związane z brutalną aborcją są wielkim grzechem, ale dla biskupów i księży w Watykanie to nie było i nie jest jasne. Jest to ale najwyższy stopień ślepoty i duchowej ciemności. To utrata nawet ostatniej kropli sumienia. Jak by chciał taki biskup lub ksiądz w godzinie śmierci pokutować, kiedy przez całe życie nieustannie odrzucał pokutę i drogę prawdy? Na takiego nieskruszonego i zatwardziałego biskupa i księdza czeka jezioro ognia. Dziś Watykan jest przerażającym przykładem najpoważniejszych duchowych zbrodni w historii ludzkości.

Pracownicy Watykanu nie chcą słyszeć że mRNA szczepionka: 1) zmienia ludzki genom, a tym samym jest buntem przeciwko Bogu Stwórcy i służy eksterminacji rasy ludzkiej; 2) że zawiera nanocząsteczki, które w połączeniu z 5G służą do kontrolowania człowieka a tym samym należą do procesu chipowania ludzkości, przed którym Biblia ostrzega jeziorem ognia, oprucz tego zawiera hydrożel a tlenek grafenu, który zawiera identyfikator 3) że dzisiejsze statystyki potwierdzają, że ta tak zwana szczepionka nie chroni przed wirusem, ale wręcz przeciwnie, po niej organizm wytwarza białko kolczaste, także zaszczepiony staje się laboratorium do produkcji śmiercionośnych wirusów; 4) że szczepionka, jak już zastało powiedziane, wiąże się z sadystycznym zabijaniem nienarodzonego dziecka, a to jest satanizm; 5) że jest najskuteczniejszym narzędziem redukcji, czyli eksterminacji ludzkości, jak publicznie przyznał Bill Gates.

Jeśli jakiś katolik został przez bergoglianskou sektę oszukany i szczepionkę przyjął, niech nie przyjmie kolejnej szczepionki, ale szczerze pokutuje, dopóki jest jeszcze w stanie pokutować. Nie chodzi tylko o doczesne życie, ale także o życie wieczne. „Pokuta jest zbawieniem, odrzucenie pokuty jest śmiercią” jak mówi św. Bazyli. Słowa Jezusa obowiązują do dziś: „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy zginiecie” (Łk 13, 3). W trzeciej tajemnicy fatimskiej została przepowiedziana apostazja i satanizacja Watykanu. Matka Boża też powiedziała dzieciom: „Jeśli Rosja się nawróci, światowa katastrofa zostanie zatrzymana!” Czy nawróci się Rosja do Boga, czy też pójdzie drogą globalizacyjnego kłamstwa i samobójstwa ze szkodą dla siebie i całej ludzkości?

 

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr               + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

 

6.12.2021

 

Pobierz: BKP: Do nieba wołające zbrodnie apostatycznego Watykanu (6.12.2021)

WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

 

Przy wigilijnym stole,

Łamiąc opłatek święty,

Pomnijcie, że dzień ten radosny

W miłości jest poczęty;

Że, jako mówi nam wszystkim

Dawne, odwieczne orędzie,

Z pierwszą na niebie gwiazdą

Bóg w naszym domu zasiędzie.

Sercem Go przyjąć gorącym,

Na ścieżaj otworzyć wrota –

Oto co czynić wam każe

Miłość, największa cnota.

 

[Jan Kasprowicz "Przy wigilijnym stole"]

 

 

Synodalność, czyli „konsultacje społeczne”

