OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Komu na rękę jest robienie z księży pedofilów?

Pedofilia jest jednym z najbardziej ohydnych przestępstw, jakie można popełnić. Jest to bowiem czyn nie tylko sprzeczny z ludzką naturą, ale także robiący wielką krzywdę najbardziej niewinnym i bezbronnym, czyli dzieciom.

[Ale nie według Talmudu, drogi autorze. – admin]

Nigdy nie wolno usprawiedliwiać pedofili. Antykatolickim mitem jest jednak twierdzenie, że w Kościele katolickim pedofilia jest czymś częstym. Dziennikarze w Stanach Zjednoczonych i w Europie używają wprost sformułowania „księża-pedofile” (ang. paedophile priests), które sugeruje, że wszyscy kapłani mają takie skłonności.

Obserwując, jak media i politycy mówią o przypadkach pedofilii w Kościele trudno nie nabrać przekonania, że nie chodzi im wcale o dobro dzieci. Gdyby tak bowiem było, nagłaśniano by wszelkie przypadki pedofilii, publikowano wiarygodne statystyki, które ukazywałaby z jakich grup społecznych pedofile najczęściej się wywodzą, proponowano by środki zaradcze itd.

Rzeczywistość jest jednak taka, że mówi się przede wszystkim o przypadkach księży-pedofili, które się nagłaśnia, wielokrotnie komentuje, sugerując przy tym, że jest to problem tylko Kościoła katolickiego i istnienia celibatu.

Wszystkie uczciwe statystyki mówią natomiast, że zjawisko pedofilii w Kościele jest czymś marginalnym. Warto jest zapoznać się z nimi, aby zobaczyć, jak wielkim kłamstwem i manipulacją jest tworzenie obrazu księdza-pedofila. Przykładowo rządowy raport Children’s Bureau podaje, że w całych Stanach Zjednoczonych w 2011 r. wykryto ponad 60 tys. przestępstw seksualnych przeciwko dzieciom. W tym samym roku ośrodek CARA opublikował statystyki, z których wynikało, że w tym czasie liczba doniesień do władz kościelnych przeciwko księżom popełniającym czyny seksualne wobec dzieci wyniosła 21, z których zresztą nie wszystkie były wiarygodne. Jest to ułamek procenta.

Inne statystyki również potwierdzają, że księża nie należą do tych grup społecznych, w których jest najwięcej przypadków pedofilii. Polska policja opublikowała statystyki za 2013 r., z których wynika, że na prawie 500 osób skazanych za pedofilię w Polsce, przypada jeden ksiądz. W grupie tej liczny odsetek stanowili rolnicy i murarze. Czy ktoś jednak słyszał, aby z tego powodu zainteresowano się tymi grupami?

Ewidentnie sposób podejścia do oskarżeń księży o pedofilię (z których wiele się nie potwierdza) wskazuje na to, że wielu ludziom chodzi jedynie o szkalowanie Kościoła.

Katechizm Kościoła Katolickiego w sposób jednoznaczny potępia pedofilię.

Ci, którym udowodniono przestępstwa seksualne wobec dzieci zostają usuwani z kapłaństwa. Takie osoby są osądzane przez cywilne sądy, jak wszyscy inni obywatele. Pojawiają się jednak oskarżenia, że reakcja hierarchów Kościoła była spóźniona. Miały zdarzać się przypadki tuszowania takich spraw, lekceważenia ich, czy nakładanie zbyt małych kar na tych, którzy popełnili przestępstwa seksualne wobec dzieci.

Tego rodzaju nadużycia mogły się zdarzać i są one godne ubolewania. Nie można ich usprawiedliwiać. Trzeba jednak zachować odpowiednie proporcje. Kapłani są oczywiście ludźmi, od których wymaga się więcej. Są jednak wciąż ludźmi i także wśród nich zdarzają się wszelkiego rodzaju przestępstwa, chociaż powinny się one wśród nich zdarzać znacznie rzadziej. Statystyki potwierdzają, że tak jest.

Powstaje więc pytanie dlaczego to właśnie Kościół stał się przedmiotem olbrzymiej krytyki i wielu ataków związanych z oskarżeniami o pedofilię. Można na to odpowiedzieć, że Kościół zawsze był atakowany przez wiele środowisk, którym nie podobała się jego nauka. To właśnie oskarżenie jest zaś na rękę tym, którzy się nim posługują. Władza świecka buduje swoją siłę na całym aparacie przemocy, którym dysponuje.

Władza Kościoła zaś, patrząc po ludzku, opiera się na wiarygodności. Samo oskarżenie o pedofilię, chociażby zupełnie bezpodstawne odbiera tę wiarygodność, niszcząc zaufanie wiernych i odbierając znaczenie Kościołowi. Wielu ludzi nie powierzy swoich dzieci pod opiekę sąsiada, o którym ktoś „życzliwy” powiedział, że jest pedofilem. Podobnie wielu rodziców zastanowi się zanim pośle swoje pociechy na ministrantów, czy wyśle je na obóz z duszpasterzem młodzieży.

Jest to przerażający skutek kampanii nienawiści jaką rozpętano. W ten sposób także odwraca się uwagę od faktu,
że pedofilia jest często powiązana z homoseksualizmem. Chociażby według badań W. D. Ericksona aż
86% pedofilów deklaruje się jako homoseksualiści. Kościół, w sposób jednoznaczny potępia czyny homoseksualne, uznając je za sprzeczne z naturą i zalicza je do czynów „wołających o pomstę do nieba”.

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że w momencie, kiedy przekracza się pewną granicę inne przestają mieć znaczenie. Jeżeli mężczyzna może współżyć z innym mężczyzną to powstaje pytanie dlaczego nie może tego robić z dzieckiem, członkiem własnej rodziny, czy ze zwierzęciem.

W Starożytnej Grecji, gdzie aprobowano homoseksualizm, popularna była też pederastia, czyli miłość do chłopców. Dorośli mężczyźni czynili swoimi kochankami już 12 letnich chłopców. Była to naturalna konsekwencja akceptacji homoseksualizmu. Czytając blogi współczesnych gejów także można natknąć się na sympatię dla pedofilii. Na Zachodzie Europy, gdzie przyjęto homoseksualizm za normę, zaczęły pojawiać się ruchy domagające się legalizacji pedofilii.

W tolerancyjnej Holandii przez wiele lat legalnie działało stowarzyszenie pedofilów zanim zostało
zdelegalizowane. Gdyby dziennikarzom i politykom naprawdę zależało na dzieciach to pokazywaliby związek
homoseksualizmu z pedofilią. Tak naprawdę jednak walczą oni z Kościołem, który pokazując prawdę o
homoseksualizmie i ludzkiej naturze najbardziej przyczynia się do walki z pedofilią.

Michał Krajski

https://prawy.pl/