OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Globalny alfabet, czyli przegląd roku 2017

Krwawe ataki terrorystyczne, zmiany rządów w wyniku wyborów i zamachów stanu, brzemienne w skutkach decyzje liderów oraz nieustanna promocja moralnej zgnilizny. Rok okrągłych rocznic – z jednej strony bolszewickiej rewolucji, powstania masonerii i antykatolickiego wystąpienia Lutra, z drugiej zaś objawień fatimskich – był dla świata trudny. Co się wydarzyło? Kto umocnił swoją pozycję? Kto stracił dotychczasowe wpływy? Zapraszamy na przegląd wydarzeń międzynarodowych roku 2017!

Angela Merkel to największy polityczny przegrany roku 2017. Liderka chadecji była w styczniu najbardziej wpływową osobą w całej Unii Europejskiej, zaś w grudniu straciła dominującą pozycję nawet we własnym kraju. Od wrześniowych wyborów w Niemczech wciąż nie zakończono rozmów koalicyjnych, a działania Merkel z kampanii okazały się całkowicie chybione oraz – co gorsza – przysłużyły się moralnemu upadkowi, bowiem w celu zyskania poklasku liberalnego elektoratu szefowa rządu de facto zgodziła się na zalegalizowanie w RFN homomałrzeństw, którym osobiście była przeciwna. Niszczeniem obyczajów kanclerz nie odzyskała jednak zaufania utraconego w wyniku kryzysu migracyjnego.

Broń masowego rażenia w rękach przywódców Korei Północnej doprowadziła w roku 2017 do radykalnego wzrostu napięcia na linii Pjongjang-Waszyngton. Ekipa Kim Dzong Una zdaje się robić wszystko, by sprowokować Stany Zjednoczone do zdecydowanego działania. Amerykańsko-koreańska wojna atomowa przyniosłaby jednak nie tylko zniszczenie komunistycznego reżimu, ale także śmierć tysięcy, jeśli nie milionów ludzi. A gdyby w konflikt dodatkowo zaangażowali się Chińczycy lub Rosjanie, to skala dramatu byłaby niewyobrażalna.

Chińscy komuniści postanowili na partyjnym zjeździe zaostrzyć kurs wobec religii. Zgodnie z planami lidera KPCh, w Państwie Środka nastąpić powinna sichnizacja, czyli schińszczenie religii. O ile dotąd Pekin interesował się kwestiami administracyjnymi, to teraz pragnie narzucić związkom wyznaniowym własne przemyślenia także w sprawach doktrynalnych i moralnych. Kolejny cios w azjatyckie chrześcijaństwo jest akceptowany przez „Kościół” państwowy.

Donald Trump przeszedł przez rok 2017 jak burza. Amerykański prezydent zaczął od mocnego akcentu. Realizując swoje wyborcze obietnice już po kilku dniach urzędowania utrudnił obywatelom kilku muzułmańskich państw wjazd na terytorium USA. Pierwsze miesiące prezydentury nie okazały się jednak sielanką. Nie obyło się bez głębokich zmian personalnych na szczytach waszyngtońskiej administracji, zarzutów o agenturalną pracę na rzecz Rosji oraz protestów skrajnej lewicy przeciw Trumpowi.

Emmanuel Mecron zaliczy ten rok do udanych. Będąc de facto politykiem znikąd i nie mając poważnego politycznego zaplecza wygrał francuskie wybory prezydenckie. To wielki osobisty sukces – i to pomimo faktu, że dla głównego nurtu wyborców liczyło się przede wszystkim to, że Mecron to ktoś inny niż znienawidzona przez establishment Marine Le Pen. „Radykalny centrysta” najpierw zdobył Francję, a od początku kryzysu politycznego w Niemczech wyrasta na lidera „starej” Unii.