Za pierwszej komuny, kiedy kierownictwu partyjnemu z tych lub innych powodów zaczynał palić się grunt pod nogami, inicjowano „konsultacje społeczne”. Tak było u schyłku epoki Władysława Gomułki, zapoczątkowanego tzw. „wydarzeniami marcowymi”. Wprawdzie „towarzysz Wiesław” jeszcze je spacyfikował, ale już na zjeździe partii jedna część sali po staremu skandowała: „Wiesław, Wiesław!”, ale druga – już po nowemu: „Gierek, Gierek!”, na co Gomułka zareagował uwagą, że „nie będzie żadnych gierek”. Więc „wydarzenia” zostały jeszcze spacyfikowane, ale tym bardziej kierownictwo partii pragnęło odbudować – jak się wtedy mówiło – „więź z masami”, to znaczy – wymyślić jakieś makagigi, którymi można by zaabsorbować opinię publiczną. Toteż towarzysz Bolesław Jaszczuk wykombinował „system bodźców ekonomicznych materialnego zainteresowania”. Miało to być panaceum na wszystkie „bolączki” i „niedociągnięcia”, które „tu i ówdzie” jeszcze się zdarzały, ale chyba samo kierownictwo nie było do nich do końca przekonane, bo na wszelki wypadek nakazało „konsultacje społeczne”. Ich celem było rozmycie ewentualnej odpowiedzialności, bo gdyby z „bodźcami” coś poszło nie tak, zawsze można było powiedzieć, że to nie partia, tylko cały naród tak w konsultacjach zdecydował. W ogóle konsultacje są szalenie wygodną formułą. Jeśli na przykład powiedziałbym komuś: panie zaraz poderżnę panu gardło – i co pan na to? – a on odpowiedziałby, że jest temu przeciwny, to nawet gdybym rzeczywiście gardło mu poderżnął, nikt nie mógłby postawić mi zarzutu, że się z poderżniętym nie skonsultowałem. Toteż, chociaż „cały naród” w tych konsultacjach wziął udział, to partia jednak nie zdołała odzyskać „więzi z masami”, bo wkrótce potem nastąpiły „wydarzenia grudniowe”, w następstwie których Władysław Gomułka został obalony. Edward Gierek swoje urzędowanie nawet zaczął od konsultacji, bo pojechał do Gdańska i tam, w gronie zaufanych, potiomkinowskich robotników, wśród których znajdował się już Kukuniek, zapytał: „Pomożecie?” – na co robotnicy spontanicznie odpowiedzieli: „pomożemy!” Tak rozpoczął się okres „dynamicznego rozwoju”, kiedy to „Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”, ale długo to nie trwało, bo już 24 czerwca 1976 roku pierwszy minister Edwarda Gierka, Piotr Jaroszewicz, z trybuny sejmowej ogłosił podwyżkę cen – oczywiście poprzedzoną szerokimi „konsultacjami społecznymi”. Ale „warchoły” i „kolesie” – jak nazywała ich czołowa gwiazda ówczesnej publicystyki, pan red. Wiesław Górnicki, zaczęli palić partyjne komitety i w ogóle – sprzeciwiać się partii. Wprawdzie przy pomocy „ścieżek zdrowia” i niezawisłych sądów, które sypały „piękne wyroki”, sytuacja została opanowana, ale nie na tyle, by te uprzednio wykonsultowane społecznie podwyżki cen utrzymać. Na spotkaniu w Berlinie Breżniew zabronił Gierkowi dalszych podwyżek, toteż jeszcze tego samego dnia premier Jaroszewicz, nie ukrywając wściekłości, podwyżki odwołał, bo ”w toku społecznych konsultacji złożono ogromnie dużo propozycji, zasługujących na bardzo wnikliwe rozpatrzenie”. Jak widzimy, konsultacje są dobre na wszystko: i na podwyższanie cen i na odwoływanie podwyżek, a kto wie, czy przypadkiem również – jak śpiewali starsi panowie, co prawda o piosence, niemniej jednak – „na ładną niewinną panienkę” – chociaż Leonid Breżniew w niczym jej nie przypominał.

Wspominam o tym wszystkim, bo wydaje mi się – o czym zresztą wiele razy pisałem – że Kościół, a ściślej – przewielebne duchowieństwo, upodobniło się do partii i to w jej okresie schyłkowym. Nie chodzi już nawet o to, że w owym schyłkowym okresie nie tylko partyjniacy, ale i członkowie aparatu w żaden komunizm już nie wierzyli, tylko pilnowali synekur, dzięki którym mogli wypić i zakąsić, a że wymagało to rozmaitych rytualnych deklamacji, no to cóż; ten biznes miał taką specyfikę. Przede wszystkim chodzi o to, że po II Soborze Watykańskim, przewielebne duchowieństwo stopniowo skupiło całą uwagę na sobie i własnych problemach, w znacznej cześci seksualnych, co zaowocowało nie tylko ponawiającymi się postulatami zniesienia celibatu, ale otworzyło też drzwi przed „lawendową mafią”, o której bez ogródek piszą znawcy przedmiotu. W rezultacie, zamiast zapowiadanej przez soborowych entuzjastów „wiosny Kościoła”, mamy raczej symptomy procesów rozkładowych, zwłaszcza w Europie i Ameryce Północnej, bo w Afryce i Ameryce Południowej sytuacja podobno wygląda inaczej. Kto wie, czy ta okoliczność nie skłoniła Kolegium Kardynalskiego do wyboru obecnego papieża Franciszka po abdykacji Benedykta XVI? Uzasadnienie tej abdykacji nie wytrzymuje krytyki, bo chociaż upłynęło od niej już ponad 8 lat, 95-letni papież-emeryt nadal cieszy się, jak na swój wiek, dobrym zdrowiem i znakomitą formą intelektualną, podobnie jak rok starsza od niego brytyjska królowa Elżbieta II. Chyba nie o zdrowie tu chodziło – ale mniejsza z tym.

