OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Artykuły i Komentarze

Ogrom niemieckich zbrodni na Polakach jest niewyobrażalny

Pomimo upływu lat od zakończenia drugiej wojny światowej, Polska – jej ofiara, stawiana jest w gronie państw odpowiedzialnych za jej wybuch.

Mijające miesiące jasno ukazują, że opinia publiczna na świecie, karmiona często „przypadkowymi” błędami zakłamującymi prawdę historyczną, coraz bardziej stanowczo wyobraża sobie Polskę w roli odpowiedzialnej za wojnę. Dlatego też staramy się na naszym portalu ukazywać prawdę historyczną opartą na liczbach, które jasno pokazują, jak wielką tragedią dla Polski była II wojna światową.

W latach 1939-1945 Niemcy popełnili na narodzie polskim i obywatelach polskich wszystkich narodowości około 50 tysięcy zbrodni w około 20 tysiącach miejsc. Przyjmuje się szacunkowo, że przez 2078 dni okupacji przeciętna strat na dobę wynosiła 2900 obywateli polskich.

W okresie II wojny światowej doszło do nadwyżki zachorowań na gruźlicę ponad teoretyczną liczbę zachorowań, dochodząc do 1 140 000 osób. Wskutek działalności niemieckiej, państwo polskie doświadczyło ubytku przyrostu naturalnego, dochodzącego do 1 215 000 osób. Pośrednio terroru okupanta zachodniego doświadczyło 6 182 000 Polaków.

Pośród najmłodszego pokolenia zostało zamordowanych około 2 mln osób. Blisko 200 tysięcy dzieci wywieziono w celach germanizacyjnych, z czego blisko 170 tysięcy nigdy nie wróciło do swych rodzin.[1]

Wielokrotnie na naszym portalu przytaczaliśmy przykłady świadczące o tym, że Niemcy w swojej polityce wobec Polski kierowali się z góry przyjętą zasadą doprowadzenia do biologicznej zagłady naszej Ojczyzny. Jak wspomniał Hans Frank,

(…) Gdybym chciał kazać rozklejać afisze za każdym razem, gdy zostanie rozstrzelanych siedmiu Polaków, nie starczyłoby lasów w Polsce na papier na te afisze.

Potwierdzeniem tych słów są bez wątpienia liczby. Polska, walcząca od pierwszych do ostatnich dni II wojny światowej, pośród wszystkich państw, które walczyły przeciwko Rzeszy Niemieckiej, licząc zamordowanych na 1000 mieszkańców, poniosła największe straty – 220 osób[2].

Dodatkowo Niemcy wykorzystali w formie niewolniczej siły dla swojego rolnictwa i przemysłu tysiące Polaków. Firmy i koncerny, w których pracowali więźniowie były zobowiązane płacić SS 6 marek za 11 godzin pracy nocnej lub dziennej fachowców i 4 marki za pomocniczych robotników. Polityka zniewolenia i upodlenia Polaków przynosiła jednak niemieckim firmom olbrzymie zyski[3]. Pomimo takiego traktowania, opór Polaków nie słabł. Postawa taka przekładała się na ilość więzionych.

Przykładowo na ogólną liczbę 44 tysięcy więźniów w Rawiczu i Wronkach 97,1% stanowili Polacy (w tej liczbie były również dzieci od 12 lat i starcy powyżej 84 roku życia)[4]. Warto w tym miejscu podkreślić fakt, że na terenach wcielonych w 1939 roku bezpośrednio do Rzeszy Niemieckiej niemal co piąty obywatel polski został dotknięty wysiedleniami i rugami. Z samego tylko terenu tzw. Kraju Warty wysiedlono w okresie od listopada 1939 roku do października 1944 roku 629 595 Polaków.

Biologiczna likwidacja narodu polskiego prowadzona przez Niemców związana była również z niespotykanymi w skali świata rabunkami. Oblicza się, że straty materialne poniesione przez Polskę z rąk tylko Niemców wyniosły – według wartości z 1938 roku -48 688,9 mld dolarów. Niemcy dokonali również zniszczenia lub rabunku 43% dorobku kulturalnego Polski.

Podane liczby ukazują tragedię, jakiej doświadczyła Polska w okresie II wojny światowej. Biorąc pod uwagę, że pomimo ogromnego wysiłku i poświęcenia, Polska, będąca pierwszą ofiarą II wojny światowej, stała się państwem pozbawionym suwerenności, w którym bojówki komunistyczne mordowały ostatnich żołnierzy walczących o wolność, możemy uzmysłowić sobie jak wielką niegodziwością jest żądanie od Polski jakichkolwiek form zadośćuczynienia za krzywdy nie wyrządzone przez nią, a jednocześnie po raz kolejny przekonać się, tak jak nasi przodkowie, ile warte są jakiekolwiek sojusze w polityce.

Krzysztof Żabierek

[1] Obozy hitlerowskie na ziemiach polskich 1939-1945. Informator encyklopedyczny, pod red. Cz. Plichowski,Warszawa 1979,s. 11-12.
[2] Tamże, s. 13.
[3] Tamże, s. 21.
[4] Tamże, s. 29.

Operacja psychologiczna covid-19. Metody łamania psychiki i tworzenia podporządkowania.

Narracja Covid-19 to profesjonalna operacja psychologiczna zaprojektowana przez sztab psychiatrów i psychologów, mająca na celu całkowite zburzenie obecnej percepcji świata i stworzenie Nowego Ładu. 

Jest częścią Agendy 2030 realizowanej przez ONZ mającej na celu całkowite przemodelowanie życia i stosunków społecznych. Żeby to osiągnąć trzeba najpierw skłonić ludzi, żeby zgodzili się na wszystko. To, co się obecnie dzieje i techniki, które są stosowane oparte są na 
schemacie osaczania ofiary przez psychopatę, tylko że w skali makro. 
Wszyscy jesteśmy ofiarami. Będziemy ofiarami jeszcze przez kilka lat, dlatego ważne jest, żeby wiedzieć, jakiej psychomanipulacji jesteśmy poddawani a także jak się przed tym bronić.

Teraz przedstawię techniki,które są stosowane. W kolejnym artykule remedium.


TECHNIKI STOSOWANE W OPERACJI COVID-19


1. Gaslightnining – zaburzanie percepcji rzeczywistości.

Ta technika polega na wmawianiu ofiarom, że rzeczywistość, którą widzą nie jest prawdą i że kwestie oczywiste wcale takimi nie są.
Cechą naturalnej pandemii jest to, że ludzie najpierw obserwują pewne 
zjawiska a potem zaczyna się mówić o nich w mediach. Tutaj było 
odwrotnie. Żyliśmy normalnie i gdyby nie powiedzieli w środkach masowego 
przekazu, że jest jakaś pandemia to nikt by nawet tego nie zauważył. 
Przechodzilibyśmy jak dotychczas normalne sezonowe okresy przeziębień i 
uważali byśmy to za normalne. Gaslightning doprowadził do tego, że 
znaczna część społeczeństwa zaczęła postrzegać choroby sezonowe dróg 
oddechowych jako śmiertelne zagrożenie.
 Gdyby ktoś rok temu powiedział 
lekarzom, że będą zamykać przychodnie, bo mogą do nich przyjść chorzy 
ludzie to puknęli by się w głowę. Teraz jednak stało się to częścią 
nowej percepcji rzeczywistości i zaczyna być uważane za normalne. 
Zauważcie, że mnóstwo rzeczy, które jeszcze rok temu uważaliśmy za 
niemożliwe stały się nową normalnością. Już nawet przestajemy 
kwestionować absurdy, które mnożą się z dnia na dzień.
2. Wymuszanie narracji. Zdominowanie dialogu społecznego.
Wymuszanie narracji polega na nieustannym bombardowaniu ofiary 
określonymi informacjami. Działa to na zasadzie kłamstwa, które 
powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. Nawet ludzie, którzy na co 
dzień kierują się rozsądkiem zaczynają w ten rozsądek i trzeźwą ocenę 
rzeczywistości wątpić. Zaczynają myśleć: może jednak jest ta pandemia?
3. Przepowiadanie przyszłości – kreowanie wizji świetlanej przyszłości, 
która nastąpi po pokonaniu wirusa. Ale jeszcze musimy chodzić w maskach, 
jeszcze musimy zostać w domu, jeszcze musimy się zaszczepić. TO JESZCZE 
TYLKO DWA TYGODNIE.
 Zauważcie, że minął rok od kiedy zostaliśmy 
zamknięci na dwa tygodnie i granica świetlanej przyszłości coraz 
bardziej się przesuwa. Wszystko, co dobre ma zdarzyć się w przyszłości, 
która ciągle jest odsuwana w czasie i która tak naprawdę nigdy może nie 
nadejść. Ale tego wam wprost nie powiedzą.
4. Obwinianie ofiary.
Psychopaci nigdy nie przyznają, że to oni są winni doprowadzenia ofiar 
do sytuacji bez wyjścia. Nigdy nie przyznają, że to oni stworzyli 
sytuację, w której ofiary cierpią. Zamiast tego, będą wmawiać ofiarom, 
że to one są winne obecnego stanu rzeczy. Mówią, my chcieliśmy dobrze, 
ale to wasza wina, bo chcecie jeździć na urlopy, bo chcecie się ze sobą 
spotykać, bo chcecie obchodzić święta. My chcemy dobrze, ale to wasza 
wina, że się nie stosujecie. Prowadzi to do sytuacji, w której ofiara 
zaczyna postrzegać swojego oprawcę jako wybawcę z obecnego stanu rzeczy. 
Ofiara oczekuje, że oprawca znajdzie jakieś rozwiązanie. W ten sposób 
buduje się uległość.

5. Izolacja.
Izolacja jest najlepszą metodą złamania psychiki. Izolację od lat 
stosuje się w więzieniach wobec najgroźniejszych przestępców i wśród 
więźniów jest ona uważana za najgorszą karę. Izolacja prowadzi do 
rozmontowania psychiki, zakwestionowania poczucia własnej wartości, 
utraty poczucia sensu życia. Ofiara pozbawiona kontaktów społecznych 
popada w apatię i z czasem zgodzi się na wszystko by zmienić taki stan 
rzeczy.

6. Atakowanie i ośmieszanie osób, które kwestionują status quo.
Mamy tutaj do czynienia z ośmieszaniem lekarzy i naukowców dowodzących 
bezsensu covidowej narracji. Osoby te posiadają mocne argumenty i dowody 
naukowe na to, że obecna pandemia nie ma naukowych podstaw. Żaden 
instytut na świecie nie wyizolował do tej pory koronawirusa, na ulotkach 
testów PCR jest wprost napisane, że nie służą one do diagnozowania 
koronawirusa. Nie było prowadzonych żadnych badań, czy maseczki 
powstrzymują transmisję wirusa, nie były prowadzone też żadne badania 
bezpieczeństwa szczepionek przez niezależne instytuty naukowe. Faktem 
jest, że pandemia Covid-19 została wykreowana na podstawie testów nie 
służących do wykrywania koronawirusa. I wszystko inne, co się obecnie 
dzieje jest tego pochodną. Ludzie z tytułami naukowymi, pionierzy w 
swoich dziedzinach są ośmieszani i nazywani foliarzami i teoretykami 
spiskowymi. Jeżeli psychopata chce zniszczyć twoją pozycję i poczucie 
własnej wartości, zaczyna wpływać na to jak postrzegają ciebie inni. 
Jest zmasowana akcja pozbawienia autorytetu osób wywodzących się ze 
środowiska naukowego, kwestionujących covidową narrację. Przedstawianie 
ich jako zagrożenie a w skrajnych przypadkach pozbawianie prawa do 
wykonywania zawodu, bez względu na wcześniejsze osiągnięcia.

