OJCU, SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Abp Jędraszewski: reformacja zapoczątkowała proces prowadzący do degrengolady człowieka

W krakowskim kościele świętej Anny odbyło się kolejne spotkanie otwarte księdza arcybiskupa Marka Jędraszewskiego z wiernymi. Tym razem tematem rozmowy była reformacja i ekumenizm. Nie zabrakło trudnych pytań od krakowian, między innymi o świętowanie przez papieża pięćsetnej rocznicy buntu Lutra, ale także bardzo odważnych tez stawianych przez metropolitę.

Arcybiskup Jędraszewski rozpoczął spotkanie opisem dziejów ducha w ostatnim pięćsetleciu. Choć stwierdził, że wielu reformatorów sprzed pół tysiąca lat nie zamierzało zmieniać doktryny Kościoła, przyznał że Luter, Kalwin i Zwingli potępili Kościół i w ten sposób jako pierwsi wyartykułowali zasadę: „Chrystus tak, Kościół nie”.

Tak ruszyła lawina. Powstały różne wspólnoty chrześcijańskie, które zaczęły toczyć między sobą wojny. Chrześcijanie walczyli z chrześcijanami z tego powodu, że nie należeli już do jednej wspólnoty. Myśliciele tamtych czasów zaczęli więc zastanawiać się, czy Chrystus – skoro tak „dzieli” ówczesnych ludzi – jest w ogóle potrzebny. Zaczęto więc zastanawiać się nad koniecznością oddawania czci innej istocie. którą rzekomo można by poznać samym rozumem – mówił arcybiskup Jędraszewski. Według krakowskiego metropolity to właśnie zrodziło w filozofach potrzebę mówienia o „pierwszej przyczynie”, o „wielkim mechaniku” (gdyż świat fascynował się wówczas mechaniką”). – Mówiono też o „wielkim zegarmistrzu”. Warto zaznaczyć, że w tej wizji ów zegarmistrz, a w pojęciu twórców tego pojęcia Bóg, jedynie przygotowuje precyzyjny, wręcz doskonały mechanizm i wprawia go w ruch. A potem nie interweniuje. Tak oto powstał deizm, a to jest wizja antychrześcijańska – wyjaśnił duchowny dodając, że w ten sposób zaczęto hołubić nową zasadę: „Chrystus nie, Bóg tak”.

Ale – jak wyjaśnił abp Jędraszewski – zasada ta również nie przetrwała próby czasu. Najważniejszym sprawdzianem dla deizmu były bowiem wydarzenia do których doszło w Lizbonie 1 listopada 1755 roku. Wtedy to portugalskie miasto zostało zniszczone w efekcie trzęsienia ziemi, które w konsekwencji wywołało zarówno pożary jak i tsunami. Wielu spośród uciekinierów z miasta zamarzło w górach. –  Cztery żywioły zabijające kilkadziesiąt tysięcy ludzi to był dla współczesnego świata szok. Okazało się bowiem, że ów precyzyjny mechanizm albo wcale nie jest doskonały, albo jednak istota będąca „pierwszą przyczyną” czasami interweniuje. Wolter napisał wówczas skrajnie antychrześcijański utwór, bardzo szybko zyskujący ogromną popularność. Tak narodziła się kolejna zasada: „Bóg nie – człowiek tak” powiedział arcybiskup Jędraszewski.

To jest efekt lawiny, która miała początek pięćset lat temu. A w konsekwencji doprowadzono do zasady obowiązującej dzisiaj w wielu miejscach, a więc zasady brzmiącej „człowiek nie!”. Tym właśnie jest przecież ideologia gender i podobne jej absurdy – zauważył krakowski pasterz. Prześledziwszy ostatnie pięć stuleci metropolita doszedł do wniosku, że „wraz z reformacją zaczął się proces, który doprowadził do degrengolady człowieka”. – Świat i dziś idzie inną drogą niż chrześcijanie, a zaczęło się to niestety od tamtego tragicznego podziału sprzed pięciuset lat. Nie ma więc przy okazji tej rocznicy czego świętować, bo nie można świętować podziału i „anty-świadectwa” – dodał.

Jak traktować protestantyzm i protestantów?

Jeden z wiernych zapytał abpa Jędraszewskiego o nowe zjawisko w Kościele – o wspólne modlitwy chrześcijan różnych wspólnot, nie chcących poważać jakiejkolwiek teologii, a jedynie „wesoło śpiewając lub tańcząc wielbić Boga”. Metropolita nazwał tego typu zjawiska „pentekostalizacją Kościoła” pytając jednocześnie „co to ma wspólnego z Kościołem, który założył Jezus Chrystus i którego źródłem jest Ewangelia i Tradycja”? – W tego typu ruchach odnajdujemy tendencje bazujące na emocjach i na negowaniu Kościoła a oparcia na nowych liderach. Trudno to pogodzić z Kościołem w który wierzymy – powiedział duchowny dodając, że „pełnia prawdy jest tylko w nauce Kościoła rzymsko-katolickiego”.

Kapłana zapytano także, czy katolicy powinni nawracać protestantów. Arcybiskup przywołał przykład J. H. Newmana, słynnego konwertyty z anglikanizmu, niegdyś uważającego, że papież to antychryst a katolicyzm stanowi wielki błąd. Później został jednak katolickim duchownym gdyż był… bardzo uczciwy intelektualnie i usilnie poszukując Prawdy odnalazł ją w Kościele rzymskim. Według metropolity krakowskiego dziś wielu anglikanów podąża śladem Newmana, a dzieje się to między innymi z powodu jaskrawo widocznego odejścia ich dotychczasowych wspólnot od nauki chrześcijańskiej – jak stało się choćby z akceptacją homo-związków. – To nie jest więc problem nawracania protestantów, bo istnieje tendencja ich przyłączania się do Kościoła katolickiego, ale jest to kwestia trwania w czystości doktrynalnej – odpowiedział duchowny.

Zadano także pytanie o obchodzenie przez katolików pięćsetlecia reformacji. Jeden z wiernych przyznał, że był zgorszony widząc „radosne świętowanie reformacji przez papieża i niektórych polskich hierarchów”. Pytał, czy jest to postępowanie godne oraz stwierdził, że przecież „nie wolno nam przebywać w namiotach grzeszników a chodzimy z nimi do ołtarza!”. Arcybiskup Jędraszewski uznał, że interpretowanie wspólnych obchodów pamiątki reformacji jako „radosne” może być mylną interpretacją. Przypomniał, że mimo wielu różnic nadal istnieją rzeczy, które mamy z protestantami wspólne: jak wiara w Chrystusa czy chrzest. A świat wrogi jest wobec chrześcijan, prześladuje się ich w wielu miejscach bez względu na to, czy są katolikami czy protestantami. Duchowny podkreślił jednak także, że „ucieczka od różnic byłaby ucieczką od prawdy”.

Żródło:Bibuła.com