Papież Franciszek od 8 lat zaskakuje katolików, może z wyjątkiem tych najbardziej oddanych postępactwu. A to urządza ceremonię z jakimś amazońskim bożkiem, a to wpisuje do katechizmu iż kara śmieci sprzeczna jest z chrześcijaństwem, co wzbudza rozmaite rozterki. Przez ostatnie 2000 lat sprzeczna z chrześcijaństwem nie była i dopiero teraz papież spenetrował prawdę. Oznacza to jednak, ze przez ostatnie 2000 lat Kościół się mylił i to w takiej ważnej sprawie. Skoro tak, to skąd możemy czerpać pewność, że nie myli się teraz? Tymczasem ludzie potrzebują Kościoła przede wszystkim po to, by dostarczał im pewności. Jeśli zamiast pewności zacznie dostarczać im coraz więcej rozterek, to czy będzie nadal jeszcze do czegoś potrzebny?

W takiej sytuacji papież Franciszek zainaugurował „synodalność”. Jest ona bardzo podobna do wspomnianych „konsultacji społecznych”, bo ma wszelkie cechy operacji socjotechnicznej, rodzaju organizacyjnej krzątaniny, mającej ukryć bezradność i – trzeba to powiedzieć – brak odwagi. Jeśli np. do konsultacji zaprasza się ostentacyjnych sodomitów, którzy butnie oświadczają, jakoby byli „darem” dla Kościoła, to cisną się na usta słowa przypisywane przez Wergiliusza Laokoonowi: ”timeo Danaos et dona ferentes”, co się wykłada, że boję się Greków nawet jak przychodzą z darami. Czyż „synodalność” nie jest aby pretekstem, by sodomia i gomoria zyskała w kościele prawo obywatelstwa – bo jużci; skoro zapraszamy ich do „konsultacji”, to przecież nie po to, by stawiać przeszkody, czy wręcz sprzeciwiać się głoszonej przez nich ideologii? Wreszcie – co najważniejsze – czy „synodalność” nie oznacza aby usankcjonowania kryzysu przywództwa – bo czy pasterze oddający przewodnictwo stadu są jeszcze pasterzami?

Stanisław Michalkiewicz

Postępowy kościół sanitarny – Atila Sinke Guimarães

Przypominamy tekst z maja 2020 roku, który w wątkach kowidowych mógłby być dzisiaj ujęty nieco inaczej – wszak mamy szersze spojrzenie na „pandemię” niż 18 miesięcy temu – ale pokazuje zarazem trzeźwość spojrzenia na „Kościół sanitarny” i apostazję Jego hierarchów.

 

Wmiarę jak gospodarki USA i Europy otwierają się na nowo, kryzys Covid-19 słabnie, a strach maleje, widzimy, że istnieją dwie szkoły medyczne o przeciwstawnych interpretacjach tego, co się stało i jak uniknąć kolejnych takich przypadków.

 

Jedną z nich jest szkoła Wuhan, która, aby uniknąć rozprzestrzeniania się wirusa, stosuje despotyczno-komunistyczne metody: blokowanie gospodarki; zamykanie wszystkich instytucji, które nie są absolutnie niezbędne; zobowiązywanie obywateli do pozostania w domu bez względu na ich podatność na zagrożenia; utrzymywanie dystansu społecznego; stosowanie masek i stosowanie szczepionki jako jedynego lekarstwa na Covid-19. Aby narzucić te drakońskie środki, szkoła ta sieje panikę wśród społeczeństwa, zastrasza przeciwników i próbuje zniszczyć wszelki opór.