7. Zmuszanie do wychwalania oprawcy i uznawania jego zasług.
Podejmowanie prób zmuszenia społeczeństwa do przyznania, że to co się 
obecnie dzieje to nie porażka a zasługa rządu i osób utrzymujących 
obecny stan rzeczy. Bo gdyby nie oni to było by dużo gorzej. Więc albo 
społeczeństwo uzna to za sukces albo zostaną nałożone na nie sankcje, 
łącznie z permanentnym zamknięciem.

8. Utrzymywanie podwójnej narracji.
Zamykamy – otwieramy – zamykamy – otwieramy – zamykamy
Po pewnym czasie każda ofiara przyzwyczaja się do stanu rzeczy i zaczyna 
dostosowywać się do sytuacji. Celem podwójnej narracji jest zaburzenie 
tego procesu a zaburzenie tego procesu prowadzi do rozkładu psychiki. 
Już, już zaczynasz się w tym wszystkim urządzać a tu kolejna zmiana 
narracji, która wybija cię z rytmu, kiedy jesteś krok od stabilności. 
Powoduje to dezorientację, która ma prowadzić do całkowitego złamania 
oporu. Pomyślcie, oni będą to z nami robić jeszcze kilka lat. Bądzcie 
świadomi i przygotowani na to, co się będzie działo. Bądźcie świadomi, 
że to tylko manipulacja, która ma was złamać, żebyście zgodzili się na 
wszystko.
9. Odbieranie radości życia.


Konstruowanie takiej rzeczywistości, żeby życie nie dostarczało żadnej 
rozrywki i przyjemności. Zamykanie klubów fitness, restauracji, lasów, 
odwoływanie świąt i wydarzeń kulturalnych. Ta technika była już 
stosowana podczas drugiej wojny światowej, kiedy Żydom zabroniono 
uprawiać sportu, muzyki na żywo i chodzenia do parków. Ma to doprowadzić 
ofiary do poczucia braku sensu życia, depresji, samobójstw i apatii. 
Równolegle utrzymywana jest narracja, że jak ofiara będzie wypełniać 
polecenia psychopaty, będzie się stosować, będzie współpracować, to być 
może to wszystko zostanie jej zwrócone.

10. Narcystyczna furia
Nadreakcja na wszelkie objawy oporu. Pośpiech. Wymuszanie. Wprowadzanie 
coraz to surowszych sankcji, kiedy nie wszystko idzie zgodnie z planem. 
To typowy objaw reakcji psychopaty wywołany utratą kontroli. Ma na celu 
zastraszenie jak największej ilości ofiar. Pamiętajcie, żeby nie ulegać 
strachowi. Jeśli widzicie wprowadzanie coraz większego ucisku to znaczy, 
że oni się boją. Boją się stracić kontrolę. Najlepszym rozwiązaniem jest 
stawienie biernego oporu.

11. Doprowadzenie ofiar do wyuczonej bezsilności.
Doprowadzenie ofiar do wyuczonej bezsilności odbywa się przez brak 
reakcji na cierpienia ofiary. Ma to dać ofierze poczucie i przekonanie, 
że nieważne co zrobi to i tak nie ma znaczenia i i tak niczego nie 
zmieni. Dobitnym przykładem zastosowania tej techniki było wprowadzenie 
lockdownu w dniu międzynarodowego Marszu o Wolność. Wielu ludzi ze 
środowisk stawiających opór zaczęło tracić nadzieję i już oficjalnie 
mówić, że to nie ma sensu. Oni chcą, żebyście tak właśnie myśleli. Celem 
tego jest wywołanie defensywnej apatii i niechęci do podejmowania 
jakichkolwiek działań.


TO JEST WOJNA O UMYSŁY. WOJNA ZE ŚWIADOMOŚCIĄ.
Ta wojna ma doprowadzić do całkowitej zależności ofiar od systemu władzy
ma sprawić, że ludzie będą postrzegać oprawców jako osoby, które mogą 
ich z tego wybawić ma doprowadzić do psychicznego uzależnienia od samej narracji i jej elementów towarzyszących – lockdowny, szczepienia, maski.
Teraz chcą przejąć Twoją świadomość, ale wkrótce sięgną po wszystko.
I nie spoczną dopóki nie zabiorą Ci wszystkiego.
Narracja Covid-19 to profesjonalna operacja psychologiczna 
zaprojektowana przez sztab psychiatrów i psychologów, mająca na celu 
całkowite zburzenie obecnej percepcji świata i stworzenie Nowego Ładu. 
Jest częścią Agendy 2030 realizowanej przez ONZ mającej na celu 
całkowite przemodelowanie życia i stosunków społecznych. Żeby to 
osiągnąć trzeba najpierw skłonić ludzi, żeby zgodzili się na wszystko.
To, co się obecnie dzieje i techniki, które są stosowane oparte są na 
schemacie osaczania ofiary przez psychopatę, tylko że w skali makro. 
Wszyscy jesteśmy ofiarami. Będziemy ofiarami jeszcze przez kilka lat, 
dlatego ważne jest, żeby wiedzieć, jakiej psychomanipulacji jesteśmy 
poddawani a także jak się przed tym bronić.


To jest wojna o umysły. Wojna o świadomość i centralne znaczenie ma 
tutaj uwolnienie się od psychopatycznej narracji, wyznaczenie granic i 
określenie swoich wartości.

1. Unikaj pasywnego odbioru informacji.
Codziennie jesteśmy bombardowani informacjami, które mają wywołać w nas 
emocjonalny sztorm, wygenerować poczucie gniewu i bezsilności oraz stan 
permanentnego stresu wynikającego z ciągłej zmiany narracji. Informacje, 
które do nas napływają mają zmienić nasze zachowania i uczynić nas 
takimi, jakimi oni chcą.
Jeśli myślisz, że jak jesteś świadomy i wiesz, co się dzieje to to na 
Ciebie nie wpływa to się mylisz. Człowiek wpatrzony w ekran telewizora 
lub smartfona przechodzi po jakimś czasie w stan quasi hipnozy. 
Przyjrzyj się osobom w swoim otoczeniu, jak wyglądają, kiedy oglądają 
telewizję lub przeglądają smartfon. Jaki mają wyraz twarzy? Nieobecny 
wzrok, opuszczona szczęka, zastygnięcie w jednej pozycji. Dzieje się tak 
dlatego, że po pewnym czasie oglądania telewizji lub czytania informacji 
fale mózgowe zwalniają i zaczyna się programowanie podprogowe.
Wbrew pozorom taki sam wpływ mają treści antycovidowe publikowane na 
facebooku. Zauważyłeś, że przeglądając takie treści niepostrzeżenie mija 
ci kilka godzin a po skończeniu masz uczucie jakbyś był zawieszony w 
czasie?Pomijając już podły nastrój jaki towarzyszy ci po zmarnowaniu 
kilku godzin.


Co zatem robić?


- ogranicz czas, który przeznaczasz na absorbowanie przekazu medialnego. 
Wyznacz sobie określony czas, który będziesz spędzać na oglądaniu 
telewizji lub na facebooku i go nie przekraczaj.
- jeśli już chcesz coś oglądać lub czytać rób to świadomie. nie rób 
kilku innych rzeczy na raz, skoncentruj się na jednej kwestii.
Równoczesne jedzenie, sprzątanie, oglądanie telewizji i przeglądanie 
facebooka stwarza idealne warunki do programowania podprogowego, 
dlatego, że umysł nie jest w stanie skoncentrować się na jednej 
informacji i całą resztę napływających bodźców rejestruje podświadomie.
Najlepiej było by odciąć się od tej narracji ale wszyscy wiemy, że w 
dzisiejszym świecie się tak nie da, więc jeśli musisz już w niej 
uczestniczyć rób to świadomie.

2. Używaj techniki „szarej skały”
Okaż im obojętność i rób swoje. Psychopaci karmią się naszymi reakcjami 
i naszą uwagą. Jeśli nie będziemy reagować poszukają sobie innej ofiary. 
Nie będą mieli wyjścia. Odetnij się psychicznie i emocjonalnie od 
reakcji jaką chcą wywołać. Cokolwiek chcieli by sprowokować – zachowuj 
cierpliwość i ignoruj. Cokolwiek chcieli by ci narzucić – zachowaj 
cierpliwość i ignoruj. Stosuj bierny opór. Kiedy społeczeństwo zastosuje 
bierny opór oni stracą władzę. Jest nas za dużo. O wiele prościej jest 
złamać czynny opór niż opór bierny polegający na zachowaniu cierpliwości 
i ignorowaniu absurdów.

3. Wyznacz granicę, której nie przekroczysz.
Psychopaci nakłaniają nas wszelkimi sposobami do pójścia na ustępstwa i 
tym samym przesuwają nasze granice coraz dalej i dalej. Najpierw 
daliście się zamknąć dla świętego spokoju, potem nosiliście maseczki dla 
świętego spokoju, teraz dajecie się szczepić dla świętego spokoju. Ile 
jeszcze jesteście w stanie poświęcić dla świętego spokoju? Za każdym 
razem, kiedy przesuwasz swoją granicę tracisz szacunek do siebie. 
Zauważ, że za każdym razem, kiedy godzisz się na jakieś ustępstwo coś w 
Tobie umiera, I o to im chodzi, żebyśmy stracili całkowicie szacunek do 
samych siebie, żebyśmy czuli się bezwartościowi.
Zapamiętaj jedną zasadę : z tyranem się nie negocjuje. Tyran chce 
wszystkiego i sięgnie po wszystko. Ugłaskać tyrana ustępstwami można 
tylko na jakiś czas po czym tyran i tak sięgnie po więcej.
Wyznacz swoje granice i ani kroku w tył. Tylko tak zachowasz swoją 
integralność, poczucie własnej wartości i człowieczeństwo.
4. Poszukaj sobie celu, który będziesz realizować. Który będzie cię 
inspirował i motywował do życia. Nie czekaj aż to się skończy. Takie 
czekanie prowadzi do apatii, utraty chęci do życia i wyuczonej 
nieudolności. Oni chcą, żebyśmy czekali, oni chcą żebyśmy utracili 
zdolność kierowania swoim życiem, bo wtedy będziemy całkowicie od nich 
zależni. Jeśli chcesz żyć w lepszej rzeczywistości to sobie ją stwórz, 
nikt za Ciebie tego nie zrobi. Musimy jako ludzie przejąć kontrolę nad 
naszym życiem i nie pozwolić innym podejmować decyzji za nas. Jeśli nie 
wybierasz i nie podejmujesz decyzji to ktoś zrobi to za Ciebie i 
zapewniam Cię, że nie będzie to dla Twojego dobra.
To my musimy być zmianą, którą chcemy zobaczyć w świecie. Żeby to 
zrealizować musimy dorosnąć. Wolność to odpowiedzialność. Społeczeństwo 
ludzi zachowujących się jak dzieci we mgle nigdy nie będzie wolne. 
Dopóki oczekujesz, że ktoś powie Ci co jest dla Ciebie najlepsze i 
jeszcze pokaże jak to zrealizować to niczego nie zmienisz. Dopóki nie 
wiesz, czego chcesz inni będą decydować za Ciebie.