Federacja Rosyjska – chociaż wielu się tego spodziewało – nie odzyskała w roku 2017 zaufania zachodnich elit. Kraj rządzony przez Władimira Putina wciąż obłożony jest sankcjami, a do problemów Rosji dochodzą nowe. Bolesnym ciosem dla prestiżu Kremla jest wyrzucenie narodowej reprezentacji z zimowych igrzysk olimpijskich Pjongczang 2018. Powód nie jest jednak polityczny, a sportowy. Podczas igrzysk w rosyjskim Soczi dochodzić miało do skandalicznych praktyk natury dopingowej, a w aferę zamieszani byli także politycy. Rosji na otarcie łez pozostaje sukces operacji militarnej w Syrii. Jej celem było wsparcie prezydenta Baszczara al-Asada oraz zmniejszenie zagrożenia ze strony Państwa Islamskiego.

George Soros z pewnością chce jak najszybciej zapomnieć o roku 2017. Chociaż wciąż pozostaje miliarderem, to nieformalną wojnę wytaczają mu kolejne kraje. Wspierane przez amerykańskiego spekulanta narodowości żydowskiej organizacje pozarządowe o profilu lewicowo-liberalnym oraz proimigracyjnym mają coraz mniejsze pole do działania na Węgrzech, a i nowy austriacki kanclerz Sebastian Kurz ma o „filantropie” nie najlepsze zdanie.

Hiszpanii groził w roku 2017 rozpad. Wszystko za sprawą działań katalońskich separatystów. Nielegalne referendum stało się dla ekipy Carlesa Puigdemonta podstawą do ogłoszenia niepodległości prowincji. Zdecydowane działania madryckiego rządu Mariano Rajoya ostudziły jednak rozgrzane głowy katalońskich nacjonalistów. Teraz hiszpańskie sądy zdecydują, czy następną szansę na ogłoszenie niepodległości liderzy separatystów będą mieli za 30 lat. Właśnie tyle mogą spędzić w więzieniach.

Imigranci w ciągu minionych 12 miesięcy nie przestali napływać do Europy. Zjawisko zostało w minimalnym stopniu opanowane, jednak nijak nie zmienia to demograficznych prognoz dla Starego Kontynentu. Jeśli trendy przyrostu naturalnego oraz migracji nie ulegną zmianie (a nic na to nie wskazuje), to w roku 2050 muzułmanów będzie w Europie 75 milionów. To około 14 proc. ludności. Najbardziej islamskie staną się Szwecja, dalej Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Norwegia – wynika z raportu Pew Research Center.

Jerozolima znów rozpaliła umysły polityków na całym świecie. Wszystko za sprawą grudniowej decyzji Donalda Trumpa. Amerykański prezydent, realizując obietnicę z kampanii wyborczej, uznał miasto za stolicę Izraela. Reakcja świata muzułmańskiego nie zaskakuje. Powiązany z libańskim Hezbollahem dziennik „Al-Akbar” pisał „Śmierć Ameryce”, zaś Hamas wezwał do „nowej Intifady” i – zdaniem izraelskich sił zbrojnych – ostrzelał pozycje państwa żydowskiego. Sprawa Jerozolimy oraz ciągnąca się od lat wojna domowa w Syrii może być zarzewiem militarnego konfliktu między dwoma nienawidzącymi się bliskowschodnimi mocarstwami: Izraelem a Iranem.

Kurdystan, od wieków podzielony między obce państwa, postanowił – na fali sukcesów swoich milicji walczących z ISIS – powalczyć o niepodległość. Kurdowie z Iraku zorganizowali nawet w roku 2017 w tej sprawie referendum. Mimo ogromnego społecznego poparcia dla idei powołania własnego państwa, nie zanosi się na zmianę geografii politycznej Bliskiego Wschodu. Kurdyjskiej suwerenności sprzeciwiają się bowiem… wszyscy. Coraz częściej zmienia się natomiast wyznanie Kurdów. Wielu z nich porzuca islam dla chrześcijaństwa.