Kolejną jest Szkoła Zdrowego Rozsądku, która odzwierciedla doświadczenia medycyny tradycyjnej i uważa, że rozprzestrzenianie się wirusa nie jest tak dramatyczne, jak twierdzą inne szkoły. Opowiada się ona za tym, że sposobem na pokonanie wirusa jest odporność stadna, czyli pozwolenie na to, aby wirus się rozprzestrzeniał, a ludzie wytworzyli przeciwciała na niego. Dlatego nie należy zamykać żadnych instytucji religijnych, administracyjnych, wojskowych, edukacyjnych czy gospodarczych. Ponieważ Szkoła ta chce zapobiec niepotrzebnym ofiarom, zaleca najbardziej narażonym grupom ludności samo-kwarantannę przez okres 20 dni, aż do momentu, gdy i one nabiorą przeciwciał.

Niestety, Zachód, z kilkoma chwalebnymi wyjątkami, podążył za szkołą Wuhan. Teraz, gdy cykl choroby dobiega naturalnego końca, możemy przeanalizować, dlaczego nasze rządy zdecydowały się niepotrzebnie sparaliżować cały Zachód na prawie trzy miesiące.

 

Triada koronawirusowa

Trzy słowa dają nam odpowiedź w tempie crescendo: strach, panika, histeria.

Strach, panika i histeria to elementy, które mogą wywołać ogromne skutki, gdy ogarną grupę lub całą populację. Kiedy Napoleon na wygnaniu na Wyspie Świętej Heleny opowiadał o bitwie pod Waterloo, w której został pokonany przez koalicję wojsk, ktoś zapytał go, kto był najgroźniejszym generałem, z jakim przyszło mu się tam zmierzyć. Odpowiedział bez wahania: „Generał Panika”.

Jego natychmiastowa odpowiedź odnosiła się do faktu, że kiedy Napoleon i jego francuskie oddziały otoczyły wzgórze Waterloo, gdzie Wellington i jego angielska armia byli rozlokowani, nagły atak na francuskie tyły przez księcia Brunszwiku prowadzącego armię pruską spowodował, że francuscy żołnierze wpadli w panikę i opuścili pole bitwy.

Uważam, że to właśnie zjawisko zbiorowej paniki wyjaśnia zachowanie Zachodu podczas tej wywołanej przez człowieka pandemii. Jak do tego doszło?

Spośród wszystkich narodów, Włosi są chyba najbardziej skłonni do paniki w obliczu niebezpieczeństwa. Ten artykuł nie jest miejscem, aby wyjaśnić dlaczego. Tak się również składa, że od lat Włochy przyjmują ogromną liczbę chińskich inwestycji i imigrantów.

A więc pierwszym krajem zachodnim, który został zainfekowany chińskim wirusem były Włochy. Kraj ten wpadł w strach/panikę, uciekł do swoich domów i niemal instynktownie podążył tą samą drogą, którą komunistyczni gubernatorzy z Wuhan podyktowali swoim mieszkańcom. Tak więc, strach dodany do chińskiego precedensu doprowadził Włochy do irracjonalnej reakcji i przyjęcia polityki Wuhan.

Ta decyzja wyznaczyła scenę i stała się wzorem. Po Włoszech, katolicka Hiszpania również wpadła w panikę, podążając tym samym kursem.

Tym samym tropem poszły inne kraje – w tym USA – podporządkowały się agendzie szkoły Wuhan opartej na prochińskich fałszywych naukach Fauci’ego, Brixa, WHO, CDC, Johns Hopkins itd. sponsorowanych przez wielkie „filantropijne” datki Billa Gatesa…

Na ironię zakrawa fakt, że antykomunistyczny Zachód, stosując komunistyczne metody, jest na skraju zniszczenia kapitalizmu, aby zapobiec wirusowi, który pochodzi z komunistycznych Chin i został przez nie rozprzestrzeniony.

 

Kiełkuje „Kościół sanitarny”

Tak się składa, że Włochy to nie tylko  poważne państwo, to także centrum Kościoła katolickiego. Uważam, że każdy analityk, który nie wziąłby pod uwagę roli papieża Franciszka i Episkopatu Włoch w rozniecaniu paniki we Włoszech, dopuściłby się poważnego zaniedbania.