5. Określ się.
Zadaj sobie pytania :
jak ma wyglądać moje życie? czego tak naprawdę chcę?
jakie są moje wartości, które chcę realizować?
Ustal swoją filozofię życia. Jeśli tego nie zrobisz będziesz tylko 
dryfował i robił to, co robią inni.
Jeśli obecnie masz depresję to znaczy, że nie podejmujesz własnych 
decyzji i że inni decydują za Ciebie. Depresja nie jest chorobą, jest 
sygnałem, że coś w życiu nie funkcjonuje, i zamiast łykać psychotropy 
należało by się zastanowić co.

6. Zaufaj swojej intuicji.
Jeśli wydaje Ci się, że coś jest nie tak, to tak właśnie jest. Jeśli 
intuicja ostrzega Cię, żebyś czegoś nie robił, to tego nie rób i po 
prostu odejdź. Nie racjonalizuj. Zaufaj swoim uczuciom i emocjom. One są 
potężnym narzędziem ochrony w świecie, w którym trudno jest polegać na 
umyśle.
Jeśli masz do czynienia z sytuacją wywołującą dyskomfort, zapytaj siebie 
co naprawdę czujesz i co ma ci to zasygnalizować.

7. Trenuj asertywność.
Kiedy ktoś zmusza cię do robienia czegoś, co wywołuje dyskomfort po 
prostu tego nie rób.
Znajdź sposób, żeby uprzejmie odmówić.
Ktoś namawia Cię do szczepienia?
Powiedz dziękuję, że o mnie myślisz ale nie skorzystam. Nie wdawaj się w 
dyskusję. Jeśli nie będziesz zainteresowany udziałem w dyskusji 
manipulant odpuści.

8. Unikaj postawy : „A co ja mogę zrobić? To i tak niczego nie zmieni. „ 
Oni chcą, żebyś tak myślał. To jest trik, który działa jak zaklęcie ale 
to zaklęcie łatwo można złamać.
Ty decydujesz. Możesz odzyskać swoją świadomość i władzę nad swoim 
życiem. Wyobraź sobie w jakim świecie chciałbyś żyć i go sobie stwórz. 
Użyj wyobraźni i kreacji. Wyjdź ze strefy komfortu. Pokonaj swoje 
ograniczenia i się w końcu odważ. To nie siły zewnętrzne kontrolują 
twoje życie. To ty pozwalasz im się kontrolować. Jeśli brak Ci odwagi i 
kręgosłupa to jesteś tylko pożytecznym idiotą, który wcześniej czy 
później zacznie wykonywać rozkazy systemu, nawet jeśli się z nimi nie 
zgadza.


9. Zaufaj sobie.
Naucz się szukać informacji i je interpretować. Myśl samodzielnie. 
Wyznacz granice. Odzyskaj swoją siłę i pewność. Bądź gotowy podjąć 
ryzyko. Życie to ryzyko. Historia nie jest jeszcze napisana i nic nie 
jest przesądzone. Historia pisana jest teraz.

Artykuł powstał na podstawie wykładów psychologa Richarda Grannona  Stand up for yourself”. Powtarzam, bo ważny. M.Dakowski

Bliżej prawdy

Marek Mróz - Dziennikarz, publicysta, tłumacz. Szerokie spectrum zainteresowań o wspólnym mianowniku, którym jest prawda, dziś towar deficytowy. A przecież tylko prawda nas wyzwoli.

ESG a Wielki Reset

„Wielka trójka“ amerykańskich korporacji inwestycyjnych rozszerzy inwestycje tak, że branże wydobywcze będą wymierać. – Walentin Katasonow.

 

Teoria „Wielkiego resetu“ Klausa Schwaba z ubiegłego roku, popierana przez globalną elitę, zakłada kardynalne zmiany we wszystkich obszarach ludzkiego życia, w tym przemianę samego człowieka w duchu tzw. transhumanizmu.

Dotkną też planowanych zmian w gospodarce, a z celów jej reorganizacji najważniejsze są dwa.

Pierwszym jest gwałtowne obniżenie produkcji. W „dziwnym nowym świecie” przyszłości nie może, według planu, żyć więcej niż miliard ludzi, z czego jeden „złoty milion” tworzyć mają przedstawiciele globalnej elity, a 999 milionów będzie obsługą. W „Technotronicznej erze“ Z. Brzeziński (1969) pisał o przejściu do „społeczeństwa postindustrialnego”, a w artykułach Klubu Rzymskiego zalecano de-industrializację. KR ogłosił, że zmniejszenie produkcji przemysłowej podyktowane jest stanem biosfery, która nie może unieść obecnych technologicznych obciążeń.

Drugim celem jest wyraźna obniżka ilości podmiotów gospodarczych. Plan „Wielkiego Resetu” zakłada, że w gospodarce pozostanie niewielka ilość spółek. Aczkolwiek Klaus Schwab nie mówi otwarcie, że mały i średni biznes ulegnie likwidacji, wypływa to z jego oceny. W „dziwnym nowym świecie” gospodarką będą rządzić globalne korporacje. Jeszcze otwarciej o takiej ekonomicznej przyszłości urządzanej w interesie „złotego miliona” – napisał Jacques Attali w książce z 2006 r. „Krótka historia przyszłości”: rządy będą pobudzać tworzenie korporacyjnych gigantów, które z czasem opanują poszczególne państwa, aby je na koniec zniszczyć.

Przy realizacji tego resetu trzeba się liczyć z szeregiem narzędzi: są to prasy banków centralnych, oderwanie gigantycznych „pakietów pomocowych” od rachunków państwowych, regularne blokowanie działań gospodarczych jak lockdown, osłabienie prawa antymonopolowego, wprowadzenie nowych reguł gry na giełdach towarowych i finansowych, itp.

Zatrzymajmy się przy narzędziu zwanym ESG. Nie przypadkowo przenika do praktyki tych, którzy zajmują się inwestowaniem i tych, których moglibyśmy określić jako cele inwestycji. Pierwszymi są banki, spółki i fundusze inwestycyjne, inwestorzy instytucjonalni (fundusze emerytalne i ubezpieczenia). Drugimi firmy z różnych sektorów gospodarczych, przyciąganych przez źródła finansowe w postaci rachunków bankowych lub umieszczeniem akcji i korporacyjnych obligacji na rynku finansowym.

Za skrótem ESG kryją się trzy słowa: Environmental, Social, Governance. Tak się nazywa zbiór pisanych i niepisanych norm prowadzenia biznesu w ekologicznej strefie, w sferze społecznej odpowiedzialności i w korporacyjnym zarządzaniu.

Normy ESG ukazały się kilka lat temu. Widać było przygotowania, aby w określonym momencie w ramach ESG z „moralnych” norm uczynić stałe standardy. Klaus Schwab powiada, że ludzkość musi przejść z obecnego kapitalizmu akcjonariuszy do „kapitalizmu wszystkich zainteresowanych stron”, t.j. „inkluzywnego kapitalizmu“. U Schwaba. model tego ostatniego jest niezrozumiały, ale w praktyce jednoznaczny: w świetlanej przyszłości „inkluzywnego kapitalizmu“ szansę ma dostać tylko taka firma, która spełnia normy ESG. Biznes musi przejść przez filtry ESG i możemy zakładać, że 90, a nawet nawet 99 % podmiotów gospodarczych (firm, towarzystw, organizacji) przez nie nie przejdzie.

Filtrowaniem interesować się będą ci, którym zagwarantowano wstęp do „inkluzywnego kapitalizmu”, czyli banki-giganty z Wall Street, londyńskie City, Frankfurtu nad Menem, czy inne korporacje inwestycyjne. Niektóre możemy dziś zidentyfikować. To: Vanguard Group, Inc., BlackRock, Fidelity Investments (FMR LLC), State Street, Price (T.Rowe) Associates Inc., Capital Research Global Investors, Capital International Investors, Capital World Investors.

Na świecie jest już ponad 700 wyspecjalizowanych funduszy, emitujących obligacje ESG. Mają kierować środki pieniężne jedynie do tych projektów, które odpowiadają kryteriom RSG. Następnie powstanie rynek zobowiązań dłużnych (sustainability bond market).

Oto statystyka tego rynku:

Inwestycje funduszy ESG wg głównych kierunków (w mld. dolarów)

 

Rok                                 Zielona gospodarka“   Społeczna sfera          Utrzymujący się rozwój               Razem Zielona gospodarka“ Społeczna sfera Utrzymujący rozwój Razem
2013 15 0 0 15
2014 38 1 3 42
2015 49 3 3 55
2016 100 2 5 107
2017 168 9 10 187
2018 175 12 15 202
2019 270 18 38 326
2020 303 148 69 520
2021 375 150 125 650

 

Źródło: Sustainable Bonds Insight 2020 // Environmental Finance.

Rynek ten powstał całkiem niedawno, ale rozwija się w tempie znacznie przekraczającym tempo rozwoju rynku obligacji. W minionym roku, uważanym za bardzo trudny dla gospodarki, emisja obligacji ESG wzrosła 1,6-krotnie. Ze wszystkich obligacji ESG większość przypada na projekty „zielonej gospodarki“. Z tego duża część dotyczy alternatywnej energetyki (odnawialnych źródeł energii). Zobowiązania dłużne na podobne projekty mają się nazywać „zielonymi zobowiązaniami“ (green bonds). Wydawać je będą mogły także państwa. Pionierem od 2016 r. stała się Polska, za nią Francja, Belgia i Holandia.

Największą aktywność w utworzeniu funduszu finansującego projekt ESG wykazały korporacje: Vanguard Group, Inc., BlackRock i State Street. Każda ma własne aktywa wartości setek miliardów dolarów. Prócz tego dysponują aktywami należącymi do ich klientów, a zostały im przekazane w ramach trustu. Na koniec 2020 roku całkowita wartość aktywów zarządzanych w ramach trustu „Wielkiej trójki“ przekroczyła 15 trylionów $, co przewyższa 2/3 zeszłorocznego amerykańskiego PKB.

Korporacje „Wielkiej trójki“ od kilku lat prezentują się jako uczestnicy rynku, pracujący zgodnie ze standardami ESG. Obecnie, z punktu widzenia prawa antymonopolowego i innych przepisów regulujących finansową sferę gospodarki, „Wielka trójka“ narusza wszystko, co tylko możliwe. Kongres USA od lat stara się poddać „Wielką trójkę“ pod kontrolę i rozdzielić giganty inwestycyjnego biznesu, ale bez skutku.

Za prezydentury Joe Bidena ma tego być jeszcze więcej. Najważniejsze, że zostanie im dana selekcja rynku poprzez filtr ESG: przekazywanie środków tym firmom, które odpowiadają standardom ESG, a wyprowadzanie z tych, które im nie odpowiadają.

„Wielka trójka“ rozszerzy światowe inwestycje w taki sposób, że duża ilość gałęzi przemysłu zacznie odczuwać głód inwestycyjny i pomału zamierać. Taka perspektywa grozi w pierwszym rzędzie przemysłowi wydobywczemu, zwłaszcza ropy,gazu ziemnego i węgla.

Grupa ekologicznych organizacji Banking on Climate Chaos 2021: Fossil Fuel Finance Report (Bankowość w klimatycznym chaosie 2021: raport o finansowaniu wydobycia surowców mineralnych) przedstawiła sprawozdanie, że od momentu podpisu Porozumienia Paryskiego ws klimatu, 60 największych banków światowych zainwestowało w wydobycie surowców mineralnych 3,8 trylionów dolarów. Liderzy to banki z Wall Street, z J.P. Morgan Chase & Co na czele, który zainwestował w ciągu 5 lat 313,7 miliardów $, Citigroup Inc. (237,5 mld. $) i Wells Fargo & Co. (223,4 mld $ ). W 2020 r. po raz pierwszy w tym okresie inwestycje w tym sektorze zmniejszyły się o 9%. Autorzy tego opracowania mają nadzieję, że ten trend stanie się stałą tendencją. Wyjaśniono to tym, że banki z Wall Street ignorowały wymogi Porozumienia Paryskiego. W związku z tym autorzy raportu są przeświadczeni, że to się skończy. Po pierwsze, 19 lutego 2021 r. USA wróciły do Porozumienia Paryskiego, a po drugie spółki inwestycyjne „Wielkiej trójki“ będą wprowadzać w USA i za jej granicami standardy ESG.