Los Angeles nie raz w roku 2017 musiało wstydzić się ze swojej najbardziej znanej dzielnicy – Hollywood. W centrum światowej kinematografii, a zarazem w sercu globalnej promocji obyczajowego zgorszenia, wybuchł olbrzymi skandal. Jesienią ujawniono mroczne (a zarazem przestępcze) sekrety kilku gwiazd kina. Zgrywający ludzi kulturalnych okazali się wynaturzonymi zwyrodnialcami. Echa sprawy oraz akcja #MeeToo dotarły w końcu również do Polski, gdzie światło dzienne także ujrzały skandaliczne zachowania przedstawicieli liberalno-lewicowych „elit”.

Międzymorze zwane też Trójmorzem – mglista koncepcja polskich polityków z lat 30., odgrzewana niekiedy przez współczesnych prawicowych publicystów, zaczęła niedawno nabierać poważnych kształtów. Wszystko za sprawą warszawskiego szczytu, w którym oprócz środkowoeuropejskich liderów wziął udział prezydent USA Donald Trump. Nietrudno jednak zauważyć, że od tego wydarzenia ambitna inicjatywa straciła impet i zdaje się znów trafić do „zamrażarki”.

NATO powiększyło się w roku 2017 o kolejny po Słowenii, Chorwacji i Albanii bałkański kraj – Czarnogórę. Oficjalnymi kandydatami do Sojuszu pozostają dwa inne państwa regionu: Bośnia i Hercegowina oraz Macedonia. Scenariusza z rozszerzeniem się paktu na niemal całe Bałkany obawiają się Serbowie oraz ich tradycyjni sojusznicy – Rosjanie, którzy za sprawą rozmieszczenia wojsk NATO w Europie Środkowo-Wschodniej mogą czuć się coraz bardziej spychani przez Zachód do defensywy.

Organizacja Narodów Zjednoczonych z jednej strony borykała się w tym roku z poważnymi kryzysami humanitarnymi (chociażby w Jemenie), z drugiej zaś kontynuowała zaczętą przed laty akcję rozszerzania po całym globie moralnego upadku. W procederze niszczenia tradycyjnego modelu rodziny oraz ograniczania prawa do życia pojawiały się jednak w ostatnich miesiącach wyjątki. Komitet ds. Praw Osób Niepełnosprawnych orzekł, że aborcja z powodu podejrzewania u poczętego dziecka kłopotów ze zdrowiem jest sprzeczna z Konwencją o prawach osób niepełnosprawnych. Z kolei Rada Bezpieczeństwa ONZ jednomyślnie opowiedziała się za zbadaniem zbrodni przeciw chrześcijanom. Niestety ilość mądrych decyzji przegrywa w liczbowym starciu w pomysłami takimi jak uznanie prawo człowieka… aborcji i eutanazji.

Planned Parenthood, wpływowa amerykańska organizacja zajmująca się przemysłem aborcyjnym w USA i innych krajach globu, a swego czasu handlująca organami martwych dzieci, utraciła w roku 2017 znaczną część ze swojego staniu posiadania. Wszystko za sprawą decyzji Donalda Trumpa. Nowy prezydent Stanów Zjednoczonych już w kilka dni po objęciu urzędu przywrócił „Mexico City policy”, czyli ustawę zakazującą finansowania z federalnego budżetu organizacji promujących aborcję poza granicami USA. Straty zawodowych dzieciobójców liczone są w miliardach dolarów, a Planned Parenthood musiała nawet zamknąć kilka swoich „klinik”. Administracja Trumpa podjęła również decyzję o ograniczeniu dotacji dla aborcyjnego kombinatu.

Recep Tayip Erdoğan zbliżył się do spełnienia swoich marzeń. W kwietniowym referendum obywatele zdecydowali o zmianie systemu politycznego z parlamentarnego na prezydencki. Dzięki temu sprzyjający islamizacji Turcji polityk jest o krok od realizacji celu którego – zdaniem wielu analityków – pragnie: odtworzenia Imperium Osmańskiego z sobą samym w roli sułtana.