Rzeczywiście, gdy tylko władze włoskie podjęły decyzję o zamknięciu kraju, Franciszek ogłosił podobną decyzję dla Kościoła katolickiego. Po raz pierwszy w historii, Kościół dobrowolnie zamknął wszystkie swoje kościoły i zawiesił wszystkie Msze i Sakramenty dla katolików. Powoływano się na dwa preteksty: zagrożenie wirusem oraz obowiązek Kościoła podporządkowania się decyzji władz cywilnych. Przeanalizuję każdy z tych pretekstów osobno.

 

1. Niebezpieczeństwo zarażenia

Historia Kościoła pełna jest przykładów plag, podczas których katoliccy hierarchowie i duchowni jako pierwsi narażali się na zarażenie, aby nieść pomoc tym, których życie było zagrożone i którzy potrzebowali sakramentów. Przypomnijmy chociaż Karola Boromeusza, arcybiskupa Mediolanu, który w XVI wieku przez dwa lata codziennie narażał swoje życie, odwiedzając chorych na dżumę, w tym osoby chore na trąd. Ani on, ani kapłani i mnisi, którzy mu pomagali w tym wzniosłym zadaniu, nie zostali zakażeni. Jednak wielu z tych, którzy uciekli w bezpieczne miejsca, zmarło na skutek zarazy…

Św. Karol Boromeusz nie zawieszał Mszy Św. Mnożył je, a kiedy kościoły były zbyt przepełnione, odprawiał Msze na wolnym powietrzu. W dzielnicach szczególnie dotkniętych zarazą i pozbawionych kościołów, wznosił kolumny, przy których gromadziła się ludność, aby uczestniczyć w odprawianych tam Mszach.

Innym inspirującym przykładem odwagi w walce z zarażeniem jest postać o. Damiana z Molokai, który w XIX wieku przez 11 lat opiekował się i mieszkał w dużej kolonii trędowatych.

Ale dla Kościoła soborowego te zasady miłosierdzia dla chorych i troski o zbawienie ich dusz nie mają zastosowania. Papież, wraz ze swoimi postępowymi hierarchami i duchowieństwem, gromadnie uciekli i pozostawili każdego katolika we Włoszech, by samemu sobie radził zarówno fizycznie jak i duchowo, nie zapewniając żadnej osobistej opieki duchowej, ani żadnego fizycznego wsparcia dla chorych. Kościoły zostały zamknięte, a sakramenty zakazane. Nieliczni księża, którzy nie zastosowali się do tego zakazu, zostali surowo ukarani.

Wszyscy katolicy zostali zwolnieni z obowiązku niedzielnego. Wiernym nakazano asystować przy Mszach Św. za pośrednictwem telewizji i Internetu, wbrew wcześniejszym przepisom zabraniającym tej praktyki.

Nawet Spowiedź i Ostatnie Namaszczenie zostały odmówione tym, którzy ich potrzebowali. Pod silną presją, Franciszek wydał za pośrednictwem Penitencjarii Apostolskiej dwa mylące dekrety o skrusze i absolucji generalnej, sprawiając wrażenie, że każdy katolik może wyznać swoje grzechy bezpośrednio Bogu zamiast spowiedzi usznej i zachęcając biskupów i księży do udzielania absolucji generalnej.

Takie stanowisko Kościoła soborowego samo w sobie mówi o jego utracie wiary i apostazji. Mówi też głośno o tchórzostwie jego duchownych, którzy jak szczury ukryli się w swoich norach.

Niezależnie od tej moralnej porażki i duchowej zdrady, działania „postępowej” Hierarchii przyczyniły się w znacznym stopniu do ogólnej paniki. Włochy znalazły w przykładzie Papieża i Episkopatu wzór do naśladowania, i także w panice pobiegły do ich domów. Oznacza to, że w obliczu epidemii wirusa, Papież i hierarchia wpłynęli na świeckich, aby przyjęli środki Szkoły Wuhan, a nie Szkoły Zdrowego Rozsądku.

Nie powinniśmy pomijać faktu, że Hiszpania – drugi kraj, który wpadł w panikę podczas tego wybuchu pandemii – była również pod silnym wpływem swojego katolickiego duchowieństwa aby obrać tę samą drogę.

Tak więc, we wdrażaniu rozwiązań Szkoły Wuhan w walce z wirusem, rola Kościoła „postępowego” była znacząca.