 

Były wiceprezes firmy Pfizer: „Całkowicie możliwe, że szczepionki będą wykorzystane do depopulacji na masową skalę”

Grupa lekarzy skupionych w niezależnej organizacji AFLDS, przeprowadziła rozmowę z byłym wiceprezesem i dyrektorem naukowym firmy Pfizer, dr. Mike Yeadon, na temat jego poglądów o “szczepionce przeciwko COVID-19”, jak również o innych kwestiach: opinii o lekach (hydroksychlorochinie i iwermektynie) czy działaniu organów regulacyjnych.

Organizacja AFLDS (America’s Frontline Doctors) powstała jako naukowo-medyczny ośrodek sprzeciwiający się oficjalnie promowanej narracji “pandemii koronawirusa”. Założona została przez Simone Gold, MD, JD, FABEM, lekarkę oraz prawnika, która na samym początku tzw. pandemii aktywnie uczestniczyła w obywatelskich inicjatywach, m.in. w maju 2020 r. napisała list otwarty do prezydenta Donalda Trumpa, podpisany przez ponad 600 lekarzy, wzywający do zaprzestania lockdownu. Organizowała sympozja naukowe, produkuje filmy uświadamiające o bezskuteczności noszenia maseczek czy zagrożeniach stosowania preparatów zwanych szczepionkami przeciwko Covid-19. Wielu z lekarzy współpracujących z AFLDS straciło pracę, a niektórzy z obawy przed restrykcjami udzielają się anonimowo.

W wywiadzie dr Yeadon powiedział m.in.:

„Doskonale zdaję sobie sprawę ze zbrodni przeciwko ludzkości popełnianych globalnie na dużej części światowej populacji. Bardzo obawiam się [o swój los], ale nie  powstrzymuje mnie to od wypowiedzi eksperckich dawanych grupom zdolnych prawników, takich jak Rocco Galati w Kanadzie czy Reiner Fuellmich w Niemczech.

Nie mam absolutnie żadnych wątpliwości, że stoimy w obliczu zła (nigdy w ciągu swojej 40-letniej naukowej kariery nie wyraziłem się tak dobitnie) i niebezpiecznych produktów.

W Wielkiej Brytanii widać to zupełnie wyraźnie, że władze obierają kurs, który doprowadzi do podania „szczepionek” jak największej liczbie ludności. To szaleństwo, ponieważ nawet jeśli te preparaty byłyby skuteczne, ochrona byłaby potrzebna tylko tym, którzy mają szczególnie podwyższone ryzyko śmierci z powodu wirusa. Być może w tej grupie ludzi o podwyższonym ryzyku argument [o szczepieniu] mógłby być zasadny, ale na pewno istnieje ryzyko, które nazwałbym “mechanistycznym”, czyli wbudowanym w sposób działania tych preparatów.

Ale wszyscy inni ludzie, ci o dobrym zdrowiu i ci poniżej 60 roku życia, a może nieco starsi, ci ludzie nie umierają z powodu tego wirusa. Podawanie tej wielkiej grupie coś tak nowatorskiego jest w pełni nieetyczne i potencjalnie może prowadzić do niechcianych efektów po kilku miesiącach.

Nigdy w historii nie byłoby mądre robić to – podawać takie „szczepionki” jak największej liczbie ludności – a [niestety] to jest ich intencją. Ponieważ wiem to z całą pewnością, a wiem również, że decydenci też to wiedzą, musimy zatem zapytać: jaki jest ich motyw?

Jakkolwiek tego nie wiem, to mam mocne odpowiedzi teoretyczne, z których tylko jedna odnosi się do pieniędzy, lecz ten motyw nie działa, ponieważ ten sam zysk można byłoby uzyskać podwajając koszt jednostkowy i podając preparat połowie ludności. Dylemat pieniędzy byłby rozwiązany. Zatem mamy do czynienia z czymś innym.

Wiedząc, że jest zamiar zaszczepienia całej populacji, w tym małoletnie dzieci, a ostatecznie również niemowlęta, właśnie to interpretuję jako dzieło szatańskie. Nie ma na to uzasadnienia medycznego.

Mając wiedzę o projektowaniu zamierzonych rezultatów tych “szczepionek”, prowadzących do ekspresji białka kolca w organizmach biorców, które samo w sobie ma niekorzystne skutki biologiczne, a u niektórych osób są szkodliwe (inicjowanie krzepnięcia krwi i aktywując „układ dopełniacza” odpornościowego), jestem zdeterminowany, aby zwrócić uwagę, że osoby, które nie są zagrożone tym wirusem, nie powinny być narażone na ryzyko niepożądanych skutków tych czynników.

Najbardziej prawdopodobny czas trwania odporności na wirusa układu oddechowego, takiego jak SARS CoV-2, wynosi wiele lat. Dlaczego tak mówię? W rzeczywistości mamy dane dotyczące wirusa, zwanego SARS, który przetoczył się przez część świata siedemnaście lat temu, a pamiętajmy, że SARS CoV-2 jest w 80% podobny do SARS, więc myślę, że jest to najlepsze porównanie, jakie można przedstawić.

Dowody są jasne: ci bardzo zaradni immunolodzy komórkowi przebadali wszystkie osoby, których udało im się wtedy wyłapać, a które przeżyły SARS 17 lat temu. Pobrali od nich próbkę krwi i sprawdzili, czy odpowiedzieli na oryginalny SARS i okazało się, że wszyscy tak zareagowali, wszyscy mieli całkowicie normalną, solidną pamięć komórek T. W rzeczywistości były również chronione przed SARS CoV-2, ponieważ są one do siebie tak podobne; jest to odporność krzyżowa.

Więc powiedziałbym, że najlepsze dostępne dane są takie, że odporność powinna być trwała przez co najmniej 17 lat. Myślę, że jest całkowicie możliwe, że trwa ona przez całe życie. Sposób odpowiedzi limfocytów T u tych ludzi był taki sam, jak w przypadku szczepienia, a potem wracasz po latach, aby sprawdzić, czy ta odporność została zachowana. Myślę więc, że dowody są naprawdę mocne, że odporność będzie trwała wiele lat, a może nawet całe życie. Innymi słowy, wcześniejsze narażenie na SARS – czyli wariant podobny do SARS CoV-2 – nadawało odporność na SARS CoV-2.

 

[Podczas wcześniejszego wywiadu, padło pytanie:]  Decyzją izraelskiego Sądu Najwyższego unieważniającego restrykcje nałożone na podróżnych w związku z Covid-19, sąd orzekł: “W przyszłości, każde nowe restrykcje dotyczące podróży z i do Izraela, muszą być uzasadnione całościowymi, faktycznymi i mającymi podstawy danymi.”

Izraelski rząd mówi o nowych mutacjach wirusa i używa ich jako argumentu do kolejnych lockdownów, zakazu lotów, restrykcji, Zielonych Paszportów. Mając na uwadze werdykt Sądu Nawyższego, czy myślisz, że jest możliwe zastopowanie działań rządu, podając dokładne informacje o mutacjach wirusa, o odporności, o odporności stadnej, itd, które to dane prawnicy mogliby wykorzystać przy akcji przeciwko przyszłym rządowym restrykcjom?

To, co nakreśliłem w odniesieniu do odporności na SARS, jest dokładnie tym, co widzimy w przypadku SARS-CoV-2. Badanie pochodzi z jednego z najlepszych laboratoriów w swojej dziedzinie. Zatem teoretycznie ludzie mogliby przetestować swoją odporność na limfocyty T, mierząc odpowiedzi komórek w małej próbce ich krwi. Są takie testy, nie mają „dużej przepustowości” i prawdopodobnie będą kosztować po kilkaset dolarów w przypadku szerszego użycia, choć już nie tysiące. Test, o którym wiem, nie jest jeszcze dostępny komercyjnie, ale jest dostępny tylko w Wielkiej Brytanii.

Spodziewam się jednak, że firma mająca ten test może zostać nakłoniona do dostarczenia zestawów testowych „do badań” na dużą skalę, ale pod warunkiem zawarcia umowy. Gdybyś miał zorganizować przetestowanie kilku tysięcy niezaszczepionych Izraelczyków, może to być jednak miecz obosieczny. Opierając się na doświadczeniach z innych krajów, 30-50% ludzi miało już wcześniej odporność, a dodatkowo około 25% zostało zakażonych i jest teraz odpornych.

Osobiście nie chciałbym prowadzić rozgrywek z władzami na ich warunkach, czyli przypisywaniu, że jesteś podejrzany o źródło infekcji, dopóki nie zostanie udowodnione, że jest inaczej. Nie musisz przecież udowadniać, że nie stanowisz zagrożenia dla zdrowia innych. Osoby bez objawów nigdy nie stanowią zagrożenia dla zdrowia innych. W każdym razie, po zaszczepieniu tych, którzy są zaniepokojeni wirusem, po prostu nie ma argumentu, że ktokolwiek inny musiałby zostać zaszczepiony.

 

Moje rozumienie „nieszczelnej szczepionki” (leaky vaccine) jest takie, że zmniejsza ona jedynie objawy u zaszczepionych, ale nie zatrzymuje transmisji; w związku z tym umożliwia rozprzestrzenianie się tego, co następnie staje się bardziej śmiercionośnym wirusem.

Na przykład w Chinach celowo używają “nieszczelnych szczepionek” przeciwko ptasiej grypie, aby szybko ubić stada kurczaków, ponieważ niezaszczepione umierają w ciągu trzech dni. W chorobie Marka, przed którą trzeba było uratować wszystkie kurczaki, jedynym rozwiązaniem było zaszczepienie 100% stada, ponieważ wszystkim niezaszczepionym groziło wysokie ryzyko śmierci. Zatem sposób wykorzystania nieszczelnej szczepionki zależy od intencji, to znaczy jest możliwe, że intencją może być wyrządzenie dużej krzywdy niezaszczepionym.

Silniejsze szczepy zwykle nie rozmnażałyby się w populacji, ponieważ zabijają żywiciela zbyt szybko, ale jeśli zaszczepieni doświadczają tylko mniej groźnej choroby, rozprzestrzeniają te szczepy na niezaszczepionych, którzy zapadają na poważną chorobę i umierają.

Czy zgadzasz się z tą oceną? Co więcej, czy zgadzasz się, że jeśli niezaszczepieni staną się podatni, jedyną drogą byłoby aplikowanie Hydroksychlorochiny tym, którzy jeszcze nie mieli COVID-19?

Czy Protokół Zelenko [Władimir Zelenko, lekarz, który opracował sposób leczenia chorych na Covid-19 przy pomocy zestawu zawierającego m.in. Hydroksychlorochinę – przyp. tłumacza] działałby przeciwko tym silniejszym szczepom, gdyby tak było?

A przywołując wspomianą wcześniej „17-letnią odporność na SARS”, czy to nie chroniłoby przed jakimkolwiek super-wariantem?

Myślę, że opowieść Gerrta Vandena Bossche’a jest wysoce podejrzana. Nie ma żadnych dowodów na to, że szczepienia prowadzą lub doprowadzą do „niebezpiecznych wariantów”. Martwię się, że to jakaś sztuczka.