Saudowie również nie próżnują w dążeniach do dominacji w świecie islamskim. Chociaż arabskie królestwo jest na pozór krajem stabilnym i chce sprawiać wrażenie godnego zaufania sojusznika USA na Bliskim Wschodzie, to w roku 2017 zachowywało się w sposób agresywny. W lipcu Arabia Saudyjska oraz Egipt, Bahrajn i Zjednoczone Emiraty Arabskie zażądały od niewielkiego Kataru spełnienia 13 punktowego ultimatum. W tle sporu dostrzec można konflikt o dominację w świecie muzułmańskim między sunnickimi Saudami a szyickim Iranem. Ta rywalizacja widoczna jest także w Jemenie. Mały kraj cierpi w wyniku kryzysu humanitarnego, ale regionalne mocarstwa popierając walczące strony chcą ugrać jak najwięcej dla siebie. Wewnętrzną walkę w świecie muzułmańskim dostrzec można także w Syrii, gdzie Teheran popiera al-Asada, zaś Rijad oficjalnie wspiera „umiarkowaną” opozycję.

Terroryści muzułmańscy w roku 2017 stracili wiele ze swojego dotychczasowego stanu posiadania w Syrii i Iraku. Państwo Islamskie jest coraz bliższe upadku. Kryzys organizacji terytorialnej nie oznacza jednak zaprzestania krwawej działalności dżihadystów – co więcej, utrata terenów na Bliskim Wschodzie możne oznaczać wzrost zainteresowania celami w Europie. Paryż, Londyn, Sankt Petersburg, Sztokholm, Manchester czy Barcelona to tylko największe miasta, w jakich w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy na ulicach ginęli ludzie mordowani przez islamistów. To ledwie wierzchołek krwawej góry lodowej.

Ukraina wciąż toczy nieformalną wojnę z Rosją. Końca walk w Donbasie nie widać. Chociaż media coraz rzadziej poświęcają uwagę Europie Wschodniej, to trzeba pamiętać, że niespełna 1300 km na wschód od Przemyśla niemal codziennie giną ludzie. Przedłużające się walki, kryzys humanitarny oraz degrengolada politycznych elit, wpływają na społeczne nastroje. Na Ukrainie wciąż postępuje nacjonalistyczna radykalizacja, co negatywnie odbija się na stosunkach Kijowa z sojusznikiem niestawiającym dotychczas żadnych warunków wstępnych – Warszawą.

Wirtualna waluta BitCoin na początku stycznia roku 2017 kosztowała około tysiąc dolarów (czyli w przybliżeniu 3,5 tys. zł). Dzisiaj za jednego BitCoina otrzymamy blisko 18 tys. dolarów (65 tys. zł). Sukces wirtualnej waluty nie umknął uwadze „wielkich” tego świata. Rządy kolejnych państwa zaczęły bacznie przyglądać się BitCoinowi. Niektóre rządy (Chiny, Bułgaria, Wenezuela, Tajlandia) zdecydowały nawet o zakazaniu w swoich krajach tego pieniądza. Szwajcaria natomiast… akceptuje płacenie w ten sposób podatków.

Zimbabwe po 30 latach prezydentury Roberta Mugabe zmieniło głowę państwa. Jesienią wojsko zmusiło dyktatora do ustąpienia. Sytuacja gospodarcza kraju nie zmieni się jednak z dnia na dzień. Polityka czarnoskórego lidera doprowadziła kwitnącą niegdyś krainę do granic wytrzymałości, czego symbolem stała się hiperinflacja i banknoty z dziesiątkami zer. W końcu kraj całkowicie zrezygnował ze swojej waluty. Marksistowska przeszłość Roberta Mugabe oraz prowadzona swego czasu akcja likwidacji wielkich gospodarstw białej ludności nie pozostały oczywiście bez wpływu na ekonomię dawnej Rodezji.

Michał Wałach
Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2017-12-29)