Jednocześnie pozwolę sobie podkreślić, że Watykan przez lata był gorącym wielbicielem chińskiej imigracji do Włoch, chińskiego rządu komunistycznego i jego sposobu radzenia sobie z epidemią Covid.

 

2. Obowiązek podporządkowania się władzom świeckim

Od czasu, gdy Kościół opuścił katakumby (315), prowadził nieustanną walkę z ingerencją władzy doczesnej w jego życie. Epizod w Canossie (1077), gdzie cesarz Henryk IV pokutował przed papieżem Grzegorzem VII, aby odwrócić swoją ekskomunikę, zaznaczył jego zwycięstwo nad cesarstwem i jego całkowitą niezależność od władzy doczesnej, a także jego wyższość nad nią. Niezależność ta została potwierdzona w znakomity sposób przez Bonifacego VIII w bulli Unam Sanctam (1302).

Oświecenie i Rewolucja Francuska próbowały ponownie uzależnić Kościół od państwa. Ale Kościół katolicki nie ustąpił. Pius IX był dość kategoryczny, gdy w Syllabusie (1864) ekskomunikował tych, którzy bronią następujących tez

– Władza świecka, nawet gdy znajduje się w rękach niewiernego suwerena, ma prawo do pośredniej negatywnej władzy nad sprawami religijnymi. (n. 41)

– W przypadku sprzeczności praw uchwalonych przez dwie władze, prawo cywilne ma pierwszeństwo. (n. 42)

– Władza cywilna może ingerować w sprawy związane z religią, moralnością i rządem dusz … (n. 44)

Krótko mówiąc, Kościół Katolicki jako jedyny Prawdziwy Kościół założony przez Naszego Pana i głoszący jedyną Prawdziwą Wiarę zasługuje na to, aby być traktowany przez Państwo jako taki. Ma on prawo do Prawdy. Nie może być stawiany na równi z innymi religiami, które głoszą fałszywe wiary.

Jednak w 1965 roku Paweł VI odwiedził ONZ i w swoim przemówieniu bardzo pochwalił tę doczesną organizację, która pretenduje do zastąpienia imperiów przeszłości. Pochylił się też nad zasadami Oświecenia i bronił braterstwa, równości i wolności, a konkretnie wolności religijnej. Powiedział: „To, co tutaj głosicie, to podstawowe prawa i obowiązki człowieka, jego godność, jego wolność, a przede wszystkim jego wolność religijna. Czujemy, że jesteście rzecznikami tego, co w mądrości ludzkiej jest najwznioślejsze – można by wręcz powiedzieć, jego sakralnego charakteru.”

Było to de facto zaprzeczenie prawie 1500 lat konsekwentnego nauczania i praktyki Kościoła.

Z tego smutnego precedensu wyłoniło się nowe podejście do nowoczesnego państwa. Zamiast domagać się specjalnego traktowania ze strony państwa, jak to czynił zawsze wcześniej, Kościół soborowy zgodził się na traktowanie go na równi z fałszywymi religiami pod parasolem wolności religijnej.

Ale nigdy jak przed wybuchem Covid-19 Kościół soborowy nie był tak podporządkowany państwu. W obliczu Covid-19, zrzekł się on wszelkich praw i pozwolił państwu  ingerować i dyktować wszystko w jego życiu: czy, kiedy i jak mogą być otwarte kościoły i jak mogą być udzielane sakramenty.

Dlatego twierdzenie, że Kościół musiał być posłuszny władzom, jest zaprzeczeniem wcześniejszej tysiącletniej praktyki Kościoła katolickiego i jest haniebną skrajnością nawet wobec nowej postępowej polityki zainaugurowanej przez Pawła VI.

Z tych powodów władze religijne nigdy nie powinny były zgodzić się na tę ingerencję.

Bardziej niż kiedykolwiek od Soboru Watykańskiego II, Kościół soborowy pokazał publicznie swoje prawdziwe oblicze tak bardzo, jak w przypadku epidemii Covid. Apostazja, brak zainteresowania duchowymi i fizycznymi cierpieniami swojej owczarni,  działanie jak wirtualny agent komunistycznej agendy.

Oto postępowy kościół sanitarny!

Atila Sinke Guimarães

 

Tłum. Sławomir Soja

 

Za: TraditionInAction (May 29, 2020) – „Bird’s Eye View of the News”

 

Najnowsze komentarze

    045797