Zgodnie z ogólną zasadą warianty tworzą się bardzo często, rutynowo i z czasem stają się mniej niebezpieczne i bardziej zaraźliwe, gdy dochodzi do równowagi ze swoim ludzkim gospodarzem. Warianty na ogół nie stają się bardziej niebezpieczne. Żaden wariant nie różni się od oryginalnej sekwencji o więcej niż 0,3%. Innymi słowy, wszystkie warianty są co najmniej w 99,7% identyczne z sekwencją Wuhan. Opowiadanie o tym, że ​​warianty prawdopodobnie „wymkną się odporności” to fikcja, i to zła fikcja.

Nie tylko jest to z natury mało prawdopodobne – ponieważ ten stopień podobieństwa wariantów oznacza zerową szansę, że osoba odporna (czy to z powodu naturalnej infekcji, czy szczepienia) zachoruje na wariant – ale jest to potwierdzone empirycznie przez wysokiej jakości badania. Badania, do których się odwołuję, pokazują, że ludzie wychodzący z infekcji lub zaszczepieni, wszyscy mają szeroki zakres komórek odpornościowych, które rozpoznają wszystkie warianty.

Ten artykuł pokazuje badania [link] dlaczego rozległe rozpoznanie molekularne przez układ odpornościowy sprawia, że ​​drobne zmiany w wariantach są nieistotne.

Nie mogę podkreślić wystarczająco mocno: historie o wariantach i potrzebie uzupełniających szczepionek są FAŁSZEM. Obawiam się, że za tym wszystkim stoi bardzo złośliwy powód. Z pewnością nie jest to poparte najlepszymi sposobami spojrzenia na odporność. Twierdzenia zawsze są pozbawione treści po zbadaniu i wykorzystują różne sztuczki, takie jak manipulowanie warunkami do testowania skuteczności przeciwciał. Przeciwciała są prawdopodobnie raczej nieistotne w ochronie gospodarza przed tym wirusem. Przeprowadzono kilka „naturalnych eksperymentów” na ludziach, którzy niestety nie mogą wytwarzać przeciwciał, ale są w stanie całkiem skutecznie odstraszyć tego wirusa. Zdecydowanie lepiej sobie radzą z przeciwciałami niż bez nich. Wspominam o tych rzadkich pacjentach, ponieważ pokazują, że przeciwciała nie są niezbędne dla odporności gospodarza, więc niektóre wymyślone testy w laboratorium przeciwciał i zmodyfikowanych wariantów wirusów NIE uzasadniają potrzeby uzupełniania szczepionek.

Jedynymi osobami, które mogą pozostać bezbronne i potrzebować profilaktyki lub leczenia, są osoby starsze i / lub chore, które nie chcą otrzymać szczepionki (do czego mają prawo).

Dobrą wiadomością jest to, że dostępnych jest wiele wyborów leczenia: hydroksychlorochina, iwermektyna, budezonid (steroid wziewny stosowany u astmatyków) i oczywiście doustna witamina D, cynk, azytromycyna itp. Zmniejszają one nasilenie do tego stopnia, że ​​wirus ten nie musi stać się kryzysem zdrowia publicznego.

 

Czy uważasz, że FDA wykonuje dobrą robotę w zakresie regulacji dużych firm farmaceutycznych? W jaki sposób Big Pharma obchodzi ośrodki decyzyjno-regulatoryjne? Czy uważasz, że zrobili to w przypadku “szczepionek” z mRNA?

Do niedawna bardzo szanowałem światowe organa regulacyjne dotyczące leków. Kiedy byłem w firmie Pfizer, a później byłem dyrektorem generalnym firmy biotechnologicznej, którą założyłem (Ziarco, później przejęty przez Novartis), z szacunkiem współpracowaliśmy z FDA, EMA i brytyjską MHRA. Mieliśmy zawsze dobrej jakości interakcje.

Niedawno zauważyłem jednak, że Fundacja Billa i Melindy Gatesów (BMGF) przekazała grant Agencji Regulacyjnej ds. Leków i Produktów Opieki Zdrowotnej (MHRA)! Czy coś takiego może być kiedykolwiek dopuszczalne? Te instytucje są finansowane ze środków publicznych, zatem nigdy nie powinny przyjmować pieniędzy od podmiotu prywatnego. Oto przykład, w którym regulator z Wielkiej Brytanii ma konflikt interesów. Europejska Agencja Leków nie zażądała pewnych informacji ujawnionych w „hackowaniu” jej plików podczas przeglądu szczepionki Pfizer. Przykłady można znaleźć w internecie na stronie „Corona Committee” Reinera Fuellmicha.

Dlatego nie wierzę już, że organa regulacyjne są w stanie nas chronić. „Zatwierdzenie” [szczepionek] nie ma zatem znaczenia.

Dr. Wolfgang Wodarg i ja złożyliśmy petycję do EMA 1 grudnia 2020 r. w sprawie szczepionek genetycznych. Zignorowali nas. Niedawno napisaliśmy do nich prywatnie, ostrzegając przed zakrzepami krwi – zignorowali nas. Kiedy upubliczniliśmy nasz list, zostaliśmy całkowicie ocenzurowani. A kilka dni później w ponad dziesięciu krajach wstrzymano stosowanie szczepionki z powodu zakrzepów krwi.

Myślę, że duże pieniądze z BigPharma plus gotówka z BMGF tworzą środowisko, w którym sprzeciwienie się przez agencje regulacyjne już przestało być dla nich opcją.

Muszę jeszcze powrócić do kwestii „szczepionek uzupełniających” (zastrzyków przypominających), gdyż jest to cała nowa narracja, którą, obawiam się, wykorzysta się, aby nałożyć na nas nieznaną dotychczas kontrolę.

PROSZĘ ostrzec każdą osobę, aby nie myślała nawet, nie ulegała [namowom] do uzupełniających szczepionek. Nie ma takiej potrzeby. Ponieważ nie są one potrzebne, a mimo to są produkowane przez BigPharma, a organa regulacyjne siedzą cicho (brak testów bezpieczeństwa), mogę tylko wywnioskować, że zostaną użyte do nikczemnych celów.

Na przykład, jeśli ktoś chciałby skrzywdzić lub zabić znaczną część światowej populacji w ciągu najbliższych kilku lat, systemy, które są obecnie wdrażane, umożliwią to.

Uważam, że jest całkowicie możliwe, że zostanie to wykorzystane do wyludnienia na masową skalę.”

Źródło” “Exclusive: Former Pfizer VP to AFLDS: ‘Entirely possible this will be used for massive-scale depopulation” (March 25 2021)

 

Oddziaływanie na emocje – prof. Roman Zieliński

Priorytetem dla rządu jest wyszczepienie stada. Jak tego dokonać w miarę pokojowo, bez użycia paragrafów, policji i wojska?

Doświadczamy tego na co dzień. To różne techniki manipulacji, w tym oddziaływanie na nasze emocje. Produkt szczepionkopodobny jest trefny, więc trzeba odwołać się do naszych uczuć, empatii i solidarności względem najbliższych i najsłabszych.

Jak to w praktyce działa obrazuje niniejszy cytat:

„Każda osoba, która się zaszczepi, ma szansę przerwać łańcuch zakażeń. Szczepiąc się, chronisz nie tylko siebie. To także ochrona Twoich rodziców, dziadków, dzieci i przyjaciół” (cytat ze strony gov).

Efekty tego są w postaci kolejek chętnych do zaszczepienia. Emocje to jednak zły doradca. Tym narzędziem posługują się rożnej maści manipulatorzy, w tym fałszywi prorocy, uzdrowiciele, przywódcy sekt, no i oczywiście rząd.

Szczepią się wszystkie stany, ci „prości” i ci niby „wykształceni”, biedni i bogaci. A dla powątpiewających pozostaje lekki przymus. Prawie każdy ma odrobinę władzy nad kimś. Dowódca nad żołnierzem, czy policjantem, dyrektor nad nauczycielką. To nic, że nauczycielka jest w ciąży. Liczy się wyszczepialność, statystyka. Dyrektor dobrze się zaprezentuje przed kuratorem, a dowódca przed swoim mundurowym przełożonym.

A co z naszym zdrowiem? To pytanie bez odpowiedzi, zwłaszcza gdy pojawią się poważne odczyny, tzw. poszczepienne.

Niewiele one mają wspólnego ze znanymi nam odczynami w przypadku dotychczasowych szczepień. To gruby kaliber. Nie będę ich opisywał, bo przekracza to moje siły. A potem zgon, jak wiemy, niby bez związku ze szczepieniem.

To typowa schizofrenia, z jednej strony wszystkie objawy przeziębieniowe lub inne dolegliwości to „Covid”, z drugiej zaś, śmierć po podaniu szczepionki, to brak związku ze szczepieniem. Spolegliwość względem członków stada wyrażających gotowość do zaszczepienia kończy się w momencie przyjęcia tego eliksiru. Z problemem zdrowotnym zostaniesz sam, nie pomoże ci lekarz rodzinny ani sanepid. Oni zgarnęli już swoją pulę. Nie jesteś już im potrzebny.

Ale żeby ten wywód był chociaż trochę dydaktyczny przypomnijmy, że szczepiąc się preparatami inżynierii genetycznej jesteś uczestnikiem eksperymentu medycznego. Zupełnie niepotrzebnego. Te preparaty nie dadzą tobie ochrony przed zakażeniem, a jeśli ono nastąpi po ich przyjęciu, to bardzo prawdopodobne, że wywołają one ciężki przebieg.

Zastanówmy się też, przed czym chcemy się chronić tym szczepieniem? Przed wirusami przeziębieniowymi, powodującymi zachorowalność według badań klinicznych Pfizera na poziomie 1%. To nam się z pewnością nie uda, dopadną one zwłaszcza tych po kwarantannie, noszących maseczki, zachowujących dystans, a ”szczepionka” tylko pogorszy sytuację.

Co więc czynić? Starać się żyć normalnie, ale jeśli nie wiemy już co to znaczy, to może przypomnijmy sobie jak funkcjonowaliśmy w poprzednich sezonach przeziębieniowych. Ważny jest przede wszystkim ruch na świeżym powietrzu i odpowiednie odżywianie. Wirusy tego nie lubią, bo to wzmacnia nasz organizm przed infekcją.

A co ze szczepionkami? Zutylizować je, ale to już nie nasz problem. Szkoda tylko, że za nasze pieniądze.

Autor: Roman Zieliński
Profesor genetyki i biologii ewolucyjnej.

Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński jest profesorem biologii o specjalności genetyka z prawie 40-letnim doświadczeniem w pracy naukowej i dydaktycznej.

[Źródło: Facebook Autora]

[Źródło:] https://politywatory.com

Covidowy nonsens – bp Richard Williamson

Covidowy nonsens ocieka krwią aborcji,

Jeśli to będzie trwało, strzeżcie się ognistego potopu!

Minął już prawie rok od kiedy covidowy nonsens, bazujący na wielkim kłamstwie, zgodnie z którym śmiertelna zaraza miała ogarnąć całą ludzkość, został za jednym zamachem rozsiany wzdłuż i wszerz po całym świecie. Olbrzymie kłamstwo stało się jawne, gdy tylko liczba przypadków śmiertelnych pokazała, że ta tak zwana „pandemia” nie była bardziej niebezpieczna niż przeciętna zimowa grypa. Trwające naiwność ludzi jest haniebnym spektaklem z ich strony, ale mogą oni jak zwykle winić za to jedynie siebie, tym razem za brak zdrowego rozsądku wynikający z braku miłości do prawdy, który to brak sprowadzi prędzej czy później Antychrysta (2 Tes 2, 10). Covid nie ma nic wspólnego ze zdrowiem, natomiast wszystko łączy go z pędem ukrytych sił ku ogólnoświatowej władzy, wykorzystanym przez Boga jako bicz należny nam za tyle niegodziwości społeczeństwa pogrążonego w aborcyjnym szale.

Jednakże są także takie dusze, które robią wszystko co w ich mocy, żeby zatrzymać tych złoczyńców, na przykład Fundacja Corona-Committee założona w Berlinie, która 14 września 2020 roku opublikowała krótki, 28-stronnicowy raport w języku niemieckim. Tłumaczenie fragmentu zatytułowanego „Ustalenia tymczasowe” ze strony 23 tego raportu znajduje się poniżej. Jest to hołd oddany zdrowemu rozsądkowi oraz prawdzie, przygotowany przez czterech prawników z Niemiec w szczególności dla ich rodaków, ale ze wspierającymi podpisami 23 ekspertów, głównie lekarzy, z całego świata. Ich raport można odnaleźć w Internecie na stronie corona-ausschuss.de/wp-content/uploads/209/ 02/.[1]

Zgodnie z tym co wiemy, mamy poważne podstawy podejrzewać, że ryzyko wynikające z covid było w ogromnym stopniu przeszacowane, podczas gdy ryzyko i szkody wynikające z zastosowanych środków zaradczych nie zostały wystarczająco rozważone. Niemiecki rząd już w kwietniu 2020 roku zadeklarował, że nie przeprowadził ani nie planuje przeprowadzić żadnych badań na temat ich konsekwencji. W postępowaniu prowadzonym przez prawnika przed organami landu Bawarii, Kancelaria Stanu Bawarii ujawniła, że do tamtego czasu, wbrew prawu obowiązującemu w landzie, zgodnie z którym wszelkie sprawy publiczne muszą być możliwe do skontrolowania, nie przeprowadzono żadnego dochodzenia ani nie sporządzono pisemnych ekspert dotyczących możliwych konsekwencji restrykcji.  Należy to postrzegać w kategorii co najmniej rażącego niedbalstwa, zwłaszcza w świetle coraz poważniejszych doniesień o szkodach wyrządzonych lock-downem przedsiębiorcom, dzieciom, osobom starszym, itp.

Kiedy dokonuje się uczciwej oceny sytuacji wówczas staje się jasne, że potencjalne ryzyko, które nie jest dla systemu zdrowia jako całości wyższe, niż przy jakimkolwiek innym wirusie grypy, spotkało się wysoce ryzykownym zbiorem środków zaradczych. Ryzyko związane z lock-downem oraz podjęte działania stały się obecnie już nie potencjalnym zagrożeniem, ale rzeczywistością. Środki te nie przyniosły rezultatów, na które liczono, ponieważ liczba nowych infekcji czy raczej pozytywnych wyników testów oraz liczba zgonów, co potwierdzają dziś statystyki, tak naprawę spadały już wtedy, gdy wprowadzano lock-down. Od końca czerwca 2020 roku pozytywne wyniki testów wydają się stanowić część fałszywego hałasu mającego mieć właśnie potwierdzenie w testach. Jeśli chodzi o mające cały czas zastosowanie środki zaradcze (maseczki, dystans społeczny, utrata dochodów, zamykanie sal koncertowych, itp. itd.), dzień po dniu rujnują one gospodarkę, zdrowie, życie kulturalne i społeczne ludzi w Niemczech. Zalety wprowadzenia środków zaradczych są nieproporcjonalne do ich wad. To sprawia, że naruszanie praw człowieka w związku z ich zastosowaniem jest całkowicie bezzasadne, a w konsekwencji niezgodne z prawem.

Władze nie oszacowały w wystarczający sposób konsekwencji środków zaradczych, które narzuciły, co wyraźnie przypominały im najwyższe sądy w landzie. Wręcz przeciwnie, władze z pełną świadomością zrezygnowały z przyznania, że powodują zniszczenia uboczne. Rządzący powinni zostać oskarżeni o zachowania zasługujące na najwyższe potępienie.

Katolicy i nie-katolicy bądźcie mężni. Ten nonsens nie jest w żadnym wypadku zakończony.

Kyrie eleison.

Biskup Ryszard Williamson

Nie możemy dalej milczeć

Dla katolika nie ma nic bardziej dziwnego, niż sposób myślenia: najpierw rozwiążmy nasze bardzo poważne problemy, a potem powrócimy do kościołów, by się modlić. Takie podejście jest samo w sobie głęboko podszyte co najmniej duchem laicyzmu, przeświadczeniem o samowystarczalności człowieka. Oznacza utratę poczucia sacrum, sprowadzenie religijności co najwyżej do stanu umysłu, a nie realności relacji między ludzkością a Bogiem. Świadomość, czym była świątynia jerozolimska, a dziś jest każdy kościół, to myślenie dokładnie odwrotne. To obecność Boga w doczesności, w miejscu i czasie. Pomysł, że zwłaszcza w czasach trudnych, należy ograniczać funkcjonowanie kościołów, oznacza „czynić, co nie podoba się Panu”.

Kto tak rozumie widzi, gdzie przebiega granica co boskie i cesarskie odnośnie do budynków kościelnych. Wszystko co jest, jak nazywa to polskie prawo „kultem publicznym”, jest domeną Kościoła. W tym duchu dotychczas rozumiano art. 8 ust. 1 Konkordatu, który mówi: Rzeczpospolita Polska zapewnia Kościołowi Katolickiemu wolność sprawowania kultu. Jego rozwinięcie widziano w art. 15 w zw. z art. 2 ustawy o stosunku państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 17 maja 1989 roku (Dz.U. z 2019 r. poz. 1347).

Wynika z nich jasno: co dzieje się we wnętrzach kościołów, podczas kultu publicznego na cmentarzach, drogach publicznych (podczas pielgrzymek) – jest wyłączną sprawą Kościoła. Od kilku już dekad utarła się praktyka współpracy – strona kościelna dokonuje oczywiście zgłoszeń władzom, gdy jest to niezbędne z powodów organizacyjnych (np. o trasach i terminach pielgrzymek). Władza państwowa mogła ingerować dopiero po przekroczeniu granicy określonej w art. 8 ust. 5 Konkordatu mówiącego, iż władza publiczna może podjąć niezbędne działania w miejscach sprawowania kultu publicznego także bez uprzedniego powiadamiania władzy kościelnej, jeśli jest to konieczne dla ochrony życia, zdrowia lub mienia. Było jasne, że należy to rozumieć, jako działanie incydentalne w przypadkach nagłych, gdy po prostu nie ma możliwości powiadomienia władzy kościelnej, np. policja wkracza do kościoła w bezpośrednim pościgu za przestępcą, który schronił się wewnątrz, czy w przypadku, gdy Straż musi ratować ludzi w płonącej świątyni.

Te zasady zostały katolikom wypowiedziane przez władze państwowe wiosną, gdy te ostatnie jednostronnie zadecydowały o ograniczeniach w dostępie do kościołów. O tym, że było to działanie jednostronne, łamiące zasady konkordatowe i ustawowe można się było domyślić już gdy 15 kwietnia 2020 roku Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki skierował oficjalne pismo do Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego zwracając uwagę, na nieadekwatność regulacji dotyczących ilości osób w kościołach. Arcybiskup raczej nie wystosowałby takiego pisma, gdyby wcześniej był stroną wspólnych uzgodnień. Po drugie od początku trudno było podejrzewać, że jakikolwiek hierarcha zgodziłby się na regulację tak nonsensowną jak ograniczenie do pięciu osób, bez względu na wielkość świątyni.

Nie można mieć już żadnych wątpliwości od momentu, gdy wobec zamknięcia w ostatniej chwili cmentarzy przed samym dniem Wszystkich Świętych Prymas Polski abp Wojciech Polak powiedział: „Ze mną premier nie konsultował zamknięcia cmentarzy. Nie miałem też żadnych innych informacji, czy premier konsultował tę decyzję z sekretariatem Episkopatu czy z przewodniczącym KEP”. Od tego momentu żaden katolik w Polsce, nie powinien mieć raczej wątpliwości. To wszystko polega na tym, że władza państwowa jednostronnie, wbrew Konkordatowi, Konstytucji i ustawom decyduje o tym, co dzieje w kościołach, wkraczając w kompetencje naszych biskupów. Hierarchowie nie chcąc wchodzić w konflikt, przyjmują ten dyktat, wydając w poszczególnych diecezjach dekrety o treści podobnej, jak przepisy państwowe.

Nielegalność tej działalności władz państwowych ma również swój szczególny wymiar na gruncie prawa państwowego. Najbardziej pryncypialne prawo wynikające z Konkordatu, Konstytucji i ustaw, ograniczane jest w drodze rozporządzeń. Zapadły już orzeczenia, w których nawet sądy państwowe potwierdziły, iż takie regulacje po prostu nie są obowiązujące. Decyduje o tym kilka kwestii. Przede wszystkim brak umocowania organu wydającego rozporządzenie – art. 46, 46a i 46b ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. dnia 5 grudnia 2008 roku (Dz. U. z 2020 roku, poz. 1845) po prostu nie upoważniają władzy wykonawczej do samodzielnego regulowana kultu publicznego. Po drugie, zgodnie z art. 233 Konstytucji, prawa i wolności sumienia i religii nie mogą być ograniczone nawet ustawą i to w sytuacji stanu nadzwyczajnego. Co dopiero rozporządzeniem, a więc aktem niższego rzędu niż ustawa i to bez oficjalnego wprowadzenia stanu nadzwyczajnego.

Należy podkreślić, iż ostatnie z wydanych rozporządzeń wręcz pogłębiają stan nielegalności. Negatywną nowością jest takie formułowanie przepisów, iż wynika z nich że władze państwowe kult publiczny traktują jako jeden z rodzajów zgromadzeń publicznych. Dotychczas było całkowicie oczywiste, iż w rozumieniu prawnym kult publiczny jest czymś zupełnie innym, niż zgromadzenia publiczne, a regulacje dotyczące zgromadzeń publicznych nie są stosowane do kultu publicznego. Obecne stanowisko władz oznacza, iż Msza św. dla rządzących jest tym samym, co manifestacja (sic!).

Dla katolików jest to po prostu obraźliwe.

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. z 2020 roku, poz. 1758) stanowi: Do odwołania zakazuje się organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U. z 2019 r. poz. 631). W ust. 8 jako swego rodzaju wyjątek ustanowiono, iż zgromadzenia organizowane w ramach działalności kościołów i innych związków wyznaniowych mogą się odbywać. Dalsze ograniczenia wprowadzono rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 6 listopada 2020 roku (Dz. U. z 2020 roku, poz. 1972) zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Informacje pochodzące ze środowisk rządowych mówią, iż rozważane są dalsze restrykcje stanowione kolejnymi rozporządzeniami.

Od wiosny władze państwowe dokonują kolejnych naruszeń praw katolików. Ingerencje rozporządzeniami w kult publiczny, policyjne rozgonienie oficjalnej diecezjalnej pielgrzymki na Jasną Górę, prowadzenie policyjnych czynności operacyjnych na terenach parafii (w tym zagłuszanie nabożeństw przez megafony), stawianie przed sądem kapłanów pod zarzutem, iż w trakcie odprawiania Mszy powinni na bieżąco liczyć wiernych. Są to działania nielegalne od strony formalnej, o czym wiemy już dziś ze słów naszych biskupów (nikt z nimi tego nie uzgadniał, zostało to narzucone). Również nonsensowne merytorycznie.
Trudno zrozumieć, w jaki sposób ktoś mógł w ogóle wpaść na pomysł, iż dopuszczalna jest obecność pięciu osób w kościele, niezależnie od wielkości. Od początku do teraz stosowane jest jawnie nonsensowne kryterium powierzchni gdy wiadomo, iż epidemiczne znaczenie ma przede wszystkim kubatura (transmisja drogą oddechową oznacza, iż należy unikać przestrzeni oddechowej innych osób – w strzelistych budynkach, jakimi najczęściej są kościoły, wydychane ciepłe powietrze zawierające dodatkowo parę wodna unosi się w górę).

Nie podejmujemy się rozstrzygać – działalność rządzących nosi charakter intencjonalny, czy też wynika z nieudolności. Jednakże wobec zapowiedzi, iż władze państwowe szykują się na nawet długotrwałe funkcjonowanie w obecnych reżimach, nie możemy dalej milczeć. Tym bardziej, iż istnieje obawa, że nawet po zakończenie formalnego stanu epidemii będzie pokusa, by utrzymać przeróżne ograniczenia, czy przynajmniej rozumienie, iż katolicy, Kościół w Polsce podlegają ściśle władzy świeckiej.

Katolikom w Polsce należy się jasne wyjaśnienie dotyczące wskazanych problemów. Jak to się stało? Kto i dlaczego podejmował takie decyzje? Przede wszystkim jednak władze państwowe powinny złożyć jasne oświadczenie: kwestionują treść i dotychczasową praktykę, prawa katolików? Opisane działania należy rozumieć, jako wypowiedzenie Konkordatu? Uchylenie gwarancji Konstytucyjnych i ustawowych? Obecne władze swe regulacje rangi rozporządzeń uważają za wyprzedzające umowy rangi międzynarodowej, ustawy zasadniczej i ustaw zwykłych?

Nad tym wszystkim góruje jednak problem podstawowy. Błądzi fundamentalnie kto sądzi, iż rozwiąże problemy kraju, czy ludzkości, nie powierzając się przede wszystkim Panu Bogu.

Pandemicznego szaleństwa ciąg dalszy

Miało być inaczej. Lockdown taki, jak rok temu miał już nie wrócić. Ale rządzą ogarnięci szaleństwem nieodpowiedzialni decydenci mający za nic dobro każdego z nas. Teraz nie tylko zamykają gospodarkę, ale sięgnęli po to, co dla wielu najdroższe: przymykają drzwi naszych świątyń.

Od kilku dni rząd sondował, czy może zamknąć kościoły na Wielkanoc. Minister Adam Niedzielski negocjował ten ruch z episkopatem. Wspólne oświadczenie, wydane przez władze i sekretarza episkopatu, bp. Artura Mizińskiego, jest szokujące. To żyrowanie polityki epidemicznej państwa. Oczywiście bądźmy precyzyjni: nie jest ona sprzeczna z nauczaniem Kościoła, ale czy faktycznie zadaniem biskupów jest zajmowanie się rządowymi restrykcjami? Czy żaden z hierarchów, jeśli już bardzo chce zajmować się lockdownem, nie dostrzega opłakanych skutków niemedycznych metod walki z pandemią? Czy gwałtowny wzrost umieralności osób wśród osób niechorujących na Covid nie mówi wystarczająco wiele o tym, jak tragiczna w skutkach jest polityka rządu? Czy upadające firmy to jest coś, czym kościelny hierarcha, żyrujący rządowy plan walki z epidemią, nie powinien się zainteresować?

Przykro to napisać, ale wygląda na to, że dzień przed ogłoszeniem kolejnych obostrzeń, biskupi zawarli z rządem katastrofalny w skutkach pakt. Jeśli faktycznie bp Miziński przybił pieczątkę na decyzji ministra Niedzielskiego o zastosowaniu wobec świątyń tej samej miary, jaką stosuje on do supermarketów, to włos jeży się na głowie. Czy faktycznie nasi pasterze skapitulowali? Czy podobnie zachowają się, gdy rząd zaproponuje całkowite zamknięcie kościołów?

Nie możemy przecież wykluczyć, że niebawem minister Niedzielski zapuka do drzwi bp. Mizińskiego, by przekonywać go, że trzecia fala jest tak wysoka, iż drzwi kościołów należy zaryglować. Jeśli dzisiaj sekretarz episkopatu podpisuje się pod dokumentem wspierającym narrację rządową o walce z wirusem, to znacznie trudniej będzie naszym hierarchom stanąć w opozycji do kolejnych restrykcji nakładanych przez władze.

A wiele wskazuje na to, że zapewnienia premiera, iż zaraz po Świętach Wielkanocnych sytuacja się zmieni, bo dojadą do nas miliony szczepionek, to czarowanie rzeczywistości.

Tylko dwa tygodnie…

Dokąd zmierza rząd w walce z pandemią? Trudno powiedzieć. Premier apeluje nie wiadomo o co. Jeszcze do niedawna były to 100 dni solidarności, teraz dwa tygodnie „twardego lockdownu”, ale przecież wiemy doskonale, co w języku tego rządu oznaczają dwa tygodnie. Łukasz Szumowski rok temu zamykał nas w domach właśnie na dwa tygodnie, a Niedzielski w październiku też na dwa tygodnie zamykał restauracje, muzea, teatry, kina i kluby fitness.

Co najbardziej przeraża? Głupota tego rządu. Pandemia trwa bowiem rok, o kolejnych, nadchodzących falach słychać właściwie każdego dnia. A rząd nie podjął żadnych kroków, by choć spróbować zmienić strategię walki z pandemią. Dzisiaj wróciliśmy do punktu wyjścia – miejsca, w którym byliśmy rok temu. I to mimo zapewnień, że mamy narzędzia kontroli wirusa, powrót do traumy z wiosny 2020 roku nie jest już możliwy. Dlaczego nie wykorzystano tego roku, by przeprowadzić badania dotyczące miejsc, gdzie najczęściej zakażają się ludzie.

Laik zauważy, że wzrost zachorowań w Polsce zaczął się niedługo po tym, gdy rząd otworzył galerie handlowe oraz szkoły dla dzieci z klas 1-3. Niewykluczone zatem, że potwierdzają się w naszym przypadku badania Brytyjczyków, którzy ocenili, że najbardziej ryzykownymi z punktu widzenia epidemicznego miejscami są właśnie szkoły i sklepy wielkopowierzchniowe. Co to mogłoby oznaczać dla ludzi logicznie myślących, którym na sercu leży dobro kraju? Przede wszystkim jedno: należy wstrzymać otwieranie placówek edukacyjnych czy galerii handlowych i pozwolić działać mniejszemu biznesowi, gdzie łatwiej przychodzi utrzymanie rygorów sanitarnych.

Także i z tego punktu widzenia absurdalny jest pomysł, by radykalne restrykcje obejmowały świątynie. Kościoły otwarte są z pewnymi ograniczeniami od blisko roku i w tym czasie nic nie wskazywało na to, by to właśnie tam dochodziło do zakażeń. Ich otwarcie nie wpłynęło w żaden sposób na zmianę sytuacji epidemicznej. Liczba zakażeń fluktuowała tak, jak zmienia się na przestrzeni całego roku. Słowem: fakt, że rząd uwzględnił postulat dodatkowych obostrzeń w kościołach w najważniejsze dla chrześcijan Święto, wskazuje na danie posłuchu przeciwnikom Kościoła. Innego wytłumaczenia nie widzę.

Tłuste koty

Rok po rozpoczęciu pandemia możemy śmiało powiedzieć, że rządzą nami ludzie, dla których jakikolwiek wysiłek intelektualny stanowi epokowe wyzwanie. Najłatwiej jest „zamykać wszystko”, jak mówi minister Niedzielski. Według własnego widzimisię. I tego, co napisano rok temu w Nejczer. Czy naprawdę w ciągu roku nie mogliśmy przeprowadzić jednego badania, stanowiącego jakąś podstawę do nakreślenia metody nakładania i zdejmowania obostrzeń?

W maju 2020 roku Marcin Kędzierski z Klubu Jagiellońskiego wspominał, że wraz ze swoim zespołem opracowuje algorytm obostrzeń, przewidując nasilenie pandemii. Oparty o konkretne liczby i dane, zakładające ilość zakażeń i obciążenie służby zdrowia, pozwalał on nadać polityce „reżimu sanitarnego” nadać choćby pewne znamiona przewidywalności. Dzięki temu przedsiębiorcy wiedzieliby, jakie wskaźniki zakażeń, zachorowań czy obciążenia łóżek szpitalnych prowadziłyby do nałożenia ograniczeń na daną branżę. Co rząd zrobił z tym algorytmem? Nie zainteresował się nim. Dlaczego? Bo jest zbieraniną leniwych, tłustych kotów, których celem nie jest troska o nasze dobro, ale wygrana w kolejnych wyborach. Kiedy interes wyborczy nakazywał odwołać pandemię, premier Morawiecki gardłował, że wirusa nie należy się już bać. Gdy prezydent Andrzej Duda dostał przepustkę do Pałacu Namiestnikowskiego na kolejnych pięć lat, zagrożenie pandemią zaczęło powracać.

Nie ma zatem żadnego pomysłu, jak żyć w reżimie pandemicznym, rząd jest pozbawiony strategii. Nadzieje, jakie we wrześniu wiązaliśmy ze sprawnym menedżerem i ekonomistą na fotelu ministra zdrowia, Adamem Niedzielskim, okazały się płonne. To doktryner tępo realizujący jasno postawione zadanie: Adam, zrób tak, żeby nie było katastrofy w służbie zdrowia. I Adam robi, co może, żeby tych łóżek starczyło – przynajmniej na papierze, bo lekarze alarmują, że to, co ogłasza ministerstwo zdrowia w oficjalnych danych dotyczących dostępności łóżek lekarskich to mrzonka – respiratorów było tyle, ile potrzeba, no i żeby zaspokoić oczekiwania przerażonych wirusem niektórych wyborców PiS. Reszta? Zastanowimy się jeszcze, jak to wszystko się skończy.

Kłopot w tym, że niewiele wskazuje, by pandemia miała dobiec końca w najbliższym czasie. To naprawdę przerażające, że władza po roku pandemii nie jest nam w stanie nakreślić żadnej perspektywy.

Tomasz Figura

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2021-03-25)

Refleksje Abp. Viganó o Wielkanocy 2021 w czasach pandemicznej tyranii

W zeszłym roku, po raz pierwszy w erze chrześcijańskiej, hierarchia katolicka  podjęła decyzję na tyle niepojętą co pożałowania godną, a polegającą na ograniczeniu uroczystości wielkanocnych, idąc w ślad za oficjalną propagandą pandemiczną.

Wielu wiernych, ograniczonych restrykcjami, które okazały się nieskuteczne i szkodliwe, zostało zmuszonych do duchowej wspólnoty z Najświętszą Ofiarą wyłącznie za pośrednictwem komputera. Minął rok, nic się nie zmieniło i znowu słyszymy, że musimy przygotować się do kolejnego lokdałnu aby tym razem pozwolić ludzkości na poddanie się szczepieniom eksperymentalnymi środkami o potwierdzonej szkodliwości, narzuconymi przez lobby farmaceutyczne. Wiele krajów wprowadza zakaz ich stosowania z powodu podejrzanych zgonów po ich zastosowaniu. Pomimo terroryzmu medialnego, coraz bardziej widać skuteczność prostych środków, skutecznych w zwalczaniu wirusa, które zapobiegają hospitalizacji i w konsekwencji zgonom.

Jako katolicy, jesteśmy zobowiązani do uświadomienia sobie, że pomimo wmawianego nam od ponad roku stanu zagrożenia, śmiertelność nie wzrosła w porównaniu z latami poprzednimi. Musimy myśleć, nawet zanim uwierzymy, ponieważ Pan obdarzył nas inteligencją. Uczynił to po to, abyśmy byli w stanie zrozumieć i ocenić otaczającą nas rzeczywistość. W akcie Chrztu nie odrzucamy naszej racjonalności na rzecz bezkrytycznej wiary lecz akceptujemy to, co Pan Bóg nam objawia, skłaniamy się przed autorytetem Boga, który nas nie oszukuje i który sam jest Prawdą.

Nasza zdolność do “wewnętrznego rozeznania” zjawisk, chroni nas światłem Łaski przed nieracjonalnym wyborami, które jeszcze wczoraj kazały “ubóstwiać” naukę jako konieczne antidotum przeciwko “przesądom religijnym”, a które dzisiaj każą nam “ubóstwiać” samozwańczych ekspertów jako kapłanów pandemii, odrzucając wszystkie elementarne zasady współczesnej medycyny. Dla chrześcijan, prawdziwą plagą jest konieczność wezwania do nawrócenia i pokuty skierowana do jednostek i całych narodów, ekspiacji za agitatorów nowej religii sanitarnej, którzy wmawiają nam, że uleczalny wirus grypy jest krzykiem matki-ziemi, udręczonej przez ludzkość. Matki-ziemi, macochy do której zwracają się słowami Giacomo Leopardiego “dlaczego nie oddajecie tego co zabraliście, czy aż tak oszukujecie wasze dzieci ?” Zdajemy sobie sprawę, że to plemienne okrucieństwo, że ta prymitywna siła czyli ten ogólnoświatowy wirus który nas zamierza wytępić, nie zamieszkuje w Naturze, której zadziwiającym architektem jest Stwórca, lecz jest to elita służąca ideologii globalistycznej. Elita, która z jednej strony chce nam narzucić tyranię Nowego Porządku Świata, a z drugiej, w celu zachowania swoich przywilejów, sowicie wynagrodzić tych którzy oddają jej swoje usługi. Buntownicy, ci którzy stawiają opór, pozbawiani są majątku, wolności, zmuszani do testowania podejrzanych szczepionek w imię większego dobra, bez możliwości sprzeciwu czy krytyki.

Kilka dni temu pewna kobieta przekonana o tym, że jest obdarzona zdrowym rozsądkiem, powiedziała że należy poddać się obowiązkowi noszenia maseczek i dystansu społecznego nie tyle z powodu skuteczności takich zabiegów ale dla okazania wsparcia naszym przywódcom politycznym, którzy w zamian poluzują dotychczasowe obostrzenia. Tak powiedziała: Jeśli założymy maski i pozwolimy się zaszczepić, być może pozwolą nam znowu żyć”. W odpowiedzi na to, pewien starszy człowiek powiedział, że tak mógł też pomyśleć Żyd w hitlerowskich Niemczech, przyszywając na rękaw gwiazdę Dawida i licząc na to, że zaspokoi to urojenia Hitlera i uratuje go to przed deportacją i śmiercią w obozie koncentracyjnym. Po wyrazie twarzy tej kobiety można było wyczytać, że nagle zrozumiała podobieństwo naszego współczesnego szaleństwa pandemicznego z sytuacją w hitlerowskich Niemczech, sytuacją w której można zaprowadzić tyranię, wykorzystując strach milionów ludzi. Niemcy pozwolili sobie wmówić posłuszeństwo, nie reagowali na łamanie praw swoich współobywateli, których jedynym przestępstwem było to, że byli Żydami, mało tego, stali się donosicielami informującymi o takich “przestępcach” w ich otoczeniu. Zapytuję więc: jaka jest różnica pomiędzy tymi którzy denuncjowali swoich żydowskich sąsiadów a tymi którzy obecnie denuncjują swoich sąsiadów dlatego, że ci nie stosują się do niekonstytucyjnych i łamiących swobody jednostki, restrykcji pandemicznych? W obu przypadkach, donosiciele nie szanują prawa i obowiązujących zasad, gdy jednocześnie te same normy łamią prawa tej części populacji, która została wyjęta spod prawa, wczoraj w oparciu o kryteria etniczne a dzisiaj o sanitarne. Czyżby nie wyciągnęliśmy żadnych wniosków z przeszłości?

Głos Kościoła wzywa Bożą Opatrzność do odstąpienia od “flagella tuae iracundiae, quae pro peccatis nostris meremur” (“bicza Bożego na który zasłużyliśmy naszymi grzechami”. Te bicze Boże objawiały się przez wieki poprzez wojny, plagi, głód, dzisiaj objawiają się tyranią globalizmu zdolną do pociągnięcia za sobą większej ilości ofiar niż wojna światowa i zniszczenia gospodarki światowej bardziej niż największe trzęsienie ziemi. Musimy też zrozumieć, że  gdyby Pan Bóg zezwolił architektom światowej pandemii na realizację ich zamierzeń, uczyniłby to dla naszego większego dobra. Byłoby tak, ponieważ współcześnie już niewiele pozostało na ziemi z cywilizacji chrześcijańskiej, a to co jeszcze wczoraj traktowaliśmy jako rzecz oczywistą, dzisiaj jest nielegalne: nasze podstawowe prawa obywatelskie, modlitwa w kościele, spotkanie z przyjaciółmi, obiad z najbliższymi, otwarcie sklepu lub restauracji, pójście do szkoły czy wycieczka.

Jeśli ta pseudo-pandemia jest biczem Bożym, to nietrudno zrozumieć za które grzechy Niebo nas karze: przestępczość, aborcja, morderstwa, zabójstwa, rozwody, przemoc, zboczenia, nałogi, kradzieże, oszustwa, zdrady, kłamstwa, profanacje, okrucieństwa. Grzechy publiczne i indywidualne. Grzechy nieprzyjaciół Pana Boga jak i Jego przyjaciół. Grzechy świeckich i duchownych, ludzi prostych jak i wykształconych, rządzonych i rządzących, młodych i starych, kobiet i mężczyzn.

Mylą się ci, którzy twierdzą, że gwałcenia prawa naturalnego, które ma miejsce na naszych oczach, nie ma nadprzyrodzonych konsekwencji i że nasz współudział w tym procederze nie jest istotny. Pan Jezus jest Panem Historii i ktokolwiek chciałby usunąć Księcia Historii ze świata, który On stworzył i odkupił Swoją Najdroższą Krwią, ten nie akceptuje nieodwracalnej porażki szatana, wiecznego potępieńca. Zatem w tym delirium, które nosi wszelkie cechy pychy, słudzy szatana zachowują się jakby jego zwycięstwo było już pewne, podczas gdy w rzeczywistości jest to tylko mrzonka i chwila. Nemesis jakie jest im gotowane przypomni nam przejście Izraelitów przez Morze Czerwone oraz to, że Pan Bóg nie pozwolił faraonowi na nic, co nie było zgodne z Jego wolą.

Wielkanoc – prawdziwa Pascha, w której starotestamentowa Pascha jest zaledwie alegorią tego co dokonało się na Golgocie na błogosławionym drzewie Krzyża. Jezus Chrystus jest doskonałym Ołtarzem, Kapłanem i Ofiarą tego Poświęcenia. Baranek Boży zapowiedziany przez tego co wołał nad brzegiem Jordanu, wziął na siebie grzechy tego świata aby ofiarować Siebie jako ludzką i Boską ofiarę dla Ojca, przywracając Swoją Krwią Porządek naruszony przez pierwszego Rodzica. To tam, na Kalwarii, nastąpił prawdziwy Reset, dzięki któremu niespłacalny dług dzieci Adama został spłacony nieskończoną zasługą Męki i Odkupienia, wykupując nas z niewoli grzechu i śmierci.

Bez żalu za grzechy, bez intencji poprawy naszego życia i bez poddania się woli Bożej, nie możemy liczyć na to, że konsekwencje naszych grzechów, które obraziły Boży Majestat, zostaną załagodzone naszą pokutą i znikną. Nasz Pan ukazał nam właściwą, królewską drogę takiego odkupienia “Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady” (1P, 21) Weźmy swoje krzyże i zapierając się samych siebie, podążajmy za Boskim Mistrzem. Oczekujmy Wielkanocy ze świadomością, że Pan na nas spogląda “Byliście bowiem zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do pasterza i stróża dusz waszych” (1P 2,25). Pamiętajmy, że w Dniu Gniewu, to On będzie naszym Sędzią lecz dzięki Chrztowi zasłużyliśmy sobie na prawo nazywania Go naszym Bratem i Przyjacielem.

Prosimy Najwyższego Sędzię słowami Pisma Świętego “Osądź mnie, Boże, i rozstrzygnij sprawę moją z narodem bezbożnym, od człowieka niesprawiedliwego i zdradliwego zabierz mnie”. Do Litościwego Ojca, który przez Swego Syna uczynił nas dziedzicami swojej wiecznej chwały, zwracamy się z pokorą słowami Dawida “Obmyj mnie zupełnie z winy mojej I oczyść mnie z grzechu mego. Ja bowiem znam występki swoje I grzech mój zawsze jest przede mną”.

Prosimy Ducha Pocieszyciela “Daj zasługę męstwa, Daj wieniec zwycięstwa, Daj szczęście bez miary”.

Jeśli naprawdę chcemy aby ta pseudo-pandemia rozpadła się jak domek z kart, tak jak zawsze bywało w przypadku jeszcze gorszych plag, gdy Pan zarządził ich koniec, pamiętajmy aby zawsze Jemu i tylko Jemu przyznawać Powszechne Panowanie, które sobie przypisujemy gdy grzeszymy, odmawiamy Mu posłuszeństwa, czyniąc się tym sługami szatana. Jeśli zaprawdę pożądamy pokoju Chrystusa, to Chrystus musi królować, i Jego Królestwa musimy pożądać, zaczynając do siebie, naszych rodzin, naszych przyjaciół i znajomych, naszej wspólnoty religijnej. Przyjdź Królestwo Twoje. Jeśli pozwolimy na ustanowienie nienawistnej tyranii grzechu i buntu przeciwko Chrystusowi, szaleństwo Covid będzie tylko początkiem piekła na ziemi.

Przygotujmy się do spowiedzi Wielkanocnej w duchu zadośćuczynienia i pokuty za nasze grzechy a także grzechy naszych braci, ludzi Kościoła oraz rządzących nami. Prawdziwe i święte “nowe Odrodzenie” do którego wszyscy powinniśmy dążyć powinno polegać na Łasce i przyjaźni z Bogiem i wierności Jego Najświętszej Matce oraz wszystkim Świętym. Prawdziwe “nic nie będzie takie same” nastąpi wtedy, gdy wstaniemy od konfesjonału z postanowieniem nie grzeszenia więcej, ofiarując nasze serce Królowi Eucharystycznemu, zasiadającemu na tronie z którego błogosławi każde nasze działanie, każdą myśl i oddech.

Niech to będą nasze życzenia na nadchodzące Święta Zmartwychwstania Pańskiego !

Karol Maria Viganó, Arcybiskup

6 marca 2021
[Źródło:] “Abp. Viganò reflects on Easter 2021 in light of coronavirus tyranny” – Lifesitenews.com (Mar 22, 2021)

Tłum. Sławomir Soja

Najnowsze komentarze
    041286